Czu­wa­nie przed Panią Jasno­gór­ską

Jak się cie­szę, że przy­je­cha­łam na czu­wa­nie! Podo­ba­ło mi się wszyst­ko, wszyst­kie gru­py pięk­nie pro­wa­dzi­ły czu­wa­nie i świa­dec­twa tra­fia­ły do ser­ca. Naj­bar­dziej dotknę­ło mnie świa­dec­two o Bab­ci, któ­ra po śmier­ci syno­wej oraz cho­ro­by i bra­ku pra­cy syna, prze­ję­ła opie­kę nad trze­ma wnucz­ka­mi. Sama ze skrom­nej swo­jej eme­ry­tu­ry utrzy­my­wa­ła wnucz­ki i syna…. I nigdy nie bra­kło im na jedze­nie i koniecz­ne rze­czy. Sama mam wnu­ki i przez to  świa­dec­two i kon­fe­ren­cję odczy­ta­łam, co jest naj­waż­niej­sze dla ich roz­wo­ju i szczę­ścia. Chcia­ła­bym mądrze im towa­rzy­szyć w ich dzie­ciń­stwie.”

(…)

Temat rodzi­ny bar­dzo mnie wzru­szył, ponie­waż nie tak daw­no umarł mój mąż. Miał 52 lata. Tak bar­dzo mi go bra­ku­je! Odda­łam Maryi tę moją tęsk­no­tę za mężem, moją nie­moc i tro­skę, jak sobie bez nie­go dalej pora­dzę. Wypła­ka­łam się Dobrej Mamie i przy­nio­sło mi to wiel­ką ulgę. Dzię­ku­ję Bogu za to, że mogłam być na tym czu­wa­niu.”

(…)

Bar­dzo ude­rzy­ły mnie sło­wa ks. Danie­la we wstę­pie na roz­po­czę­cie czu­wa­nia: Nasz Bóg dzia­ła w spo­sób dla nas zaska­ku­ją­cy,  nie­zro­zu­mia­ły i nie­zwy­kły. Umiesz­cza w rodo­wo­dzie swo­je­go Syna oso­by, któ­rych my byśmy tam nie umie­ści­li. Bóg do swo­je­go dzie­ła  uży­wa grzesz­nych, ułom­nych ludzi zba­wio­nych i oczysz­czo­nych Krwią Chry­stu­sa.  W mojej bliż­szej i dal­szej Rodzi­nie też są oso­by, któ­ry­mi nie chcia­ła­bym się chwa­lić: odrzu­ca­ją­ce Boga i Kościół, czy uza­leż­nie­ni od alko­ho­lu.  Poczu­łam, jak bar­dzo oni potrze­bu­ją modli­twy i poku­ty, aby nie stra­ci­li życia wiecz­ne­go, aby byli zba­wie­ni. Pole­ca­łam ich wszyst­kich Dobre­mu Bogu w cza­sie Eucha­ry­stii i pro­si­łam Mat­kę Bożą o ratu­nek dla nich. Bar­dzo cie­szy­ły mnie świa­dec­twa, z któ­rych było sły­chać, jak ludzie zauwa­ża­ją Bożą opie­kę nad rodzi­ną, jak Bóg dzia­ła wiel­kie rze­czy wte­dy, gdy rodzi­na powie­rza się Bogu i Maryi.”

(…)

( z wypo­wie­dzi piel­grzy­mów z Łabu­niek)

 

Pięk­nie! Było pięk­nie. Wszyst­kie gru­py przy­go­to­wa­ły i pro­wa­dzi­ły pięk­nie całe czu­wa­nie. Ucie­szy­ło mnie bar­dzo, jak pod­kre­śla­no, że jeste­śmy Rodzi­ną Krwi Chry­stu­sa. Bogu dzię­ki za to, mogłam tu przy­je­chać. I to że byli­śmy wcze­śniej w Sank­tu­arium Krwi Chry­stu­sa było pięk­ne i wzru­sza­ją­ce.”
                                     – głos wyło­wio­ny z tłu­mu przy wyj­ściu z kapli­cy Mat­ki Bożej po zakoń­cze­niu czu­wa­nia.

 

Pod­czas czu­wa­nia noc­ne­go naj­bar­dziej utkwi­ły mi w pamię­ci sło­wa z homi­lii ks. Igna­ce­go. Nie jestem w sta­nie zacy­to­wać ich dokład­nie, ale sens był taki, aby­śmy nie narze­ka­li ale chwa­li­li Boga. W obec­nym cza­sie tak czę­sto narze­ka­my, a mało jest podzię­ko­wa­nia Panu Bogu za to co już doko­nał i chwa­le­nie za to, że jest. Chwa­ląc Boga wiem że wszyst­kie nasze pro­ble­my nie są już tak wiel­kie. Uwiel­bie­nie Boga odry­wa nas od patrze­nia na wła­sne trud­no­ści, bo prze­cież nie one są naj­waż­niej­sze ale to, że jeste­śmy dzieć­mi Pana Boga. Jest we mnie ufność, że trud­no­ści przy pomo­cy łaski Bożej nas wzmoc­nią i spra­wią, że będzie­my bli­żej Pana Boga

Ryszard z Wro­cła­wia

Po całym tygo­dniu pra­cy ok godz. 21 poczu­łam wiel­kie zmę­cze­nie któ­re nie prze­cho­dzi­ło nawet na Mszy świę­tej. Cały czas czu­łam wiel­ką sła­bość. Nie potra­fi­łam nawet wstać z krze­sła. Kie­dy roz­po­czę­ła się modli­twa Pod­re­gio­nu Czę­sto­chow­skie­go i sta­nę­łam przed obra­zem Mat­ki Bożej poczu­łam dużo ener­gii i teraz mam wra­że­nie, że mogła­bym spę­dzić tutaj 6 kolej­nych godzin w kapli­cy razem z Mary­ją

Iza­be­la z Wro­cła­wia

 

Bar­dzo się cie­szę, że na czu­wa­niu noc­nym doty­czą­cym rodzi­ny mogłam wysłu­chać wykła­du Pani dr psy­cho­lo­gii.  Jestem nauczy­cie­lem z zawo­du i los dzie­ci bar­dzo leży mi na ser­cu.  Poru­szy­ło mnie jak wiel­kie cier­pie­nie prze­ży­wa­ją dzie­ci po roz­sta­niu rodzi­ców, jak sil­ne są to prze­ży­cia, któ­re rodzą depre­sje i uczu­cia w dziec­ku jak­by były niko­mu na nich nie zale­ża­ło. Potrzeb­na jest nam taka świa­do­mość  i pomoc tym dzie­ciom

Mał­go­sia

 

Przed wyjaz­dem zasta­na­wia­łam się czy dobrze robię jadąc na czu­wa­nie, tym bar­dziej że moja sio­stra powie­dzia­ła mi, że Bóg jest wszę­dzie. Jed­nak kie­dy zna­la­złam się w Sank­tu­arium Krwi Chry­stu­sa, kie­dy otrzy­ma­łam bło­go­sła­wień­stwo reli­kwią Krwi Chry­stu­sa a póź­niej przy­by­li­śmy na Jasną Górę i roz­po­czę­ło się cało­noc­ne czu­wa­nie poczu­łam że prze­by­wa­nie w obec­no­ści Mat­ki Bożej daje mi więk­szą jed­no­ści z Bogiem i Nią Samą. Patrząc na Mary­ję mogłam dzię­ko­wać Jej i pro­sić. W domu modlę się każ­de­go dnia ale tu poczu­łam, że nabie­ram wię­cej sił na codzien­ne życie. Przed obra­zem Maryi pro­si­łam nie tyl­ko o przy­go­to­wa­nie miesz­ka­nia do Świąt, ale przede wszyst­kim aby Mat­ka Naj­święt­sza pomo­gła mi ze spo­ko­jem wszyst­ko poukła­dać wg waż­no­ści spraw. Bar­dzo czę­sto brak mi cier­pli­wo­ści i kie­dy byłam u spo­wie­dzi usły­sza­łam od spo­wied­ni­ka, że Pan Bóg ma spo­sób na każ­de­go, wiec na mnie też. Ufam, że Mat­ka Boża pomo­że mi w tym i prze­ży­je­my te świę­ta i wcze­śniej­sze przy­go­to­wa­nia w spo­ko­ju i ufno­ści w Boże dzia­ła­nie

Mał­go­rza­ta ze Skar­szy­na

 

Byłam w kapli­cy bli­sko obra­zu Mat­ki Bożej i kie­dy jed­na z osób czy­ta­ła świa­dec­two o swo­jej bab­ci któ­ra poma­ga­ła syno­wi w wycho­wa­niu dzie­ci po śmier­ci żony popły­nę­ły mi łzy z oczu. Jak wiel­kie dobro potra­fi dać czło­wiek sła­by, sta­ry aby poma­gać innym. Dzię­ku­ję Panu Bogu, że mogłam słu­chać tych wszyst­kich świa­dectw pod­czas czu­wa­nia

Tere­sa z Wro­cła­wia

 

Jestem dzi­siaj dwu­dzie­sty raz na czu­wa­niu. Przy­je­cha­łam dzię­ko­wać i pro­sić Mary­ję w róż­nych spra­wach. Mimo, że stra­ci­łam męża, bo odszedł do Pana, cie­szy­łam się że mogłam być u naszej Mamy i bar­dzo dzię­ku­ję Bogu i bar­dzo bła­gam już dziś, aby pozwo­lił mi jesz­cze za rok tu przy­je­chać.

  Elż­bie­ta z Ole­śni­cy

 

Wiel­ką rado­ścią był dla mnie czas uwiel­bie­nia. Kie­dy patrzy­łam na spo­koj­ne obli­cze Maryi mia­łam wra­że­nie że spo­glą­da na nas z wiel­ką miło­ścią i wte­dy w moim ser­cu zro­dzi­ły się sło­wa „Mary­jo ratuj nędz­ni­ków”. Przez dłuż­szy czas trwa­łam w tej modli­twie, powta­rza­jąc wie­le razy te same sło­wa. Nie wiem dla­cze­go się poja­wi­ły, ale wiem, że sama jestem nędz­ni­kiem potrze­bu­ją­cym cią­głej pomo­cy Mat­ki Bożej. Kie­dy zbli­żał się koniec czu­wa­nia pro­si­łam naszą Mamę żeby nie pozwo­li­ła niko­mu wyje­chał z pusty­mi ręka­mi. Sama dla sie­bie pro­si­łam aby Mary­ja ubo­ga­ci­ła moje ser­ce miło­ścią, spo­ko­jem i poko­rą

Roza­lia z Wro­cła­wia

 

Gdy dowie­dzia­łam się , że ani­ma­to­rzy die­ce­zjal­ni orga­ni­zu­ją wyjazd na Noc­ne Czu­wa­nie do Czę­sto­cho­wy bar­dzo się ucie­szy­łam, już 2 lata nie byłam u Mat­ki Bożej.  W swo­jej para­fii zachę­ci­łam parę osób do wyjaz­du ze mną do Czę­sto­cho­wy. Podróż prze­bie­gła rado­śnie na  modli­twach, śpie­wach  i roz­mo­wach.  W dro­dze na Jasną Górę w auto­ka­rze mie­li­śmy oka­zję pomo­dlić się w inten­cji naszych sióstr i bra­ci, któ­rzy nie mogli poje­chać.  Bar­dzo ucie­szy­łam się, że w Sank­tu­arium Krwi Chry­stu­sa mogłam uzy­skać indy­wi­du­al­ne bło­go­sła­wień­stwo Reli­kwia­rzem Krwi Chry­stu­sa.
Na Jasnej Górze  z  roz­wa­gą słu­cha­łam kon­fe­ren­cji Pani dr Ewy Nie­ro­by, by móc prze­ka­zać swo­je spo­strze­że­nia swo­im dzie­ciom i wnu­kom.
Rado­ścią  napeł­ni­ło mnie uwiel­bie­nie  Jezu­sa i Mat­ki Bożej pro­wa­dzo­ne przez Sio­stry Misjo­nar­ki Krwi Chry­stu­sa – ze sku­pie­niem wsłu­chi­wa­łam się w ich aniel­skie gło­sy.
Gdy nad­szedł czas przed­sta­wie­nia  pro­gra­mu nasze­go pod­re­gio­nu Swa­rzew­skie­go bar­dzo się dener­wo­wa­łam, że nie dam rady prze­czy­tać tek­stu  „Odna­le­zie­nie Jezu­sa w świą­ty­ni”, któ­ry mia­łam przed­sta­wić w imie­niu naszej die­ce­zji War­miń­skiej. Ale słu­cha­jąc tek­stu Ks. Andrze­ja,  sio­stry Mar­le­ny z Pozna­nia  i śpie­wu naszej gru­py „Idź­my tul­my się jak dziat­ki…” spły­nął na mnie spo­kój gdy zaczę­łam czy­tać tekst. Potem z zacie­ka­wie­niem słu­cha­łam świa­dectw przed­sta­wia­nych przez sio­stry i bra­ci z innych pod­re­gio­nów – z ich doświad­czeń wycią­ga­łam wnio­ski, któ­re mogę wyko­rzy­stać, by w sobie, w swo­ich dzie­ciach i wnu­kach coś zmie­nić na lep­sze.

Cze­sła­wa z Olsz­ty­na

 

Po poko­na­niu wszyst­kich pro­ble­mów( takich jak dojazd do auto­ka­ru, zapew­nie­nie opie­ki nad moimi zwie­rzę­ta­mi, pale­nie w  komin­ku itp._ i posta­no­wie­niu że jadę na Jasną Górę poczu­łam głę­bo­ką radość, któ­ra towa­rzy­szy­ła mi przez cały czas piel­grzym­ki  die­ce­zjal­nej na Noc­ne Czu­wa­nie przed obra­zem Mat­ki Bożej w Czę­sto­cho­wie. Podo­bał mi się pro­gram noc­ne­go czu­wa­nia, a szcze­gól­nie pro­ste, codzien­ne nasze pro­ble­my przed­sta­wia­ne w świa­dec­twach.  Widać było w nich opie­kę nad nami, naszy­mi dzieć­mi Pana Jezu­sa  i Mat­ki Bożej. Uświa­do­mi­łam sobie jak wiel­ką mamy pomoc w naszym codzien­nym życiu.
Dzię­ku­ję, że mogłam być  w Sank­tu­arium Krwi Chry­stu­sa i na Jasnej Górze, że mogłam tam podzię­ko­wać za wszyst­ko Panu Bogu i Mat­ce Bożej.

Wie­sia z Nowej Wsi – Die­ce­zja War­miń­ska

 

Mimo, ze nie jestem człon­kiem Wspól­no­ty Krwi Chry­stu­sa od wie­lu lat uczest­ni­czę w piel­grzym­kach na Odpust majo­wy i Noc­ne czu­wa­nie w Czę­sto­cho­wie.
Zawsze z  bło­go­ścią przyj­mu­ję bło­go­sła­wień­stwo Reli­kwia­rzem Krwi Chry­stu­sa. To bło­go­sła­wień­stwo, któ­re otrzy­ma­łam w sobo­tę w Sank­tu­arium Krwi  Chry­stu­sa umoc­ni­ło mnie i dało nadzie­ję, że u mnie i w mojej rodzi­nie wszyst­ko będzie dobrze.
Zafa­scy­no­wa­na obra­zem Mat­ki Bożej Czę­sto­chow­skiej  mia­łam oka­zję do modlitw i próśb, łado­wa­łam aku­mu­la­to­ry ducho­we.
Z uwa­gą słu­cha­łam  wystą­pie­nia Pani dok­tor Ewy Nie­ro­by doty­czą­ce­go współ­cze­snych  zagro­żeń , przy­da mi się by prze­ka­zać to swo­im cór­kom i wnu­kom.
W cza­sie pre­zen­ta­cji pro­gra­mu przez przed­sta­wi­cie­li poszcze­gól­nych pod­re­gio­nów i Sio­stry Misjo­nar­ki i Ado­ra­tor­ki  mia­łam wra­że­nie połą­cze­nia  ducho­we­go  czymś nie­wi­dzial­nym, czu­łam że jeste­śmy tam wspól­no­tą. Mia­łam oka­zję by poukła­dać sobie wszyst­ko- podej­ście do sie­bie,  do ludzi. Dzię­ku­ję za świa­dec­twa  przed­sta­wia­ne w cza­sie czu­wa­nia , czu­łam w nich oddzia­ły­wa­nie Mat­ki Bożej na nasze życie.

Ela z Olsz­ty­na

W tym roku nie mogłam być obec­na na Noc­nym czu­wa­niu w Czę­sto­cho­wie. Było mi smut­no z tego powo­du, ale cóż, życie !
Modli­łam się za tych, któ­rzy Jadą o szczę­śli­wą dro­gę i owoc­ną modli­twę przed Panią Jasno­gór­ską.
Bar­dzo ucie­szy­łam się na wia­do­mość o trans­mi­sji z tego pięk­ne­go wyda­rze­nia. Od same­go Ape­lu Jasno­gór­skie­go włą­czy­łam się do modli­twy swo­im ser­cem i duchem. Był to wie­czór i noc wie­lu wzru­szeń, zadu­my, śpie­wu i modli­twy. Mia­łam przy­jem­ność wysłu­cha­nia Ojca Danie­la i gło­szo­ne­go sło­wa kie­ro­wa­ne­go do człon­ków Wspól­no­ty Krwi  Chry­stu­sa. Z cie­ka­wo­ścią słu­cha­łam wykła­du Pani psy­cho­log na temat zagro­żeń rodzi­ny  w obec­nym cza­sie . Bar­dzo podo­ba­ły mi się wystą­pie­nia  Wspól­not poszcze­gól­nych pod­re­gio­nów . Dzię­ko­wa­łam Bogu za mło­dzież, któ­ra co rocz­nie jest obec­na  na naszym czu­wa­niu ze swo­im śpie­wem i pro­gra­mem. Dzię­ku­ję Sio­strom Misjo­nar­kom za akty uwiel­bie­nia i Sio­strom Ado­ra­tor­kom za Koron­kę do Krwi Chry­stu­sa.
Oczy­wi­ście nie było lek­ko, poja­wi­ła się sen­ność, a ja bar­dzo chcia­łam towa­rzy­szyć gru­pie  z Pod­re­gio­nu Swa­rzew­skie­go, bo to mój pod­re­gion.. Z trud­no­ścią ale docze­ka­łam  się, było wzru­sze­nie, sły­sząc  ich gło­sy ( w rela­cji nie było ich widać)  roz­róż­nia­łam kto mówi.
Wszyst­kie gru­py przy­go­to­wa­ły się wzo­ro­wo. Doce­niam wiel­kie zaan­ga­żo­wa­nie i  ponie­sio­ny trud w przy­go­to­wa­nie pro­gra­mu.
Mimo, ze nie byłam obec­na w Czę­sto­cho­wie to doświad­czy­łam kli­ma­tu Bożej obec­no­ści , któ­ra wypeł­nia­ła moje ser­ce tej nocy.
Dzię­ku­ję wszyst­kim za ich obec­ność  i oka­za­ną cześć i miłość do Naj­droż­szej Krwi Chry­stu­sa.
Jestem dum­na z przy­na­leż­no­ści do Wspól­no­ty do Krwi Chry­stu­sa.

Gra­ży­na K z Olsz­ty­na

Wra­że­nie na mnie zro­bi­ły Misjo­nar­ki Krwi Chry­stu­sa, któ­re były dosko­na­le przy­go­to­wa­ne, jak one świer­go­ta­ły tymi gło­si­ka­mi, wszyst­kie na jed­ną nutę, to było nie­sa­mo­wi­te. Było wie­le modlitw, wie­le wyrze­czeń, a wszyst­ko to ofia­ro­wa­łam za tych, szcze­gól­nie cho­rych, któ­rzy nie mie­li takiej łaski, jak ja , żeby być w Czę­sto­cho­wie. Były tak wzru­sza­ją­ce momen­ty. Jed­no z wiel­kich moich prze­żyć to było to, że w cza­sie czu­wa­nia oko­ło godzi­ny trze­ciej nad ranem dosta­łam olśnie­nia i połą­czy­łam się tele­fo­nicz­nie z moją młod­szą sio­strą, któ­ra przy­je­cha­ła z Nie­miec i aku­rat sama prze­by­wa­ła w rodzin­nym domu oraz dru­gą, któ­ra prze­by­wa­ła w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Cho­ciaż poprzed­nie­go dnia spa­łam tyl­ko pół­to­ra godzi­ny, trzy­ma­jąc  włą­czo­ny tele­fon w ręku moje sio­stry sły­sza­ły co dzia­ło się na naszym czu­wa­niu. Klę­cza­łam wpa­trzo­na w obraz Mat­ki Bożej, ze łza­mi w oczach, wsłu­cha­na w każ­de naj­mniej­sze sło­wo, z taką trzeź­wo­ścią i taką Bożą rado­ścią i myślą, że nasza mama nas z nie­ba wspie­ra razem z wszyst­ki­mi świę­ty­mi, Mat­ką Bożą i Panem Jezu­sem i nas bło­go­sła­wią. Wte­dy pomy­śla­łam, że to jest teraz taka moja misja, żeby tutaj u Mat­ki Bożej dla nas i naszych rodzin szu­kać tej siły. Trwa­ły­śmy tak wszyst­kie przez godzi­nę wspól­nie na modli­twie i to było dla mnie nie­sa­mo­wi­te prze­ży­cie. Jestem pew­na, że ta wspól­na modli­twa tak spon­ta­nicz­nie pod­ję­ta, przy­nie­sie wiel­kie owo­ce w naszym życiu i czu­łam te sil­ne wię­zy rodzin­ne, któ­re na tym czu­wa­niu tak nie­ocze­ki­wa­nie znów wypły­nę­ły.

Gosia z Mało­mic

Od 3 lat jestem sym­pa­ty­kiem Wspól­no­ty Krwi Chry­stu­sa przy para­fii Mat­ki Bożej Czę­sto­chow­skiej w Zie­lo­nej Górze. Przez ten okres przy­cho­dzi­łam na spo­tka­nia nie­zo­bo­wią­zu­ją­co roz­wa­żać Ewan­ge­lię i modlić się do Krwi Chry­stu­sa. Przy­znam, że ze zdzi­wie­niem patrzy­łam na zaan­ga­żo­wa­nie człon­kiń Wspól­no­ty, któ­re tak solen­nie prze­strze­ga­ły wszyst­kich spo­tkań, wyjaz­dów do Czę­sto­cho­wy do Zgro­ma­dze­nia Misjo­na­rzy Krwi Chry­stu­sa na spo­tka­nia for­ma­cyj­ne.

Zawsze znaj­do­wa­ły się u mnie powo­dy, by nie móc się tak anga­żo­wać, jak moje kole­żan­ki. Muszę dodać, że oprócz prze­ko­na­nia o mocy wspól­no­to­wej modli­twy (o czym się prze­ko­na­łam gdy zagi­nął mój syn i mię­dzy inny­mi dzię­ki nim się odna­lazł) dosta­łam we  Wspól­no­cie ogrom­ne wspar­cie, miłość i tro­skę jeśli cho­dzi o mój los. Dla­te­go też, mimo że róż­nie to bywa­ło z mojej stro­ny jeśli cho­dzi o czę­sto­tli­wość udzia­łu moje­go w spo­tka­niach nada­rzy­ły się oko­licz­no­ści i czas, że mogłam z nimi poje­chać do Czę­sto­cho­wy po raz pierw­szy na noc­ne czu­wa­nie w Kapli­cy Mat­ki Bożej, a było to tuż przed Świę­ta­mi 18 grud­nia br. Mia­ło nas jechać cały auto­kar piel­grzy­mów, ale wia­do­mo pan­de­mia, trud­no­ści loso­we spo­wo­do­wa­ły, że poje­cha­ło nas dwa­na­ścio­ro piel­grzy­mów, jak dwu­na­stu apo­sto­łów. Dro­ga była sucha, bus kom­for­to­wy więc kie­row­nicz­ka wypra­wy Ela pod­czas całej podró­ży pil­no­wa­ła by zamiast roz­mów nie bra­ko­wa­ło pie­śni uwiel­bie­nia i modlitw. O godz. 15:00 byli­śmy już na miej­scu gdzie w Sank­tu­arium Krwi Chry­stu­sa ksiądz modlił się nad każ­dym przy­by­łym piel­grzy­mem reli­kwią Krwi Chry­stu­sa. A tych było z całej Pol­ski nie­ma­ło. Potem uda­li­śmy się do Sali w klasz­to­rze Zgro­ma­dze­nia na opła­tek. Dziew­czy­ny z naszej Wspól­no­ty były per­fek­cyj­nie przy­go­to­wa­ne. Nie zabra­kło cia­sta, barsz­czu no i oczy­wi­ście opłat­ka i dzie­le­nia się niem. Oprócz nas z Zie­lo­nej Góry jecha­li też z nami człon­ko­wie Wspól­no­ty Krwi Chry­stu­sa ze Szpro­ta­wy, Mało­mic i Lubi­na.  Wśród nich jechał bar­dzo pozy­tyw­ny i rado­sny jak przy­sta­ło na chrze­ści­ja­ni­na sza­farz Józef. W wol­nej chwi­li opo­wie­dział nam histo­rię powsta­nia Sank­tu­arium Krwi Chry­stu­sa w któ­re­go potrze­by do dziś się anga­żu­je. Ma on rów­nież syna, któ­ry jest Misjo­na­rzem Krwi Chry­stu­sa, a któ­ry obec­nie prze­by­wa na misji w Peru.

O godz. 21:00 byli­śmy już na Ape­lu Jasno­gór­skim u Mat­ki Bożej. Po  Ape­lu i kon­fe­ren­cji dr. Ewy Nie­ro­ba pro­wa­dzo­ne było uwiel­bie­nie przez Misjo­nar­ki Krwi Chry­stu­sa. Jakaż to była uczta dla ducha! O godz. 24:00 roz­po­czę­ła się Eucha­ry­stia, a po niej do 4 rano przy­go­to­wa­ne były pane­le tema­tycz­ne przez poszcze­gól­ne 4 Pod­re­gio­ny z róż­nych stron Pol­ski Wspól­no­ty Krwi Chry­stu­sa. Poświę­co­ne były trzem fila­rom życia chrze­ści­jań­skie­go: mał­żeń­stwu, dzie­ciom i ich wycho­wa­niu, dziad­kom i ich roli, a tak­że  rodzi­nie wie­lo­po­ko­le­nio­wej. Myślę, że wła­śnie przed tak rodzin­ny­mi świę­ta­mi jaki­mi są Świę­ta Boże­go Naro­dze­nia omó­wie­nie i o modle­nie tych tema­tów cał­ko­wi­cie speł­ni­ło ocze­ki­wa­nia każ­de­go z piel­grzy­mów, któ­ry na te noc­ne czu­wa­nie przy­był z inten­cja­mi do Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej doty­czą­cy­mi, przede wszyst­kim naj­bliż­szych, bo jak mówił Jan Paweł II „naj­waż­niej­sza jest rodzi­na, któ­ra jest sil­na Bogiem sto­ją­ca.
Każ­dą gru­pą opie­ko­wał się ksiądz ze Zgro­ma­dze­nia i pro­wa­dził ją, w naszej był ks. Igna­cy.
O czwar­tej nad ranem wra­ca­li­śmy do domu wese­li, tro­chę zmę­cze­ni, ale peł­ni nadziei na te nad­cho­dzą­ce Świę­to. A ja cóż, posta­no­wi­łam, że dosyć już tego nie­zo­bo­wią­zu­ją­ce­go uczest­nic­twa we Wspól­no­cie, trze­ba brać się do robo­ty gdyż cza­su już mało, wszak jestem bab­cią, a to zobo­wią­zu­je. Pod­ję­łam więc zobo­wią­za­nie, że chcę być peł­no­praw­nym człon­kiem tej tak waż­nej w moim życiu Wspól­no­ty, ale aby to uczy­nić muszę naj­pierw napi­sać list do Pana Jezu­sa. Oj, nie będzie to łatwe, ale jak powie­dział jeden z piel­grzy­mów, war­to oddać życie Jezu­so­wi.

Hali­na z Zie­lo­nej Góry

Reflek­sje z noc­ne­go czu­wa­nia w domu .

Mniej wię­cej od 22,30 tak do Mszy łączy­łam się przez inter­net, ale kie­dy tyl­ko włą­czy­łam, to poja­wi­ła się we mnie taka ogrom­na pust­ka, samot­ność, popła­ka­łam się, poja­wi­ły się pyta­nia „dla­cze­go.. dla­cze­go mnie też tam nie ma” patrząc po ludz­ku było przy­kro.. wyłą­czy­łam wte­dy trans­mi­sję, ale za jakiś czas wró­ci­łam choć dalej z pust­ką i tak wyłą­cza­łam kil­ka razy bo nie dawa­łam sobie z tym rady.. póź­niej już było tro­chę lepiej, ale dalej pyta­nie „dla­cze­go”, któ­re jest cały czas, ale wie­rzę, że „ten ból” przy­nie­sie­nie owo­ce.

Mar­ta Gło­wa­la

 

W tego­rocz­nym czu­wa­niu dotar­ło do mnie bar­dzo wyraź­nie jak waż­ne jest dzięk­czy­nie­nie i uwiel­bie­nie Boga. Kie­dy na czu­wa­niu Sio­stry Misjo­nar­ki roz­po­czę­ły swo­im pięk­nym śpie­wem ado­ro­wać Boga, mnie się to bar­dzo udzie­li­ło i cho­ciaż byłam dale­ko i tyl­ko przed ekra­nem, to śpie­wa­łam i modli­łam się gło­śno razem z nimi, jak­bym była w Czę­sto­cho­wie. Usły­sza­łam też na począt­ku homi­lii wygło­szo­nej przez ks. Igna­ce­go, że w tak histo­rycz­nym i szcze­gól­nym miej­scu, w przede dniu Boże­go Naro­dze­nia, chce­my przede wszyst­kim nie tyl­ko dzię­ko­wać, ale i doko­nać  reflek­sji, wła­śnie u Mat­ki Bożej, co  chce Bóg powie­dzieć, naszej Wspól­no­cie, naszym rodzi­nom i każ­de­mu z nas oso­bi­ście, bo od tego zale­ży też nasze życie i nasza przy­szłość. Może­my zadać sobie pyta­nie co mamy dalej czy­nić. Nie musia­łam dłu­go się zasta­na­wiać, bo od  razu usły­sza­łam w homi­lii, że jeże­li szcze­rze pyta­my, Bóg nam odpo­wia­da. Tego mi wła­śnie było potrze­ba. Zada­łam pyta­nie: czy dosta­tecz­nie uwiel­biam Boga, bo zawsze wyda­je mi się, że za mało. Potem w homi­lii usły­sza­łam, że Bóg jest zawsze z nami, a Mary­ja jest tą, któ­ra uczy nas jak przy­no­sić Jezu­sa do Naszych domów, śro­do­wisk gdzie jeste­śmy i jak prze­ży­wać te nasze życie w duchu uwiel­bie­nia, dzięk­czy­nie­nia, co jest lekar­stwem wska­za­nym przez Mary­ję na wszyst­kie nasze bolącz­ki. A więc to Mary­ja poka­za­ła mi już przed samą wygło­szo­na Homi­lią, co zna­czy uwiel­bie­nie Boga. Porwa­na śpie­wem Misjo­na­rek do wiel­kiej rado­ści i dzięk­czy­nie­nia, sama tą wiel­ką radość otrzy­ma­łam, to wła­śnie lekar­stwo, któ­re pozwo­li­ło mi zapo­mnieć o wszyst­kich smut­kach. Nauczy­ło mnie też, że trze­ba uwiel­biać Boga rów­nież za zsy­ła­ne trud­no­ści, a wte­dy sta­ją się one wła­śnie rado­ścią i opusz­cza smu­tek.

Kata­rzy­na — Kędzie­rzyn Koź­le

Aku­rat przed naszym noc­nym czu­wa­nie roz­cho­ro­wa­łam się i nie mogłam jechać, aż ser­ce się ści­ska­ło, że mnie nie będzie, może dla­te­go że zawsze byłam, a może dla­te­go, że potrzeb­na była moja ofia­ra.

Przy­go­to­wy­wa­łam się oglą­dać onli­ne lecz nie byłam pew­na czy dam radę, bo cho­ro­ba nie dawa­ła za wygra­ną. Jed­nak na samym począt­ku, jak usły­sza­łam przy­wi­ta­nie od Rady Kra­jo­wej pięk­nie przed­sta­wio­nej całą Rodzi­nę Krwi Chry­stu­sa wymie­nia­na z nazw jak rodzi­na wie­lo­po­ko­le­nio­wa: Misjo­na­rze Krwi Chry­stu­sa (CPPS), Ado­ra­tor­ki Krwi Chry­stu­sa ASC i Sto­wa­rzy­sze­nie, Misjo­nar­ki Krwi Chry­stu­sa MSC, Wspól­no­ta Krwi Chry­stu­sa WKC.

Wspo­mnie­nie śp. Abp Sta­ni­sła­wa Nowa­ka — Przy­ja­cie­la i Dobro­dzie­ja Misjo­na­rzy
i Wspól­no­ty Krwi Chry­stu­sa, któ­ry tydzień temu odszedł do Pana i jego wyjąt­ko­we uko­cha­nie Krwi Chry­stu­sa i jego tro­ska aby było ery­go­wa­ne Sank­tu­arium Krwi Chry­stu­sa napeł­nia­ła moje ser­ce ogrom­ną wdzięcz­no­ścią za tak waż­ne­go i wyjąt­ko­we­go Paste­rza.
W homi­lii wygło­szo­nej w cza­sie pierw­sze­go czu­wa­nia ks. biskup powie­dział m.in. Dobrze, że jeste­ście ze swo­im cha­ry­zma­tem. Dobrze, że macie odwa­gę pod zna­kiem Krwi żyć po chrze­ści­jań­sku, po kapłań­sku i po sio­strza­ne­mu. Dzię­ku­je­my wam wszy­scy – i chciał­bym pokor­nie przy­czy­nić się do utwier­dze­nia was w tej ducho­wo­ści, któ­rą żyje­cie. (…) Chciał­bym was moc­no zachę­cić do wier­no­ści temu cha­ry­zma­to­wi.”
W innym miej­scu powie­dział: „Chciał­bym wam życzyć, żeby­ście bar­dzo sza­no­wa­li Prze­naj­święt­szą Krew, byli zawsze w Nią wpa­trze­ni, żeby­ście nigdy od swo­je­go cha­ry­zma­tu nie ode­szli, żeby­ście ado­ro­wa­li tę Prze­naj­droż­szą Krew, żeby­ście byli kon­tem­pla­cyj­ni, zapa­trze­ni w odku­pie­nie!”

Nie­sa­mo­wi­ta była kon­fe­ren­cja dr Ewy Nie­ro­ba, któ­ra mówi­ła mię­dzy inny­mi, jak bar­dzo czło­wiek potrze­bu­je Boga i co się dzie­je gdy czło­wiek Go nie przyj­mu­je.

Wpa­tru­jąc się w obraz Mat­ki Bożej Czę­sto­chow­skiej, bo w necie nic wię­cej nie było widać tyl­ko ołtarz. Mia­łam wra­że­nie, że z Jej obra­zu spły­wa­ją łaski, ogrom­ne łaski.

Z wdzięcz­no­ści nie mogłam ode­rwać wzro­ku widząc jak wiel­kie rze­czy były przy­go­to­wa­ne na to czu­wa­nie.

Cały pro­gram był pięk­nie przy­go­to­wa­ny było to bogac­two dla naszych dusz i widać było, dzia­ła­nie Boga przez świa­dec­twa czy to w mał­żeń­stwie, czy pomoc Sło­wa Boże­go w wycho­wa­niu dzie­ci, jak rów­nież nie­za­wod­na pomoc dziad­ków, któ­rzy wspie­ra­ni Bogiem i miło­ścią słu­ży­li wnu­kom oraz miłość w rodzi­nach wie­lo­po­ko­le­nio­wych.

Czas uwiel­bie­nia i opra­wa muzycz­na Eucha­ry­stii pro­wa­dzo­na przez s. Misjo­nar­ki Krwi Chry­stu­sa, była tak pięk­na, że ser­ce wzno­si­ło się do nie­ba bram, co poma­ga­ło dobrze prze­żyć naj­waż­niej­szy punkt pro­gra­mu jakim była Eucha­ry­stia. Homi­lia ks. Igna­ce­go CPPS w swo­im cie­ple dawa­ła bez­pie­czeń­stwo i nadzie­ję w tak bar­dzo waż­nym miej­scu, jak Jasna Góra. Nie zabra­kło rów­nież bar­dzo waż­ne­go Różań­ca do Krwi Chry­stu­sa gdzie prze­wod­ni­czy­ła w tej modli­twie s. Kry­sty­na ASC wraz z Sto­wa­rzy­sze­niem.

Z utę­sk­nie­niem cze­ka­łam na moją ulu­bio­ną pio­sen­kę z Pod­re­gio­nu Oża­row­skie­go „Cały jestem Twój Mary­jo, cała jestem Two­ja Mary­jo …”  Dzię­ku­ję.

BB