luty 6. OD FAŁSZYWEJ SKROMNOŚCI DO POKORY — DROGA UCZNIA CHRYSTUSA

Jezu cichy i Ser­ca pokor­ne­go,
Uczyń ser­ca nasze według Ser­ca Twe­go!

Skrom­ność, myśląc o niej roz­róż­nia­my trzy podej­ścia do tego zagad­nie­nia. Są to: brak skrom­no­ści, skrom­ność i fał­szy­wa skrom­ność.

Brak skrom­no­ści, to fał­szy­we oce­nia­nie swo­ich dzia­łań, jako nie­za­stą­pio­nych, uni­kal­nych i wznio­słych, to brak hamul­ców samo­kon­tro­li. Czę­sto wyra­ża się chwa­le­niem i wywyż­sza­niem się, wymu­sza­niem sztucz­nych kom­ple­men­tów, lek­ce­wa­że­niem innych, aro­gan­cją, zło­śli­wo­ścią, a nawet wul­ga­ry­zma­mi. Zwy­kle wyni­ka to z niskie­go poczu­cia wła­snej war­to­ści, któ­re zastą­pio­ne zosta­je tzw. samo­do­war­to­ścio­wa­niem się wobec innych. Brak skrom­no­ści czę­sto mani­fe­sto­wa­ny jest bra­kiem zasad dobre­go wycho­wa­nia, nawet nie­na­wi­ścią i pogar­dą dla war­to­ści, zwłasz­cza kato­lic­kich. Przy­kła­dem skraj­ne­go bra­ku skrom­no­ści są tzw. para­dy rów­no­ści pro­mu­ją­ce rewo­lu­cję oby­cza­jo­wo­ści, bluź­nier­stwo i wyśmie­wa­nie war­to­ści kato­lic­kich oraz wal­kę z Kościo­łem. Roz­wo­jo­wi bra­ku poko­ry i skrom­no­ści sprzy­ja gen­de­ryzm, LGBT oraz ruch New Age. Ludzi, któ­rym brak skrom­no­ści, doty­ka pro­blem znie­wo­le­nia, a nawet opę­ta­nia.

Skrom­ność i fał­szy­wa skrom­ność, te dwa podej­ścia będą szcze­gó­ło­wo omó­wio­ne poni­żej.

Aby przejść dro­gę ucznia Chry­stu­sa od fał­szy­wej skrom­no­ści do poko­ry, spró­buj­my podzie­lić tę dro­gę na pięć eta­pów i prze­ana­li­zo­wać każ­dy z nich.

I etap.     Ana­li­za: co to jest skrom­ność, co zna­czy być skrom­nym i pokor­nym czło­wie­kiem?

       Skrom­ność to pokor­ne słu­cha­nie Pana Boga i wypeł­nia­nie Jego przy­ka­zań, czy­li peł­nie­nie Jego woli. Nasze ser­ce powin­no obfi­to­wać w dobre myśli i wie­dzę o Panu Bogu. Skrom­ność doty­czy wła­ści­wej posta­wy w życiu codzien­nym, czy­li czy­sto­ści w myślach, mowie i uczyn­kach, a tak­że w spoj­rze­niach, gestach i ubio­rze.  Skrom­ność to wła­ści­wa i rze­tel­na oce­na same­go sie­bie opar­ta na Deka­lo­gu oraz na Ośmiu Bło­go­sła­wień­stwach. Jest to zrów­no­wa­żo­ne spoj­rze­nie na same­go sie­bie i świa­do­mość wła­snych ogra­ni­czeń. Taka świa­do­mość pobu­dza do trak­to­wa­nia innych z sza­cun­kiem i życz­li­wo­ścią. Bóg w spo­sób szcze­gól­ny spo­glą­da na ludzi skrom­nych. Oni sami, w poko­rze oce­nia­jąc sie­bie, otwie­ra­ją się na potę­gę Jego łaski, któ­ra nie jest w nich darem­na (ks. Sta­ni­sław Harę­zga). Praw­dzi­wa skrom­ność kształ­tu­je się w czło­wie­ku, kie­dy bez­gra­nicz­nie ufa Bogu. Tak wła­śnie Jezus bez­gra­nicz­nie ufał Swo­je­mu Ojcu. Naj­bar­dziej uwi­docz­ni­ło się to pod­czas modli­twy w Ogrój­cu, w całej Dro­dze Krzy­żo­wej, a tak­że pod­czas ukrzy­żo­wa­nia i śmier­ci. Fun­da­men­tem skrom­no­ści jest poko­ra i ufność Bogu. Kie­dy napraw­dę poznasz sie­bie i Bożą miłość, wte­dy sta­jesz się pokor­niej­szy. Poko­ra to cecha, któ­ra bar­dzo podo­ba się Bogu. Skrom­ność jest prze­ci­wień­stwem pychy, aro­gan­cji i zaro­zu­mia­ło­ści. Życie uczy nas, że w miło­ści łatwo o skrom­ność i że pięk­no nie jest moż­li­we bez skrom­no­ści. Skrom­ność ma wie­le wspól­ne­go z pro­sto­tą, któ­ra jest pięk­na, wyma­ga­ją­ca i czę­sto trud­na, w prze­ci­wień­stwie do pro­stac­twa, któ­re jest łatwe, tanie, brzyd­kie, ranią­ce i osa­dzo­ne w fał­szer­stwie. Praw­dzi­wa skrom­ność i cier­pli­wość sta­no­wią pod­sta­wo­wy wyznacz­nik siły ludz­kie­go ducha. Im czło­wiek jest potęż­niej­szy, tym jest skrom­niej­szy i bar­dziej cier­pli­wy. Nie gna przed sie­bie, choć potra­fi dzia­łać z ogrom­ną pręd­ko­ścią. Nie wal­czy, choć sił mu nie bra­ku­je. Zamiast tego żyje w har­mo­nii z Bogiem i ludź­mi. Skrom­ność to cecha ludzi wiel­kich. Jest ona czę­sto wyra­ża­na przez wdzięcz­ność, kul­tu­rę oso­bi­stą, ser­decz­ny uśmiech, a tak­że umie­jęt­ność dosto­so­wa­nia pozio­mu roz­mo­wy do roz­mów­cy.

Nasu­wa się więc pyta­nie: jaki­mi cecha­mi cha­rak­te­ry­zu­ją się ludzie, któ­rych uwa­ża­my za skrom­nych? Czło­wiek pokor­ny jest skrom­ny. Traf­nie oce­nia swo­je moż­li­wo­ści i doko­na­nia, przy­zna­je się do błę­dów i korzy­sta z suge­stii innych osób oraz doce­nia pomy­sły czy­je­goś autor­stwa. Czło­wiek, któ­ry z natu­ry jest skrom­ny, nie przej­mu­je się tym, czy inni ludzie wie­dzą o jego doko­na­niach i talen­tach. Dobrze zna swo­ją war­tość, ale nie chwa­li się na lewo i prawo,nie utwier­dza niko­go w prze­ko­na­niu, że jest od kogoś gor­szy lub lep­szy, nie łak­nie pochlebstw, nie robi nicze­go dla efek­tu, nie mani­pu­lu­je. Tyl­ko czło­wiek skrom­ny potra­fi z sie­bie żar­to­wać. Oso­by, któ­re cechu­je wro­dzo­na skrom­ność zawsze są życz­li­we. Wyda­wa­ne przez nie instruk­cje, pole­ce­nia lub wska­zów­ki nie brzmią jak roz­ka­zy wyni­ka­ją­ce z pozy­cji wła­dzy, ale­ra­czej jako cen­na suge­stia oso­by doświad­czo­nej. Takie oso­by z kul­tu­rą wita­ją innych, uprzej­mie z nimi kon­wer­su­ją, a następ­nie z kul­tu­rą żegna­ją się z nimi. Życz­li­wość to dla nich nie tyl­ko kur­tu­azja, ale przede wszyst­kim wyraz dobre­go wycho­wa­nia, sza­cun­ku i tro­ski o wszyst­kie oso­by z oto­cze­nia. Hipo­kry­zja nie jest im zna­na, więc nie­sto­su­ją jej w prak­ty­ce. Wyka­zu­ją się dużą empa­tią i są ostroż­ne pod wzglę­dem wyra­ża­nia pochop­nych opi­nii, czy osą­dów. Ludzie skrom­ni są odważ­ni, np. potra­fią wsta­wiać się za inny­mi, nawet z nara­że­niem zdro­wia i życia, są goto­wi sami z sie­bie bro­nić innych i sta­wać za nimi tzw. murem. Doty­czy to praw­dzi­wych patrio­tów. Ludzie skrom­ni czę­sto są udu­cho­wie­ni i wyci­sze­ni. Za naj­bar­dziej ude­rza­ją­cą cechę ich cha­rak­te­ru uwa­ża się sil­ną pasję lub zaan­ga­żo­wa­nie w jakimś aspek­cie wła­sne­go życia, np. w życie wspól­no­ty kato­lic­kiej lub jakie­goś sto­wa­rzy­sze­nia. Czło­wiek, któ­re­go cechu­je praw­dzi­wa skrom­ność, sta­ra się wyrzu­cić przy­sło­wio­wą bel­kę ze swe­go oka i żału­je, gdy jakaś sła­bość odda­la go od Boga. Czło­wiek praw­dzi­wie skrom­ny nie boi się kie­dy inni go ośmie­sza­ją, albo bez­pod­staw­nie szka­lu­ją, bo wie, że w imię Boga wytrwa i znie­sie znie­wa­gi. Potwier­dze­niem jego skrom­no­ści będzie fakt, że nie będzie mścił się ani zło­rze­czył;  raczej będzie się modlił za swo­je­go prze­śla­dow­cę. Praw­dzi­wej poko­ry i praw­dzi­wej skrom­no­ści nie zra­nisz, bo ich tar­czą jest miło­sier­dzie.

Ina­czej jest, kie­dy do skrom­no­ści wkrad­nie się fałsz. Czło­wiek praw­dzi­wie skrom­ny dobro­wol­nie zga­dza się na nie­wy­go­dy, a czło­wiek o fał­szy­wej skrom­no­ści pokręt­nie pro­po­nu­je innym lub nawet ich zmu­sza do nie­wy­gód, bo sam nie potra­fi zre­zy­gno­wać z wygod­nic­twa. Czło­wiek praw­dzi­wie skrom­ny ma wie­lu przy­ja­ciół, a czło­wiek fał­szy­wie skrom­ny zra­ża wokół sie­bie tych, od któ­rych nic w jego życiu nie zale­ży i schle­bia tym, któ­rzy dlań wie­le zna­czą. Czło­wiek praw­dzi­wie skrom­ny potra­fi się zawsze uni­żyć, a czło­wiek fał­szy­wie skrom­ny skła­da ręce do modli­twy, gdy inni na nie­go patrzą, a kie­dy nikt nie widzi, swo­bo­dę zamie­nia w swa­wo­lę. Dość czę­sto poni­ża słab­szych sam się wywyż­sza­jąc i wymu­sza u innych akcep­ta­cję dla swych pomy­słów i ocze­ki­wań. A Jezus powie­dział: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech co dnia bie­rze krzyż swój i niech Mnie naśla­du­je!(Łk9, 23). Praw­dzi­wy uczeń Chry­stu­sa cha­rak­te­ry­zu­je się skrom­no­ścią. Nie jest moż­li­we bycie skrom­nym bez Ducha Świę­te­go.

Czy pro­sisz Ducha świę­te­go o dar poko­ry i cno­tę skrom­no­ści?

Pan Bóg dał czło­wie­ko­wi wol­ną wolę i rozum. W tej wol­no­ści czło­wiek powi­nien być skrom­ny i pokor­ny. Wol­ność to wiel­ki dar, a zara­zem wiel­ki cię­żar, któ­re­mu nie każ­dy potra­fi spro­stać. Nie każ­dy chce i potra­fi ten cię­żar unieść, więc zdej­mu­je go ze swo­ich ramion, jed­no­cze­śnie uda­jąc, że go nie­sie. Tak wła­śnie rodzi się fał­szy­wa skrom­ność.

II  etap.   Roz­szy­fro­wa­nie fał­szy­wej skrom­no­ści.

       Fał­szy­wa skrom­ność, będąc nie­praw­dzi­wa, zakła­ma­na, wykrzy­wio­na, jest zaprze­cze­niem praw­dzi­wej skrom­no­ści, jest zaka­mu­flo­wa­nym kłam­stwem o sobie. Two­rzy ona nie­ro­ze­rwal­ną parę z obłu­dą. Fał­szy­wa skrom­ność to pro­blem pole­ga­ją­cy na chę­ci kon­tro­lo­wa­nia sytu­acji wokół sie­bie i w sobie, bez słu­cha­nia gło­su Boże­go. To skrom­ność ubra­na w sza­ty rosz­cze­nio­wo­ści lub zakom­plek­sie­nia. Dla fał­szy­wej skrom­no­ści pożyw­ką jest pycha dosko­na­ło­ści. Pozo­ry skrom­no­ści są zwod­ni­cze. Fał­szy­wa skrom­ność pozba­wia czło­wie­ka ocho­ty do rado­sne­go życia, tak jak zaro­zu­mia­łość. Ma ona wie­le wspól­ne­go z ego­izmem, któ­ry nigdy i nigdzie nie wzbu­dza podzi­wu. Podziw wzbu­dza praw­dzi­wa poko­ra.  Fał­szy­wa skrom­ność i pycha, to żywe rany, któ­re zanim ktoś dotknie, one w ase­ku­ra­cji przed bólem wyprze­dza­ją i ranią innych. Fał­szy­wa skrom­ność to kłam­stwo wymie­sza­ne z praw­dą, to mie­sza­ni­na obłu­dy z popraw­no­ścią, to chęć bycia dobrym wymie­sza­na z podejrz­li­wo­ścią, to ego­cen­tryzm wymie­sza­ny z wizją nie­sie­nia pomo­cy, to zaro­zu­mia­łość wymie­sza­na z rze­ko­mą tro­ską o innych, to uda­wa­na życz­li­wość wymie­sza­na z zawi­ścią. To taki ducho­wy kok­tajl, a kok­taj­lem nie zaspo­ko­isz pra­gnie­nia praw­dy, ani się w nim nie umy­jesz. Naj­le­piej napić się źró­dla­nej wody miło­ści, poko­ry i praw­dy, a chcąc być czy­stym moż­na się nią umyć. Nato­miast fał­szy­wa skrom­ność to taka wykrzy­wio­na i umo­ru­sa­na twarz, uda­ją­ca, że ma mod­ny maki­jaż. Fał­szy­wa skrom­ność nie wystę­pu­je u małych dzie­ci. One są auten­tycz­ne. Dla­te­go Pan Jezus powie­dział: Zapraw­dę, powia­dam wam: jeśli się nie odmie­ni­cie i nie sta­nie­cie jak dzie­ci, nie wej­dzie­cie do kró­le­stwa nie­bie­skie­go. Kto się więc uni­ży jak to dziec­ko, ten jest naj­więk­szy w kró­le­stwie nie­bie­skim (Mt 18, 3–4).

Przyj­rzyj­my się, czym cha­rak­te­ry­zu­je się czło­wiek o fał­szy­wej skrom­no­ści.

Fał­szy­wą skrom­no­ścią cha­rak­te­ry­zu­je się zwy­kle czło­wiek nie­do­war­to­ścio­wa­ny. Czło­wiek praw­dzi­wie skrom­ny kry­ty­ki się nie boi, a czło­wiek o fał­szy­wej skrom­no­ści drży przed­nią. Czło­wiek o fał­szy­wej skrom­no­ści na sku­tek kry­ty­ki wyta­cza arma­tę i celu­je w kry­ty­ku­ją­ce­go poci­ska­mi zło­ści. Zaś czło­wiek o praw­dzi­wej skrom­no­ści przyj­mu­je kry­ty­kę, ana­li­zu­je ją w odnie­sie­niu do przy­ka­zań Bożych lub w odnie­sie­niu do Ośmiu bło­go­sła­wieństw i zaczy­na pra­cę nad sobą, aby swo­je sła­bo­ści i wady prze­kuć w zale­ty. Niech nikt w swej pysze nie wyno­si się nad dru­gie­go. Któż będzie cię wyróż­niał? Cóż masz, cze­go byś nie otrzy­mał? A jeśliś otrzy­mał, to cze­mu się cheł­pisz, tak jak­byś nie otrzy­mał(1Kor 4, 6b-7). Fał­szy­wa skrom­ność to zakła­ma­nie, a Bóg do czło­wie­ka przy­cho­dzi w praw­dzie. Pan Jezus powie­dział: Jeże­li będzie­cie trwać w nauce mojej, będzie­cie praw­dzi­wie moimi ucznia­mi pozna­cie praw­dę, a praw­da was wyzwo­li (Jan 8, 31–32 ). Tyl­ko sta­nię­cie w praw­dzie pozwo­li wyrwać się z krę­gu fał­szy­wej skrom­no­ści. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nad­to jest, od Złe­go pocho­dzi  (Mt 5,37).

III — etap       Czy  i  na  ile  doty­czy  mnie  fał­szy­wa  skrom­ność?           

Umie­jęt­ność  rozu­mie­nia  innych  to  wiel­ki  dar,  ale  jesz­cze więk­szym  darem  jest  pozna­nie i   rozu­mie­nie  same­go  sie­bie,  ponie­waż  wyma­ga­ją­cym  sitem  praw­dy o sobie   jest  poko­ra.

Czło­wiek  o fał­szy­wej  skrom­no­ści zwy­kle  funk­cjo­nu­je  tak:

  1. Wyma­ga od  innych  praw­dzi­wej  poko­ry,  ale  nie  od  sie­bie. Lubi  pouczać  innych,  ale  sam  zwy­kle  tych  pra­wi­deł  nie
  2. Zwy­kle jest rosz­cze­nio­wy, szyb­ko  się  obra­ża  i  uni­ka  praw­dy  o  sobie. Według  nie­go,  to  inni  mają się  napra­wiać i  nieść  pomoc  dru­gie­mu  czło­wie­ko­wi. Czę­sto  ma  jakieś  pre­ten­sje  i  zwy­kle   wypo­wia­da  je  w  for­mie  bia­do­le­nia  i     Jest  nad­wraż­li­wy  na  kry­ty­kę  skie­ro­wa­ną   w  jego  stro­nę. Wte­dy  zło­ści  się i  wyty­ka  innym  ich  sła­bo­ści.
  3. Uwa­ża, że  to  inni  powin­ni  wie­dzieć o jego  potrze­bach  i  zadbać,  by   były  zaspo­ko­jo­ne,   ale  sam  nie  mówi  o  tym  wprost, ponie­waż   nie  lubi  pro­sić. W  efek­cie  na  bazie  nie­speł­nio­nych  ocze­ki­wań  rośnie u nie­go   fru­stra­cja  i  cier­pięt­nic­two.
  4. Doma­ga się  od  innych wobec sie­bie współ­czu­cia,  zro­zu­mie­nia i uspra­wie­dli­wia­nia, ale sam  ma  z tym  Woli  wystę­po­wać  w  roli  cier­pięt­ni­ka,  niż  praw­dzi­wie  cier­pieć.  Woli  obno­sić  się  z  tym,  zmu­sza­jąc  innych,  by   pod­ję­li  trud  cier­pie­nia  za nie­go lub z  jego  powo­du.
  5. Ma pro­ble­my  z  oka­zy­wa­niem  szcze­rej  wdzięcz­no­ści,  zwłasz­cza  za  rze­czy  małe. Dużo  łatwiej  mu wyśmie­wać  się  z  kogoś  niż  uśmie­chać  się  do
  6. Bar­dzo czę­sto  nie  potra­fi  zwe­ry­fi­ko­wać   lub zre­zy­gno­wać ze  swo­je­go  zda­nia.  Według  nie­go  on  zwy­kle  ma  rację.
  7. Jest nie­cier­pli­wy i zawsze ocze­ku­je zro­zu­mie­nia  go, ale  sam  ma  pro­ble­my  ze  zro­zu­mie­niem innych.
  8. Nie potra­fi  cze­kać —  zwłasz­cza  na  pomoc, ale  sam nie  spie­szy  się,  by  nieść  pomoc  Jego  nie­cier­pli­wość  czę­sto  wyra­ża  się  tym,  że  prze­ry­wa  czy­jąś  wypo­wiedź,  ale  sam  zwy­kle  nie  pozwa­la  innym  dojść  do  gło­su.
  9. Szyb­ko znie­chę­ca  się  w  poko­ny­wa­niu  trud­no­ści.  Winę  swo­ich nie­po­wo­dzeń i pora­żek  przy­pi­su­je    Ma  pro­ble­my  z  przy­zna­wa­niem  się  do  winy  lub  błę­dów oraz ma  trud­no­ści  z  prze­pra­sza­niem  innych.
  10. Nie przyj­mu­je kom­ple­men­tów oraz chwa­le­nia go, zaprze­cza­jąc sły­sza­nym sło­wom  uda­je skrom­ność. Tak napraw­dę taka oso­ba lubi być ado­ro­wa­na lecz nie  potra­fi  przy­jąć   w  spo­sób  natu­ral­ny  wyso­kiej  oce­ny pod  swo­im

Aby  spraw­dzić  na  ile  doty­czy  cie­bie  fał­szy­wa  skrom­ność,  wyko­naj  nastę­pu­ją­ce  ćwi­cze­nie.  Bio­rąc  pod  uwa­gę  wyżej  poda­ne  punk­ty, prze­ana­li­zuj  ich  treść —   każ­dy  punkt  osob­no. W  każ­dym  punk­cie  oceń  na  ile  cię  dana treść  doty­czy w  ska­li  od 1 do 10. Następ­nie  zsu­muj  te  punk­ty  i  zamień  je  na  pro­cen­ty,  wte­dy  dowiesz  się  w  ilu  pro­cen­tach ( w  jakim  stop­niu)  cię  doty­czy temat  fał­szy­wej  skrom­no­ści.

Jak  będziesz  miał  trud­no­ści  w  samo­oce­nie  lub będziesz  roz­draż­nio­ny,  ana­li­zu­jąc  te  tre­ści  to  bądź  pewien,  że  cię  to  doty­czy. Pamię­taj  też  o  takiej  zasa­dzie,  że  to co  cię  doty­ka,  to  cię  doty­czy. Czło­wie­ko­wi  pysz­ne­mu  trud­no  sta­nąć  w praw­dzie  o  sobie. „Czło­wie­ka nie moż­na do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa, a raczej czło­wiek nie może sam sie­bie do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa.” /św.Jan Paweł II/. Jeże­li  stwier­dzi­łeś,  że w   jakimś  stop­niu doty­czy  cię  fał­szy­wa  skrom­ność,  to  zadaj  sobie  pyta­nie:

- dla­cze­go  i  po co uda­jesz  skrom­ność?   Odpo­wia­da­jąc  na to  pyta­nie sprawdź,  któ­ra  z  niżej poda­nych  odpo­wie­dzi  jest ci bliż­sza:

  1. Tak zosta­łem  wycho­wa­ny i  nauczo­ny, że pew­ność sie­bie, duma i  radość z wła­snych osią­gnięć pro­wa­dzą do pychy i wywyż­sza­nia się,  więc  muszę  sobie z  tym  jakoś  radzić pozo­ru­jąc skrom­ność.
  2. Świa­do­mie i z pre­me­dy­ta­cją wyko­rzy­stu­ję fał­szy­wą skrom­ność, aby mani­pu­lo­wać oto­cze­niem. Wiem, że odgry­wa­jąc okre­ślo­ne zacho­wa­nia, mogą znacz­nie wię­cej zyskać.

W  czym  lep­sze jest  jed­no  podej­ście  od  dru­gie­go?  W  pierw­szej  posta­wie  jest  zaka­mu­flo­wa­na, zafał­szo­wa­na   skrom­ność,  a  w  dru­giej  jaw­na,  bez­par­do­no­wa  fał­szy­wa  skrom­ność. Któ­ra  z  nich  może  podo­bać  się  Bogu?

Więc  do cze­go jest ci potrzeb­na fał­szy­wa skrom­ność?

Zadaj  sobie to  pyta­nie  i  szcze­rze  odpo­wiedz  na  nie.( Poświęć  na  to  tro­chę  cza­su. )

Moż­na  mieć całą swo­ją stra­te­gię na korzy­sta­nie z uda­wa­nej skrom­no­ści  przed  ludź­mi, ale jakie  to  będzie  mia­ło zna­cze­nie i  kon­se­kwen­cje  przed  Bogiem? Fał­szy­wa  skrom­ność  to  pułap­ka  zasta­wio­na  na  nas  przez  złe­go   ducha.

Kto  jest fał­szy­wie  skrom­ny  to  będzie  też  fał­szy­wym  przy­ja­cie­lem. U  osób z  fał­szy­wą  skrom­no­ścią ich  fałsz ude­rza w nich  samych.

Nale­ży  zda­wać  sobie  z  tego  spra­wę,  że rela­cje zbu­do­wa­ne na bazie fał­szy­wych komu­ni­ka­tów na temat tego, co napraw­dę czu­je­my i myśli­my, sta­ną się dla nas prę­dzej czy póź­niej klat­ką, z któ­rej coraz trud­niej będzie wyjść.  To  będą  sidła, z  któ­rych  coraz  trud­niej  będzie  się  wyplą­tać.

Nie  moż­na  być  pro­ro­kiem,  hoł­du­jąc  fał­szy­wej  skrom­no­ści i  fał­szy­wej  poko­rze. Nie  moż­na  być  praw­dzi­wym  uczniem i  apo­sto­łem  Jezu­sa  mając  fał­szy­wą  poko­rę, a  Jezus  posy­ła  nas aby­śmy  świad­czy­li  o  Nim.  Będąc  Jego  ucznia­mi  mamy  być  auten­tycz­ni,  nie  zakła­ma­ni.  Dopie­ro  wte­dy  kie­dy  jeste­śmy  auten­tycz­nie  skrom­ni,  Duch  Świę­ty  uwia­ry­gad­nia  nasze  dzia­ła­nia i  czy­ni  z  nas  uczniów  Chry­stu­sa.

IV etap.   Czy chcę pod­jąć trud poko­na­nia dro­gi od fał­szy­wej skrom­no­ści do poko­ry?

Przez wie­le stu­le­ci skrom­ność uzna­wa­na była za naj­więk­szą zale­tę, jaka mogła cecho­wać czło­wie­ka. Dziś nadal jest to wyso­ko cenio­na cecha cha­rak­te­ru, ale nie we wszyst­kich śro­do­wi­skach. W dzi­siej­szym świe­cie panu­je duch rywa­li­za­cji i wie­le osób uwa­ża, że aby osią­gnąć suk­ces, trze­ba się wybić, więc skrom­ność uzna­ją za prze­szko­dę. Nato­miast czło­wiek skrom­ny i pokor­ny w nie­któ­rych śro­do­wi­skach jest obec­nie koja­rzo­ny z życio­wą fajt­ła­pą i nie­udacz­ni­kiem, któ­ry nie jest w sta­nie zawal­czyć o swo­je. Nie dopusz­cza się w tym śro­do­wi­sku do gło­su Bożej praw­dy i Bożych pra­wi­deł, dla­te­go też bycie skrom­nym we współ­cze­snym świe­cie to świa­do­ma decy­zja pój­ścia za Chry­stu­sem, to odważ­ne bycie apo­sto­łem. Tam, gdzie nie­ma Boga, tam poko­ra i skrom­ność nie są rozu­mia­ne, a nawet wyszy­dza­ne.

Gdzie więc będziesz szu­kać swo­je­go miej­sca? Czy masz odwa­gę być uczniem Chry­stu­sa?

Kie­dy nasza reli­gij­ność zamie­nia się w żywą wia­rę, wte­dy nie ma miej­sca na fał­szy­wą skrom­ność, wte­dy z poko­ry wyra­sta praw­dzi­wa skrom­ność. Ks. Romu­ald Jawor­ski mówi: Tak znasz Boga, jak znasz sie­bie i odwrot­nie. Fał­szo­wa­nie naj­szyb­ciej moż­na wychwy­cić w muzy­ce, ponie­waż wie się, jak brzmi sfał­szo­wa­ny  dźwięk, więc go szyb­ko popra­wia­my. Czy ta zasa­da doty­czy tak­że fał­szy­wej skrom­no­ści? Otóż z wychwy­ce­niem fał­szy­wej skrom­no­ści jest dużo trud­niej, ponie­waż zwy­kle odkry­wa­my ją nie­co póź­niej, niż dany fakt ma miej­sce i jest tu cien­ka linia oddzie­la­ją­ca ją od praw­dzi­wej skrom­no­ści, cho­ciaż na pozór, szczu­pły jak osa, pięk­ny jak motyl — to może poniż­szy cytat prze­ko­na cię o słusz­no­ści pozby­cia się tego koma­ra. Jeśli uwa­żasz, że komar jest zbyt mały i nie­istot­ny, aby mieć jakie­kol­wiek zna­cze­nie, spró­buj spać z nim w jed­nym poko­ju (Ani­ta Rod­dick).

V etap.    Co nale­ży czy­nić, by przejść dro­gę od fał­szy­wej skrom­no­ści do poko­ry?

Wie­dząc, co to jest fał­szy­wa skrom­ność i zna­jąc czym cha­rak­te­ry­zu­je się czło­wiek skrom­ny, może­my, a nawet powin­ni­śmy, pod­jąć pra­cę nad sobą, by swo­ją fał­szy­wą skrom­ność zamie­nić na pokor­ną skrom­ność. Od fał­szy­wej skrom­no­ści do poko­ry może być pro­sta i krót­ka dro­ga, ale też może być krę­ta i dłu­ga, a może też nie­koń­czą­ca się. To wszyst­ko zale­ży od naszych rela­cji z Jezu­sem Chry­stu­sem i Jego Mat­ką oraz od rela­cji z Duchem Świę­tym. Aby przejść dro­gę ucznia Chry­stu­sa od fał­szy­wej skrom­no­ści do poko­ry nale­ży od zaraz pod­jąć pra­cę nad sobą.

Eta­py poko­ny­wa­nia krót­szej dro­gi wio­dą­cej od fał­szy­wej skrom­no­ści do poko­ry:

  1. Odkry­cie lub uzmy­sło­wie­nie sobie, że zamiesz­ka­ła w tobie fał­szy­wa skrom­ność i nazwa­nie tego pro­ble­mu. Jeśli ktoś powie­dział ci o tym, że masz taki pro­blem, to nie złość się na nie­go lecz bło­go­sław go. Dzię­kuj Bogu za czło­wie­ka, któ­ry pomógł ci doko­nać tego waż­ne­go odkry­cia.
  2. Po nazwa­niu pro­ble­mu idź z tym do kie­row­ni­ka ducho­we­go po wska­zów­ki. Prze­pra­szaj Boga za tę two­ją sła­bość i oddaj Mu tę sła­bość pro­sząc o łaskę poko­ry.
  3. Zacznij cięż­ką pra­cę nad sobą, bo odkle­jasz od sie­bie przy­le­ga­ją­cą, wręcz wro­śnię­tą w cie­bie, fał­szy­wą skrom­ność. Nie zra­żaj się nie­po­wo­dze­nia­mi. Zapra­szaj do współ­pra­cy Mat­kę Bożą, Ducha Świę­te­go, swo­je trud­no­ści. Zanu­rzaj sie­bie w Prze­naj­droż­szej Krwi Chry­stu­sa.
  4. Kie­dy coraz łatwiej będzie ci wycho­dzi­ło zma­ga­nie się ze sobą, wte­dy niech uśmiech nie gaśnie z two­je­go obli­cza, niech nie koń­czy się two­je dzięk­czy­nie­nie.
  1. Kie­dy twój kie­row­nik ducho­wy stwier­dzi, że (choć­by w jakimś aspek­cie) wysze­dłeś na pro­stą i poko­na­łeś swój pro­blem z fał­szy­wą skrom­no­ścią, niech duch twój nie wsta­je jesz­cze z kolan, bo gdy poczu­jesz się zbyt pew­nie, możesz popaść w pychę dosko­na­ło­ści.

Eta­py poko­ny­wa­nia dłu­giej dro­gi wio­dą­cej od fał­szy­wej skrom­no­ści do …. :

  1. Cią­gle zaprze­czasz, że pro­blem fał­szy­wej skrom­no­ści cie­bie nie doty­czy. Nie chcesz odkryć i przy­znać, że zamiesz­ka­ła w tobie fał­szy­wa skrom­ność. Nie chcesz słu­chać praw­dy o sobie i zło­ścisz się na tych, któ­rzy ci o tym mówią. Nie chcesz nic zmie­niać w swo­im życiu. Dopó­ki nie sta­niesz w praw­dzie i nie ruszysz z miej­sca, możesz błą­dzić i nigdy nie wejść na dro­gę poko­ry. Pewien swo­ich racji będziesz prze­ko­na­ny, że nie masz powo­du do dzięk­czy­nie­nia, naj­pięk­niej­szej modli­twy miłej Bogu.
  2. Albo sta­niesz w praw­dzie, albo nawet twój kie­row­nik ducho­wy, nie zdo­ła ci pomóc przejść tej dro­gi. Ist­nie­je wiel­kie zagro­że­nie, że w takiej sytu­acji cze­ka cię dłu­ga i krę­ta, a może nawet nie­koń­czą­ca się dro­ga. Jest to dro­ga doni­kąd.

Bóg dał ci rozum i wol­ną wolę. Wybór dro­gi zale­ży od cie­bie.

Oka­zu­je się, że okręż­na dro­ga od fał­szy­wej skrom­no­ści do poko­ry jest naj­krót­szą dro­gą, zatem jest to pro­ces, a nie jed­no­ra­zo­we dzia­ła­nie. Tak jak nikt nie może się najeść, czy wyspać za cie­bie, tak nikt nie może być pokor­ny za cie­bie. Nad swo­ją skrom­no­ścią i poko­rą musisz pra­co­wać sam. Inni mogą ci tyl­ko w tym pomóc. Ty też możesz poma­gać innym być pokor­nym.

Wspa­nia­li ludzie nie muszą się ucie­kać do fał­szy­wej skrom­no­ści, oni zawsze są skrom­ni. Jedy­nie głup­cy i ubo­dzy duchem czu­ją potrze­bę mówie­nia o sobie, żeby uro­snąć we wła­snych oczach. Kur­czo­wo trzy­maj się Chry­stu­sa i Boże­go Miło­sier­dzia, a two­ja skrom­ność i poko­ra będą praw­dzi­we. Pój­ście za Jezu­sem nie pole­ga tyl­ko na zewnętrz­nej popraw­no­ści. Jezus doma­ga się zaan­ga­żo­wa­nia całe­go czło­wie­ka, a przede wszyst­kim jego wnę­trza — ser­ca.

Czy z poko­rą idziesz za Jezu­sem? Czy może wymu­szasz, aby Chry­stus szedł za tobą? Taka sytu­acja będzie wte­dy, kie­dy nie godzisz się z wolą Bożą, kie­dy chcesz, żeby Bóg wypeł­niał two­ją wolę, a nie ty Jego wolę.

Czy wpa­tru­jesz się w Jezu­sa tak, jak ucznio­wie wpa­try­wa­li się w swo­je­go pokor­ne­go Mistrza i Nauczy­cie­la? A może ocze­ku­jesz, żeby wpa­try­wa­no się w Cie­bie i uża­la­no się nad two­im losem? Kie­dy tra­cisz Jezu­sa z oczu, wte­dy nie idziesz za Nim i nie jesteś Jego uczniem.

Dla Apo­sto­łów Jezus był wiel­kim i wia­ry­god­nym nauczy­cie­lem. Czy ty jesteś uczniem Jezu­sa? Jeśli tak, to czy sta­rasz się być skrom­ny, wzo­ru­jąc się na pokor­nym ser­cu Jezu­sa?

Wzo­rem poko­ry i skrom­no­ści jest Mat­ka Boża. Czy naśla­du­jesz Mary­ję? Każ­de­go dnia powta­rzaj: Mary­jo naj­skrom­niej­sza ze skrom­nych i naj­po­kor­niej­sza z pokor­nych, naucz mnie iść z poko­rą za Jezu­sem. Ty we mnie i za mnie uwiel­biaj Two­je­go Syna, abym szedł przez życie dro­gą ucznia Chry­stu­sa.

Wia­ra, nadzie­ja i miłość to naj­lep­sze kie­run­kow­ska­zy na two­jej życio­wej dro­dze. Ewan­ge­lia, uwiel­bie­nie, dzięk­czy­nie­nie, skrom­ność i poko­ra to naj­lep­sze dro­go­wska­zy na dro­dze ucznia idą­ce­go za Jezu­sem.

Z jakich zna­ków dro­go­wych korzy­stasz czę­sto, a z jakich od cza­su do cza­su? Zgub­ne zna­ki dro­gi życio­wej to pycha, fał­szy­wa skrom­ność i brak poko­ry, bo one dopro­wa­dza­ją do dez­orien­ta­cji i cha­osu. Nale­ży pamię­tać, że nagro­dę otrzy­mu­ją ci, któ­rzy nie ugi­na­ją się pod napo­rem atrak­cji tego świa­ta i dobrze koń­czą bieg.

Czy kro­czysz przez życie tak, by na jego koń­cu móc powtó­rzyć za św. Paw­łem: W dobrych zawo­dach wystą­pi­łem, bieg ukoń­czy­łem, wia­rę ustrze­głem (2 Tm 4,7 ).

Trze­ba przejść przez życie zosta­wia­jąc śla­dy wia­ry. Czy w ser­cach innych zosta­wiasz po sobie śla­dy skrom­no­ści, aby po tych śla­dach mogli tra­fić naj­pierw do Boga, a w osta­tecz­no­ści do NIEBA? W dobie lan­so­wa­nia rewo­lu­cji oby­cza­jo­wo­ści-homo­ter­ro­ru, trze­ba odwa­gi i poko­ry, by być uczniem Chry­stu­sa. Czy jesteś goto­wy sta­wić czo­ła tęczo­wej rewo­lu­cji, gdzie nie­jed­no­krot­nie możesz usły­szeć, że jesteś homo­fo­bem z ciem­no­gro­du? Co wte­dy zro­bisz? Czło­wiek pokor­ny i uczeń Chry­stu­sa, w chwi­li pró­by wia­ry, odważ­nie sta­je w jej obronie.Spotykamy róż­ne podej­ścia do tema­tu poko­ry i skrom­no­ści: jed­no — to chrze­ści­ja­nie dum­ni, któ­rzy wyobra­ża­ją sobie, że są pokor­ni, dru­gie — to pokor­ni, któ­rzy oba­wia­ją się tego, że są dum­ni i trze­cie, spo­ty­ka­ne rza­dziej i doty­czą­ce naj­czę­ściej ludzi świę­tych — to ci, któ­rzy zapo­mi­na­ją o sobie skła­da­jąc wszyst­ko w rękach Chry­stu­sa i nie mar­nu­ją cza­su pró­bu­jąc być dobry­mi i skrom­ny­mi, bo oni po pro­stu tacy są. To oni praw­dzi­wie są ucznia­mi Chry­stu­sa i wier­nie naśla­du­ją swo­je­go Zba­wi­cie­la kro­cząc za Nim. Któ­re podej­ście jest ci naj­bliż­sze? Wyma­gaj­cie od sie­bie, choć­by inni od was nie wyma­ga­li (św. Jan Paweł II).

Pro­po­nu­ję, aby oma­wia­nie tego tema­tu w gru­pach WKC podzie­lić na trzy czę­ści:

  1. Na pierw­szym spo­tka­niu moż­na prze­ana­li­zo­wać pierw­szy i dru­gi etap.
  2. Na dru­gim spo­tka­niu moż­na prze­ana­li­zo­wać trze­ci etap, czy­li prze­pro­wa­dzić ćwi­cze­nie indy­wi­du­al­ne (każ­dy na swo­jej kart­ce), ana­li­zu­jąc funk­cjo­no­wa­nie czło­wie­ka o fał­szy­wej skrom­no­ści i zazna­cza­jąc oce­nę od 1 do 10. Wymie­nić wnio­ski i reflek­sje.
  3. Na trze­cim spo­tka­niu moż­na omó­wić etap czwar­ty i pią­ty.

                                       Tere­sa Świ­der­ska