Kaza­nie o Duchu Świę­tym na uro­czy­stość Zesła­nia Ducha Świę­te­go
wygło­sił: ks. Woj­ciech Czer­na­to­wicz — pro­win­cjał

Pew­ne­go razu nauczy­ciel­ka reli­gii spy­ta­ła uczniów kla­sy trze­ciej pod­sta­wów­ki: kto z was może powie­dzieć, czym jest Trój­ca św.? I wte­dy jeden z uczniów, bar­dzo taki żywy i czuj­ny, odpo­wie­dział: ja, pro­szę pani. Świę­ta Trój­ca to Ojciec, Syn i… gołę­bi­ca”.

To wyda­rze­nie ze szkol­nej kla­sy jest żar­to­bli­we, ale moż­na sobie pomy­śleć, że pew­nie jest wie­le innych osób, dla któ­rych Duch Świę­ty to wła­śnie gołę­bi­ca. Praw­dą jest, że w takiej for­mie zstą­pił Duch Świę­ty na Jezu­sa pod­czas chrztu w Jor­da­nie i uka­zy­wa­ny jest w ten spo­sób w sztu­ce sakral­nej, widzi­my to w wie­lu kościo­łach. Ale Duch Świę­ty to nie gołę­bi­ca Duch Świę­ty jest trze­cią oso­bą Trój­cy św. i praw­dzi­wym, oso­bo­wym Bogiem, i nie może być zwy­kłym zwie­rzę­ciem. Gołąb może być na przy­kład sym­bo­lem poko­ju.

Pod­czas Ostat­niej wie­cze­rzy Jezus czy­ni uczniom obiet­ni­cę: „Ja zaś będę pro­sił Ojca, a inne­go Pocie­szy­cie­la da wam, aby z wami był na zawsze — Ducha Praw­dy” (J 14,16–17).

A tro­chę póź­niej mówi: To wam powie­dzia­łem prze­by­wa­jąc wśród was. A Pocie­szy­ciel, Duch Świę­ty, któ­re­go Ojciec pośle w moim imie­niu, On was wszyst­kie­go nauczy i przy­po­mni wam wszyst­ko, co Ja wam powie­dzia­łem” (J 14,25–26).

Po zakoń­cze­niu Wie­cze­rzy ponow­nie skła­da obiet­ni­cę: Poży­tecz­ne jest dla was moje odej­ście. Bo jeże­li nie odej­dę, Pocie­szy­ciel nie przyj­dzie do was. A jeże­li odej­dę, poślę Go do was; Jesz­cze wie­le mam wam do powie­dze­nia, ale teraz /jeszcze/ znieść nie może­cie. Gdy zaś przyj­dzie On, Duch Praw­dy, dopro­wa­dzi was do całej praw­dy; i oznaj­mi wam rze­czy przy­szłe” (J 16,7–14).

W kalen­da­rzu litur­gicz­nym, po uro­czy­sto­ści Wnie­bo­wstą­pie­nia, 50 dni po Zmar­twych­wsta­niu, obcho­dzi­my uro­czy­stość Zesła­nia Ducha Świę­te­go.

Jest to pamiąt­ka tego dnia, kie­dy apo­sto­ło­wie prze­by­wa­li zebra­ni ponow­nie w Wie­czer­ni­ku, a była z nimi Mary­ja. Bali się oni wyjść na zewnątrz. „Nagle dał się sły­szeć z nie­ba szum, jak­by ude­rze­nie gwał­tow­ne­go wia­tru, i napeł­nił cały dom, w któ­rym prze­by­wa­li. Uka­za­ły się im też języ­ki jak­by z ognia, któ­re się roz­dzie­li­ły, i na każ­dym z nich spo­czął jeden. I wszy­scy zosta­li napeł­nie­ni Duchem Świę­tym” (Dz 2,2–4).

Od tego dnia, wszy­scy oni, już bez lęku i stra­chu, wyszli na zewnątrz, aby gło­sić całe­mu świa­tu Dobra Nowi­nę o Jezu­sie Chry­stu­sie. To Duch Świę­ty dał im moc do wypeł­nie­nia tej wiel­kiej misji – nie­sie­nia Sło­wa Boże­go wszyst­kim naro­dom, udzie­la­jąc im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świę­te­go.

Kim jest zatem Duch Świę­ty? Wie­my już, że jest Bogiem, trze­cią oso­bą Trój­cy św. Kościół naucza, że Duch Świę­ty jest miło­ścią jaka ist­nie­je pomię­dzy Ojcem a Synem. Ona – ta miłość Ojca i Syna — wypeł­nia nas, gdy przyj­mu­je­my chrzest. To dzię­ki Ducho­wi Świę­te­mu, tej boskiej miło­ści, jeste­śmy zdol­ni kochać Pana Boga i bliź­nie­go. Duch Świę­ty pozwa­la nam i poma­ga wypeł­nić nasze zobo­wią­za­nia i zada­nia jako chrze­ści­jan, uczniów Chry­stu­sa. W ogó­le czy­ni moż­li­wym w nas życie miło­ścią.

A jakie są zna­ki Ducha Świę­te­go? To wła­śnie te: wiatr i ogień. Te sym­bo­le wska­zu­ją nam na moc Ducha Świę­te­go. Wiatr jest nie­wi­dzial­ną siłą, ale rze­czy­wi­stą… Ogień jest mocą oczysz­cza­ją­cą… Uży­wa się go na przy­kład do pale­nia tra­wy, żeby pozbyć się chwa­stów (nie robić tego…); a w labo­ra­to­rium uży­wa się ognia do ste­ry­li­za­cji narzę­dzi medycz­nych.

Duch Świę­ty jest nie­wi­dzial­ną i potęż­ną mocą, któ­ra zamiesz­ku­je w nas i oczysz­cza nas z ego­izmu, aby przy­go­to­wać nas i uczyć miło­ści.

Duch Świę­ty ma róż­ne imio­na, któ­re zna­my z Pisma św., z Nowe­go Testa­men­tu: Duch praw­dy, Pocie­szy­ciel, Duch Boży, Duch Łaski, Moc Naj­wyż­sze­go, Tchnie­nie Wszech­moc­ne­go, Duch Pań­ski.

A co jest Jego misją? Jest uświę­ci­cie­lem – uświę­ca nasze życie i naszą pra­cę; prze­by­wa w nas jako daw­ca życia i miło­ści; modli się w nas, wypeł­nia nas Bożą praw­dą i pro­wa­dzi do peł­nej praw­dy.

Duch Świę­ty obda­rza nas swo­imi dara­mi. Są one Boży­mi dara­mi, (łaską, jak mówi­my) i to otrzy­ma­ny­mi za dar­mo, ale bez któ­rych nie mogli­by­śmy żyć jako dzie­ci Boże, chrze­ści­ja­nie, ucznio­wie Chry­stu­sa. I wie­my, że tych darów jest 7:

- dar mądro­ści, któ­ry pozwa­la nam pojąć Boskie praw­dy i móc doko­ny­wać w życiu wła­ści­wych ocen i wybie­rać wła­ści­we war­to­ści.

- dar rozu­mu, któ­ry pozwa­la nam zro­zu­mieć, w jaki spo­sób dzia­ła Bóg w naszym życiu i dla­cze­go dzia­ła w taki, a nie inny spo­sób

- dar wie­dzy (umie­jęt­no­ści), któ­ry pozwa­la nam myśleć dobrze, we wła­ści­wy spo­sób i rozu­mieć z wia­rą spra­wy ziem­skie, spra­wy tego świa­ta.

- dar rady, któ­ry pozwa­la nam oce­nić wła­ści­wie to, co mamy czy­nić, ale też pro­wa­dzić innych dobry­mi dro­ga­mi i być dla innych źró­dłem dobrych rad

-dar męstwa, któ­ry poma­ga nam radzić sobie z nie­bez­pie­czeń­stwa­mi i trud­no­ścia­mi nasze­go życia oraz prze­ciw­sta­wić się poku­som złe­go ducha

- dar poboż­no­ści, któ­ry pozwa­la nam kochać Boga jako Ojca, a tak­że kochać bliź­nich, poma­gać im i oka­zy­wać im sza­cu­nek

- i wresz­cie dar bojaź­ni Bożej, któ­ry poma­ga nam odda­lać się od grze­chu, oka­zy­wać należ­ną Bogu cześć, dać Mu należ­ne miej­sce w naszym życiu i w świe­cie oraz nigdy nie sprze­ci­wiać się Jego woli.

Dro­dzy bra­cia i sio­stry, Duch Świę­ty jest posła­ny do nas, aby­śmy żyli w Jego mocy, aby­śmy prze­po­wia­da­li w jego mocy obec­ność Jezu­sa Chry­stu­sa w naszym życiu. Aby­śmy tak żyli w mocy Ducha Świę­te­go jako chrze­ści­ja­nie, by patrząc na nas, nie mówio­no, że Jezus Chry­stus jest mar­twy, że Jezus Chry­stus to tyl­ko histo­ria, ale że żyje, że Jezus Chry­stus jest naszym Bogiem i Panem, naszym Zba­wi­cie­lem. I to wła­śnie Duch Świę­ty zstę­pu­jąc na Apo­sto­łów w Wie­czer­ni­ku z nie­zwy­kłą mocą uzdol­nił ich do gło­sze­nia całe­mu świa­tu nauki o Jezu­sie Chry­stu­sie.

Dzi­siaj czę­sto jeste­śmy ludź­mi, któ­rzy nie potra­fią prze­po­wia­dać nauki Jezu­sa Chry­stu­sa, któ­rzy boją się świad­czyć o Ewan­ge­lii — bo może nie są prze­ko­na­ni do tego, co pozna­li w Jezu­sie Chry­stu­sie, może nie są prze­ko­na­ni do tego, że ta Ewan­ge­lia to jest dro­ga jedy­na, któ­ra zapro­wa­dzi do szczę­ścia czło­wie­ka. Duch Świę­ty nauczy uczniów Jezu­sa Chry­stu­sa wszel­kiej praw­dy, bio­rąc z bogac­twa Chry­stu­so­we­go Sło­wa. Nauczył Apo­sto­łów, nauczył uczniów, się­gać do skarb­ca nauki Jezu­sa Chry­stu­sa. Zaczę­ły przy­po­mi­nać im się na nowo te wszyst­kie wyda­rze­nia, któ­rych doświad­czy­li i prze­ży­li z Jezu­sem Chry­stu­sem i zaczę­li je na nowo odkry­wać.

Tak wie­le prze­ży­li­śmy już chwil z Ewan­ge­lią, ze Sło­wem Bożym. Tak wie­le było Mszy świę­tych, na któ­rych gło­szo­ne było Sło­wo Boże. Ale, czy two­je życie, czy moje życie się zmie­nia? Czy Ewan­ge­lia spra­wia, że to życie sta­je się pięk­ne? Nie smut­ne, jakieś depre­syj­ne, ale pięk­ne, nawet wte­dy kie­dy przy­cho­dzą Krzy­że, kie­dy przy­cho­dzi trud­ne doświad­cze­nie, kie­dy wyda­je się — tak jak wyda­wa­ło się Apo­sto­łom — że wszyst­ko się skoń­czy­ło, że życie się zawa­li­ło?

Tam gdzie jest Duch Boży, tam nie ma miej­sca dla lęku! Duch Świę­ty daje nam poznać i odczuć, że jeste­śmy w rękach Boga: cokol­wiek by się wyda­rzy­ło, Jego nie­skoń­czo­na miłość nas nie opusz­cza. Prze­ko­nu­je­my się o tym, patrząc na świa­dec­two męczen­ni­ków, odwa­gę wyznaw­ców wia­ry, nie­ustra­szo­ny zapał misjo­na­rzy, śmia­łość gło­si­cie­li Sło­wa Boże­go, przy­kład wszyst­kich świę­tych.

Pozwól­my Ducho­wi Świę­te­mu „wiać” w nasze „żagle” i pro­wa­dzić nas! Wyzbądź­my się stra­chu, odrzuć­my lęk, zawierz­my Jemu sie­bie, naszych bli­skich. Wołaj­my z wia­rą i nadzie­ją: „Przyjdź, Duchu Świę­ty!”, «Ześlij Twe­go Ducha, Panie i odnów obli­cze zie­mi!»