Temat roku for­ma­cyj­ne­go:

UDZIEL NAM PANIE SWOJEGO DUCHA

TEMAT II

Mie­siąc: PAŹDZIERNIK 2018

SAKRAMENT BIERZMOWANIA I DARY DUCHA ŚWIĘTEGO

Kocha­ni. Zgod­nie z tema­tem roku for­ma­cyj­ne­go 2018/2019 dla Kościo­ła w Pol­sce, jest odkry­wa­nie Trze­ciej Oso­by Boskiej, czy­li Ducha Świę­te­go, oraz Jego darów, jest to więc oka­zja, aby dziś przy­po­mnieć o Sakra­men­cie Bierz­mo­wa­nia, któ­ry wszy­scy otrzy­ma­li­śmy być może dość daw­no. W tym sakra­men­cie każ­dy z nas otrzy­mał 7 Darów Ducha Świę­te­go. Cza­sem jed­nak to, co pozor­nie jest oczy­wi­ste, zacie­ra się w pamię­ci. Tu też war­to przy­po­mnieć oczy­wi­sty fakt, że otrzy­ma­nie darów nie­ko­niecz­nie utoż­sa­mia się z ich wyko­rzy­sta­niem. Jest tak, gdyż Bóg dał każ­de­mu z nas wol­ną wolę. Jest On w tym deli­kat­ny i kon­se­kwent­ny. Zatem war­to choć krót­ko przy­po­mnieć sobie, co otrzy­ma­li­śmy i z cze­go może­my korzy­stać.

Oprócz tego tak czę­sto pada sło­wo sakra­ment, więc naj­kró­cej moż­na powie­dzieć, że sakra­ment jest to znak widzial­ny dzia­ła­nia nie­wi­dzial­nej łaski Bożej oraz, że z każ­dym sakra­men­tem zwią­za­ne są kon­kret­ne łaski. Tak np. sakra­ment chrztu świę­te­go gła­dzi grzech pier­wo­rod­ny i wszel­kie grze­chy, któ­re oso­ba przyj­mu­ją­ca popeł­ni­ła wcze­śniej, oraz włą­cza ochrzczo­ne­go we Wspól­no­tę Kościo­ła. Od tego momen­tu czło­wiek o kon­kret­nym imie­niu nada­nym mu na chrzcie świę­tym, sta­je się dziec­kiem Bożym. Moż­na powie­dzieć, że nie­ja­ko dosta­je bilet do nie­ba. Pro­blem tyl­ko w tym, aby tego bile­tu nie zgu­bił poprzez grzesz­ne życie.

War­to też pamię­tać, że wszyst­kie sie­dem sakra­men­tów świę­tych są zawar­te w pier­wot­nym, nie­ja­ko nad­rzęd­nym sakra­men­cie, któ­rym jest sam Kościół. Wła­śnie w tym sakra­men­cie Kościo­ła, mamy peł­nię łask potrzeb­nych nam do zba­wie­nia.

W ramach tego tema­tu for­ma­cyj­ne­go, zatrzy­ma­my się przy sakra­men­cie bierz­mo­wa­nia. War­to też zwró­cić uwa­gę że z tym sakra­men­tem zwią­za­ne jest też przy­ję­cie nowe­go imie­nia, na znak nowe­go życia w Duchu Świę­tym. To dru­gie imię zapo­cząt­ko­wał sam Jezus Chry­stus. Kie­dy Szy­mon, syn Jony otrzy­my­wał wła­dzę paster­ską, Jezus powie­dział, że odtąd będzie nazy­wał się Kefas – Piotr – Ska­ła, na któ­rej On Jezus zbu­du­je swój Kościół, któ­re­go bra­my pie­kiel­ne nie zwy­cię­żą.

Potem Sza­weł z Tra­su, przed­sta­wi­ciel tych, któ­rzy ści­ga­li chrze­ści­jan, po nawró­ce­niu został nazwa­ny Paw­łem. Jego prze­mia­na była wiel­ka. Z prze­śla­dow­cy wyznaw­ców Chry­stu­sa, stał się naj­więk­szym apo­sto­łem naro­dów. Paweł nie uląkł się przed niczym – prze­śla­do­wa­niem, biczo­wa­niem, kamie­no­wa­niem, wię­zie­niem, aż po śmierć męczeń­ską.

Apo­sto­ło­wie tchórz­li­wi przed Zesła­niem Ducha Świę­te­go, drżą­cy ze stra­chu, ukry­wa­ją­cy się, nagle w dniu Pięć­dzie­siąt­ni­cy, wyszli odważ­nie gło­sić Chry­stu­sa, gło­sić Ewan­ge­lię. Moż­na więc wnio­sko­wać, że i my po przy­ję­ciu sakra­men­tu bierz­mo­wa­nia, sta­li­śmy się inny­mi ludź­mi, co też sym­bo­li­zu­je nasze nowe imię.

Oprócz imie­nia, otrzy­ma­li­śmy od Ducha Świę­te­go 7 Darów, któ­re krót­ko okre­ślił Jan Paweł II i współ­cze­sne Magi­ste­rium Kościo­ła (zob. KKK 1831).

  1. DarMądro­ści – by uznać, że Bóg jest miło­ścią.
  2. DarRozu­mu – by rozu­mieć praw­dy wia­ry.
  3. DarRady – by podej­mo­wać wła­ści­we decy­zje.
  4. DarMęstwa – by bro­nić war­to­ści.
  5. DarUmie­jęt­no­ści – by dostrze­gać Boga w świe­cie.
  6. DarBojaź­ni Bożej – by dosko­na­lić rela­cje z Bogiem i ludź­mi.
  7. Dar Poboż­no­ści– by być ufnym wzglę­dem miłu­ją­ce­go Boga… (O. Leon Kna­bit – Zie­lo­ne Świąt­ki).

Zanim jed­nak przej­dzie­my do szer­sze­go oma­wia­nia poszcze­gól­nych darów Ducha Świę­te­go, by sto­so­wać je w prak­ty­ce dnia codzien­ne­go. Zawsze pamię­taj­my o tym, że musi­my oczysz­czać swo­ją duszę w sakra­men­cie poku­ty i pojed­na­nia, aby dzię­ki miło­sier­dziu Boże­mu wciąż odna­wiać swo­ją bli­skość z Bogiem, aby wciąż na nowo przy­wra­cać w sobie stan łaski uświę­ca­ją­cej, aby Jezus kar­mił nas swo­im

Cia­łem w Sakra­men­cie Eucha­ry­stii, aby­śmy mie­li w sobie zada­tek życia wiecz­ne­go.

Wra­ca­jąc do zasad­ni­cze­go tema­tu, war­to przy­po­mnieć, że pod­czas litur­gii Sakra­men­tu Bierz­mo­wa­nia, wszy­scy wypo­wie­dzie­li­śmy nastę­pu­ją­ce sło­wa: PRAGNIEMY, ABY DUCH ŚWIĘTY, UMOCNIŁ NAS DO MĘŻNEGO WYZNAWANIA WIARY I DO POSTĘPOWANIA WEDŁUG JEJ ZASAD.

Żeby wia­rę móc męż­nie wyzna­wać to muszą być speł­nio­ne przy­naj­mniej 3 warun­ki, a mia­no­wi­cie, trze­ba ją poznać i zro­zu­mieć w prze­tłu­ma­cze­niu na nasze życie codzien­ne oraz trze­ba mieć odwa­gę ją wyzna­wać zarów­no sło­wem jak i wszyst­kim, co robi­my, bo jak np. mówił św. Jakub w swym liście: Wia­ra bez uczyn­ków mar­twa jest (zob. J 2,14–26). War­to pamię­tać, że wła­śnie sakra­ment bierz­mo­wa­nia daje nam odpo­wied­nie środ­ki do tego, aby tę wia­rę męż­nie wyzna­wać i wg niej żyć. Przyj­rzyj­my się poszcze­gól­nym Darom Ducha Świę­te­go, któ­re otrzy­ma­li­śmy w sakra­men­cie bierz­mo­wa­nia.

Np. Dar rozu­mu spra­wia, że czło­wiek pod­da­je się bez waha­nia Ducho­wi Świę­te­mu, aby móc lepiej zro­zu­mieć praw­dy obja­wio­ne w Piśmie Świę­tym. Bez tego daru cza­sem wszyst­ko może się mie­szać w gło­wie tak, że w koń­cu czło­wiek może czuć się zagu­bio­ny i tra­cić wia­rę.

Dar rozu­mu spra­wia teżże zni­ka­ją trud­no­ści, wystę­pu­ją­ce zazwy­czaj przy uzna­wa­niu za praw­dę tego co nie jest oczy­wi­ste samo w sobie. Umysł ludz­ki oświe­co­ny przez dar rozu­mu, dostrze­ga har­mo­nię i pięk­no poszcze­gól­nych tajem­nic Bożych. Umoż­li­wia też pro­ste i jasne przed­sta­wia­nie prawd wia­ry nawet bar­dzo trud­nych i zło­żo­nych.

Roz­wo­jo­wi tego daru sprzy­ja skrom­ność i pro­sto­ta umy­słu.

Dar umie­jęt­no­ści zaś poma­ga wyda­wać słusz­ne sądy w spra­wach wia­ry, bez ucie­ka­nia się do całej pro­ce­du­ry wnio­sko­wa­nia, cha­rak­te­ry­stycz­ne­go dla pra­wie każ­dej for­my ludz­kie­go pozna­nia.

Z pomo­cą tego daru, czło­wiek potra­fi dostrzec śla­dy Boga w stwo­rze­niach, któ­re pocho­dzą od Boga i na Boga jako swe­go Stwór­cę wska­zu­ją jak np. szcze­gól­nie moc­no było to widocz­ne w życiu św. Fran­cisz­ka z Asy­żu.

Teraz jesz­cze choć krót­ko zatrzy­ma­my się przy darze mądro­ści.

Dzię­ki daro­wi mądro­ści, czło­wiek potra­fi ode­rwać się od umi­ło­wa­nia rze­czy przy­ziem­nych. Dar mądro­ści rów­nież spra­wia, że czło­wiek słu­ży z rado­ścią innym ludziom i Panu Bogu, gdyż chce naśla­do­wać Chry­stu­sa, któ­ry przy­szedł na świat po to, aby słu­żyć, a nie po to, żeby Mu słu­żo­no (por. Mk 10,45). Jest to też jed­na z cech miło­ści, któ­ra radu­je się dawa­niem, a pamię­ta­my prze­cież, że sam Bóg jest Miło­ścią.

Teraz krót­ko przy­po­mnij­my sobie te dary Ducha Świę­te­go, któ­re poma­ga­ją reali­zo­wać pra­gnie­nie, ABY DUCH ŚWIĘTY, UMOCNIŁ NAS DO POSTĘPOWANIA WEDŁUG ZASAD WIARY.

Pierw­szym z nich jest Dar rady, któ­ry spra­wia, że traf­ne jest pod­da­wa­nie się natchnie­niom, w przy­pad­kach, kie­dy podej­mu­je­my róż­ne decy­zje, szcze­gól­nie trud­ne. Wszyst­ko doko­nu­je się na zasa­dzie tzw. intu­icji, bez ucie­ka­nia się do rozu­mo­wa­nia takie­go jak np. pod­czas nauki.

Może on też słu­żyć do udzie­la­nia dobrych rad innym ludziom, któ­rzy sami nie potra­fią pod­jąć jakiejś waż­nej decy­zji. Oprócz tego Dar ten daje bez­pie­czeń­stwo, spo­kój. Np. w Ewan­ge­lii wg św. Mate­usza moż­na prze­czy­tać nastę­pu­ją­ce sło­wa Jezu­sa: Kie­dy was wyda­dzą nie mar­tw­cie się o to, jak ani co macie mówić…, gdyż nie wy będzie­cie mówi­li, lecz Duch Ojca wasze­go będzie mówił przez was (Mt 10,19–20).

Dar rady daje dodat­ko­we świa­tło w roz­wią­zy­wa­niu róż­nych pro­ble­mów, strze­że przed lek­ko­myśl­no­ścią i zadu­fa­niem w sobie. Zatem ten dar szcze­gól­nie jest potrzeb­ny rzą­dzą­cym, wycho­waw­com, rodzi­com i wszyst­kim ludziom, któ­rzy pono­szą odpo­wie­dzial­ność za innych lub z racji swe­go zawo­du pra­cu­ją z ludź­mi zagu­bio­ny­mi, uza­leż­nio­ny­mi od nało­gów itp.

Kolej­nym darem jaki otrzy­mu­je się w sakra­men­cie bierz­mo­wa­nia jest: Dar poboż­no­ści.

Jest to Dar, któ­ry szcze­gól­nie pod­kre­śla rela­cję czło­wie­ka z Bogiem, a poprzez tę rela­cję stwa­rza wła­ści­wą rela­cję z inny­mi ludź­mi.

Przez dar poboż­no­ści czło­wiek łatwo uzna­je, że Bóg jest jego Panem i Stwór­cą, więc chęt­nie odda­je Mu cześć i nie ma pro­ble­mu z pod­po­rząd­ko­wa­niem się Jemu. Czło­wiek też rozu­mie, że Bóg jest Ojcem wszyst­kich ludzi, więc wszy­scy ludzie są Jego brać­mi.

Dar poboż­no­ści wią­że się też z cicho­ścią, opa­no­wa­niem. Czło­wiek poboż­ny nie bun­tu­je się prze­ciw Bogu, gdy spo­ty­ka­ją go jakieś nie­szczę­ścia, cho­ro­by, ale cier­piąc dalej jest wier­ny Bogu…

Czło­wiek poboż­ny może pro­sić Pana Boga o róż­ne rze­czy, ale zawsze musi być goto­wy na odmo­wę. Czło­wiek z darem poboż­no­ści jest cichy, łagod­ny, gdyż pra­gnie naśla­do­wać Jezu­sa, któ­ry był cichy i pokor­ne­go ser­ca.

O Jezu­sie też mówił pro­rok Iza­jasz, że trzci­ny nad­ła­ma­nej nie zła­mie i nikt nie usły­szy Jego krzy­ku (zob. Iz 42,1–5).

Trwa­niu w poboż­no­ści sprzy­ja czę­ste roz­wa­ża­nie Pisma Świę­te­go i modli­twa. Tam też znaj­dzie­my np. nastę­pu­ją­cy frag­ment listu św. Paw­ła do Tymo­te­usza: Sam zaś ćwicz się w poboż­no­ści. …Poboż­ność przy­dat­na jest do wszyst­kie­go, mając zapew­nie­nie życia obec­ne­go i tego, któ­re ma nadejść (1 Tm 4,7–8). – Mam nadzie­ję, że ten dar wyko­rzy­stu­je­cie na co dzień.

Teraz kolej na Dar męstwa.

Ten dar szcze­gól­nie był widocz­ny w życiu świę­tych męczen­ni­ków. Nie chciał­bym tu zatrzy­my­wać się nad ich życio­ry­sa­mi. Każ­dy, kto zechce, może zapo­znać się z nimi, czy­ta­jąc odpo­wied­nią lite­ra­tu­rę na ich temat, lub nawet zna­leźć szyb­ko infor­ma­cje w Inter­ne­cie. Wspo­mnę tyko dla przy­kła­du kil­ku z nich. Np. patron nasze­go Domu Misyj­ne­go w Czę­sto­cho­wie – św. Waw­rzy­niec. Męczen­nik, św. Andrzej Bobo­la. Św. Jan Nepo­mu­cen – kapłan, spo­wied­nik, oraz zna­ny nam wszyst­kim O. Mak­sy­mi­lian Kol­be. Pro­szę pomy­śleć, czy bez daru męstwa, kto­kol­wiek był­by w sta­nie dobro­wol­nie ska­zać się na śmierć gło­do­wą w zamian za dru­gie­go czło­wie­ka i to w takim pie­kle na zie­mi, jakim były obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne?

To wiel­cy, kano­ni­zo­wa­ni świę­ci. My zaś wszy­scy wciąż jeste­śmy w dro­dze; w dro­dze do wiecz­no­ści poprzez codzien­ne, sza­re dni. A jed­nak nie­jed­no­krot­nie zda­rza­ją się sytu­acje, gdzie też potrzeb­ny jest nam ten dar.

Kie­dyś np. pew­na kobie­ta wyszła na zaku­py i po dro­dze usły­sza­ła jakieś krzy­ki. Obej­rza­ła się w ich kie­run­ku, a wte­dy zoba­czy­ła, że dwaj star­si chłop­cy biją i kopią mniej­sze­go od sie­bie kole­gę. Przy­sta­nę­ła więc i zapy­ta­ła: Czy nie wstyd wam takim dużym chło­pa­kom bić takie­go małe­go?

Chłop­cy poczer­wie­nie­li i zosta­wi­li pła­czą­ce­go chłop­ca.

Trze­ba dodać, że obok biją­cych chło­pa­ków prze­cho­dzi­ło kil­ka osób, ale nikt wcze­śniej nie zare­ago­wał. – Bali się!

Dzię­ki daro­wi męstwa czło­wiek podej­mu­je rze­czy wiel­kie, a pomi­mo trud­no­ści i prze­szkód nie tra­ci pogo­dy ducha. Nawet wte­dy, gdy wie, że wie­le stra­ci, nie rezy­gnu­je z czy­nie­nia dobra.

Np. w cza­sie dru­giej woj­ny świa­to­wej za ukry­wa­nie Żydów moż­na było być zabi­tym. Jed­nak w Pol­sce było wie­le osób, któ­re im poma­ga­ły i dzię­ki temu wie­le Żydów zosta­ło ura­to­wa­nych.

Inny zauwa­żal­ny fakt będą­cy kon­se­kwen­cją daru męstwa, to wytrzy­ma­łość fizycz­na orga­ni­zmu jest nie do wytłu­ma­cze­nia bez tego daru.

Otóż np. papież św. Jan Paweł II pod koniec swe­go życia był kru­chym, scho­ro­wa­nym sta­rusz­kiem, a jesz­cze jeź­dził po świe­cie i z pogo­dą ducha nauczał. Czło­wiek ten cier­piał na oczach świa­ta, a jed­nak wciąż nauczał o Bogu i Jego miło­sier­dziu i robił to z wiel­ką siłą prze­ko­na­nia. Zatem czło­wiek, któ­ry męż­nie zno­si prze­ciw­no­ści, daje świa­dec­two wie­rze, a do tego zobo­wią­zu­je bierz­mo­wa­nie.

Czło­wiek wie­rzy w siły i moc same­go Boga: Jeże­li Bóg z nami, któż prze­ciw­ko nam? (Rz 8,31).

Pozo­stał nam jesz­cze jeden dar do omó­wie­nia, a mia­no­wi­cie: Dar bojaź­ni Bożej.

Dar ten jest zbli­żo­nym do daru poboż­no­ści. Dzię­ki temu daro­wi, czło­wiek odczu­wa bli­skość Boga, sza­cu­nek dla Nie­go i odra­zę dla grze­chu oraz dosko­na­li cno­tę nadziei i umiar­ko­wa­nia.

Owo­ca­mi tego daru są też: skrom­ność, czy­stość, powścią­gli­wość, umiar­ko­wa­nie. Miłość do Boga nie pozwa­la czy­nić cze­go­kol­wiek prze­ciw Bogu, a jeśli już coś złe­go się sta­ło, – to towa­rzy­szy temu żal, skru­cha, nie­jed­no­krot­nie łzy i proś­ba do Boga o prze­ba­cza­nie, miło­sier­dzie i pomoc w napra­wie­niu zła lub błę­du.

W życiu czło­wie­ka współ­pra­cu­ją­ce­go z łaską Bożą, z darem bojaź­ni Bożej, waż­ne jest nie tyl­ko uni­ka­nie zła, ale pomna­ża­nie dobra.

A że Duch Świę­ty napraw­dę dzia­ła i poma­ga, to może przy­kład.

Pew­na głę­bo­ko wie­rzą­ca stu­dent­ka kie­dyś podzie­li­ła się ze mną zachwy­tem, nad dzia­ła­niem Ducha Świę­te­go. Otóż stu­dio­wa­ła zaocz­nie w odle­głej miej­sco­wo­ści, co wią­za­ło się z tru­da­mi dojaz­dów, wcze­sne­go wsta­wa­nia, a więc i zmę­cze­niem. Oprócz tego była sła­be­go zdro­wia. W cza­sie sesji egza­mi­na­cyj­nej, kumu­lo­wa­ły się egza­mi­ny tak, że cza­sem trze­ba było zda­wać kil­ka jed­ne­go dnia. Tak też było w tym przy­pad­ku. Pierw­sze dwa egza­mi­ny zda­ła bar­dzo dobrze, ale na trze­ci czu­ła, że już nie ma sił. Ból gło­wy, zmę­cze­nie. Wszyst­ko się zaczę­ło mie­szać w gło­wie. Prze­stra­szo­na tym sta­nem, popro­si­ła: Duchu Świę­ty spraw, abym z Two­ją pomo­cą dobrze zda­ła ten egza­min.

Weszła na salę egza­mi­na­cyj­ną i wycią­ga­ła kart­kę z trze­ma pyta­nia­mi. Jed­no było bar­dzo pro­ste dla niej, dru­gie zaś takie, że nie mia­ła poję­cia o czym ma mówić, bo tego tema­tu nie oma­wia­no ani na wykła­dzie, ani na ćwi­cze­niach, a cho­dzi­ło o jakieś nazwy, o jakich nie mia­ła poję­cia. Egza­mi­na­tor powie­dział: To pro­szę zacząć od dru­gie­go pyta­nia. Prze­ra­że­nie, ale zaraz usły­sza­ła w myślach głos cie­pły, ale sta­now­czy: Mów. Zaczę­ła mówić spo­koj­nie wymie­nia­jąc nazwy o jakich wcze­śniej nigdy nie sły­sza­ła i nie mia­ła poję­cia. Egza­mi­na­tor z uśmie­chem zapy­tał, czy chce odpo­wia­dać dalej, bo teraz ma już oce­nę dobrą, a na kory­ta­rzu cze­ka jesz­cze wie­le osób. Podzię­ko­wa­ła pamię­ta­jąc swo­ją modli­twę, chcia­ła dobrze i ma dobrze, jak jej Duch Świę­ty pod­po­wie­dział.

Po wyj­ściu z sali, jak zwy­kle na kory­ta­rzu gieł­da. Gdy powie­dzia­ła jakie mia­ła pyta­nie, wszy­scy byli zdzi­wie­ni, że tego nie prze­ra­bia­no. Potwier­dzi­ło to fakt, że tak było w isto­cie, a Duch Świę­ty pre­cy­zyj­nie speł­nił każ­de sło­wo. Tyl­ko z Jego pomo­cą mogła zdać, a chcia­ła dobrze, a nie dosta­tecz­nie lub bar­dzo dobrze.

O tym war­to pamię­tać, że Pan Bóg trak­tu­je nas poważ­nie i pre­cy­zyj­nie dzia­ła na sło­wo. Trze­ba więc też Go trak­to­wać poważ­nie, choć­by z tej racji, że jest Bogiem, któ­ry swą wiel­ko­ścią, dobro­cią, mądro­ścią i miło­ścią prze­kra­cza wszyst­ko i wszyst­kich ludzi razem wzię­tych od począt­ku świa­ta do dziś, a nawet pew­nie tak będzie do koń­ca świa­ta. Bóg Stwór­ca wszyst­kie­go, tak wspa­nia­le i mądrze stwo­rzył świat, że wszy­scy naukow­cy razem wzię­ci jesz­cze nie odkry­li wszyst­kie­go, co jest na tej zie­mi, a co dopie­ro w całym kosmo­sie?

Ten­że Bóg słu­cha uważ­nie i sły­szy każ­de­go czło­wie­ka zwra­ca­ją­ce­go się do Nie­go o pomoc i czę­sto wysłu­chu­je, a tu czło­wiek czę­sto nie potra­fi słu­chać choć­by jed­ne­go roz­mów­cy, bo już w jego gło­wie two­rzą się róż­ne sko­ja­rze­nia zagłu­sza­ją­ce praw­dzi­wy sens wypo­wie­dzi dro­giej oso­by, co oczy­wi­ście nie­jed­no­krot­nie pro­wa­dzi do wie­lu nie­po­ro­zu­mień, kon­flik­tów a nawet roz­stań. Jed­na stro­na bowiem wma­wia dru­giej, że powie­dzia­ła coś, o czym nawet by nie pomy­śla­ła tam­ta, a ta dru­ga dzi­wi się i sta­ra się bez­sku­tecz­ne wytłu­ma­czyć. A Bóg słu­cha. Czyż nie jest to nie­sa­mo­wi­te.

W pew­nej rodzi­nie, mło­da kobie­ta – mat­ka roz­wio­dła się uzna­jąc po pro­stu swo­je mał­żeń­stwo za nie­uda­ne. Mąż nie speł­niał jej ocze­ki­wań, marzeń, a być może też powo­dem był pozna­ny męż­czy­zna, któ­ry w jej oczach stał się ide­ałem. Nie­ste­ty ten ide­ał oka­zał się kłam­cą i oszu­stem, mistrzem prze­mo­cy psy­chicz­nej. Odizo­lo­wał on ową kobie­tę i jej dzie­ci od całej rodzi­ny zarów­no byłe­go męża jak i tych wszyst­kich, któ­rzy nie podzie­la­li jej zachwy­tu i śle­po­ty na jego kłam­stwa i ter­ror psy­chicz­ny. Z tego powo­du wie­le osób w rodzi­nie mia­ło do niej i owe­go czło­wie­ka ogrom­ny żal. Część wie­rzą­ca rodzi­ny modli­ła się o nawró­ce­nie, o pojed­na­nie, o jakiś choć­by drob­ny kon­takt z rodzi­ną i nic. Minę­ło kil­ka lat, gdy nastą­pi­ła reflek­sja u nie­któ­rych z nich. Dla­cze­go Bóg nie wysłu­chu­je? Wte­dy jed­nej z nich przy­po­mnia­ły się sło­wa Ewan­ge­lii: A kie­dy sta­je­cie do modli­twy, prze­bacz­cie… (Mk 11,25). Popro­ście, o cokol­wiek chce­cie, a to wam się speł­ni, ale: Jeże­li we Mnie trwać będzie­cie, a sło­wa moje w was (J 15,7). Tak, a wśród tych słów: Miłuj­cie waszych nie­przy­ja­ciół (Mt 5,44). Duch Świę­ty poru­szył ser­ce tej oso­by, więc żal, łzy i cał­ko­wi­te zaufa­nie do Chry­stu­sa z proś­bą o prze­ba­cze­nie dla niej, dla nich i o pojed­na­nie. Trze­ba było zale­d­wie kil­ku dni, by część rodzi­ny tej po dru­giej stro­nie kon­flik­tu, zaczę­ła ina­czej myśleć i dążyć do pojed­na­nia, zauwa­ża­jąc błę­dy w sobie. Moż­na by rzec, że nastą­pił cud wej­ścia na dro­gę prze­ba­cze­nia, pojed­na­nia i lecze­nia zada­nych sobie ran. Nikt z tych, któ­rzy w tej spra­wie uczest­ni­czą, nie ma wąt­pli­wo­ści, że spra­wiał to Bóg, a kon­kret­nie Duch Świę­ty.

– To dro­ga, na któ­rą weszli, ale jesz­cze wie­le pozo­sta­ło do zro­bie­nia, aby cał­ko­wi­cie odno­wić jed­ność, miłość w rodzi­nie, aby też resz­ta pojed­na­ła się z Bogiem. Na razie wszy­scy żyją i moż­na mieć nadzie­ję, że Duch Świę­ty dokoń­czy roz­po­czę­te­go dzie­ła. War­to dodać, że w kon­tak­tach nie ma wiel­kich wyja­śnień, prze­pro­sin itp., lecz dzie­je się tak, jak­by ten trud­ny czas podzia­łów, cier­pień, nie­spra­wie­dli­wo­ści gdzieś zgi­nął, jak­by rze­czy­wi­ście Jezus na proś­bę jed­nej z osób, ukrył to wszyst­ko w swych ranach przy­wra­ca­jąc zaufa­nie, przy­wra­ca­jąc miłość.

A w moim życiu?

Pod­czas pro­wa­dzo­nych prze­ze mnie reko­lek­cji w okre­sie Wiel­kie­go Postu w 2018 r. na jed­nej z para­fii, spy­ta­łem przed mszą św. Ducha Świę­te­go czy te reko­lek­cje miłe są Bogu i przy­nio­są dobre owo­ce para­fia­nom. Tak się zło­ży­ło, że przy­pa­dły w okre­sie bar­dzo sil­nych mro­zów i w dodat­ku msza św. wie­czor­na była o godz. 18.30, więc bar­dzo póź­no. Trud­no zatem było obiek­tyw­nie okre­ślić fre­kwen­cję na mszach św. Wła­śnie w tym dniu pod­czas kaza­nia oma­wia­łem dary Ducha Świę­te­go. Byłem zdzi­wio­ny, że aku­rat na ten dzień modli­twa powszech­na była w uło­żo­na w for­mie 7 darów Ducha Świę­te­go, a orga­ni­sta, któ­ry codzien­nie śpie­wał pie­śni do Ducha Świę­te­go, aku­rat w tym dniu na ofia­ro­wa­nie śpie­wał pieśń Przy­bądź Duchu Świę­ty, gdzie są sło­wa: Daj Two­im wie­rzą­cym, w Tobie ufa­ją­cym sied­mio­ra­kie dary… Dla mnie była to jasna odpo­wiedź na posta­wio­ne wcze­śniej pyta­nie.

Zatem na zakoń­cze­nie, życzę Wam wszyst­kim, aby­ście w życiu codzien­nym korzy­sta­li ze wszyst­kich 7 Darów Ducha Świę­te­go, aby­ście w ten spo­sób zawsze byli wier­ny­mi świad­ka­mi Jezu­sa Chry­stu­sa nie tyl­ko przez sam fakt, że jeste­ście Brać­mi i Sio­stra­mi we WKC, i żeby­śmy wszy­scy kie­dyś spo­tka­li się razem z Bogiem w nie­bie gdyż, jak mówi Ewan­ge­lia, Jezus zwy­cię­żył świat, zmar­twych­wstał i żyje, aby­śmy i my mogli żyć wiecz­nie w Jego chwa­le.

Duchu Świę­ty przyjdź i odnów w nas sied­mio­ra­kie dary. Amen!

Ks. Andrzej Szy­mań­ski