czer­wiec
3.10 Wier­ność, żywa wia­ra, jed­ność i poko­ra – kro­pla­mi miło­ści sca­la­ją­cy­mi wspól­no­tę

Niech Wia­ra naj­pierw zapu­ści,
korze­nie w duszy spra­gnio­nej,
niech po niej wyro­śnie Nadzie­ja,
i wyda owoc Miło­ści”

(fragm. Hym­nu LG tom IV: Pią­tek I, str. 603; LG skró­co­ne: Pią­tek I, str. 803)

Wia­ra, Nadzie­ja, Miłość są fun­da­men­tem chrze­ści­jań­stwa. Co one ozna­cza­ją i jaką war­to­ścią są w życiu każ­de­go z nas?

I. Wier­ność jest trud­na

Kate­chizm Kościo­ła Katolickiego/KKK -2365/pojęcie wier­no­ści odno­si do sakra­men­tu Mał­żeń­stwa. Wier­ność ozna­cza sta­łość w docho­wy­wa­niu dane­go sło­wa. Bóg jest wier­ny.

Przy­kła­dem przy­mie­rza praw­dzi­wej wier­no­ści Boga i czło­wie­ka w Sta­rym Testa­men­cie jest Abra­ham, a w Nowym Mary­ja – pierw­sza chrze­ści­jan­ka.

Abra­ham w momen­cie kie­dy wyru­szał w nie­zna­ny mu świat był sta­rym czło­wie­kiem. Czy wędrów­ka w nie­zna­ne była zasad­na ? Prze­ana­li­zuj­my tę sytu­ację. Otóż Abra­ham miał wszyst­ko na miej­scu, rodzi­nę i to co było potrzeb­ne do życia. Mógł też w sta­ro­ści liczyć na opie­kę krew­nych. A jed­nak, po dłu­giej wędrów­ce, kie­dy jego ojciec Terach osia­da w Mezo­po­ta­mii, a jego bra­ta­nek Lot w doli­nie Jor­da­nu, Pan wzy­wa go oby poszedł dalej; do zie­mi Kana­an. Trud, cier­pie­nie, wia­ra i wier­ność oraz zaufa­nie nie­zna­ne­mu Bogu zosta­je wyna­gro­dzo­ne. Oto Sara jego żona rodzi syna Iza­aka. Kie­dy wyda­je się, że szczę­ście osią­gnę­ło apo­geum, Pan Bóg wysta­wia go na jesz­cze więk­szą pró­bę wia­ry i wier­no­ści – pra­gnie zło­że­nia jedy­ne­go syna Iza­aka jako ofia­ry cało­pal­nej. Abra­ham i tym razem jest posłusz­ny Bogu. Bez żad­nych warun­ków nego­cja­cji przy­go­to­wu­je się do wypeł­nie­nia i speł­nie­nia proś­by Boga. Oto frag­ment z Księ­gi Rodza­ju ST «Abra­ha­mie!» A gdy on odpo­wie­dział: «Oto jestem» — powie­dział: «Weź twe­go syna jedy­ne­go, któ­re­go miłu­jesz, Iza­aka, idź do kra­ju Moria i tam złóż go w ofie­rze na jed­nym z pagór­ków, jakie ci wska­żę». Kie­dy wszyst­ko zosta­je przy­go­to­wa­ne; Abra­ham się­gnął ręką po nóż, aby zabić swe­go syna. Wte­dy Anioł Pań­ski zawo­łał na nie­go z nie­ba i rzekł: «Abra­ha­mie, Abra­ha­mie! » A on rzekł: «Oto jestem». [Anioł] powie­dział mu: «Nie pod­noś ręki na chłop­ca i nie czyń mu nic złe­go! Teraz pozna­łem, że boisz się Boga, bo nie odmó­wi­łeś Mi nawet twe­go jedy­ne­go syna». (Rdz 20,1‒12)

Nasu­wa się pyta­nie: Jak byś się zachował/a ojcze i mat­ko, cór­ko i synu gdy­by Bóg wysta­wił cie­bie na wiel­ką pró­bę i zażą­dał od cie­bie tak wiel­kie­go poświę­ce­nia? Czy przy­ję­li­by­śmy Boże wyzwa­nie jako Praw­dę, czy ocze­ki­wa­li­by­śmy od Boga, aby nas uprzed­nio prze­ko­nał?

Wzo­rem wier­no­ści i przy­kła­dem wia­ry, a tak­że jed­no­ści Boże­mu Sło­wu w Nowym Testa­men­cie jest Mary­ja.

Oto kil­ku­na­sto­let­nia dziew­czyn­ka sły­szy z usta Anio­ła: «Bądź pozdro­wio­na, peł­na łaski, Pan z Tobą, ». Ona zmie­sza­ła się na te sło­wa i roz­wa­ża­ła, co mia­ło­by zna­czyć to pozdro­wie­nie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Mary­jo, zna­la­złaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i poro­dzisz Syna, któ­re­mu nadasz imię Jezus. Będzie On wiel­ki i będzie nazwa­ny Synem Naj­wyż­sze­go, a Pan Bóg da Mu tron Jego pra­oj­ca, Dawi­da. Będzie pano­wał nad domem Jaku­ba na wie­ki, a Jego pano­wa­niu nie będzie koń­ca». Na to Mary­ja rze­kła do Anio­ła: «Jak­że się to sta­nie, sko­ro nie znam męża? ». Anioł Jej odpo­wie­dział: «Duch Świę­ty zstą­pi na Cie­bie i moc Naj­wyż­sze­go osło­ni Cię. Dla­te­go też Świę­te, któ­re się naro­dzi, będzie nazwa­ne Synem Bożym».

Mary­ja, sta­jąc w poko­rze odpo­wie­dzia­ła Bogu: «Oto Ja słu­żeb­ni­ca Pań­ska, niech Mi się sta­nie według twe­go sło­wa!». (Łk, 1 28‒38)

Czy Mary­ja była zasko­czo­na tym zwia­sto­wa­niem? Czy rozu­mia­ła co ozna­cza, że poro­dzi Jezu­sa Syna Boże­go? Czy oba­wia­ła się, lęka­ła?. Po ludz­ku – zapew­ne tak.

Z prze­ka­zu Ewan­ge­lii jed­nak wie­my, że od momen­tu Zwia­sto­wa­nia, aż do śmier­ci krzy­żo­wej, Mary­ja wier­nie roz­wa­ża­ła sło­wa Swe­go Syna i zacho­wy­wa­ła je w Swo­im ser­cu wypeł­nia­jąc je z wia­rą w codzien­nym życiu.

Widzi­my, że Jezus Chry­stus umi­ło­wał nas, aż po krzyż, a ta miłość trwa nadal w Eucha­ry­stii.

II. Wszyst­ko zaczy­na się od Wia­ry.

Wia­ra nale­ży do fun­da­men­tal­nych war­to­ści czło­wie­ka. Jest pierw­szym fila­rem chrze­ści­jań­stwa, świa­tłem, któ­re roz­świe­tla dro­gę ludz­kiej egzy­sten­cji. Usy­tu­owa­na w cen­trum ludz­kie­go życia, sta­je się pro­ce­sem moral­ne­go wycho­wa­nia. O war­to­ści wia­ry uczy nas Ojciec św. Fran­ci­szek w ency­kli­ce „Lumen fidei”. „Świa­tło wia­ry ma szcze­gól­ny cha­rak­ter, ponie­waż jest zdol­ne oświe­tlić całe życie czło­wie­ka”. Na bez­cen­ną war­tość wia­ry zwra­cał uwa­gę rów­nież Ojciec św. Jan Paweł II w ency­kli­ce „Veri­ta­tis splen­dor” … Wia­ra to decy­zja, któ­ra anga­żu­je całą egzy­sten­cję. Jest spo­tka­niem, dia­lo­giem, komu­nią miło­ści i życia mię­dzy wie­rzą­cym a Jezu­sem Chry­stu­sem: Dro­gą, Praw­dą i Życiem (por. J 14, 6). Pro­wa­dzi ona do aktu zaufa­nia i zawie­rze­nia Chry­stu­so­wi i pozwa­la nam żyć tak, jak On żył (por. Ga 2, 20), to zna­czy miłu­jąc ponad wszyst­ko Boga i bra­ci… pro­wa­dzi ona do aktu zaufa­nia i zawie­rze­nia”. Przy­to­czy­łem te dwie sen­ten­cje zawar­te w ency­kli­kach „Lumen fidei” i „Veri­ta­tis splen­dor” jako wska­zów­ki rozu­mie­nia wia­ry bo uwa­żam, że war­to je co naj­mniej prze­czy­tać. Wia­ra zatem wypeł­nia Deka­log i ma ści­sły zwią­zek z jego przy­ka­za­nia­mi; jest pierw­szą i naj­więk­szą Łaską Boga i ma źró­dło w naszym sumie­niu jako głos Boga w naszym ser­cu. Wia­ra, kształ­tu­je i wypeł­nia w nas posta­wę praw­dzi­we­go posłu­szeń­stwa. (por. Rz. 1,5 16‒17,26) Na wie­rze budo­wa­na jest nadzie­ja, któ­ra na zie­mi jest począt­kiem Miło­sier­dzia – szcze­gól­ną posta­cią Miło­ści. Ona przy­go­to­wu­je nas do wiecz­ne­go spo­tka­nia z MIŁOŚCIĄ- Bogiem Ojcem, Synem i Duchem Świę­tym. Pamię­taj­my jed­nak, że wia­ra bez uczyn­ków miło­sier­dzia jest mar­twa; co wię­cej może stać się okru­cień­stwem dla bliź­nie­go. Z tych myśli i przy­kła­dów widać jak waż­na to „kro­pel­ka” w budo­wa­niu jed­no­ści wspól­no­ty.

 III. Sakra­ment Poku­ty- kro­plą i dro­gą do Jed­no­ści
Dro­ga do jed­no­ści wspól­no­ty i rodzi­ny wie­dzie przez sakra­ment Poku­ty. Poku­ta – to umie­jęt­ność prze­ba­cza­nia ale też i odwa­ga same­mu pro­sić o prze­ba­cze­nie. W sakra­men­cie poku­ty docho­dzi do pojed­na­nia w Bogu (Jezu­sie Chry­stu­sie) z każ­dym czło­wie­kiem. Przy­zna­nie się do grze­chu spra­wia ból ale świa­do­mość otrzy­ma­ne­go prze­ba­cze­nia oczysz­cza i przy­no­si radość oraz uko­je­nie. W tej kwe­stii nale­ży posta­wić sobie pyta­nie: Jak czę­sto korzy­stam z sakra­men­tu poku­ty i pojed­na­nia? Czy lęk przed wyzna­niem grze­chu jest sil­niej­szy niż pra­gnie­nie pojed­na­nia? War­to w tym momen­cie przy­wo­łać postać św. Kaspra i jego posta­wę jako kapła­na, kie­dy uda­wał się z misją pojed­na­nia zwa­śnio­nych od wie­ków rodzin. Zawsze pod­kre­ślał, że wza­jem­ne prze­ba­cze­nie i pojed­na­nie – to jedy­na dro­ga pro­wa­dzą­ca do zgo­dy. Zapa­mię­ta­li­śmy jego sło­wa: „Chciał­bym mieć tysiąc języ­ków, aby pocią­gnąć wszyst­kich ludzi do Krwi Chry­stu­sa”. „Chciał­bym mieć tysiąc języ­ków, aże­by każ­dą duszę zdo­być dla Naj­droż­szej Krwi Chry­stu­sa”. Żeby zdo­być i pocią­gnąć wszyst­kich dla Naj­droż­szej Krwi Chry­stu­sa – trze­ba uprzed­nio ludzi zjed­no­czyć. Świa­dec­two Od wie­lu lat jestem świec­kim ewan­ge­li­za­to­rem. Razem z żoną pro­wa­dzi­my dzia­łal­ność ewan­ge­li­za­cyj­ną w wię­zie­niach. Oprócz tego jestem tak­że, nad­zwy­czaj­nym sza­fa­rzem Komu­nii Świę­tej, któ­rą udzie­lam więź­niom. W 1998 roku popro­szo­no mnie, abym peł­nił posłu­gę wśród więź­niów, ska­za­nych na śmierć i tych, któ­rzy prze­by­wa­ją w izo­lat­ce. Pocho­dzę ze sta­nu Flo­ry­da, któ­ry obec­nie znaj­du­je się na trze­cim miej­scu wśród sta­nów o naj­wyż­szej licz­bie więź­niów ocze­ku­ją­cych na wyko­na­nie wyro­ku śmier­ci. Wśród więź­niów ska­za­nych na śmierć, z któ­ry­mi roz­ma­wia­łem o wie­rze, był męż­czy­zna, któ­ry nawró­cił się na Kato­li­cyzm pod wpły­wem św. Jana Paw­ła II. Przez rok przy­go­to­wy­wał się do nawró­ce­nia. Jego egze­ku­cja wypa­dła kil­ka dni po śmier­ci św. Jana Paw­ła II. Z tego powo­du guber­na­tor sta­nu Flo­ry­da wyzna­czył datę śmier­ci w innym ter­mi­nie. Powie­dział, że zro­bił to, aby oka­zać sza­cu­nek dla świę­te­go papie­ża. Na dzień przed zapla­no­wa­ną egze­ku­cją w godzi­nach ran­nych przy­był do jego celi ksiądz biskup. Wię­zień po raz pierw­szy w życiu przy­stą­pił do sakra­men­tu poku­ty. Po otrzy­ma­niu roz­grze­sze­nia przy­jął Pierw­szą Komu­nię Świę­tą i sakra­ment bierz­mo­wa­nia. W tym cza­sie ska­za­niec był sku­ty kaj­da­na­mi na nad­garst­kach i nogach. Kie­dy ksiądz biskup udzie­lił mu roz­grze­sze­nia i sakra­men­tu bierz­mo­wa­nia nagle jego cia­ło gwał­tow­nie wyprę­ży­ło się tak, jak­by prąd go pora­ził. Potem zaczął się prze­wra­cać. Straż­ni­cy, któ­rzy go pil­no­wa­li byli zasko­cze­ni. Powie­dzie­li, że przez chwi­lę widzie­li świa­tłość, któ­ra zaja­śnia­ła od nie­go. Następ­ne­go dnia na kil­ka godzin przed egze­ku­cją powie­dział mi, że kie­dy otrzy­mał roz­grze­sze­nie miał wizję. Św. Jan Paweł II obja­wił mu się i powie­dział, że w godzi­nę jego śmier­ci Jezus przyj­dzie i zabie­rze go z sobą do Nie­ba. Nikt i nic nie mogło odwieść go od tej wia­ry. Potem przy­szedł do nie­go naczel­nik wię­zie­nia z wia­do­mo­ścią od mat­ki czło­wie­ka, któ­re­go zamor­do­wał. Kobie­ta popro­si­ła naczel­ni­ka, aby poin­for­mo­wał ska­zań­ca, że wyba­czy­ła mu to, co zro­bił. Łaska sakra­men­tu poku­ty umoc­ni­ła go. Potem umarł w poko­ju, będąc pojed­na­nym z Bogiem.
Dale Reci­nel­la
Źródło:101 Inspi­ra­tio­nal Sto­ries of the Sacra­ment of Recon­ci­lia­tion. Cal­led by Joy Book. s.187–189.
I. Cyta­ty o poko­rze, wie­rze, wier­no­ści, jed­no­ści i miło­ści z życia i doświad­cze­nia Sło­wem Bożym • Kie­dy czy­jeś szczę­ście sta­je się two­im szczę­ściem, to jest miłość. Lana del Ray • Jeśli kon­cen­tru­jesz się na tym, cze­go nie masz, nigdy nie będziesz miał wystar­cza­ją­co dużo. Oprah Win­frey • Tyl­ko ten, kto kocha, widzi, co jest praw­dzi­we w czło­wie­ku. Karl Jaspers

• Miłość w swej pro­stej i nie­śmia­łej mowie, powie naj­wię­cej, kie­dy naj­mniej powie.William Sha­ke­spe­are • Miłość prze­kra­cza ból i wyba­cza winy. Św. Jan Chry­zo­log • Żeby kogoś trzy­mać za rękę, trze­ba naj­pierw swo­ją dłoń otwo­rzyć. Ewa Bagłaj • Bądź wier­ny sobie, a nie będziesz nie­wier­ny innym. Fran­cis Bacon • Wier­ność wyczer­pu­je się, gdy nie jest opar­ta na praw­dzi­wej miło­ści. Louis Ara­gon • Dwie rze­czy dają duszy naj­więk­szą siłę: wier­ność praw­dzie i wia­ra w siebie.Seneka Star­szy • Kupio­ną wier­ność da się prze­ku­pić. Sene­ka Młod­szy • Wier­ność jest przede wszyst­kim aktem nadziei, a nie pamię­ci. Józef Tisch­ner I. Pod­su­mo­wa­nie
1. Żeby kro­ple two­rzy­ły jed­no­li­tą ciecz, zwłasz­cza, że są to róż­ne „roz­two­ry”, powin­ny być w jed­nym naczy­niu. Tym naczy­niem jest Kie­lich Eucha­ry­stycz­ny. Ten Kie­lich zawie­ra­ją­cy kro­ple Chry­stu­so­wej Krwi zawie­ra wier­ność, żywą wia­rę, jed­ność i poko­rę, któ­re są kro­pla­mi Miło­ści. 2. Żeby kro­ple two­rzy­ły jed­no­li­tą ciecz, od cza­su do cza­su lub zgod­nie z potrze­bą nale­ży potrzą­snąć naczy­niem, w któ­rym się znaj­du­ją. Jeśli tym naczy­niem jest Wspól­no­ta, to ozna­cza, że we wspól­no­cie nie może być mara­zmu, znu­dze­nia i zmę­cze­nia. We Wspól­no­cie powin­no się cią­gle coś dziać np. pere­gry­na­cja obra­zu Mat­ki i Kró­lo­wej Prze­naj­droż­szej Krwi, Odpu­sty, Noc­ne czu­wa­nie, ewan­ge­li­za­cja w swo­im śro­do­wi­sku, modli­twa o nowe powo­ła­nia itp. 3. Wier­ność, żywa wia­ra, jed­ność i poko­ra są czę­sto wysta­wia­ne na pró­bę. Każ­dy z nas powi­nien zasta­no­wić się po takiej pró­bie, jakie są jej wyni­ki w odnie­sie­niu do swo­je­go postę­po­wa­nia. 4. Wier­ność, żywa wia­ra, jed­ność i poko­ra to tak­że klam­ry miło­ści sca­la­ją­ce Wspól­no­tę. 5. Wier­ność, żywa wia­ra, jed­ność i poko­ra – to waż­ne cechy każ­de­go z nas. U nie­któ­rych bar­dziej widocz­na jest jed­na z tych cech i ona nada­je smak i zabar­wie­nie pozo­sta­łym kro­plom, ale to nie ozna­cza, że inne cechy są mniej waż­ne. 6. Wier­ność, żywa wia­ra, jed­ność i poko­ra – jeśli któ­raś z tych kro­pli miło­ści zamie­ra lub wysy­cha w nas, wte­dy zaczy­na­ją się róż­ne pro­ble­my we Wspól­no­cie. 7. Siłą i przy­szło­ścią Kościo­ła świę­te­go są Wspól­no­ty.

Jaro­sław Wołod­kie­wicz