Nasza cór­ka po dłu­giej prze­rwie posta­no­wi­ła pod­jąć pra­cę. Roze­sła­ła swo­je CV, do kil­ku firm i skle­pów, ale przez dłuż­szy czas nikt nie wyka­zał zain­te­re­so­wa­nia. Pod­ję­li­śmy  więc modli­twę w tej inten­cji ofia­ro­wu­jąc mszę  i komu­nię świę­tą. Po nie­dłu­gim cza­sie przy­jeż­dża­ją do nas dzie­ci i oświad­cza­ją że zgło­sił się jeden ze skle­pów i ofe­ru­je pra­cę sie­dem dni w tygo­dniu. Pytam więc:  i co przy­ję­łaś tę pra­cę? oczy­wi­ście odpo­wia­da cór­ka. Mówię do niej, Ola jeste­śmy ludź­mi wie­rzą­cy­mi i dobrze wiesz że nie możesz z wła­snej woli pra­co­wać w nie­dzie­lę. Bie­rzesz na sie­bie nie tyl­ko swój grzech, ale i tych któ­rzy będą w nim kupo­wać . To co mam zro­bić Mamo? Nie przyj­muj tej pra­cy odpo­wia­dam, będzie­my nadal się modlić. Po oko­ło dwóch tygo­dniach kie­dy dzie­ci zno­wu są u nas, cór­ka odbie­ra tele­fon i po kil­ku sło­wach odpo­wia­da dzię­ku­ję ale już mam pra­cę. Sły­sząc to mówię Ola, nawet nie zapy­ta­łaś co to za pra­ca? Dzwoń natych­miast prze­proś i zapy­taj o szcze­gó­ły. Nie­chęt­nie ale po chwi­li zadzwo­ni­ła. Jak się póź­niej oka­za­ło była to pra­ca nie sie­dem dni w tygo­dniu ale tyl­ko pięć plus nie­któ­re sobo­ty i za  wyż­sze wyna­gro­dze­nie niż w tej pierw­szej. Oto, ile moż­na uzy­skać przez wytrwa­łą modli­twę i żywą wia­rę. Bóg w swo­jej hoj­no­ści, zawsze daje wię­cej niż to, o co Go prosimy.


Bło­go­sła­wio­na Krew Jezusowa

Łucja.