Temat II: Moja odpo­wiedź na obec­ność Krwi Chry­stu­sa
Chry­stus tak­że dzi­siaj potrze­bu­je pomoc­ni­ków: ludzi, któ­rzy zdol­ni są do tego aby poświę­cić czas, siły, talen­ty, radość i cier­pie­nie w celu nie­sie­nia świa­tu miło­ści Bożej, któ­ra naj­peł­niej zosta­ła uka­za­na ludziom przez prze­la­ną krew. Miłość ta doma­ga się odpo­wie­dzi ze stro­ny każ­de­go czło­wie­ka.
We Wspól­no­cie Krwi Chry­stu­sa daje­my na nią odpo­wiedź przez nasze zaan­ga­żo­wa­nie w spra­wy Kościo­ła, spo­łe­czeń­stwa i poszcze­gól­nych ludzi.

Zaan­ga­żo­wa­nie to okre­śla­ne jest jako pię­cio­ra­ka pomoc:

1. Pomoc Jezu­so­wi
2. Pomoc wza­jem­na
3. Pomoc misjo­na­rzom
4. Pomoc potrze­bu­ją­cym
5. Pomoc ludziom dobrej woli
6. Pomoc Jezu­so­wi

Ad 1 Pomoc Jezu­so­wi
Pomoc, jakiej Jezus od nas ocze­ku­je, o jaką pro­si, pole­ga na tym, aby­śmy razem z Nim kocha­li Ojca w nie­bie i pozy­ski­wa­li dla tej miło­ści naszych bliź­nich.
Pomoc Jezu­so­wi zna­czy rów­nież zobo­wią­za­nie, aby­śmy kocha­li Jezu­sa tak, jak On nas kocha. Kto pra­gnie pomóc Chry­stu­so­wi, ten przede wszyst­kim sta­ra się poznać i zacho­wy­wać przy­ka­za­nia Boże. Jest to dowo­dem ludz­kiej miło­ści, a tak­że pod­sta­wą dla wszyst­kich innych spo­so­bów pomo­cy.
Każ­da Msza Świę­ta i każ­da modli­twa są oka­zją do otwar­cia nasze­go ser­ca na miłość i na daro­wa­nie miło­ści. tak­że każ­da pra­ca i każ­de spo­tka­nie daje moż­li­wość nie­sie­nia pomo­cy Jezu­so­wi: bo to wszyst­ko może­my uczy­nić darem dla Ojca Nie­bie­skie­go i pozy­ska nią Jezu­so­wi przy­ja­ciół.

Pomoc Chry­stu­so­wi zna­czy:

  •  modlić się o więk­szą i auten­tycz­ną miłość;
  • w bliź­nim świa­do­mie spo­ty­kać Jezu­sa;
  • poznać i wypeł­niać przy­ka­za­nia Boże; ~ czę­sto czy­tać i roz­wa­żać Pismo św.;
  •  wszyst­kie pra­ce, spo­tka­nia, zaba­wy, rado­ści; cier­pie­nia uczy­nić darem dla Boga („Dla Cie­bie Jezu”);
  • być złą­czo­nym z Mary­ją i jak Ona, przy­go­to­wać miej­sce dla Jezu­sa („z Tobą Mary­jo”)
  • czę­sto ofia­ro­wać się Ojcu Nie­bie­skie­mu razem z Krwią Chry­stu­sa;
  • żyć i umrzeć z Jezu­sem dla zba­wie­nia ludzi.

Ad. 2.Pomoc wza­jem­na
Cechą roz­po­znaw­czą chrze­ści­ja­ni­na jest przede wszyst­kim miłość wza­jem­na. Jezus bowiem powie­dział: „Po tym pozna­ją, żeście ucznia­mi moimi, jeże­li będzie­cie się wza­jem nie miło­wa­li” ( J 13,35 ).
Naj­waż­niej­szą pomoc, jaką może­my się obda­rzać, to tro­ska o obec­ność Jezu­sa pośród nas. On sam jest tym wła­ści­wym Misjo­na­rzem, któ­ry tak jak żaden inny, potra­fi ser­ca wzru­szyć i prze­mie­nić. Bar­dzo waż­ne jest to, aby­śmy przy tym nie szu­ka­li samych sie­bie, lecz nie­śli pomoc z miło­ści do Jezu­sa.
Pomoc wza­jem­ną oka­zu­je­my przez wspól­ne dąże­nie do tego, aby wśród nas był obec­ny Chry­stus. W tym celu two­rzy­my gru­py z inny­mi człon­ka­mi Wspól­no­ty Krwi Chry­stu­sa, aby regu­lar­nie spo­ty­kać się regu­lar­ne spo­tka­nia bowiem przy­czy­nia­ją się do pogłę­bia­nia powo­ła­nia chrze­ści­jań­skie­go i ducha naszej Wspól­no­ty. Rów­no­cze­śnie widzi­my w świe­tle wza­jem­nej miło­ści potrze­by Kościo­ła i ludzi wokół nas.
Szcze­gól­nym punk­tem spo­tka­nia jest „Sło­wo Życia” i Eucha­ry­stia, któ­ra prze­kra­cza wszel­kie ziem­skie odle­gło­ści a tak­że tele­fon, list, odwie­dzi­ny, imie­ni­ny, itd. mogą słu­żyć umac­nia­niu wię­zi wza­jem­nej miło­ści. O taką miłość też cho­dzi, gdyż: „Jeże­li miłu­je­my się wza­jem­nie, Bóg trwa w nas i miłość ku Nie­mu jest w nas dosko­na­ła” (1J 4–12).
Waż­ne jest aby poma­gać ale i przy­jąć pomoc. Dać sie­bie same­go ale też przy­jąć dru­gie­go, tak, jak widzi­my to we wzo­rze Trój­cy Świę­tej.

Pomoc wza­jem­na zna­czy:

  •  pojed­nać się;
  • spo­tkać w imię Jezu­sa;
  • pro­sić dru­gie­go o radę;
  • cho­dzić regu­lar­nie na spo­tka­nia;
  • zacho­wać „nowych” do udzia­łu w gru­pie;
  • pogłę­biać jed­ność gru­py przez modli­twę, Sło­wo Życia, Eucha­ry­stię…;
  • szu­kać tego co dobre w bra­ciach;
  • pozwo­lić sobie pomóc;
  • dzie­lić się doświad­cze­niem wia­ry;
  • zacho­wać jed­ność z odpo­wie­dzial­ny­mi Wspól­no­ty;

zawsze zaczy­nać od nowa.

Ad. 3.Pomoc misjo­na­rzom
Chry­stus Zmar­twych­wsta­ły przed wnie­bo­wstą­pie­niem powie­dział: „Idź­cie i nauczaj­cie wszyst­kie naro­dy, udzie­la­jąc im chrztu w Imię Ojca i Syna i Ducha świę­te­go. Uczcie je zacho­wy­wać wszyst­ko, co wam przy­ka­za­łem” ( Mt. 28,19 ). Moż­li­wość speł­nie­nia tego pole cenia Jezu­sa widzi­my mię­dzy inny­mi w nie­sie­niu pomo­cy misjo­na­rzom.
Każ­dy kto jest ochrzczo­ny i bierz­mo­wa­ny jest tak­że „misjo­na­rzem”. W sakra­men­cie chrztu i bierz­mo­wa­nia otrzy­ma­li­śmy bowiem nie tyl­ko szcze­gól­ną jed­ność z Chry­stu­sem, ale zosta­li­śmy posła­ni, aby dzie­lić się tym darem z tymi, któ­rzy jesz­cze Boga nie zna­ją lub pozna­li Go nie­wła­ści­wie. „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam” (J. 20, 21).
Nie może­my pozwo­li, aby Krew Jezu­sa prze­la­na była nada­rem­nie. Od nas rów­nież zale­ży, czy inni dostą­pią Kró­le­stwa Boże­go. Musi­my czy­nić wszyst­ko, aby im w tym dopo­móc i nie zmar­no­wać żad­nej szan­sy w pro­wa­dze­niu ludzi do Boga.
Bycie „misjo­na­rzem” zaczy­na się we wła­snej rodzi­nie, cho­ciaż nie jest to łatwe. Od nosi się to tak­że do szko­ły, sąsia­dów, miej­sca pra­cy i odpo­czyn­ku. Jeże­li Jezus w nas żyje, jeże­li przez nas mówi i dzia­ła, to zawsze jeste­śmy „misjo­na­rza­mi”.
Aby­śmy mogli coraz bar­dziej żyć Jezu­sem i sku­tecz­nie dla Nie­go pra­co­wać, musi­my mieć na uwa­dze tych, któ­rzy otrzy­ma­li od Boga i Kościo­ła spe­cjal­ną misję, świę­ce­nia czy peł­no­moc­nic­two w spra­wach Kró­le­stwa Boże­go. Mam tu na myśli nie tyl­ko misjo­na­rzy, któ­rzy uda­ją się w odle­głe kra­je, ale tak­że kapła­nów, dia­ko­nów, zakon­ni­ków, sio­stry zakon ne, kate­che­tów i innych zaan­ga­żo­wa­nych w para­fii, któ­rzy potrze­bu­ją naszej pomo­cy.
„Poma­gać misjo­na­rzom” to przede wszyst­kim słu­chać ze szcze­gól­ną uwa­gą i goto­wo­ścią wska­zań Ojca świę­te­go i bisku­pów oraz tych, któ­rzy są odpo­wie­dzial­ni za para­fię. Po win­ni­śmy oka­zy­wać ks. pro­bosz­czo­wi , że jeste­śmy z nim i że może liczyć na nasze wspar­cie i pomoc. „Pomoc misjo­na­rzom” ozna­cza rów­nież powia­do­mie­nie księ­ży o tym, że ktoś potrze­bu­je pomo­cy dusz­pa­ster­skiej. Ozna­cza to tak­że, podej­mo­wać wysił­ki na rzecz tych, któ­rzy są z dala od ojczy­zny nio­sąc w naszym imie­niu wia­rę świa­tu. Potrze­bu­ją oni prze­cież dużo modli­twy i odczu­wa­ją brak dóbr mate­rial­nych.
Naj­więk­szą pomo­cą dla misjo­na­rzy jet decy­zja odda­nia się cał­ko­wi­cie dla spra­wy Kró­le­stwa Boże­go. Może­my dużo uczy­nić jako „pomost” mię­dzy Bogiem a czło­wie­kiem.

Pomoc misjo­na­rzom zna­czy:

  •  pamię­tać o tym ‚że każ­dy ochrzczo­ny i bierz­mo­wa­ny ma tak­że obo­wią­zek sze­rze­nia wia­ry;
  • zacząć we wła­snej rodzi­nie i oto­cze­niu;
  • dawać dobry przy­kład mając w ser­cu Jezu­sa;
  • być „pomo­stem” mię­dzy odpo­wie­dzial­ny­mi w Koście­le a tymi, któ­rzy są odda­le­ni;
  • zwa­żać na Sło­wa Ojca świę­te­go i bisku­pów, i kie­ro­wać się nimi;
  • dbać o dobre sto­sun­ki z ks. pro­bosz­czem, słu­żyć mu pomo­cą;
  • powia­do­mić księ­ży, jeże­li ktoś potrze­bu­je ducho­wej pomo­cy;
  • wspie­rać akcje pomo­cy dla misjo­na­rzy;
  • wspie­rać powo­ła­nia do sta­nu duchow­ne­go.

Ad. 4. Pomoc potrze­bu­ją­cym
„Wszyst­ko, cze­go nie uczy­ni­li­ście jed­ne­mu z tych naj­mniej­szych tego­ście i Mnie nie uczy­ni­li” (Mt. 25,45 ). Te Sło­wa Jezu­sa zna­czą coś wię­cej niż zapro­sze­nie, są tak­że ostrze­że niem. W każ­dym bliź­nim mamy dostrze­gać Jezu­sa i słu­żyć Mu: jeże­li tego nie uczy­ni­my, gar­dzi­my samym Jezu­sem. On, któ­ry prze­lał do ostat­niej kro­pli swo­ją Krew za nas, ocze­ku­je i żąda od swo­ich uczniów, aby naśla­do­wa­li Go na dro­dze spra­wie­dli­wo­ści i miło­sier­dzia.
Pomoc potrze­bu­ją­cym zna­czy więc, być goto­wym z Jezu­sem oddać życie; przy tym zwra­ca­my uwa­gę szcze­gól­nie na tych, któ­rzy są w bie­dzie.
Świa­do­mi tego, że w wie­lu kra­jach świa­ta panu­je głód, że jest tylu ludzi cho­rych, star­szych, osa­mot­nio­nych, nie może­my pozo­stać obo­jęt­ni. Nale­ży im pomóc z praw­dzi­wą miło­ścią i cier­pli­wo­ścią, aby ponow­nie budzić w nich sens życia. Mamy być otwar­ci na wszyst­kich ludzi i na wszyst­kie potrze­by.
Nie tyl­ko cia­ło może zna­leźć się w potrze­bie. Czę­sto bywa, że czło­wiek czu­je się samot­ny, poja­wia­ją się cier­pie­nia psy­chicz­ne i kło­po­ty róż­nej natu­ry. Dzie­je się to mię­dzy inny­mi z powo­du bra­ku miło­ści. Kie­dy czło­wiek dozna­je za mało miło­ści, zaczy­na się odsu­wać od śro­do­wi­ska, sta­je się samot­ni­kiem. W takiej sytu­acji może­my mu naj­bar­dziej pomóc wte­dy, gdy miło­ścią, któ­rej doświad­cza­my w grupie,dzielimy się z nim i z inny­mi.
Każ­da potrze­ba, trud­ność, czy cho­ro­ba, któ­rą sami prze­cho­dzi­my jest pomo­cą, aby­śmy potem mogli dru­gich lepiej zro­zu­mieć i wes­przeć. Kto chce innym poma­gać w potrze­bie, sam powi­nien bar­dziej świa­do­mie przy­jąć doświad­cze­nie od Boga jako „szko­łę”.
Uczest­nic­two we Wspól­no­cie Krwi Chry­stu­sa uzdal­nia nas coraz bar­dziej do świad­cze­nia pomo­cy wszę­dzie, gdzie to jest moż­li­we.

Pomoc potrze­bu­ją­cym zna­czy:

  •  w każ­dym czło­wie­ku spo­ty­kać Jezu­sa i słu­żyć Mu;
  •  speł­niać uczyn­ki miło­sier­dzia wzglę­dem duszy i cia­ła;
  • żywić szcze­gól­ną miłość do ubo­gich;
  •  dobrze pra­co­wać i żyć skrom­nie, aby mieć wię­cej do roz­da­nia;
  •  być uczu­lo­nym na potrze­by ducho­we;
  • mieć czas dla innych;
  • uczyć się słu­chać;
  • odwie­dzać;
  • złą­czyć się z inny­mi, aby sku­tecz­nie pomóc;
  • szu­kać przy­czyn bie­dy i zwal­czać je;
  • przy poma­ga­niu innym pozwo­lić, by Bóg nas wspo­ma­gał;
  • cier­pią­ce­go darzyć sza­cun­kiem, widzieć w nim Krew Chry­stu­sa.

Ad. 5. Pomoc ludziom dobrej woli
„Nie zabra­niaj­cie; kto bowiem nie jest prze­ciw­ko wam, ten jest z wami” (Łk.9,50). Sło­wa te dają świa­tło w zro­zu­mie­niu tego, co zna­czy pomoc tym, któ­rzy z nami dążą do tego same­go celu. Nale­ży naj­pierw dostrzec i poznać wszel­kie dobro, nie­za­leż­nie kto jest jego twór­cą. Każ­de bowiem dobro, któ­re się czy­ni, jest pomo­cą dla nas samych i pośred­nio lub bez­po­śred­nio słu­ży Kró­le­stwu Boże­mu. Sta­raj­my się więc dostrze­gać wokół nas dobro,
pozna­wać je coraz bar­dziej i wspo­ma­gać nie zwa­ża­jąc na to, kto za nim stoi.
Przy nasta­wie­niu na sze­rze­nie dobra nie moż­na czy­nić ogra­ni­czeń i hamo­wać innych
dzia­łań. Wewnątrz Kościo­ła jest dużo powo­łań, któ­re się wza­jem­nie uzu­peł­nia­ją w nie­sie­niu pomo­cy ludziom dobrej woli.
Rola Wspól­no­ty Krwi Chry­stu­sa pomię­dzy tymi róż­ny­mi gru­pa­mi podob­na jest do roli Krwi Chry­stu­sa w Jego Mistycz­nym Cie­le: jak krew w każ­dym orga­ni­zmie słu­ży roz­wo­jo­wi, kar­mi, leczy, podob­nie i Wspól­no­ta Krwi Chry­stu­sa ma słu­żyć Kościo­ło­wi we wszyst­kich człon­kach i gru­pach. Czy­ni to przez jed­ność z odpo­wie­dzial­ny­mi i dobre życie według Ewan­ge­lii. W poszcze­gól­nych sytu­acjach współ­pra­cu­jąc z inny­mi.
Jeże­li cza­sem zosta­nie­my odrzu­ce­ni, jeże­li mimo naszych wysił­ków nie uda się coś, nie narze­kaj­my lecz wyko­rzy­staj­my każ­dą trud­ność i cier­pie­nie, aby ofia­ro­wać je Ojcu Przed­wiecz­ne­mu, łącząc to wszyst­ko z cier­pie­niem Jezu­sa.

Pomoc ludziom dobrej woli zna­czy:

  •  doce­niać inne gru­py i uznać ich ini­cja­ty­wy;
  •  bro­nić i wspie­rać dobro tak­że w innych wspól­no­tach;
  •  nie dopu­ścić, aby zro­dzi­ła się zazdrość i kon­ku­ren­cja;
  •  cie­szyć się powo­dze­niem innych grup, któ­re pro­po­nu­ją jakiś dobry cel;
  • zwal­czać fał­szy­wą ambi­cję;
  • współ­pra­co­wać z róż­ny­mi gru­pa­mi i rucha­mi, aby się wza­jem­nie uzu­peł­niać;
  •  nie mar­no­wać swo­ich sił;
  • być Krwią Chry­stu­sa dla Jego Cia­ła — Kościo­ła.

 Helio­dor Sikor­ski WKC, Ani­ma­tor Pod­re­gio­nu Oża­row­skie­go