Temat przy­go­to­wa­ła Cze­sła­wa Nowak -

4. Bło­go­sła­wie­ni cisi, albo­wiem oni na wła­sność posią­dą ziemię.

Psalm 37

Nie unoś się gnie­wem z powo­du złoczyńców
ani nie zazdrość niesprawiedliwym
bo znik­ną tak pręd­ko jak trawa
i zwięd­ną jak świe­ża zie­leń­Miej ufność w Panu i postę­puj dobrze,
miesz­kaj w zie­mi i zacho­waj wierność
Raduj się w Panu,
a On speł­ni pra­gnie­nia twe­go serca.Powierz Panu swo­ją drogę
i zaufaj Mu: On sam będzie działał
i spra­wi, że two­ja spra­wie­dli­wość zabły­śnie jak światło,
a słusz­ność two­ja — jak połu­dnieU­po­kórz się przed Panem i Jemu zaufaj!
Nie obu­rzaj się na tego, komu się szczę­ści w drodze,
na czło­wie­ka, co obmy­śla zasadzki.Zaprzestań gnie­wu i porzuć zapalczywość;
nie obu­rzaj się: to wie­dzie tyl­ko ku złemu.
Zło­czyń­cy bowiem wyginą,
a ufa­ją­cy Panu
posią­dą zie­mię­Jesz­cze chwi­la, a nie będzie przestępcy:
spoj­rzysz na jego miej­sce, a już go nie będzie.
Nato­miast pokor­ni posią­dą ziemię
i będą się roz­ko­szo­wać wiel­kim pokojem.Przeciw spra­wie­dli­we­mu zło knu­je występny
i zgrzy­ta na nie­go zębami.
Pan śmie­je się z niego
bo widzi, że jego dzień nadchodzi.Występni doby­wa­ją mie­cza, łuk swój napinają,
by powa­lić bie­da­ka i nieszczęśliwego,
by zabić tych, któ­rych dro­ga jest prosta.
Ich miecz prze­szy­je wła­sne ich ser­ca, a ich łuki zosta­ną złamane.

Lep­sza jest odro­bi­na, któ­rą ma sprawiedliwy,
niż wiel­kie bogac­two występnych,
bo ramio­na występ­nych będą połamane,
a spra­wie­dli­wych Pan podtrzymuje.

Pan zna dni nienagannych,
a ich dzie­dzic­two trwać będzie na wieki;
w cza­sie klę­ski nie zazna­ją wstydu,
a we dni gło­du będą syci.

Występ­ni nato­miast poginą;
wro­go­wie Pana
jak kra­sa łąk zwiędną,
jak dym się rozwieją.

Występ­ny poży­cza, ale nie zwraca,
a spra­wie­dli­wy litu­je się i obdarza.
Bło­go­sła­wie­ni przez Pana posią­dą ziemię,
prze­klę­ci przez Nie­go będą wyniszczeni.Pan umac­nia kro­ki człowieka
i w jego dro­dze ma upodobanie.
A choć­by upadł, to nie będzie leżał,
bo rękę jego Pan podtrzymuje.Byłem dziec­kiem i jestem już starcem,
a nie widzia­łem spra­wie­dli­we­go w opuszczeniu
ani potom­stwa jego, by o chleb żebrało.
Litu­je się on w każ­dym cza­sie i pożycza;
potom­stwo jego sta­nie się błogosławieństwem.Odstąp od złe­go, czyń dobro,
abyś mógł miesz­kać na wieki,
bo Pan miłu­je sprawiedliwość
i nie opusz­cza swych świętych;nikczemni wyginą,
a potom­stwo występ­nych będzie wytępione.
Spra­wie­dli­wi posią­dą ziemię
i będą miesz­kać na niej na zawsze.Usta spra­wie­dli­we­go gło­szą mądrość
i język jego mówi to, co słuszne.
Pra­wo jego Boga jest w jego sercu,
a jego kro­ki się nie zachwieją.Występny cza­tu­je na sprawiedliwego
i usi­łu­je go zabić,
lecz Pan nie zosta­wia go w jego ręku
i nie pozwa­la ska­zać, gdy sta­nie przed sądem.

Miej nadzie­ję w Panu i strzeż Jego drogi,
a On cię wynie­sie, abyś posiadł ziemię;
zoba­czysz zagła­dę występnych.

Widzia­łem, jak występ­ny się pysznił
i roz­pie­rał się jak cedr zielony.
Prze­sze­dłem obok, a już go nie było;
szu­ka­łem go, lecz nie moż­na było go znaleźć.

Strzeż uczci­wo­ści, przy­pa­truj się prawości,
bo w koń­cu osią­gnie [ten] czło­wiek pomyślność.
Wszy­scy zaś grzesz­ni­cy będą wyniszczeni,
potom­stwo występ­nych wyginie.

Zba­wie­nie spra­wie­dli­wych pocho­dzi od Pana;
On ich uciecz­ką w cza­sie utrapienia.
Pan ich wspo­ma­ga, wyzwala;
wyzwa­la ich od występ­nych i zacho­wu­je, do Nie­go bowiem się uciekają.

Psal­mi­sta sta­je w sytu­acji aż nazbyt nam zna­nej. Spo­strze­ga, że naj­więk­sza pomyśl­ność jest udzia­łem naj­gor­szych. Ci zaś, któ­rym powin­no się dobrze powo­dzić, bo gor­li­wie wypeł­nia­ją pra­wo Boże, wyda­ją się bez­sil­ni wobec prze­wag nie­go­dziw­ców. Szu­ka­jąc raczej pocie­chy, niż zro­zu­mie­nia sytu­acji, psal­mi­sta roz­wa­ża kon­dy­cję ludz­kie­go świa­ta w świe­tle tajem­nic Bożych.

Bło­go­sła­wie­ni cisi” to pra­wie dosłow­ny cytat z Psal­mu 37. Jest on taką pierw­szą wska­zów­ką co do sen­su bło­go­sła­wień­stwa. Naj­waż­niej­sze prze­sła­nie jest tu dość jasne: źli nie mają przy­szło­ści. Psal­mi­sta uświa­da­mia sobie, że nie ma sen­su trak­to­wać złych poważ­nie – sko­ro Bóg się z nich śmie­je. Reago­wać na nich gnie­wem i odra­zą to przy­pi­sy­wać im więk­sze zna­cze­nie, niż mają w rze­czy­wi­sto­ści; powo­du­je to jedy­nie szko­dy. Zło ma tyl­ko tyle real­no­ści, ile mu przy­da­my. Reagu­jąc na nie czy­ni­my je rzeczywistym.

Psal­mi­sta zwra­ca uwa­gę, że naj­waż­niej­sze na teraz, to rado­wać się Bogiem, ufać Mu i czy­nić dobrze; wszyst­ko inne nastą­pi we wła­ści­wym cza­sie, obra­nym przez Boga. Czas a nie wła­dza, jest sprzy­mie­rzeń­cem sprawiedliwych.

Tyle psal­mi­sta – a życie, życiem. J  Zło jest czę­ścią świa­ta i to czę­ścią istotną.
Nie bez przy­czy­ny dwa pierw­sze bło­go­sła­wień­stwa poda­ne są w dwóch róż­nych cza­sach gra­ma­tycz­nych: bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy duchem, bo ich jest kró­le­stwo nie­bie­skie; bło­go­sła­wie­ni cisi, bo posią­dą zie­mię. (kie­dyś)
Hebraj­skie okre­śle­nie w Psal­mie 37 – Ana­wim to ludzie prze­gra­ni, pozba­wie­ni wszel­kie­go zna­cze­nia nie­zdol­ni pano­wać nad wła­snym życiem, nie decy­du­ją­cy o niczym. A zatem ludzie na pozór bez szans, by na wła­sność posiąść ziemię.

*********************************************

Kie­dy w tek­ście bło­go­sła­wieństw poja­wia się sło­wo „cisi”, zazwy­czaj przy­pi­sa­ne są mu kono­ta­cje ule­gło­ści, poko­ry, zno­sze­nia krzywd. Tym­cza­sem uży­te tam grec­kie sło­wo praus (hebr. anaw) moż­na uznać za naj­bar­dziej nie­do­tłu­ma­czo­ne sło­wo Pisma Świę­te­go. Praus nie­sie bowiem w sobie pew­ną dwo­istość: owszem, ozna­cza łagod­ność i cichość, ale bar­dziej jesz­cze demon­stro­wa­nie siły bez nad­mier­ne­go okru­cień­stwa, oka­zy­wa­nie mocy bez ostentacji.

Na pod­sta­wie roz­ma­itych spo­so­bów uży­cia tego sło­wa w tek­stach poza­bi­blij­nych, cho­dzi raczej o uka­za­nie łagod­nej siły niż o siłę łagod­no­ści. Sło­wo to nie daje pod­staw, by rozu­mieć je jako wezwa­nie do sto­ic­kie­go nie­re­ago­wa­nia na krzyw­dę lub jako zakaz sto­so­wa­nia siły. Prze­ciw­nie, sło­wo „cisi” jest raczej wezwa­niem do aktyw­no­ści niż do posta­wy pasywnej.

Pla­ton uży­wał na przy­kład sło­wa praus na ozna­cze­nie dzia­ła­nia z mocą, ale pozba­wio­ne­go okru­cień­stwa. Był tu jed­nak zawsze wymiar aktyw­no­ści i siły, a nie tyl­ko zno­sze­nia czy­jejś prze­mo­cy, jak to zda­je się suge­ro­wać sło­wo „cichy”.
Podob­nie Ary­sto­te­les widział w sło­wie prau­tes szla­chet­ny śro­dek mię­dzy gnie­wem bez powo­du a bra­kiem gnie­wu w ogó­le, zatem prau­tes było dla Ary­sto­te­le­sa umie­jęt­no­ścią gnie­wa­nia się we wła­ści­wym cza­sie, z wła­ści­wych powo­dów i we wła­ści­wej mierze. 

*******************************************

To bło­go­sła­wień­stwo jest dane dla nas, aby nam być może uświa­do­mić, że nie­zu­peł­nie dobrze rozu­mie­my, jak powin­ni­śmy dzia­łać i jak osią­gać swo­je cele. Być może jest ono spe­cjal­nie dla tych, któ­rzy nie potra­fią osią­gać żad­nych celów.
Przy tej oka­zji może­my zauwa­żyć sytu­acje, kie­dy nie jeste­śmy „cisi”:

  1. Przyj­rzyj­my się naszym spo­so­bom osią­ga­nia celów – naszym działaniom.
    Może­my zapo­mnieć, że jeśli podej­mu­je­my dzia­ła­nie na rzecz jakie­goś celu, to dla­te­go, że pra­gnie­my osią­gnąć ów cel dla nie­go same­go. Robi­my wte­dy wie­le roz­gło­su na temat naszej pra­cy, zaan­ga­żo­wa­nia, pyta­my dla­cze­go nikt nam nie chce pomóc itp. znaj­du­je­my jakieś pozor­ne uza­sad­nie­nia dla dzia­ła­nia. A Jezus mówi, że bło­go­sła­wie­ni cisi…. We wszyst­kim, co robi­my, win­ni­śmy dzia­łać dla więk­szej chwa­ły Bożej (ad maio­rem Dei glo­riam). War­to zasta­no­wić się, jak wie­lu rze­czom przy­pi­su­je­my prze­sad­ne zna­cze­nie, aby nadać naszym dzia­ła­niom pozór wyż­szej celo­wo­ści. Przy­pi­su­je­my sobie rolę więk­szą niż nam Bóg powie­rzył – poma­ga­my komuś, roz­wią­zu­je­my ludz­kie pro­ble­my, udzie­la­my cen­nych porad , uwa­ża­my się za znaw­ców ludz­kich spraw – jeste­śmy z tego dum­ni i zado­wo­le­ni.  War­to przyj­rzeć się i badać inten­cje z jaki­mi dzia­ła­my.  (Poko­ra ! )
  2. Nasze dzia­ła­nie nie muszą przy­nieść osią­gnię­cia celu. Nie­po­wo­dze­nia są czę­ścią ogól­ne­go pro­ce­su, przez któ­ry Bóg pro­wa­dzi nas ku sobie. Ile w nas gło­śne­go narze­ka­nia, pytań, nie­po­ko­ju w sytu­acjach bra­ku efek­tów naszych dzia­łań. Wezwa­ni jeste­śmy do tego, aby­śmy porzu­ci­li nie­ustan­ną aktyw­ność, hała­śli­we, widocz­ne dzia­ła­nie, ale pozba­wio­nych widocz­nych rezultatów.
  3. Jesz­cze jeden rys „cicho­ści” o któ­rej mówi Jezus: nasza modli­twa i nasza poboż­ność – nie powin­ni­śmy się modlić na pokaz, bo Bóg nie dzia­ła na pokaz.

Bło­go­sła­wie­ni cisi”  jest  wezwa­niem do wła­ści­wej posta­wy moral­nej, kształ­to­wa­niem cnót moral­nych i życia według nich.  Ale jest rów­nież dru­ga stro­na meda­lu – powie­dzia­ła­bym ważniejsza!

Wizja bło­go­sła­wieństw jest wizją teo­lo­gal­ną. W Ewan­ge­lii Jezus opo­wia­da o swo­im Ojcu. O Jego sile. O Jego łagod­no­ści. I zachę­ca do takie­go dzia­ła­nia, któ­re uka­zy­wa­ło­by Bożą siłę i Bożą wszech­moc!  Dopie­ro w tej per­spek­ty­wie może­my zro­zu­mieć wezwa­nie do bycia „cichym”.
Mamy być tak bli­sko Boga, że przez nasze życie i przez nasze zacho­wa­nie będzie obja­wio­na świa­tu praw­dzi­wa siła Boga. Peł­na miło­sier­dzia i łagod­no­ści. Siła i moc Boga, któ­ry jest wszech­moc­ny i któ­ry samo­ogra­ni­czył się w swej wszech­mo­cy, sta­jąc się czło­wie­kiem. „Uczcie się ode Mnie…”

Bóg zło­żył czło­wie­ko­wi obiet­ni­cę: nie uży­ję wobec cie­bie prze­mo­cy, ale jed­no­cze­śnie uży­ję całej swo­jej siły, aby cię oca­lić. Na czym pole­ga uży­cie tej siły? Raczej sobie pozwo­lę zadać nie­wia­ry­god­ny ból, niż skrzyw­dzę cie­bie, obie­cu­je Pan Bóg. Wszech­moc Boża prze­ja­wia się tak­że w tym, że mimo krzyw­dy, któ­rą czło­wiek wyrzą­dza Bogu, ta krzyw­da nie jest w sta­nie spra­wić, że czło­wiek może nad Bogiem zapa­no­wać. Choć­byś, czło­wie­ku, nie wiem co robił, nie zmu­sisz Boga, żeby zaczął cię nienawidzić. 

Dopie­ro taka per­spek­ty­wa teo­lo­gal­na pozwa­la nam zro­zu­mieć wezwa­nie, któ­re kie­ru­je do nas Jezus. Żyj tak, abyś uka­zy­wał swo­im życiem wszech­moc i siłę Boga, któ­ry jest miło­ścią. Nie o ludz­ką dosko­na­łość moral­ną tu cho­dzi, ale o trans­pa­rent­ność (przej­rzy­stość, prze­zro­czy­stość) i uka­zy­wa­nie mocy Boga, któ­ry dzia­ła we mnie i prze­ze mnie. Żyj tak, żeby nikt nie był w sta­nie cię zmu­sić, abyś go znie­na­wi­dził. Wte­dy będziesz praw­dzi­wie kró­lo­wał, mocą Bożej łaski. Mocą Krwi Chrystusa.
Czy wie­rzy­cie w to???!!  Czy wie­rzę – tak napraw­dę, że Krew Chry­stu­sa uzdal­nia mnie do tego, aby tak żyć, by nikt nie był w sta­nie mnie zmu­sić, abym go znienawidził/a? Musi­my cią­gle dbać o ten cha­ry­zmat, cią­gle go odnawiać.
Jak zia­ren­ko gorczycy….

Bło­go­sła­wie­ni cisi, bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy swo­im zacho­wa­niem pozwo­li­li Bogu dzia­łać i obja­wić miłość wobec grzesz­ni­ków,( z któ­rych, ja jestem pierwszy/a).
Z łagod­no­ścią i mocą.

War­to być przyzwoitym 

Nie znaj­dzie­my w Ewan­ge­lii jed­no­znacz­nych wska­zań, czy w kon­kret­nej sytu­acji życio­wej mamy zno­sić cier­pie­nie, czy prze­ciw­nie, nie wol­no nam się z nim pogo­dzić. Róż­ne oko­licz­no­ści doma­ga­ją się czę­sto rady­kal­nie odmien­nych działań.
(W opra­co­wa­niu tema­tu przez ks. Andrze­ja jest wie­le odnie­sień do Ewan­ge­lii i wska­zań Jezusa…)

Bło­go­sła­wie­ni cisi” ozna­cza, że mamy być nie­co ciszej z wła­snym gło­sem i posłu­chać gło­su Boga, któ­ry cza­sem będzie nas wzy­wał do odważ­nej wal­ki, a cza­sem do rów­nie odważ­nej cier­pli­wo­ści w zno­sze­niu krzywd. Masz być cichy, to zna­czy pozwo­lić Bogu obja­wić Jego siłę. 

Powiedz­my sobie też jasno: tu, na zie­mi, nie mamy do koń­ca doświad­cze­nia tego, co to zna­czy siła Boga, co to zna­czy być dobrym i sil­nym jed­no­cze­śnie. Bóg obja­wił nam to w Jezu­sie Chry­stu­sie, ale w peł­ni pozna­my tę rze­czy­wi­stość dopie­ro na koń­cu świa­ta, któ­ry – jak wie­rzy­my – uka­że osta­tecz­nie, na czym pole­ga zwy­cię­stwo Boga. Może­my jed­nak doświad­czyć przed­sma­ku tej rze­czy­wi­sto­ści, kie­dy z łagod­no­ścią będzie­my korzy­stać z danej nam Bożej mocy.

  • Przy­pa­trz­my się jesz­cze obiet­ni­cy zwią­za­nej z tym bło­go­sła­wień­stwem: cisi posią­dą zie­mię. Cisi, a więc ci, któ­rzy w swo­im życiu zro­bią miej­sce na dzia­ła­nie Bożej mocy w taki spo­sób, w jaki Bóg ją sto­su­je, sku­tecz­nie mogą budo­wać kró­le­stwo Boże już tu, na zie­mi, i doświad­czyć nie­zwy­kłej efek­tyw­no­ści dzia­łań, któ­re według opty­ki tego świa­ta zda­ją się naiw­ne i nieżyciowe.
  • Boże obiet­ni­ce nie są gwa­ran­to­wa­nym inte­re­sem, któ­ry z Bogiem robi­my, na zasa­dzie han­dlu wymien­ne­go. Ale nawet wte­dy, gdy spra­wy poto­czą się w inny spo­sób, niż ocze­ki­wa­li­śmy, war­to być bli­sko Boga i war­to być przy­zwo­itym, a bło­go­sła­wień­stwo cichych oka­że się sku­tecz­ne, bo przy­nie­sie nam pokój w sercu..

Moc Boga

Teo­lo­go­wie mówią, że siła i wszech­moc Boga obja­wią się na trzy spo­so­by: per essen­tiam, per poten­tiam et per pra­esen­tiam.

Ten pierw­szy spo­sób, per essen­tiam, (isto­tą) jest dla nas nie­wy­obra­żal­ny, Bóg bowiem utrzy­mu­je wszyst­ko w ist­nie­niu i gdy­by choć na chwi­lę prze­stał, wszy­scy byśmy znik­nę­li. Ten rodzaj Bożej wszech­mo­cy może­my naśla­do­wać nie­ustan­nie i w spo­sób nie­zau­wa­żal­ny, pie­lę­gnu­jąc naszą miłość, ota­cza­jąc codzien­nie tro­ską nasze związ­ki, pamię­ta­jąc, że żeby coś się roz­pa­dło, wca­le nie trze­ba wiel­kich zdrad, wystar­czy nie robić wystar­cza­ją­co wie­le. Bło­go­sła­wie­ni cisi, któ­rzy na co dzień pie­lę­gnu­ją miłość.

Dru­gi spo­sób dzia­ła­nia Bożej siły pole­ga na dzia­ła­niu z mocą: per poten­tiam (mocą). I tu Boga tak­że może­my naśla­do­wać. Bycie ludź­mi cichy­mi ozna­cza w tym wypad­ku, że moc Boża obja­wi się w moim zde­cy­do­wa­nym sta­wa­niu po stro­nie dobra, nie­uni­ka­niu kon­fron­ta­cji, gdy trze­ba bro­nić słab­szych, nie­wsty­dze­niu się swo­jej wia­ry i miło­ści Bożej. Bło­go­sła­wie­ni cisi, któ­rzy potra­fią odważ­nie dzia­łać, bro­niąc innych, nie patrząc na wła­sne korzy­ści, i któ­rzy nie koń­czą swe­go dzia­ła­nia tyl­ko na deklaracjach.

I wresz­cie trze­ci rodzaj uka­zy­wa­nia Bożej wszech­mo­cy odwo­łu­je się do dzia­ła­nia Boga per pra­esen­tiam – przez towa­rzy­szą­cą obec­ność. I tutaj znów bło­go­sła­wień­stwo cichych wzy­wa nas do odkry­cia Bożej obec­no­ści w naszym życiu, ale i do naśla­do­wa­nia tej obec­no­ści, przez pro­ste towa­rzy­sze­nie tym, któ­rzy tego potrzebują.

Być przy kimś w potrze­bie to wca­le nie mało – cza­sem nie­wie­le wię­cej potrze­ba, żeby zmie­nić czy­jeś życie i oka­zać cichą moc Boga. Cisi, pokor­ni i moc­ni mocą Bożą, dla takich już tu, na zie­mi, Bóg przy­go­to­wał wiel­ką radość i praw­dzi­we szczęście.