Począ­tek roku for­ma­cyj­ne­go pod­re­gio­nu Swarzewskiego

Ten rok for­ma­cyj­ny „Prak­tycz­ne zasto­so­wa­nie daru miło­ści” zaczę­li­śmy sku­pie­nia­mi we wrze­śniu w Jabłon­ce i paź­dzier­ni­ku w Domu św. Józe­fa w Swa­rze­wie. Zwłasz­cza to pierw­sze war­te jest wspo­mnie­nia z racji tego, że odbie­ga­ło od utar­tych sche­ma­tów i wpi­sa­ło się od razu w tego­rocz­ny temat. Dzię­ki zaan­ga­żo­wa­niu nasze­go ani­ma­to­ra Bog­da­na i jego rodzi­ny gości­ła nas para­fia pw. Prze­mie­nie­nia Pań­skie­go w Jabłon­ce. Pomi­mo tro­chę nie­sprzy­ja­ją­cej pogo­dy noc­le­gi w ele­ganc­kich dom­kach kem­pin­go­wych nad pięk­nym jezio­rem Omu­lew, smacz­ny kate­rin­go­wy obiad, ogni­sko ducho­we i nie­dziel­ne przed­po­łu­dnie ( w „rodzin­nym” gro­nie) – mia­ły swój nie­za­po­mnia­ny urok. W sobo­tę przed połu­dniem po wpro­wa­dze­niu do tema­tów roku for­ma­cyj­ne­go przez ks. Fili­pa Pię­tę uczest­ni­czy­li­śmy w,  zapla­no­wa­nej dla uczest­ni­ków sku­pie­nia i para­fian, Mszy św. I tu nie­spo­dzian­ka —  uro­czy­stej Eucha­ry­stii prze­wod­ni­czył biskup  Józef Górzyń­ski wraz z księż­mi obcho­dzą­cy­mi swo­ją 25 rocz­ni­cę. Dla nas było to pięk­ne, ducho­we prze­ży­cie, a dla bisku­pa i tutej­szych para­fian, oka­zja do pozna­nia naszej Wspól­no­ty. Dwu­go­dzin­na Ado­ra­cja Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu dopeł­ni­ła ten modli­tew­ny czas.

Potem wspo­mnia­ny obiad, któ­ry nad jezio­rem sma­ko­wał jak nigdzie. Była też dłuż­sza chwi­la na spa­ce­ry, no i wie­czo­rem wspo­mnia­ne „ogni­sko”, któ­re mia­ło być przy ogni­sku, ale pogo­da pokrzy­żo­wa­ła te pla­ny. Dla­te­go trze­ba je było prze­nieść do wiej­skiej świe­tli­cy i był „pełen spon­tan” — jak żar­to­bli­wie okre­śli­ła to sio­stra Lucy­na. Po tylu wra­że­niach spa­ło nam się w dom­kach znakomicie.

Wypo­czę­ci mogli­śmy razem z para­fia­na­mi uczest­ni­czyć w nie­dziel­nej Eucha­ry­stii. Lecz trze­ba wspo­mnieć o jesz­cze jed­nym ogni­sku ducho­wym – gości­nie u Łucji i Bog­da­na, któ­rzy zapro­si­li wszyst­kich uczest­ni­ków do sie­bie, w nie­dzie­lę przed wyjaz­dem, na poczę­stu­nek i nie tyl­ko… Przy pysz­nym posił­ku, kawie i cie­ście nie mogli­śmy się „naga­dać”, nie chcia­ło się wyjeż­dżać. Ten czas i świa­dec­twa i cie­płe sło­wa – za to wszyst­ko dzię­ku­je­my Wam Łucjo i Bog­da­nie — były pięk­nym r o z e s ł a n i e m   i  prak­tycz­nym zasto­so­wa­niem daru miłości.


Bło­go­sła­wio­na Krew Jezu­so­wa Marek