Mam 87 lat ‚we Wspól­no­cie jestem 27 lat , peł­nię służ­bę jako ani­ma­tor­ka w para­fii Mat­ki Bożej Bole­snej w Kra­śni­ku. Przy­cho­dzę dziś po raz kolej­ny do Cie­bie Mary­jo. Od naj­młod­szych lat zagłę­biam się w Two­je spoj­rze­nie peł­ne czu­ło­ści i deli­kat­no­ści. W moim życiu poja­wia­ły się róż­ne trud­ne sytu­acje , ale zawsze ucie­ka­łam się do naj­czul­szej Mat­ki, mówiąc ty jesteś Mat­ką Boga wiec wszyst­ko możesz uczy­nić. Ufam bez­gra­nicz­nie, ze mnie sła­ba, grzesz­na nigdy nie opu­ścisz. Wykry­to na mojej lewej ner­ce guz. Lekarz stwier­dził, ze tyl­ko usu­nie­cie ner­ki daje mi szan­se życia. Odpo­wie­dzia­łam, ze wyj­dę ze szpi­ta­la, by przy­go­to­wać moich dwóch synów i moich sze­ścior­ga wnu­ków, z któ­ry­mi bar­dzo jestem zży­ta ponie­waż ich wycho­wu­ję. Męża Pan Jezus powo­łał do sie­bie 10 temu. Popro­si­łam syna by poje­chał ze mną do Liche­nia. Zawsze zwra­ca­jąc do Naj­święt­szej Matuch­ny mówi­łam kocham Cię we wszyst­kich wize­run­kach ale naj­bar­dziej zachwy­cał mnie obraz Mat­ki Czę­sto­chow­skiej oraz Obraz Mat­ki Boskiej Licheń­skiej, z któ­rym zwią­za­łam się wysy­ła­jąc drob­ne wspar­cie przy budo­wie Bazy­li­ki oraz orga­ni­zu­jąc piel­grzym­ki. Tam zawie­rzy­łam Maryi swo­ja cho­ro­bę i zosta­łam uzdro­wio­na. Już 6 lat guz się nie powięk­sza, nie czu­je bólu w ner­ce. Ta wewnętrz­na wieź z Matuch­ną zmie­nia moje życie, nie umiem narze­kać. We wszyst­kich cho­ro­bach i cier­pie­niach wie­rze Bogu i zga­dzam się z Jego wolą. Mam pokój w ser­cu. Zawsze pro­szę Matuch­nę dopo­móż mi żyć, by być rado­ścią Ojca Naj­wyż­sze­go. Niech Będzie Bóg uwiel­bio­ny i czczo­na Naj­święt­sza Dzie­wi­ca Maryja.


Bło­go­sła­wio­na Krew Jezusowa.

Irena