Okres ten jest dla nas we Wspól­no­cie Krwi Chry­stu­sa cza­sem roz­wa­ża­nia Szko­ły Poko­ry — cóż poszu­kaj­my i otwórz­my naszą lek­tu­rę i pró­buj­my ten temat wdra­żać w życie.
Dzień I

Dro­ga poko­ry na tej zie­mi — to wej­ście do Kró­le­stwa Boże­go!
Jezus kil­ka­krot­nie powta­rza, że mamy wcho­dzić do Kró­le­stwa Boże­go.
Jak to się ma do dro­gi poko­ry?
Wcho­dzi­my do Kró­le­stwa Boże­go przede wszyst­kim dzię­ki łasce, któ­ra pły­nie z oka­za­nej wia­ry, potwier­dzo­nej przez etycz­ne życie. W codzien­nym postę­po­wa­niu na pierw­szy plan wysu­wa się spra­wie­dli­wość — bo ci, któ­rzy dopusz­cza­ją się nie­spra­wie­dli­wo­ści, nie wej­dą do Kró­le­stwa Boże­go ( zob. 1 Kor 6, 9–10) — wypeł­nia­nie woli Ojca(zob. Mt 7, 21) i sta­wa­nie się jak dziec­ko (zob. Mt 19, 14). I wła­śnie na sta­wa­niu się dziec­kiem powin­ni­śmy się chwi­lę zatrzy­mać: Kto się więc uni­ży i jak to dziec­ko, ten jest naj­więk­szy w kró­le­stwie nie­bie­skim (Mt 18, 4).
Dziec­ko w rozu­mie­niu biblij­nym jest sym­bo­lem nie­win­no­ści, pro­sto­dusz­ność, nie­doj­rza­ło­ści albo nie­wie­dzy.
Więc jak mamy rozu­mieć ten frag­ment Ewan­ge­lii w kon­tek­ście dro­gi poko­ry? Jako oso­by doro­słe, któ­re mają świa­do­mość swo­je­go ist­nie­nia, potrze­bu­je­my przy­znać się do naszej ogra­ni­czo­no­ści, żeby nie powie­dzieć ostrzej — głu­po­ty (zob. Łk 10,21). Czy­ni­my to, aby w Bogu upa­try­wać źró­dło życia.
Dodat­ko­wo Jezus uczy, że żeby wejść do kró­le­stwa Boże­go nale­ży pod­jąć świa­do­mą decy­zję nawró­ce­nia (zob. Mt 21, 28–32) i wydać owoc (zob. Mt 21, 43). Może w nim prze­by­wać ten, kto wyrzekł się wszyst­kie­go co posia­da i tego, co jest dla nie­go naj­waż­niej­sze.
Dla­te­go tak trud­no wejść do Kró­le­stwa tym, co posia­da­ją wie­le (zob. Łk 18, 24–25).
A co dla mnie jest tak waż­ne, że nawet rela­cja z Bogiem jest mniej war­to­ścio­wa?
Czy w Bogu pokła­dam wszel­ką nadzie­ję, czy w swo­ich siłach, mądro­ści prze­zor­no­ści..?