War­szaw­skie Stu­dia Teo­lo­gicz­ne
XXII/2/2009, 203–220

Marek MIOTK CP

HAGIOTERAPIA WEDŁUG TOMISLAVA IVANČIĆA

Treść: I. Psy­cho­te­ra­pia, hip­no­te­ria­pia, hagio­te­ra­pia; II. Egzy­sten­cjal­na struk­tu­ra czło­wie­ka: 1. Ducho­wa struk­tu­ra czło­wie­ka; 2. Egzy­sten­cjal­na struk­tu­ra czło­wie­ka; III. Ducho­we zdro­wie czło­wie­ka; IV. Czym jest hagio­te­ra­pia?; V. Cho­ro­by ducha i ich przy­czy­ny; VI. Symp­to­my ducho­wych cho­rób; VII. Cele Hagio­te­ra­pii.
Sło­wa klu­czo­we: hagio­te­ra­pia, ducho­wość, psy­cho­lo­gia ducho­wo­ści.
Key­words: Hagio­the­ra­py, Spi­ri­tu­ali­ty, Psy­cho­lo­gy of Spi­ri­tu­ali­ty.

W tytu­le tej wstęp­nej czę­ści opra­co­wa­nia wymie­nio­ne są trzy róŜne typy tera­pii. Tytuł ten z jed­nej stro­ny sta­no­wi nie­znacz­ną pro­wo­ka­cję, w isto­cie jed­nak cho­dzi w nim o zwró­ce­nie uwa­gi na gatun­ko­wą odmien­ność tego, co się kry­je za poję­ciem „hagio­te­ra­pia” w odnie­sie­niu do innych spo­so­bów lecze­nia, mimo Ŝe wszyst­kie one noszą w nazwie człon „tera­pia”. Poczy­nio­ne tutaj wyja­śnie­nia będą zupeł­nie szcząt­ko­we i tym­cza­so­we, a zosta­ną uzu­peł­nio­ne w odpo­wied­nim miej­scu.

I. Psy­cho­te­ra­pia, hip­no­te­ria­pia, hagio­te­ra­pia

Ogól­nie rzecz bio­rąc, wol­no powie­dzieć, Ŝe leczy się albo coś, albo za pomo­cą cze­goś, albo w per­spek­ty­wie jakie­goś celu. Kie­dy więc mowa o psy­cho­te­ra­pii, to naj­ogól­niej i naj­po­spo­li­ciej przy­cho­dzi na myśl lecze­nie scho­ro­wa­nej psy­chi­ki czy zabu­rzeń oso­bo­wo­ści. Gdy lecze­nie doko­nu­je się za pomo­cą hip­no­te­ra­pii, to cho­dzi o tę tech­ni­kę oddzia­ły­wa­nia tera­peu­tycz­ne­go, jakim jest hip­no­za. Trud­no się nie domy­ślać, Ŝe w przy­pad­ku hagio­te­ra­pii cho­dzi­ło­by z kolei o lecze­nie w per­spek­ty­wie okre­ślo­ne­go celu, któ­ry kry­je się w pierw­szym czło­nie sło­wa „hagio­te­ra­pia” – „hagio-”.

Teo­lo­dzy i wszy­scy oswo­je­ni z ter­mi­no­lo­gią pocho­dze­nia grec­kie­go domy­śla­ją się, Ŝe Ŝe człon ten odsy­ła do grec­kie­go przy­miot­ni­ka hagios i odno­si się do cze­goś, co jest świę­te. Tera­pia mają­ca na celu osią­gnię­cie świę­to­ści? Tak, ale z pew­ny­mi zastrze­Ŝe­nia­mi co do tre­ści poję­cia „świę­tość”. Celem hagio­te­ra­pii jest nic inne­go, jak Ŝycie – peł­ne Ŝycie czło­wie­ka, któ­re wła­śnie jako Ŝycie czło­wie­ka jest świę­te. Stąd sam czło­wiek, Ŝyją­ce i przez Boga Ŝyciem obda­rzo­ne ludz­kie ist­nie­nie, jest świę­ty. Nie­skoń­cze­nie bar­dziej świę­ty jest Bóg, któ­ry jest samym Ist­nie­niem i Daw­cą Ŝycia. Świę­tość, jak wyni­ka z zało­Ŝeń hagio­te­ra­pii, w per­spek­ty­wie teo­lo­gicz­nej pokry­wa się z poję­ciem Ŝycia. Celem hagio­te­ra­pii, naj­kró­cej mówiąc, jest pomno­Ŝe­nie w czło­wie­ku Ŝycia, któ­re pocho­dzi od Boga. Nie­chaj te obja­śnia­nia w tym momen­cie wystar­czą.

Tera­pia, nazy­wa­na hagio­te­ra­pią, aby nie nara­zić jej na znie­sła­wie­nie i nie wpro­wa­dzić w błąd czy­tel­ni­ka, wyma­ga­ła­by sze­ro­kie­go omó­wie­nia, tutaj nato­miast pre­zen­ta­cja musi zostać stresz­czo­na do roz­mia­rów arty­ku­łu, co z pew­no­ścią nie wyczer­pie cało­ści jej aspek­tów. Tak czy ina­czej tekst tego omó­wie­nia bazo­wać będzie na teo­re­tycz­nych zało- Ŝeniach wypra­co­wa­nych przez zało­Ŝy­cie­la hagio­te­ra­pii, jakim jest Tomi­slav Iva­nčić. 1

Mimo Ŝe będzie to póź­niej wyma­ga­ło wyja­śnie­nia, naj­pro­ściej powie­dzieć, Ŝe hagio­te­ra­pia jest „tera­pią ducha”. Tak brzmi tytuł jed­nej z ksią­Ŝek Ivančić‘a.2 Czym jest jed­nak ów duch, o któ­rym tutaj mowa, zwłasz­cza w per­spek­ty­wie celu, jakim jest zacho­wa­nie i pomno­Ŝe­nie w czło­wie­ku Ŝycia? Po doko­na­nych na wstę­pie roz­ró­Ŝnie­niach, zawie­ra­ją­cych się w samym ter­mi­nie tera­pii, w tym przy­pad­ku mamy do czy­nie­nia z tym aspek­tem tera­pii, któ­ry odno­si do przed­mio­tu czy ukie­run­ko­wa­nia jej na to, co wyma­ga ule­cze­nia. Jak w psy­cho­te­ra­pii ogól­nie mówi­my o sfe­rze psy­chicz­nej (acz­kol­wiek kaŜdy psy­cho­te­ra­peu­ta winien znać zało­Ŝe­nia psy­cho­so­ma­ty­ki i zda­wać sobie spra­wę z nie­ro­ze­rwal­nych i zawsze jed­nak wystę­pu­ją­cych powią­zań mię­dzy sfe­ra­mi psy­che i soma), tak tutaj zakła­da się sfe­rę ducho­wą.

I w tym miej­scu zara­zem zaczy­na się pro­blem. Zary­zy­ko­wać moŜna, Ŝe w więk­szo- ści przy­pad­ków nie czy­ni się roz­ró­Ŝnie­nia na sfe­rę psy­chicz­ną i ducho­wą, mniej lub bar­dziej je ze sobą uto­Ŝsa­mia­jąc. A jeśli juŜ czy­ni się owo roz­ró­Ŝnie­nie w teo­rii, to w prak­ty­ce nie wia­do­mo, co moŜna z tym zro­bić. Pozy­ty­wi­stycz­nie upra­wia­na psy­cho­lo­gia aka­de­mic­ka kaŜe wręcz zapo­mnieć o jakiejś dodat­ko­wej sfe­rze w czło­wie­ku, któ­ra by wycho­dzi­ła poza sfe­rę psy­che. Ta ostat­nia jest bowiem psy­cho­me­trycz­na i poda­je się ope­ra­cjo­na­li­za­cji. Jeśli jakaś sfe­ra ducha jed­nak ist­nie­je, to nale­Ŝy ją pozo­sta­wić parap­sy­cho­lo­gom, kapła­nom, sza­ma­nom, itp. Fakt, Ŝe nasza euro­pej­ska kul­tu­ra jest od daw­na nazna­czo­na pozy­ty­wi­zmem, redu­ku­ją­cym wizję czło­wie­ka do tego, co wymie­rzal­ne, pozna­wal­ne i eks­pe­ry­men­tal­ne, nie pozo­sta­wia bez śla­du na sobie nawet te umy­sły, któ­re nauki nie upra­wia­ją. Tak samo ludzie reli­gij­ni, mimo Ŝe dogma­tycz­nie przyj­mu­ją ist­nie­nie w czło­wie­ku sfe­ry ducho­wej, nie zawsze wie­dzą, w czym ma się to rze­czy­wi­ście prze­ja­wiać. Czło­wiek pier­wot­ny był tutaj w bar­dziej uprzy­wi­le­jo­wa­nej sytu­acji, gdyŜ wła­śnie sfe­ra ducho­wa, acz­kol­wiek prze­ja­wia­ła się ona mito­lo­gicz­nie czy magicz­nie, była dla nie­go sfe­rą bar­dziej oczy­wi­stą niŜ sfe­ra psy­chicz­na, któ­ra w jego prze­ko­na­niu ponie­kąd pokry­wa­ła się ze sfe­ra soma­tycz­ną, jak teraz sfe­ra psy­chicz­na w potocz­nym i nauko­wym rozu­mie­niu pokry­wa się ze sfe­rą ducho­wą.

O trud­no­ściach zwią­za­nych z wyod­ręb­nie­niem w czło­wie­ku wymia­ru ducho­we­go (uży­wa­nie w tym przy­pad­ku poję­cia „sfe­ra ducho­wa” moŜe być mylą­ce, gdyŜ suge­ru­je jakiś wewnętrz­ny podział, co jed­nak kłó­ci się z antro­po­lo­gicz­ny­mi zało­Ŝe­nia­mi hagio-tera­pii)


1 Tomi­slav Iva­nčić uro­dził się w 1938 roku w Davor (Chor­wa­cja). Po stu­diach filo­zo­ficz­nych i teo­lo­gicz­nych w 1966 roku przy­jął świę­ce­nia kapłań­skie. W Rzy­mie następ­nie napi­sał magi­ste­rium z filo­zo­fii i dok­to­rat z teo­lo­gii. W 1971 został pro­fe­so­rem na uni­wer­sy­te­cie w Zagrze­biu, kie­ru­jąc kate­drą teo­lo­gii fun­da­men­tal­nej. Obsza­rem jego nauko­wych zain­te­re­so­wań jest filo­zo­fia, teo­lo­gia i lite­ra­tu­ra. Zaj­mu­je się sto­sun­kiem mię­dzy filo­zo­fią i teo­lo­gią, wia­rą i nauką, ate­izmem i reli­gij­no­ścią, Obja­wie­niem i wia­rą, chrze­ści­jań­stwem i inny­mi reli­gia­mi, sek­ta­mi oraz teo­lo­gicz­ną teo­rią pozna­nia. Szcze­gól­nie kie­ru­je swo­ją uwa­gę na pro­ble­my egzy­sten­cjal­no-ducho­wej struk­tu­ry czło­wie­ka. Owo­cem tego zain­te­re­so­wa­nia jest ist­nie­ją­ce od 1990 roku Cen­trum Pomo­cy Ducho­wej w Zagrze­biu, jak i meto­da ducho­wej pomo­cy w posta­ci oma­wia­nej tu hagio­te­ra­pii. Jest rów­nieŜ zało­Ŝy­cie­lem wspól­no­ty ewan­ge­li­za­cyj­nej Sło­wo i Modli­twa (MiR). Dotych­czas jest auto­rem kil­ku­dzie­się­ciu ksią­Ŝek i kil­ku­set arty­ku­łów o nauko­wej i popu­la­ry­za­tor­skiej war­to­ści. Od kil­ku lat jest człon­kiem papie­skiej Komi­sji Teo­lo­gicz­nej oraz rek­to­rem uni­wer­sy­te­tu w Zagrze­biu.
2 T. IVANČIĆ, The­ra­pie des Geistes. Hagio­the­ra­pie. Zagreb 1997.

 prze­ko­na­łem się nie­gdyś pod­czas roz­mo­wy ze stu­den­ta­mi stu­dium hagio­te­ra­pii. Zna­czą cześć owe­go stu­dium prze­zna­cza się na wyro­bie­nie w przy­szłych hagio­te­ra­peu­tach zdol­no­ści roz­ró­Ŝnia­nia wymia­ru ducha od innych wymia­rów w oso­bo­wej struk­tu­rze czło­wie­ka. Pra­cą domo­wą, zada­ną stu­den­tom hagio­te­ra­pii, było okre­śle­nie tego, co rze­czy­wi­ście doko­nu­je się w tej sfe­rze na przy­kła­dzie spo­wie­dzi, a więc grze­chu i uwol­nie­nia od nie­go. Ta inte­re­su­ją­ca roz­mo­wa, w któ­rej pró­bo­wa­li­śmy dojść do same­go sed­na ducho­we­go doświad­cze­nia w ramach sakra­men­tu, jesz­cze bar­dziej uka­za­ła nam wszyst­kim trud­no­ści w okre­śle­niu tego, co tyl­ko ducho­we, w odró­Ŝnie­niu od tego, co czy­sto psy­cho­lo­gicz­ne.

Poszu­ki­wa­nia wymia­ru ducho­we­go w ludz­kim doświad­cze­niu nie mogą prze­bie­gać tak, jak­by wymiar ten sta­niał sam w sobie i dla sie­bie. By unik­nąć pew­ne­go pomie­sza­nia lub zbyt­nie­go oddzie­le­nia tego, co w czło­wie­ku jest głę­bo­ko i nie­ro­ze­rwal­nie powią­za­ne i złą­czo­ne, słusz­nym na począt­ku będzie omó­wić zało­Ŝe­nia antro­po­lo­gicz­ne. Oczy­wi­ście, Autor w tych zało­Ŝe­niach nie wycho­dzi poza ramy antro­po­lo­gii chrze­ści­jań­skiej. Przed­sta­wia je jed­nak w per­spek­ty­wie pro­ble­mów, zra­nień i cho­rób ducho­wych oraz tera­pii ducha.

II. Zało­Ŝe­nia antro­po­lo­gicz­ne

1. Ducho­wa struk­tu­ra czło­wie­ka

Nie­mal kaŜdą swo­ją ksią­Ŝkę Iva­nčić roz­po­czy­na od opi­su egzy­sten­cjal­nej sytu­acji współ­cze­sne­go czło­wie­ka. Jego ducho­wą kon­dy­cję – według Auto­ra hagio­te­ra­pii – naj­pro­ściej moŜna okre­ślić jako wyko­rze­nie­nie czy wyalie­no­wa­nie ze sfe­ry ducho­wej. Autor wska­zu­je w tym miej­scu na wie­le przy­czyn takie­go sta­nu rze­czy. Wśród nich do naj­po­wa­Ŝniej­szych zali­cza on ate­izm, zwłasz­cza w wyda­niu marksistowskim3 i agnostycyzm4 oraz prag­ma­tyzm i hedo­nizm, dwie orien­ta­cje, któ­re spłasz­cza­ją wizję Ŝycia do tego, co uŜy­tecz­ne i przy­jem­ne, ogra­ni­cza­jąc zara­zem wizję świa­ta do wymia­ru hory­zon­tal­ne­go. Nie bez zna­cze­nia były dwie wiel­kie woj­ny XX wie­ku, któ­re zała­ma­ły w czło­wie­ku zaufa­nie w natu­ral­ną dobroć czło­wie­ka oraz pod­ko­pa­ły wia­rę w BoŜą Opatrz­ność. Napra­wy wyma­ga nie tyl­ko to, co zmie­ni­ło wizję czło­wie­ka, ale sam pro­gram okre­śle­nia peł­nej wizji antro­po­lo­gicz­nej sta­je się palą­cym pro­ble­mem naszych cza­sów. Dobrze wie­dzą o tym choć­by ci psy­cho­lo­go­wie, któ­rzy wyzna­ją war­to­ści i świa­to­po­gląd chrze­ści­jań­ski.

T. Iva­nčić, podob­nie jak Vik­tor Frankl w swo­jej logo­te­ra­pii, przed­sta­wia czło­wie­ka dymen­sjo­nal­nie. Zna­czy to, Ŝe czło­wiek jest jed­ną wiel­ko­ścią i spój­ną cało­ścią, mimo Ŝe na tę peł­nię skła­da­ją się róŜne wymia­ry, jak na przy­kład: soma­tycz­ny, psy­chicz­ny i ducho­wy. Obie szko­ły tera­peu­tycz­ne budu­ją na solid­nych pod­sta­wach antro­po­lo­gicz­nych, 3 T. Iva­nčić pocho­dzi z obsza­ru Jugo­sła­wii, głę­bo­ko dotknię­te­go dzie­dzic­twem ide­olo­gii mark­si­stow­skiej. Pocho­dze­nie to sta­ło się rów­nieŜ decy­du­ją­cym czyn­ni­kiem w powsta­niu hagio­te­ra­pii wów­czas, gdy tere­ny te, zwłasz­cza w obsza­rze Chor­wa­cji, zosta­ły obję­te wie­lo­let­ni­mi bra­to­bój­czy­mi wal­ka­mi, któ­rych skut­kiem było znisz­cze­nie mate­rial­ne i psy­chicz­ne, ale i spu­sto­sze­nie moral­ne i ducho­we. Zob. T. IVANČIĆ, Grun­dla­gen der Hagio­the­ra­pie, Zagreb 1998. 4 Zała­ma­nie się wia­ry rozu­mu w jego zdol­no­ści poznaw­cze, zwłasz­cza w sfe­rze reli­gij­nej. jed­nak Iva­nčić, w odró­Ŝnie­niu od Fran­kla, powo­łu­je się na Boga i na biblij­ną wizję expres­sis ver­bis. Wzmian­ko­wa­ny trój­po­dział nie powi­nien jed­nak suge­ro­wać rze­czy­wi­ste­go podzia­łu w czło­wie­ku. Wszyst­kie trzy wymia­ry się uzu­peł­nia­ją i wza­jem­nie prze­ni­ka­ją. U ich pod­sta­wy leŜy jesz­cze bar­dziej zasad­ni­czy podział na to, co ducho­we, i na to, co cie­le­sne, mate­rial­ne. Cia­ło i psy­che nale­Ŝą do sfe­ry docze­snej i mate­rial­nej. Tym, co je wyno­si na wyŜszy poziom, udu­cha­wia­jąc je, jest duch.5 Z innej stro­ny patrząc, obok cia­ła ist­nie­je w czło­wie­ku dusza, któ­ra jest zasa­dą Ŝycia, ale nie źró­dłem Ŝycia, i któ­rą w przy­bli­Ŝe­niu moŜna uznać za ogni­wo pośred­nie pomię­dzy wymia­rem cie­le­snym a ducho­wym w czło­wie­ku, W opty­ce biblij­nej moŜe być ona albo cie­le­sna, albo ducho­wa, zale­Ŝnie od tego, z jakim ele­men­tem czy jaką zasa­dą Ŝycia bar­dziej się jed­no­czy. Cie­le­sność sama w sobie jest dobra i współ­sta­no­wi czło­wie­ka, jed­nak – podob­nie jak psy­chi­ka – jest w swo­jej natu­rze imma­nent­na. Dopie­ro duch nada­je tak cia­łu, jak i psy­chi­ce trans­cen­dent­ne ukie­run­ko­wa­nie. Z tej teŜ przy­czy­ny skie­ro­wa­nie duszy na to, co cie­le­sne, wię­zi ją, nato­miast ukie­run­ko­wa­nie jej na to, co ducho­we, wyzwa­la z imma­nen­cji. Zna­cze­nie sto­sun­ków, jakie ist­nie­ją mię­dzy cia­łem, duszą/psychiką 6 a duchem w peł­ni obja­wi się w opi­sie egzy­sten­cjal­nej struk­tu­ry czło­wie­ka.

W miej­scu, w któ­rym autor hagio­te­ra­pii opi­su­je natu­rę ducha w czło­wie­ku, od razu poja­wia się wra­Ŝe­nie swoj­sko­ści wymia­ru ducho­we­go: „w nim Ŝyje­my, poru­sza­my się i jeste­śmy” (Dz 17,28), by uŜyć Paw­ło­we­go sfor­mu­ło­wa­nia. Duch two­rzy całe­go czło­wie­ka i spa­ja go wewnętrz­nie, kształ­tu­jąc jego nie­po­wta­rzal­ność i ory­gi­nal­ną oso­bo­wość. Nie­kie­dy ma się wra­Ŝe­nie, Ŝe Autor posłu­gu­je się poję­ciem ducha i oso­bo­wo­ści zamien­nie, w isto­cie jed­nak cho­dzi mu o pod­kre­śle­nie roli ducha w powsta­wa­niu oso­bo­wo­ści w ogó­le – jako nie­po­wta­rzal­nej orga­ni­za­cji wro­dzo­nych i naby­tych ele­men­tów oso­by, ale zara­zem poka­zu­je, Ŝe duch jed­no­cze­śnie kształ­tu­je indy­wi­du­al­ną i spój­ną oso­bo­wość. Nie two­rzy jej jako sys­te­mu zamknię­te­go, ale umo­Ŝli­wia wol­ność, któ­ra w pierw­szej kolej­no­ści pole­ga na zdol­no­ści spoj­rze­nia na sie­bie od wewnętrz i zewnątrz jed­no­cze­śnie. Duch, jak jesz­cze zoba­czy­my, umo­Ŝli­wia komu­ni­ka­cję ze świa­tem zewnętrz­nym, a nade wszyst­ko z Bogiem, jako źró­dłem Ŝycia. Z tej racji nie moŜna ducha spro­wa­dzić jedy­nie do rze­czy­wi­sto­ści reli­gij­nej, gdyŜ obja­wia on swo­je ist­nie­nie wszę- dzie tam, gdzie czło­wiek zdol­ny jest do prze­kra­cza­nia sie­bie, jak w świe­cie kul­tu­ry, komu­ni­ka­cji, roze­zna­wa­nia dobra i zła, gdzie czło­wiek zdol­ny jest ufać i wie­rzyć, mieć nadzie­ję i kochać.

Jeśli więc duch jest zasa­dą ory­gi­nal­no­ści i oso­bo­wo­ścio­wej cało­ścio­wo­ści, to dla­te­go, Ŝe zarzą­dza on nie­ja­ko struk­tu­rą oso­by, koor­dy­nu­jąc wszyst­kie jej cie­le­snop­sy­chicz­ne funk­cje. „Nosi­ciel­ką” wszyst­kich – cie­le­snych, psy­chicz­nych i ducho­wych – funk­cji, jak się wyra­Ŝa Autor, jest Oso­ba, czy­li cały człowiek.7 Dzię­ki oso­bo­wej natu­rze jest czło­wiek we wszyst­kim, jak i wszyst­ko posia­da, jest teŜ dzię­ki niej spój­nie funk­cjo­nu­ją­cą cało­ścią. 8 Zra­nić oso­bę ozna­cza ugo­dzić czło­wie­ka w tym, co w nim naj­głęb­sze.


5 Por. T. IVANČIĆ, Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, Sal­zburg 2001, 39.
6 Choć sło­wa te w jakiejś mie­rze sto­so­wa­ne są tutaj zamien­nie, nie zna­czy to, Ŝe są one zupeł­nie toŜsa­me. Ich zna­cze­nie róŜni się bądź nie, zale­Ŝnie od kon­tek­stu, w jakim te poję­cia są zasto­so­wa­ne. Istot­ne jest tyl­ko stwier­dze­nie, Ŝe nale­Ŝą one do sfe­ry imma­nen­cji, a dopie­ro duch je z niej uwal­nia ku trans­cen­den­cji.
7 Por. T. IVANČIĆ, Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, Sal­zburg 2003, 119n.
8 Por. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, dz. cyt., 41. 

Pod­czas, gdy oso­ba jest nosi­ciel­ką wszyst­kich moŜli­wych zdol­no­ści w czło­wie­ku, oso­bo­wość, wła­śnie przez dzia­ła­nie ducha, jest nie­ja­ko for­mą całe­go czło­wie­ka i czy­ni go kimś jedy­nym w swo­im rodza­ju.

Oso­ba jest pierw­szym i naj­wa­Ŝniej­szym orga­nem w struk­tu­rze ducho­wej duszy. Kon­cep­cja ducho­we­go orga­ni­zmu, acz­kol­wiek nie jest wymy­słem Ivančić‘a,9 nale­Ŝy do waŜne­go obsza­ru w teo­rii hagio­te­ra­pii. Na zasa­dzie pew­nej ana­lo­gii autor opi­su­je orga­ny tego orga­ni­zmu i ich funk­cjo­nal­ność. Struk­tu­ra ta będzie mia­ła duŜe zna­cze­nie na innych obsza­rach teo­rii, zwłasz­cza w dia­gno­sty­ce, oraz w tera­pii.

Kolej­nym waż­nym pojęciem/organem w struk­tu­rze ducho­wej jest Życie10. Iva­nčić roz­róż­nia for­my życia takie jak, życie wege­ta­tyw­ne, zmy­sło­we, psy­chicz­ne, afek­tyw­ne, inte­lek­tu­al­ne i ducho­we. Jed­nak dopie­ro ten ostat­ni rodzaj Ŝycia wią­Ŝe czło­wie­ka bez­po­śred­nio z Daw­cą Ŝycia, Bogiem, pod­czas gdy wszyst­kie pozo­sta­łe rodza­je wią­Ŝą czło­wie­ka z przy­ro­dzo­ną płasz­czy­zną rze­czy­wi­sto­ści. Ponie­waŜ ducho­we Ŝycie wią­Ŝe czło­wie­ka z Daw­cą Ŝycia na sta­łe, śmierć nie moŜe ozna­czać koń­ca życia czło­wie­ka lub znisz­cze­nie wszyst­kich moŜli­wych rodza­jów życia w czło­wie­ku. Pozo­sta­je zawsze poziom ducho­wy i on jest naj­wa­Ŝniej­szy, gdyŜ dzię­ki nie­mu moŜe czło­wiek oŜy­wić w sobie Ŝycie na kaŜdym innym poziomie11. Praw­dzi­wa cho­ro­ba zaczy­na się tam, gdzie cho­ru­je duch. Ale o tym póź­niej.

Innym waż­nym orga­nem jest Sumienie12. Podob­nie jak w logo­te­ra­pii, sumie­nie nale­ży tutaj do sfe­ry ducho­wej. Ono poka­zu­je czło­wie­ko­wi wła­ści­wy kie­ru­nek reali­za­cji swo­je­go czło­wie­czeń­stwa i osią­ga­nia sen­su Ŝycia. Jest to czu­ły organ, któ­ry w spo­sób wła­ści­wy i traf­ny bólem reagu­je na wszyst­ko to, co real­nie i nie­chyb­nie nisz­czy oso­bę. Cho­rym czy­ni czło­wie­ka jako czło­wie­ka to, co godzi w jego sumie­nie.

Pokrew­ną rolę speł­nia Intelekt13, któ­ry róŜni się od rozu­mu tym, Ŝe posia­da zdol­ność roze­zna­wa­nia praw­dy od wewnątrz (intel­lec­tus = intus lege­re), nato­miast rozum ujmu­je rze­czy­wi­stość od zewnątrz. Cho­rym czy­ni czło­wie­ka kłam­stwo i oszu­stwo i rani go w sfe­rze inte­lek­tu, jako wła­dzy ducho­wej. Ina­czej, źró­dłem cho­ro­by jest kłam­stwo, pod­czas gdy praw­da jest istot­na i koniecz­na dla ludz­kie­go Ŝycia i roz­wo­ju oso­by.

W poję­ciu Cha­rak­te­ru jako orga­nie struk­tu­ry ducho­wej kry­ją się naby­te dobre wła- ści­wo­ści i zdol­no­ści, ina­czej, cnoty.14 Zdro­wie czło­wie­ka opie­ra się na cha­rak­te­rze czło­wie­ka, na jego przy­zwo­ito­ści, cno­tach i świę­to­ści. Nie­trud­no zauwa­Ŝyć, Ŝe rozu­mie­nie cha­rak­te­ru spro­wa­dza się tutaj do cha­rak­te­ru dobrze ufor­mo­wa­ne­go.

W czło­wie­ku ist­nie­je rów­nieŜ organ, okre­ślo­ny przez Auto­ra hagio­te­ra­pii jako Kul­tu­ra, któ­ra zawie­ra w sobie wymia­ry dobra, pięk­na i praw­dy. Jest to wła­ści­wość tak


9 Naj­ogól­niej, orga­nizm ducho­wy jest nad­przy­ro­dzo­nym uzdol­nie­niem czło­wie­ka, umo­Ŝli­wia­ją­cym zjed­no­cze­nie z Bogiem przez dzia­ła­nie cnót czyn­nych teo­lo­gal­nych i darów Ducha Świę­te­go, łaski uświę- cają­cej i aktu­al­nej. Zob. S. URBAŃSKI, „Orga­nizm ducho­wy”, w: Lek­sy­kon ducho­wo­ści kato­lic­kiej, (red.) M. CHMIELEWSKI, Lublin-Kra­ków 2002, 616–617.
10 Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 120.
11 Por. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, dz. cyt., 41. 12 Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 120n.
13 Por. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, dz. cyt., 42.
14 Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 122.

 wewnętrz­na, jak i zewnętrz­na. W pierw­szym przy­pad­ku bar­dziej upo­dab­nia­ła­by się do cha­rak­te­ru. Jako struk­tu­ra ducho­wo-spo­łecz­na jest istot­na o tyle, o ile roz­wi­ja lub nisz­czy czło­wie­ka. Nie ma kul­tu­ry neu­tral­nej w tym wzglę­dzie. Źró­dła cho­rób ducho­wych nale­Ŝy więc szu­kać rów­nieŜ w kul­tu­rze. Iva­nčić mówi po praw­dzi­wej kul­tu­rze, czy­li takiej, któ­ra ozna­cza „wynie­sie­nie czło­wie­ka na ducho­wą płasz­czy­znę i pro­wa­dzi do człowieczeństwa”.15

Jeśli mówi­my o tej struk­tu­rze ducho­wej, któ­ra decy­du­je o otwar­to­ści na Boga i Jego sło­wo, to mamy na uwa­dze struk­tu­rę reli­gij­ną człowieka16. Organ reli­gij­no­ści jest ludz­ką i trans­cen­dent­ną kre­atyw­no­ścią, poprzez któ­rą czło­wiek łączy się z Daw­cą Ŝycia, a w kon­se­kwen­cji two­rzy wła­ści­wą kul­tu­rę, wytwa­rza zdro­we idee i pro­mu­je Ŝycie. Poprzez tę struk­tu­rę rze­czy­wi­stość zewnętrz­na spa­ja się w jed­no i nabie­ra sen­su.

Do ducho­wej struk­tu­ry czło­wie­ka nale­ży jesz­cze zali­czyć Zaufa­nie i Wia­rę, któ­re otwie­ra­ją czło­wie­ka na Inne­go i wyzwa­la­ją z ego­izmu, pozwa­la­jąc spoj­rzeć na nie­go z ufno­ścią. Do struk­tu­ry tej nale­Ŝy też Miłość, bez któ­rej czło­wiek nie potra­fił­by zaufać 17. Brak wia­ry, zaufa­nia i miło­ści zaskle­pia czło­wie­ka w sobie i czy­ni go cho­rym. Może być też tak, że ducho­wa cho­ro­ba w posta­ci wie­lu zra­nień czy­ni czło­wie­ka nie­zdol­nym do kocha­nia i zaufa­nia czy też do wia­ry.

Autor wymie­nia jesz­cze wie­le innych orga­nów, któ­rych jed­nak nie będzie­my tutaj opi­sy­wa­li. Wystar­czy je tyl­ko wymie­nić: ducho­we oczy, ducho­we uszy, ducho­we ręce, sek­su­al­ność, wol­ność, spra­wie­dli­wość, cier­pli­wość, wier­ność, wspa­nia­ło­myśl­ność, pokój, poko­ra, umiar­ko­wa­nie, mądrość, pro­sto­ta i czystość18 .

2. Egzy­sten­cjal­na struk­tu­ra czło­wie­ka

Roz­wa­ża­nia na temat egzy­sten­cjal­nej struk­tu­ry czło­wie­ka zaj­mu­ją bar­dzo waŜne miej­sce w cało­ści reflek­sji Ivančić‘a. W wie­lu miej­scach odno­si się on do filo­zo­fii egzy­sten­cja­li­zmu, przy­glą­da­jąc się kolej­nym jej repre­zen­tan­tom, jak: S. Kier­ke­ga­ard, M. Sche­ler, B. Pas­cal, K. Jaspers, M. Heideg­ger, P. Sar­tre, E. Bloch, G. Mar­cel. Jesz­cze bar­dziej zain­te­re­so­wa­ny jest on pro­po­zy­cją egzy­sten­cjal­nie ukie­run­ko­wa­nych teo­lo­gów, jak: P. Til­lich, R. Nie­buhr czy K. Rah­ner. Nie potę­pia­jąc nawet naj­bar­dziej zacie­kłych wro­gów teo­lo­gicz­nej myśli chrze­ści­jań­stwa, two­rzy pew­ne tło dla swo­je­go wykła­du, któ­ry opie­ra na wizji biblij­nej, teo­rii V. Fran­kla oraz na chrze­ści­jań­skim egzy­sten­cja­li­zmie i per­so­na­li­zmie. Oso­ba w jego wykła­dzie posia­da swo­ją psy­cho-fizycz­ną struk­tu­rę, jest jed­nak ducho­wa. Jest ona ducho­wo-egzy­sten­cjal­nym cen­trum, wokół któ­re­go inte­gru­je się wszyst­ko inne.19 Ludz­kiej egzy­sten­cji nie moŜna redu­ko­wać czy przed­mio­to­wo i teo­re­tycz­nie ana­li­zo­wać, moŜna jej doświad­czać, onto­lo­gicz­nie oświe­tlać, a jeśli ana­li­zo­wać, to jedy­nie egzy­sten­cjal­nie. Ina­czej, egzy­sten­cja jest pew­nym ducho­wym przed-


15 Por. T. IVANČIĆ, Wer ist der Mensch? Sal­zburg, 2001, 40.
16 Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 123.
17 Por. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, dz. cyt., 43.
18 Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 124–127.
19 Por. tamŜe, 114n. 

rozu­mie­niem. Egzy­sten­cjal­na ana­li­za ujaw­nia, Ŝe dopie­ro w ludz­kiej egzy­sten­cji ujaw­nia się natu­ra czło­wie­ka. W samej defi­ni­cji egzy­sten­cji opi­sa­na jest ludz­ka zdol­ność do prze­kra­cza­nia sie­bie. Wska­zu­je ona na coś lub kogoś, co/kto ist­nie­je poza czło­wie­kiem, a co/kto pozwa­la mu sta­wać się sobą.

Egzy­sten­cjal­na ana­li­za, jeśli jest pro­wa­dzo­na w hory­zon­cie chrze­ści­jań­skiej wia­ry, dowo­dzi, że przy­glą­da­nie się czło­wie­ko­wi i natu­rze jego ist­nie­nia odsy­ła zara­zem do Boga. Ludz­kie ist­nie­nie i spo­sób ist­nie­nia zawie­ra w sobie zagad­kę ist­nie­nia Boga, jak i wyja­śnie­nie jej. Już ety­mo­lo­gia sło­wa „exi­sten­tia” (ex–istere = żyć poza sobą, żyć, wycho­dząc z sie­bie, jed­no­cze­śnie pozo­sta­jąc w sobie) wska­zu­je, że cho­dzi o feno­men ist­nie­nia jakie­goś bytu, któ­ry zako­twi­cza się w czymś lub kimś innym poza nim samym. Źró­dłem ist­nie­nia jest bowiem sam Bóg. On w jedy­nym wła­ści­wym sen­sie jest Ist­nie­niem i ze swo­je­go daje innym. Ze szcze­gól­nym upodo­ba­niem i akcen­tem Iva­nčić cytu­je sło­wa Jezu­sa „Ja przy­sze­dłem po to, aby [owce] mia­ły życie, i mia­ły je w obfi­to­ści” (J10,10). Wszyst­ko, co moŜna okre­ślić dobrym dla czło­wie­ka, jest udzia­łem w tym życiu, nato­miast wszyst­ko złe jest bra­kiem czy ubyt­kiem ist­nie­nia, jakie­go udzie­la Bóg czło­wie­ko­wi w każ­dej chwili.20

Poję­cie stwo­rze­nia ex nihi­lo, aby było praw­dzi­we, musi zna­leźć swo­je wyja­śnie­nie lub doja­śnie­nie w tym, że czło­wiek został stwo­rzo­ny przez Boga, któ­ry ist­niał odwiecz­nie. Z nie­go i czło­wiek, i całe stwo­rze­nie otrzy­mu­ją swo­je ist­nie­nie. Egzy­sto­wać ozna­cza ist­nieć ist­nie­niem zapo­ży­czo­nym i daro­wa­nym od Boga. Cho­dzi oczy­wi­ście o takie ist­nie­nie, któ­re da się zro­zu­mieć w spo­sób teo­lo­gicz­ny, a więc o ist­nie­nie, któ­re jest moż­li­we w samym Bogu jako Trój­cy Świę­tej. W Niej każ­da z Osób żyje życiem daro­wa­nym, a jed­no­cze­śnie całe swo­je życie prze­ka­zu­je pozo­sta- łym Oso­bom. Pośród stwo­rze­nia czło­wiek jako jedy­ny został obda­ro­wa­ny nie tyl­ko ist­nie­niem po pro­stu, ale ist­nie­niem świa­do­mym swo­je­go źró­dła i powo­ła­nym do tego, aby w sobie odwzo­ro­wać życie Boga w moŜli­wie naj­wyż­szym stop­niu. Czło­wiek został obda­rzo­ny ist­nie­niem o naj­wy­Ŝszej „mocy byto­wa­nia” wśród innych stwo­rzeń oraz zdol­no­ścią do otwie­ra­nia się na życie w coraz więk­szej obfi­to­ści. Wów­czas, gdy czło­wiek odwra­ca się od Źró­dła swo­je­go ist­nie­nia i gdy male­je w nim „moc byto­wa­nia”, zaczy­na cho­ro­wać. Iva­nčić powo­łu­je się tutaj na doświad­cze­nie K. Jun­ga, któ­ry czę­sto powta­rzał, że nie spo­tkał oso­by w śred­nim wie­ku (powy­żej 35 roku życia), któ­rej pro­ble­my natu­ry zdro­wot­nej nie mia­ły­by nic wspól­ne­go ze sfe­rą reli­gij­ną. 21 Moż­na więc powie­dzieć, Ŝe ist­nie­nie jest poję­ciem ze sfe­ry reli­gij­nej, gdyŜ doty­czy bez­po­śred­nio samej pod­sta­wy ludz­kiej oso­by, któ­ra łączy czło­wie­ka z Bogiem.

Już Heideg­ger uka­zy­wał, Ŝe moŜli­we jest zej­ście na ten poziom ana­li­zy Dase­in, na jakim czło­wiek doty­ka same­go Sein, czy­li wspól­ne­go wszyst­kim ist­nie­nia, któ­re obja­wia się poprzez kon­kret­ne byty (Dase­in), ale jako pod­sta­wa wszyst­kie­go ist­nie­ją­ce­go w świe­cie jest czymś niezaleŜnym.22 To ist­nie­nie (Sein) moŜna badać poprzez ana­li­zę kon­kret­ne­go ludz­kie­go Ŝycia (Dase­in), a ono z kolei ujaw­nia się w ana­li­zie ludz­kie­go ist­nie­nia


20 Por. T. IVANČIĆ, Hagio­the­ra­pie. Eine Metho­de geistli­cher Hil­fe, Zagreb 1995, 29.
21 Por. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, dz. cyt., 24.
22 Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 115.  

w odróż­nie­niu od innych ist­nień i ist­nień razem wziętych.23 Zda­niem Ivančić‘a dostęp do ist­nie­nia daje nam inte­lekt, któ­ry, jak już zosta­ło powie­dzia­ne, jest zdol­no­ścią roze­zna­wa­nia praw­dy od wewnątrz. Jeśli inte­lek­tem jeste­śmy zdol­ni poznać wła­sne ist­nie­nie i dotrzeć do jego pod­sta­wy, czy­li ist­nie­nia jako takie­go, to zna­czy to, że ist­nie­nie jest nazna­czo­ne tre­ścią i sen­sem, że jest wypeł­nio­ne inte­li­gen­cją. Wszyst­ko, co ist­nie­je, jest inte­li­gi­bil­ne. Sen­sem ludz­kie­go pozna­nia jest po pro­stu to, co istnieje.24 Przez wej­ście w kon­takt z ist­nie­ją­cym czło­wiek pozna­je praw­dę, któ­ra go wyzwa­la, napeł­nia i urze­czy­wist­nia. W skró­cie, poprzez wła­sny inte­lekt czło­wiek otwie­ra się na to, dzię­ki cze­mu Ŝyje, a otwie­ra­jąc się na to, przy­bli­Ŝa się do Źró­dła wła­sne­go ist­nie­nia, czy­li Boga.

Czło­wiek, poszu­ku­jąc sen­su i otwie­ra­jąc się w tym poszu­ki­wa­niu na to, co ist­nie­je, i w tym się nie­ja­ko odnaj­du­jąc, jed­nak wszyst­ko prze­kra­cza. Dzię­ki ducho­we­mu wymia­ro­wi sta­no­wi pew­ną całość, któ­ra wykra­cza poza to, co ist­nie­je. Jest mikro­ko­smo­sem, odzwier­cie­dla­jąc w sobie makro­ko­smos, jed­nak nie jest sumą ele­men­tów wszech­świa­ta. Jakość jego Ŝycia jest jako­ścią cało­ści i peł­ni, jaką sta­no­wi oso­ba. Dla­te­go Ŝad­ne nauki pozy­tyw­ne nie są w sta­nie zro­zu­mieć czło­wie­ka i wyja­śnić, gdyŜ są w mocy objąć zale­d­wie część ludz­kiej oso­by czy ludz­kie­go doświad­cze­nia. Widzi­my zatem, Ŝe autor hagio­te­ra­pii dale­ki jest od para­mi­stycz­nych nad­uŜyć w inter­pre­ta­cji feno­me­nu ludz­kie­go Ŝycia, któ­rych nie unik­nę­li nawet wiel­cy filo­zo­fo­wie, teo­lo­go­wie czy misty­cy, mniej lub bar­dziej ule­ga­ją­cy poku­sie pan­te­izmu. Ivan- čić bro­ni chrze­ści­jań­skie­go dzie­dzic­twa i poję­cia oso­by oraz jego ist­nie­nie inter­pre­tu­je w kon­tek­ście „twar­dych” zało­Ŝeń antro­po­lo­gicz­nych, zwłasz­cza w kon­tek­ście zało­Ŝeń o rozum­no­ści, wol­no­ści i indy­wi­du­al­no­ści oso­by. Czło­wiek jako oso­ba jest pomy­śla­ną i reflek­tu­ją­cą sie­bie indy­wi­du­al­no­ścią, mają­cą zara­zem inte­lek­tu­al­no­du­cho­wy dostęp do samej pod­sta­wy swo­je­go ist­nie­nia. Gwa­ran­tu­je to jej zako­twi­cze­nie poza samą sobą, a jed­no­cze­śnie zdol­ność two­rze­nia swo­jej indy­wi­du­al­no­ści i zacho­wa­nie swo­jej wolności.25

Osta­tecz­nie trze­ba powie­dzieć, Ŝe czło­wiek posia­da sie­bie, a zara­zem nie posia­da; jest wol­ny, a zara­zem zale­Ŝny; pra­gnie Ŝycia, ale jed­no­cze­śnie nie potra­fi sie­bie nie nisz­czyć; poszu­ku­je sen­su, pod­czas gdy w tym samym cza­sie Sens sam pozwa­la się zna­leźć; urze­czy­wist­nia się w spo­sób wol­ny, nie moŜe tego jed­nak uczy­nić sam, czy­li nie wcho­dząc w rela­cje z inny­mi. Zda­niem Ivančić‘a w tej dwu­znacz­no­ści ujaw­nia się ducho­wa natu­ra czło­wie­ka. Powo­łu­jąc się na M. Bier­dia­je­wa, piszę, Ŝe duch został czło­wie­ko­wi dany ina­czej niŜ natu­ra: natu­ra jest czymś zewnętrz­nym, nato­miast duch wycho­dzi z Boga i zosta­je czło­wie­ko­wi wla­ny od środka.26

III. Ducho­we zdro­wie czło­wie­ka

Hagio­te­ra­pia jest ukie­run­ko­wa­na na ducho­we zdro­wie czło­wie­ka i moŜe dostrze­gać symp­to­my cho­ro­by tam, gdzie Ŝad­na inna dzie­dzi­na nauki nie jest w sta­nie tego


23 Por. Wer ist der Mensch? dz. cyt., 27.
24 Por. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, dz. cyt., 26.
25 Por. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, dz. cyt., 28.
26 Por. tam­że, 32.

stwier­dzić. Zara­zem na symp­to­my cho­ro­by czło­wie­ka, ziden­ty­fi­ko­wa­ne przez inne nauki, patrzy przez pry­zmat kon­dy­cji ducha. Jako sztu­ka tera­pii pro­wa­dzi czło­wie­ka ku peł­ni zdro­wia, jaki i ku peł­ni Ŝycia oraz peł­ni szczę­ścia, nie poprze­sta­jąc na lecze­niu jedy­nie symp­to­mów cho­ro­by. Nie zaj­mu­je się czło­wie­kiem jed­no­stron­nie, ale bie­rze go jako oso­bę w całej jej wie­lo­wy­mia­ro­wo­ści i peł­ni. Oczy­wi­ście, nie ma ambi­cji, aby zastą­pić któ­rą­kol­wiek ze spraw­dza­ją­cych się w swo­jej sku­tecz­no­ści psy­cho­lo­gicz­nych tera­pii, psy­chia­trycz­nej opie­ki czy medycz­ne­go lecze­nia. Wska­zu­je nato­miast na praw­dę, Ŝe Ŝad­na z tych dzie­dzin nie jest w sta­nie ani zro­zu­mieć czło­wie­ka jako bytu ducho­we­go, a tym bar­dziej leczyć to, co jest cho­re w jego ducho­wej sfe­rze. Wycho­dzi rów­nieŜ z zało­Ŝe­nia, Ŝe wie­le cho­rób, prze­ja­wia­ją­cych się w symp­to­mach na płasz­czyź­nie soma­tycz­nej czy emo­cjo­nal­no-psy­chicz­nej, ma swo­je pod­ło­Ŝe w cho­rym duchu. Tym bar­dziej wszyst­kie zabu­rze­nia z porząd­ku moral­no-etycz­ne­go mają swo­ją pod­sta­wę w zra­nie­niach i cho­ro­bach ducho­wych, z wyjąt­kiem sze­ro­ko rozu­mia­nych zacho­wań o pod­ło­Ŝu soma­tycz­no-psy­cho­lo­gicz­nym.

Naj­kró­cej ducho­we zdro­wie czło­wie­ka moŜna okre­ślić jako zdol­ność do wła­ści­wej trans­cen­den­cji: „zdro­wy ducho­wo jest ten, kto posa­da nor­mal­ny i wol­ny sto­su­nek do tego, co Trans­cen­dent­ne, do ludzi i same­go sie­bie. Ina­czej mówiąc, zdro­wy czło­wiek to taki, któ­ry nor­mal­nie i przy­jaź­nie obcu­je i komu­ni­ku­je się z inny­mi ludź­mi, kto ma nor­mal­ny sto­su­nek do same­go sie­bie i przy­ro­dy, ale te rela­cje rów­nieŜ prze­kra­cza, a to zna­czy, Ŝe znaj­du­je się w przy­ja­znej rela­cji z Trans­cen­den­cją, a więc z Bogiem. Ducho­wo zdro­wy jest przede wszyst­kim ten czło­wiek, któ­ry jest dobry, co zna­czy, Ŝe opie­ra swo­je Ŝycie na tym, co jest pozy­tyw­ne, i opie­ra Ŝycie na tym, co daje Ŝycie. (…) Ducho­wo zdro­wy czło­wiek posia­da Ŝycie w nadmiarze”.27 Istot­ne jest, aby roz­ró­Ŝnić płasz­czy­znę ducho­wą i moral­ną. Hagio­te­ra­pia nie sku­pia się punk­to­wo na lecze­niu cho­rób woli czy inte­lek­tu, prze­ja­wia­ją­cych się w amo­ral­nym dzia­ła­niu, ale na tym, co spra­wia, Ŝe czło­wiek nie jest w sta­nie postę­po­wać moral­nie dobrze. Wła­ści­we przy­czy­ny zła leŜą w sfe­rze ducha. Tam teŜ leŜy wła­ści­we zdro­wie oso­by ludz­kiej. „Ducho­wo zdro­wy czło­wiek jest w sta­nie czy­nić to, co uwa­Ŝa za słusz­ne i co teŜ moral­nie jest słusz­ne, czy­li nie posia­da takich ran, któ­re by mu w tym dzia­ła­niu prze­szka­dza­ły. (…) Jest to czło­wiek, któ­ry nie jest znie­wo­lo­ny ani przez cie­le­sne, ani przez psy­chicz­ne, ani ducho­we siły”.28

Pro­po­zy­cja zało­ży­cie­la hagio­te­ra­pii osob­nej ana­li­zy egzy­sten­cjal­nej i ducho­wej struk­tu­ry czło­wie­ka prze­kła­da się następ­nie na roz­ró­Ŝnie­nia, któ­re trze­ba mieć na uwa­dze oraz nale­Ŝy umieć prak­tycz­nie prze­pro­wa­dzić tak w sfe­rze oce­ny zdro­wia, jak i dia­gno­zy cho­ro­by. Jeśli więc chce­my mówić o zdro­wiu czło­wie­ka w odnie­sie­niu do egzy­sten­cjal­nej struk­tu­ry, to zdro­wie oce­niać będzie­my jako zdol­ność czło­wie­ka do Ŝycia w har­mo­nii z Bogiem jako Stwo­rzy­cie­lem świa­ta i jako rze­czy­wi­ste Ŝycie w przy­ja­znej rela­cji z Bogiem.29 Otwar­tość ta, jak i przy­ja­zne Ŝycie z Daw­cą Ŝycia jest wyra­zem ist­nie­nia w praw­dzie i podług praw­dy o natu­rze swo­je­go ist­nie­nia.


27 Hagio­the­ra­pie. Eine Metho­de geistli­cher Hil­fe, dz. cyt.,
28n. 28 Por. tamŜe, 31.
29 Por. The­ra­pie des Geistes, dz. cyt., 154.

IV Czym jest hagio­te­ra­pia?

Po tych antro­po­lo­gicz­nych roz­wa­Ŝa­niach oraz po omó­wie­niu rozu­mie­nia zdro­wia ducho­we­go jest miej­sce na bli­Ŝsze okre­śle­nie tego, czym wła­ści­wie jest hagio­te­ra­pia per defi­ni­tio­nem. Defi­ni­cja hagio­te­ra­pii w cało­ści omó­wie­nia jest momen­tem naj­waŜ- niej­szym i jej peł­niej­sze sfor­mu­ło­wa­nie w tym miej­scu powin­no umo­Ŝli­wić przej­ście do następ­nych roz­dzia­łów, któ­re dzię­ki temu sta­ną się bar­dziej zro­zu­mia­łe.

Meto­da ducho­wej pomo­cy, opra­co­wa­na przez T. Ivančić‘a, nie jest pierw­szą i jedy­ną for­mą tera­pii w obsza­rze chrze­ści­jań­skiej diakonii.30 Ma ona swo­ją kon­kret­ną pre­hi­sto­rię. Hagio­te­ra­pia jest okre­śle­niem meto­dy, któ­rą posłu­gu­je się Cen­trum Ducho­wej Pomo­cy w Zagrzebiu.31 Naj­bar­dziej fra­pu­ją­ca w meto­dzie jest sama nazwa. Wska­zu­je ona na to, Ŝe jedy­nie Bóg, hagios – świę­ty, moŜe ule­czyć ludz­ką ducho­wą duszę. Ozna­cza ona rów­nieŜ, Ŝe w czło­wie­ku są takie prze­strze­nie, jak np. sumie­nie, jego cno­ty, obszar rela­cji z Bogiem, posia­da­na god­ność oso­by, a za tym wszyst­kim po pro­stu Ŝycie, któ­re jest szcze­gól­nie świę­te i wyma­ga ogrom­ne­go sza­cun­ku i uwa­gi. Czło­wiek jest wyjąt­ko­wo cen­nym dzie­łem Boga. Nie wol­no go w Ŝaden spo­sób znisz­czyć czy naru­szać jego godności.32

Na pod­sta­wie wcze­śniej­szych uwag moŜe­my przy­jąć, Ŝe naj­krót­sza defi­ni­cja hagio­te­ra­pii brzmi nastę­pu­ją­co: uzdro­wie­nie w czło­wie­ku tego, co świę­te, „przez to, co świę- te” 33 w per­spek­ty­wie pomno­Ŝe­nia w nim Ŝycia jako świę­to­ści. MoŜe­my powie­dzieć, Ŝe hagio­gra­fia leczy w czło­wie­ku Ŝycie, któ­re jest samo w sobie świę­te, przez to, Ŝe otwie­ra na Daw­cę Ŝycia i Źró­dło świę­to­ści.

Meto­da hagio­te­ra­pii jest zorien­to­wa­na na wspar­cie tych, któ­rzy cier­pią w spo­sób ducho­wy i moral­ny. Ponie­waż jest to sfe­ra ducho­wa, w któ­rej rzą­dzą pra­wa pozba­wio­ne wszel­kie­go deter­mi­ni­zmu oraz gdzie jedy­nym wła­ści­wym spraw­cą zmia­ny jest Bóg, trud­no tę meto­dę nazy­wać w ści­słym sen­sie lecze­niem czy uzdrawianiem.34 Hagio­te­ra­pia ma na celu umoc­nie­nie w wie­rzą­cym siły jego chrze­ści­jań­skiej wia­ry, któ­rą rozu­mie się jako przy­lgnię­cie do Źró­dła wszel­kie­go życia, jakim jest Bóg. W przy­pad­ku nie-chrze­ści­jan pomoc pole­ga na respek­to­wa­niu pra­wi­dło­wo­ści ludz­kie­go ducha, tak w dia­gno­zie, jak i samej tera­pii. W swo­ich ksią­Ŝkach Iva­nčić wymie­nia bar­dzo wie­le obsza­rów, któ­re mogą być obję­te hagio­te­ra­peu­tycz­ną pomo­cą. W tym miej­scu wystar­czy zauwa­Ŝyć te naj­istot­niej­sze: uwol­nie­nie w przy­pad­kach kon­flik­tów


30 W Niem­czech zna­na jest cha­ry­zma­tycz­no-ewan­ge­li­za­cyj­na meto­da tera­pii opra­co­wa­na przez P. Boba, jak rów­nież w Mona­chium-Fre­ising pra­cu­je według zało­żeń cha­ry­zma­tycz­nych J. Mil­ler. We Wło­szech czy Fran­cji uza­le­Ŝnie­ni od róŜnych środ­ków uzdro­wie­nia doświad­cza­ją poprzez modli­twę i ducho­wą odno­wę. Do wspól­not pro­wa­dzą­cych tera­pię ducho­wą nale­Ŝy mię­dzy inny­mi Wspól­no­ta Bło­go­sła­wieństw. We Fran­cji od wie­lu lat pra­cu­je J. Vanier w ramach swo­jej „Arki”. W Niem­czech M. Die­trich roz­wi­nął meto­dę dusz­pa­ster­stwa biblij­no-teo­lo­gicz­ne­go (BTS = Biblisch-The­olo­gie­sche Seel­sor­ge). Por. T. IVANČIĆ, Tera­pie des Geistes, dz. cyt., 39n.
31 Cen­trum to jest rodza­jem porad­ni. Poza zwy­kłym porad­nic­twem Cen­trum słu­Ŝy pomo­ca poprzez modli­twę oraz sło­wo Pisma Świę­te­go. Cen­trum rodzi­ło się powo­li juŜ od lat 70-sią­tych XX w.
32 Por. Grun­dla­gen der Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 12n.
33 Zob. The­ra­pie des Geistes, dz. cyt., 74.
34 Por. tam­że, 14.

 sumie­nia, pora­da u ducho­wo zawi­kła­nych i błą­dzą­cych, uzdro­wie­nie dla ducho­wo cier­pią­cych, umoc­nie­nie w przy­pad­kach zwąt­pie­nia i utra­ty sen­su i wia­ry, lecze­nie uza­le­Ŝnień, PTSD, sta­nów lęko­wych, cho­ro­bo­wych sta­nów poczu­cia winy, mię­dzy­ludz­kich napięć, depre­sji, agre­sji, zabu­rzeń wyni­ka­ją­cych z okul­ty­stycz­nych prak­tyk. Hagio­te­ra­pia poma­ga w odbu­do­wa­niu wła­ści­wej ska­li war­to­ści czy umoc­nie­niu wię­zi z Bogiem.

Meto­da hagio­te­ra­pii nie chce zastę­po­wać innych dzie­dzin, jak medy­cy­na, psy­chia­tria czy psy­cho­lo­gia. Same jej zało­Ŝe­nia jed­nak poka­zu­ją, Ŝe owe dzie­dzi­ny nie są w sta­nie dotrzeć do sfe­ry ducho­wej i leczyć cho­rób ducho­wych. Wspar­cie i uza­sad­nie­nie two­rze­nia meto­dy ducho­wej pomo­cy Autor znaj­du­je w sło­wach Listu apo­stol­skie­go Salvi­fi­ci Dolo­res Ojca Świę­te­go Jana Paw­ła II, któ­re war­to tutaj przy­to­czyć w obszer­niej­szym cyta­cie:

Peł­ny obszar ludz­kie­go cier­pie­nia jest o wie­le roz­le­glej­szy, bar­dziej zró­Ŝni­co­wa­ny i wie­lo­wy­mia­ro­wy. Czło­wiek cier­pi na róŜne spo­so­by, nie zawsze obję­te przez medy­cy­nę, w jej nawet naj­dal­szych roz­ga­łę­zie­niach. Cier­pie­nie jest czymś bar­dziej jesz­cze pod­sta­wo­wym od cho­ro­by, bar­dziej wie­lo­ra­kim, a zara­zem głę­biej jesz­cze osa­dzo­nym w całym czło­wie­czeń­stwie. Jakiś pogląd na tę spra­wę daje nam roz­róŜ- nie­nie pomię­dzy cier­pie­niem fizycz­nym a cier­pie­niem moral­nym. Roz­ró­Ŝnie­nie to przyj­mu­je za pod­sta­wę dwo­isty wymiar ludz­kie­go bytu, wska­zu­je na pier­wia­stek cie­le­sny i ducho­wy jako bli­Ŝszy czy teŜ bez­po­śred­ni pod­miot cier­pie­nia. O ile moŜna do pew­ne­go stop­nia uŜy­wać zamien­nie wyra­zów „cier­pie­nie” i „ból” — to cier­pie­nie fizycz­ne zacho­dzi wów­czas, gdy w jaki­kol­wiek spo­sób „boli cia­ło”, cier­pie­nie moral­ne nato­miast jest „bólem duszy”. Cho­dzi zaś o ból natu­ry ducho­wej, a nie tyl­ko o „psy­chicz­ny” wymiar bólu, któ­ry towa­rzy­szy cier­pie­niu zarów­no moral­ne­mu, jak i fizycz­ne­mu. Roz­le­głość i wie­lo­ra­kość cier­pie­nia moral­ne­go jest z pew­no­ścią nie mniej­sza niŜ fizycz­ne­go, rów­no­cze­śnie zaś zda­je się ono jak­by mniej ziden­ty­fi­ko­wa­ne i mniej obję­te tera­pią” (SD 5).

Iva­nčić postrze­ga natu­rę opra­co­wa­nej meto­dy jako tera­pię ducho­wo-egzy­sten­cjal­ną 35 . Cało­ścio­we spoj­rze­nie na czło­wie­ka kaŜe mu zauwa­Ŝyć wymiar ducho­wy, ale jed­no­cze­śnie ujmu­je go w powią­za­niu z inny­mi wymia­ra­mi Ŝycia oso­bo­we­go. Z tej racji narzu­ca się postu­lat inter­dy­scy­pli­nar­nej współ­pra­cy z inny­mi, wyŜej wymie­nio­ny­mi dzie­dzi­na­mi pomo­cy cier­pią­cym ludziom. Jest to istot­ne szcze­gól­nie na eta­pie dia­gno­zy, w wyni­ku któ­rej moŜe się oka­zać, Ŝe soma­tycz­ne i psy­chicz­ne symp­to­my mają swo­je źró­dło w sfe­rze duchowej.36

V. Cho­ro­by ducha i ich przy­czy­ny

Jak juŜ zosta­ło powie­dzia­ne, takie poję­cia, jak zdro­wie, uzdro­wie­nie i tera­pia (teraz dodać nale­Ŝy teŜ poje­cie cho­ro­by) sto­so­wać moŜna jedy­nie z pew­ną ostroż­no­ścią.


35 Okre­śla ją teŜ jako tera­pię zawie­ra­ją­cą wymiar kogni­tyw­ny, aksjo­lo­gicz­ny czy teo­lo­gicz­no­an­tro­po­ogicz­ny. Podział ten wska­zu­je na waŜne obsza­ry w czło­wie­ku, któ­re mogą być dotknię­te cho­ro­bą, ale i na istot­ne spo­so­by tera­peu­tycz­ne­go postę­po­wa­nia, Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, 283–299.
36 Por. Hagio­the­ra­pie. Eine Metho­de geistli­cher Hil­fe, dz. cyt., 70.

Cho­dzi tu bowiem o sfe­rę nie pod­le­ga­ją­cą jakie­mu­kol­wiek deter­mi­ni­zmo­wi, o sfe­rę ludz­kiej trans­cen­den­cji, ist­nie­ją­cej siłą ludz­kiej wol­no­ści, a przede wszyst­kim — wol­no­ści Boga. Iva­nčić jed­nak zauwa­ża, że moż­na mówić o pew­nej ana­lo­gia vitae. 37 Rozu­mie on przez to, Ŝe rze­czy­wi­stość boska i ludz­ka nakła­da­ją się na sie­bie i są głę­bo­ko zwią­za­ne. Ujaw­nia się to w samym czło­wie­ku: wymia­ry psy­chicz­ny i cie­le­sny, przez wewnętrz­ne i ści­słe powią­za­nie ze sfe­rą ducho­wą, któ­ra je prze­ni­ka, znaj­du­ją swo­je odbi­cie w tej wła­śnie sfe­rze. Stąd ana­lo­gicz­nie moŜna mówić o ducho­wych orga­nach, ducho­wych pra­wi­dło­wo­ściach i pra­wach, ducho­wym zdro­wiu czy chorobie.38 Stąd też moż­na mówić, że życie ducho­we nie jest spra­wą jedy­nie ludzi wie­rzą­cych w Boga, gdyż ist­nie­je w czło­wie­ku przy­naj­mniej jako pew­na dys­po­zy­cja lub jako poten­cjał.

W spo­sób stresz­cza­ją­cy Iva­nčić ducho­we cho­ro­by okre­śla jako „sumę bólu i cier­pień, któ­re wystę­pu­ją w ducho­wym wymia­rze człowieka”.39 To wyj­ścio­we okre­śle­nie umo­Ŝli­wia jed­na­kŜe bar­dziej szcze­gó­ło­wą kla­sy­fi­ka­cję. W tej kla­sy­fi­ka­cji wystę­pu­ją trzy rodza­je kry­te­riów roz­ró­Ŝnia­nia:

A) według jako­ści,
B) według kry­te­rium cza­so­we­go,
C) według rodza­ju.

Bodaj naj­bar­dziej inte­re­su­ją­cy i ory­gi­nal­ny jest podział według kry­te­rium jako­ści. Rów­nieŜ tutaj wystę­pu­je trój­po­dział:

1a) Cho­ro­by egzy­sten­cjal­ne, któ­re ujaw­nia, jak i w ogó­le umo­Ŝli­wia egzy­sten­cjal­na struk­tu­ra czło­wie­ka: czło­wiek cier­pi już z tego powo­du, Ŝe jest czło­wie­kiem.
1b) Cho­ro­by pod­sta­wo­we lub bazal­ne. W tym przy­pad­ku cho­dzi o cho­ro­by powsta­ją­ce w okre­sie pre­na­tal­nym lub wcze­sne­go dzie­ciń­stwa (do ok. 3 roku Ŝycia), a więc w okre­sie szcze­gól­nej zale­Ŝno­ści od innych osób. Cho­ro­by te nazna­czo­ne są przede wszyst­kim symp­to­ma­mi bra­ku zaufa­nia, agre­sji czy depre­sji.
1c) Cho­ro­by aktu­al­ne. Tutaj mamy do czy­nie­nia z tymi cho­ro­ba­mi, któ­re powsta­ją w okre­sie póź­niej­szym, aŜ do zaawan­so­wa­nej sta­ro­ści. Cho­dzi o wszel­kie­go rodza­ju zra­nie­nia, kon­flik­ty, nie­po­wo­dze­nia i cier­pie­nia.

Z koniecz­no­ści obraz win­ny uzu­peł­niać inne kry­te­ria podzia­łu. Gdy mowa o kry­te­rium cza­so­wym, to cho­ro­by dzie­li się na powsta­łe:

2a) przed poczę­ciem,
2b) przed uro­dze­niem (pre­na­tal­ne),
2c) po naro­dze­niu.

Jako ostat­nia poja­wia się kla­sy­fi­ka­cja według kry­te­rium rodza­ju cho­ro­by. W pierw­szej kolej­no­ści cho­dzi o cho­ro­by powsta­łe w wyni­ku róż­ne­go rodza­ju defi­cy­tów oso­bo­wo­ścio­wych, nało­gów czy odrzu­ce­nia w dzie­ciń­stwie, a następ­nie według podzia­łu ducho­wej struk­tu­ry na orga­ny. Wyró­Ŝnia­my w tej kate­go­rii takie cho­ro­by, jak:

3a) pod­sta­wo­we ducho­we cho­ro­by o egzy­sten­cjal­nej i trans­cen­den­tal­nej natu­rze,
3b) cho­ro­by bazal­ne, 37 Por. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, dz. cyt., 127. 38 Por. tamŜe, 146. 39 Zob. tamŜe, 155.  215 DUCH (pneu­ma) CIAŁO (soma) PSYCHE (psy­che)
3c) cho­ro­by orga­nów ducho­wych (oso­bo­wość, sumie­nie, ser­ce, inte­lekt, wola, cha­rak­ter, reli­gij­ność, kul­tu­ra lub ducho­wa kre­atyw­ność, płcio­wość, cno­ty, wia­ra, nadzie­ja, miłość, ducho­we oczy, ducho­we uszy, trau­my ducho­wej duszy),
3d) ducho­we trau­my,
3e) ducho­we cier­pie­nie,
3f) dewia­cje,
3g) psy­cho­zy mediu­micz­ne,
3h) skłon­no­ści dzie­dzicz­ne,
3i) uza­le­Ŝnie­nia,
3j) symp­to­ma­tycz­ne cho­ro­by ducha (cho­ro­by ducha, któ­re mają symp­to­my w obsza­rze cia­ła i psyche).40

Cho­ro­by ducho­we ch. cie­le­sno-ducho­we ch. ducho­wo- psy­chicz­ne cho­ro­by soma­tycz­ne cho­ro­by psy­chicz­ne cho­ro­by soma­tycz­no-psy­chicz­ne

Ogól­nie rzecz bio­rąc, w wszyst­kich kate­go­riach cho­rób mamy do czy­nie­nia z moral­ny­mi cho­ro­ba­mi powo­du­ją­cy­mi ducho­we cier­pie­nie. Im wszyst­kim wspól­ne jest to, Ŝe zakłó­ca­ją funk­cje ducho­we­go wymia­ru, Ŝe ujaw­nia się w nich moc zła, Ŝe się­ga­ją samej egzy­sten­cjal­nej pod­sta­wy czło­wie­ka, ogra­ni­cza­jąc lub nisz­cząc pod­sta­wo­we


40 Por. tamŜe, 156–194.

zaufa­nie, szko­dząc ducho­wym orga­nom lub uszczu­pla­jąc ich sku­tecz­ność, powo­du­jąc cier­pie­nie i ból. Dzia­ła­ją dys­per­syw­nie, co zna­czy, Ŝe są prze­ka­zy­wal­ne i „zaraź­li­we”. Wszyst­kim im odpo­wia­da zara­zem jakieś ducho­we lekarstwo.41

Waż­nym zada­niem w dia­gno­sty­ce hagio­te­ra­peu­ty­czej jest nie tyl­ko okre­śle­nie rodza­ju cho­ro­by, ale i jej inten­syw­no­ści. W tym miej­scu wystar­czy poprze­stać na ogól­nym sche­ma­cie, choć w mate­ria­łach szko­le­nio­wych Iva­nčić trans­po­nu­je ten sche­mat na kon­kret­ne przy­pad­ki. Szcze­gól­nie istot­ne jest okre­śle­nie trzech naj­wa­Ŝniej­szych (pry­mar­nych) symp­to­mów cho­ro­by, jaki­mi są wina, zale­Ŝność i cier­pie­nie ducho­we (zosta­ną one mówio­ne w osob­no). Wszyst­kie one mogą wystę­po­wać w róŜnym nasi­le­niu, jak poka­zu­je to poni­Ŝsza gra­da­cja:

1. Ducho­wa bli­zna: Jest to ule­czo­na, jed­nak wciąŜ obec­na rana i towa­rzy­szy jej wspo­mnie­nie cho­ro­by.
2. Ducho­wy uraz: Jest bar­dziej inten­syw­ny niŜ bli­zna i okre­śla się ją jako trau­mę.
3. Ducho­wa rana: Okre­śla jesz­cze więk­szą inten­syw­ność dole­gli­wo­ści i moŜli­wa jest do ule­cze­nia w auto­te­ra­pii.
4. Ducho­wa cho­ro­ba: jeśli rana prze­cho­dzi w cho­ro­bę, potrzeb­na jest pomoc z zewnątrz, np. hagio­te­ra­pia.
5. Ducho­wa śmierć: Czło­wiek jest ducho­wo mar­twy, zre­zy­gno­wa­ny i nie szu­ka juŜ pomo­cy.

Osob­ny roz­dział w teo­rii hagio­te­ra­pii zaj­mu­je temat przy­czyn cho­rób. Iva­nčić czy­ni zastrze­Ŝe­nie i zwra­ca uwa­gę, Ŝe przy­czyn nie moŜna mylić ze źró­dła­mi cho­rób. Przez źró­dła rozu­mie on te miej­sca, w któ­rych docho­dzi do „infek­cji”. Roz­ró­Ŝnia przy tym trzy obsza­ry: cho­ry czło­wiek, inni ludzie i złe duchy oraz stan ota­cza­ją­ce­go śro­do­wi­ska. W hagio­te­ra­pii roz­ró­Ŝnia się przy­czy­ny pod­sta­wo­we i bez­po­śred­nie. Mimo tego roz­ró­Ŝnie­nia i dal­szych podzia­łów Autor hagio­te­ra­pii uwa­Ŝa, Ŝe osta­tecz­nie tyl­ko jed­no jest przy­czy­ną ducho­wych cho­rób, a mia­no­wi­cie zwró­ce­nie się do zła lub, ina­czej, bałwochwalstwo.42 Do pod­sta­wo­wych przy­czyn cho­rób ducho­wych zale­Ŝą zło, poŜą- danie i uraz.43 Przy­czy­ny te prze­ja­wia­ją się w ana­lo­gicz­ny spo­sób, jak przy­czy­ny cho­rób soma­tycz­nych: Zło jest paso­Ŝy­tem, poŜą­da­nie wiru­sem, nato­miast ura­zy sta­no­wią odpo­wied­nik infek­cji. Nato­miast w przy­pad­ku przy­czyn bez­po­śred­nich cho­dzi o sytu­acje lub oko­licz­no­ści, w któ­rych lub w wyni­ku któ­rych powsta­ły cho­ro­by ducho­we lub trau­my. Ina­czej, są one spo­so­ba­mi, na jakie trzy wymie­nio­ne pod­sta­wo­we przy­czy­ny powo­du­ją cier­pie­nie i cho­ro­bę.

Porów­na­nie zła do paso­Ŝy­ta obra­zu­je jego natu­rę. Złem, w jakiej­kol­wiek posta­ci – zawsze jed­nak jako czyn­nik aktyw­ny – jest wszyst­ko to, co się sprze­ci­wia Bogu i stwo­rze­niu jako dobru. Czyn­ni­kiem mar­twym i pasyw­nym jest nato­miast poŜą­da­nie, któ­re­go dzia­ła­nie jest porów­ny­wal­ne do tru­ci­zny. Czyn­nik ten włą­cza się do hie­rar­chii war­to­ści i zakłó­cą ją. Docho­dzi do pew­ne­go pomie­sza­nia i odwró­ce­nia tej hie­rar­chii, jed­no­cze­śnie zakłó­ca­jąc samą zdol­ność war­to­ścio­wa­nia i oce­ny zła lub dobra. Ura­zy w


41 Por. tamŜe, 194.
42 Por. tamŜe, 208.
43 Por. The­ra­pie des Geistes, dz. cyt., 68nn.

 koń­cu są przy­czy­na­mi zra­nień lub sta­no­wią prze­szko­dy, któ­re unie­mo­Ŝli­wia­ją zarów­no słusz­ną oce­nę, jak i wła­ści­we dzia­ła­nie.

VI. Symp­to­my ducho­wych cho­rób

W czę­ści poświe­co­nej tema­to­wi moral­no-ducho­wych cho­rób jest miej­sce dla pro­ble­ma­ty­ki symp­to­ma­to­lo­gii ducho­wych cho­rób. Z oczy­wi­stych wzglę­dów nie ma moŜ- liwo­ści dokład­ne­go opi­su wszyst­kich moŜli­wych obja­wów. Temat ten rów­nie dobrze moŜna by włą­czyć do pro­ble­ma­ty­ki dia­gno­sty­ki ducho­wej, któ­ra pole­ga na prze­pro­wa­dze­niu pro­ce­dur okre­śla­nia symp­to­mów oraz ich zna­cze­nia. Ten temat zosta­nie jed­nak pomi­nię­ty, jak i kil­ka innych czy­sto tech­nicz­nych i prak­tycz­nych aspek­tów hagio­te­ra­pii, dla­te­go kil­ka słów na ten temat war­to dodać w tym miej­scu.

Pośród nie­zli­czo­nej ilo­ści zna­ków ducho­wej cho­ro­by mamy takie, któ­re są szcze­gól­nie trud­ne do okre­śle­nia, tak ze wzglę­du na ogól­ną natu­rę tych cho­rób jako wła­śnie ducho­wych, jak i ze wzglę­du na to, Ŝe symp­to­my mogą się ukry­wać pod posta­cią obja­wów na pozio­mie soma­tycz­nym czy psychicznym.44 Symp­to­mów nie da się zre­du­ko­wać do jakie­goś mini­mum, moŜna je jed­nak kla­sy­fi­ko­wać, two­rząc odpo­wied­ni obraz ducho­wej cho­ro­by, któ­ry mimo to nigdy nie będzie tak pre­cy­zyj­ny, jak to bywa w nozo­lo­gii medy­cy­ny nauko­wej. Iva­nčić wska­zu­je na trzy – juŜ wspo­mnia­ne – naj­wa­Ŝniej­sze symp­to­my i ujmu­je je w gru­pę symp­to­mów pry­mar­nych. Nale­Ŝą do nich takie symp­to­my, jak:

- Wina (poczu­cie winy i wyrzu­ty sumie­nia). Idzie tutaj o reak­cję sumie­nia na winę obiek­tyw­ną, stąd nale­Ŝy wziąć pod uwa­gę moŜli­wość sumie­nia skru­pu­lanc­kie­go bądź jak­kol­wiek ina­czej nie­pra­wi­dło­we­go i dodat­ko­wo roz­wa­Ŝyć przy­czy­ny takie­go spo­so­bu reago­wa­nia sumie­nia.
— Zależ­ność. W tym przy­pad­ku zno­wu trze­ba uwzględ­nić i wyklu­czyć natu­ral­ne przy­czy­ny jakie­go­kol­wiek uza­le­Ŝnie­nia. Tutaj mowa o tych for­mach uza­le­Ŝnie­nia i znie­wo­le­nia, któ­rych źró­dłem są grzech wła­sny lub cudzy oraz ducho­we zra­nie­nia.
— Ducho­we cierpienie45. Róż­ni się ono od innych form cier­pie­nia. W uza­sad­nie­niu Iva­nčić odwo­łu­je się do papie­skie­go tek­stu Listu Apo­stol­skie­go Salvi­fi­ci Dolo­ris, nr 5.46 Cier­pie­nie ducho­we jest szcze­gól­nie trud­nym doświad­cze­niem, gdyŜ obej­mu­je całe­go czło­wie­ka i jest trud­ne do nazwa­nia.

Do tych głów­nych symp­to­mów zawsze dołą­cza­ją się inne­go rodza­ju symp­to­my, któ­re nale­Ŝy nazwać, a następ­nie okre­ślić ich cało­ścio­wy obraz. Dla przy­kła­du wystar­czy wyli­czyć tyl­ko nie­któ­re: lęk, nie­po­kój, wewnętrz­ne napię­cia, agre­syw­ność, uŜa­la­nie się nad sobą, nie­za­do­wo­le­nie, poczu­cie bez­sen­su, brak nadziei, roz­cza­ro­wa­nie, smu­tek, myśli samo­bój­cze, prze­sad­na reli­gij­ność, pycha, chci­wość, zazdrość, leni­stwo, sek­su­al­ne nad­uŜy­cia, lęk przed ludź­mi, nie­zdol­ność do modli­twy i postu. Brak zaufa­nia do Boga i ludzi, nie­umiar­ko­wa­nie w jedze­niu, w piciu, Ŝądza zemsty, itd.


44 W psy­chia­trii mówi się o róŜne­go rodza­ju kon­wer­sjach, w któ­rych zabu­rze­nia psy­chicz­ne ujaw­nia­ją się pod posta­cią soma­tycz­ną (soma­ty­za­cja). Podob­nie moŜna mówić o kon­wer­sji cho­rób ducho­wych.
45 Por. The­ra­pie des Geistes, dz. cyt., 71.
46Por. tam­że, 45.

 Jeśli są symp­to­my pry­mar­ne, to i logicz­ną kon­se­kwen­cją jest wyró­Ŝnie­nie obja­wów sekun­dar­nych. Doty­czy to juŜ wspo­mnia­ne­go pro­ble­mu kon­wer­sji symp­to­mów z jed­ne­go pozio­mu na dru­gi. Typo­wym przy­kła­dem jest soma­ty­za­cja. W prze­bie­gu usta­la­nia dia­gno­zy nale­Ŝy nazwać symp­to­my, a następ­nie zba­dać, w obsza­rze jakich orga­nów ducho­wych te symp­to­my okre­śla­ją rodzaj cho­ro­by.

VII. Cele Hagio­te­ra­pii

W hagio­te­ra­pii nie cho­dzi w pierw­szej kolej­no­ści o uzdro­wie­nie soma­tycz­nych czy psy­chia­trycz­nych cho­rób. Pierw­szo­rzęd­nym celem jest uzdro­wie­nie ducho­wych cier­pień w ducho­wym obsza­rze czło­wie­ka, acz­kol­wiek przy współ­pra­cy leka­rzy, psy­cho­lo­gów, peda­go­gów, pra­cow­ni­ków socjal­nych, psy­cho­te­ra­peu­tów i in.

Celem hagio­te­ra­pii jest ponad­to włą­cze­nie ducho­we­go wymia­ru w obraz cho­ro­by i zdro­wia czło­wie­ka. Pocią­ga to za sobą koniecz­ność badań w obsza­rze pato­ge­ne­zy i salu­to­ge­ne­zy. Polem badań dla hagio­te­ra­pii nie jest wsza­kŜe jaka­kol­wiek dzie­dzi­na nauki pozy­tyw­nej, ale teo­lo­gia i filozofia.47

Jesz­cze innym celem hagio­te­ra­pii jest wpro­wa­dza­nie w Ŝycie zało­Ŝeń Vati­ca­num II. Szcze­gól­nie kła­dzie się w niej nacisk na kapłań­stwo powszech­ne wśród świec­kich i ich powo­ła­nie do świę­to­ści, do słu­Ŝby w Koście­le w róŜnych sek­to­rach jego dzia­łal­no­ści oraz powo­ła­nie do posłu­gi­wa­nia dla świa­ta.

Celem hagio­te­ra­pii nie jest nawra­ca­nie ludzi, pozy­ski­wa­nie dla Kościo­ła, ale lecze­nie z cho­rób ducho­wych. Hagio­te­ra­peu­ta moŜe co naj­wy­Ŝej odpo­wia­dać na kon­fe­syj­ne pyta­nia pacjen­ta i wła­snym świa­dec­twem budzić w nim zain­te­re­so­wa­nie Kościo­łem i wia­rą.

* * *

Hagio­te­ra­pia jako sys­tem ducho­wej tera­pii ma swo­ją histo­rię i kon­kret­ne uwa­run­ko­wa­nia. Jest to jed­na z pro­po­zy­cji tera­pii, uwzględ­nia­ją­cej wymiar ducho­wy, być moŜe jed­nak jedy­na, któ­ra tak ści­śle ukie­run­ko­wu­je się tyl­ko na uzdro­wie­nie ducho­we. Istot­ne w tym jest to, Ŝe poja­wia się, by jesz­cze bar­dziej budzić ludz­ką wra­Ŝli­wość na Ŝycie ducho­we, któ­re jest czę­ścią struk­tu­ry czło­wie­ka i któ­re nie moŜe być igno­ro­wa­ne czy pomi­ja­ne w Ŝad­nej innej dzie­dzi­nie pro­mo­cji ludz­kie­go zdro­wia. Ini­cja­ty­wa powzię­ta w ramach zało­Ŝo­ne­go przez T. Ivančić’a Cen­trum Pomo­cy MiR i hagio­te­ra­pii nale­Ŝy do zadań Kościo­ła w cza­sach, w któ­rych docho­dzi do coraz nowych reduk­cjo­ni­zmów. Szcze­gól­nie nie­bez­piecz­ne są one tam, gdzie czło­wiek cier­pi i cho­ru­je i gdzie pró­bu­je się mu poma­gać w spo­sób nie­ade­kwat­ny do jego natu­ry i do natu­ry jego dole­gli­wo­ści. Zwró­ce­nie uwa­gi na hagio­te­ra­pię moŜe być kolej­ną pró­bą wywo­ła­nia dys­ku­sji na temat ogra­ni­czeń para­dyg­ma­tu nauko­wej psy­cho­lo­gii czy medy­cy­ny, a jesz­cze bar­dziej na temat „uzdra­wia­ją­ce­go dusz­pa­ster­stwa” w ramach dzia­łal­no­ści Kościo­ła z jego man­ka­men­ta­mi i pozy­tyw­ny­mi osią­gnię­cia­mi oraz na temat prak­ty­ki psy­cho­lo­gów chrze­ści­jań­skich.


47 Por. tam­że, 15.

Spis publi­ka­cji Tomi­sla­va Iva­nči­ća:

1. Bege­gnung mit dem leben­di­gen Gott. Chri­stli­che Grun­der­fah­rung. Semi­nar für die Evan­ge­li­sa­tion der Kir­che, Zagreb 1993.
2. Hagio­the­ra­pie. Eine Metho­de geistli­cher Hil­fe, Zagreb 1995.
3. Wie­der­kehr der Hof­f­nung, Zagreb 1996.
4. Für eine bes­se­re Welt, Zagreb 1997.
5. The­ra­pie des Geistes, Zagreb 1997.
6. Heilungs­ge­be­te. Nach den Semi­na­ren von Prof. Tomi­slav Iva­nčić, Zagreb 1997.
7. Grun­dla­gen der Hagio­the­ra­pie, Zagreb 1998.
8. Razem z P. Barun, L. Kro­lo, Ruf und Antwort, Zagreb 1998.
9. Abba, lie­ber Vater. Hin­füh­rung zur chri­stli­chen Medi­ta­tion, Zagreb 1998.
10. Dem Men­schen geistlich hel­fen, Zagreb 1999.
11. Aggres­si­vi­tät und Ver­trau­en, Sal­zburg 2001.
12. So sollt ihr beten, Zagreb 2001.
13. Wer ist der Mensch? Kon­tu­ren einer phi­lo­so­phisch- the­olo­gi­schen Anth­ro­po­lo­gie, Zagreb 2001.
14. Dia­gno­se der Seele und Hagio­the­ra­pie, Zagreb 2002.
15. Fol­ge mir nach. Bege­gnun­gen mit Jesus auf dem Kreu­zweg, Zagreb 2003.
16. Gott verän­dert, Sal­zburg 2003.

HAGIOTHERPIE NACH TOMISLAV IVANČIĆ

Zusam­men­fas­sung

Hagio­the­ra­pie als ein Sys­tem der geistli­chen The­ra­pie hat ihre Geschich­te und kon­kre­te Bedin­gun­gen. Sie ist ein der vie­len Vor­schläge der die geistli­che Dimen­sion berück­sich­ti­gen­de The­ra­pie, aber viel­le­icht die ein­zi­ge The­ra­pie, die sich so streng und aus­schlie­ßlich auf die geistli­che Heilung des Men­schen hino­rien­tiert. Wesen­tlich in ihr ist das, dass sie ersche­int, um die men­schli­che Auf­merk­sam­ke­it zu wecken auf die Wir­klich­ke­it des geistli­chen Lebens, die ein Teil der Men­schen­struk­tur ist und die in keinem ande­ren Gebiet der För­de­rung der men­schli­chen Gesun­dhe­it igno­riert wer­den darf.

Die von T. Iva­nčić, einem jugo­sla­wi­schen The­olo­gen und Seel­sor­ger, erfun­de­ne und gut erar­be­ite­te The­ra­pie des Geistes dient dem Zweck, einen geistlich gesun­den Men­schen zu for­men. Das geschieht dadurch, dass seine geistli­chen Kran­khe­iten in einem Pro­zess der Hagio­the­ra­pie gehe­ilt wer­den. Die­ser Arti­kel präsen­tiert die the­ore­ti­sche Grun­dla­ge die­ser chri­stli­chen The­ra­pie, ohne ihren Ver­lauf in allen Etap­pen zu erklären: von der Dia­gno­se bis zur Heilung.

Ent­ste­hung der Hagio­the­ra­pie soll wier­der eine gute und nüt­zli­che Diskus­sion über das The­ma der Begren­zun­gen des Para­dig­mas der wis­sen­scha­ftli­chen Psy­cho­lo­gie und Medi­zin und noch mehr über „heilen­de Seel­sor­ge“ im Rah­men der Akti­vi­tät der Kir­che und der in ihr wir­ken­den chri­stli­chen Psy­cho­lo­gen hervor­ru­fen.