janxxiii_espritJAN XXIII

LIST APOSTOLSKI
INDE A PRIMIS www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_xxiii/listy/inde_aprimis_22061954.html,(01.07.2010).

Jego świą­to­bli­wo­ści papie­ża JANA XXIII
do czci­god­nych bra­ci Patriar­chów, Pry­ma­sów, Arcy­bi­sku­pów, Bisku­pów
oraz innych Ordy­na­riu­szów żyją­cych ze Sto­li­cą Apo­stol­ską w jed­no­ści:
o roz­sze­rza­niu nabo­żeń­stwa ku czci Prze­naj­droż­szej Krwi Pana Nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa

Czci­god­ni Bra­cia
Pozdro­wie­nie i Bło­go­sła­wień­stwo Apo­stol­skie

Od pierw­szych mie­się­cy spra­wo­wa­nia nasze­go urzę­du apo­stol­skie­go, raz po raz nada­rza­ła się nam spo­sob­ność — a tro­skli­wy i spo­koj­ny głos nasz czę­sto był wyra­zem głę­bo­kich naszych prze­żyć — zachę­cać wier­nych, jeże­li cho­dzi o codzien­ne prak­ty­ki poboż­ne, by zwra­ca­li się z gorą­cym wezwa­niem do obja­wów Boskie­go Miło­sier­dzia Pana, oka­za­ne­go poszcze­gól­nym duszom ludz­kim, Kościo­ło­wi świę­te­mu oraz całe­mu świa­tu, któ­re­go Chry­stus Pan jest Odku­pi­cie­lem i Zba­wi­cie­lem. Chce­my mówić o szcze­gól­nej czci Prze­naj­droż­szej Krwi Jego.

Ten rodzaj poboż­no­ści stał się naszym zwy­cza­jem już od zara­nia nasze­go dzie­ciń­stwa, gdy­śmy w rodzin­nym domu prze­by­wa­li. Jesz­cze dzi­siaj z wiel­kim wzru­sze­niem, wspo­mi­na­my odma­wia­nie lita­nii do Prze­naj­droż­szej Krwi, w mie­sią­cu lip­cu, pod prze­wod­nic­twem naszych rodzi­cie­li.

Apo­stol­skie­mu wezwa­niu posłusz­ni: „Miej­cie tedy pie­czę o sie­bie samych i o całą owczar­nie, nad któ­rą was Duch świę­ty usta­no­wił bisku­pa­mi, aby­ście kie­ro­wa­li Kościo­łem Bożym, wła­sną jego krwią naby­tym” (Dz. Ap. 20, 28), uwa­ża­my, że do szcze­gól­nych a roz­licz­nych prac nasze­go urzę­du paster­skie­go nale­ży po pierw­sze” czu­wa­nie nad czy­sto­ścią nauki a następ­nie skrzęt­ne roz­po­zna­wa­nie pra­wi­dło­we­go roz­wo­ju poboż­nych prak­tyk reli­gij­nych, jako oznak kul­tu litur­gicz­ne­go i pry­wat­ne­go. Tym powo­do­wa­ni, osą­dzi­li­śmy za sto­sow­ne wezwać bra­ci naszych, aby swe myśli skie­ro­wa­li na ten nie­ro­ze­rwal­ny węzeł, jakim z dwo­ma inny­mi, wśród wier­ne­go ludu bar­dzo roz­po­wszech­nio­ny­mi nabo­żeń­stwa­mi, mia­no­wi­cie nabo­żeń­stwem do Naj­święt­sze­go Imie­nia Jezus i Naj­święt­sze­go Ser­ca Jezu­sa, winien być połą­czo­ny reli­gij­ny kult, odda­wa­ny Prze­naj­droż­szej Krwi Sło­wa Wcie­lo­ne­go, któ­ra „za wie­lu na odpusz­cze­nie grze­chów jest wyla­na” (Mt. 26, 28).

Zaiste, jeże­li dobrze się zasta­no­wi­my, kult litur­gicz­ny Kościo­ła zawsze cał­ko­wi­cie zgod­ny jest z wyzna­wa­niem zasad wia­ry, stad powie­dze­nie: „lex cre­den­di legem sta­tu­at sup­pli­can­di” (cfr. Media­tor Dei AAS v. XXX/1947, str. 54). Trze­ba tedy uznać, że o tyle wszel­kie for­my poboż­no­ści są wpro­wa­dza­ne w życie, o ile wypły­wa­ją one z czy­stych źró­deł praw­dzi­wej wia­ry, jak rów­nież i to, że roz­ma­ite rodza­je tej poboż­no­ści są ze sobą zawsze zgod­ne. Jak bowiem koniecz­ną jest rze­czą, by te for­my poboż­no­ści, któ­re uwa­ża­ne są za pierw­szo­rzęd­ne i nader sto­sow­ne do zdo­by­cia świę­to­ści, były zawsze mie­dzy sobą zgod­ne a nigdy nie były sprzecz­ne, tak rów­nież słusz­ną jest rze­czą, by te for­my poboż­no­ści, któ­re są spe­cjal­ne a mniej­szej wagi, czy to jeże­li cho­dzi o ogól­ne mnie­ma­nie, czy to o zwy­cza­je, ustą­pi­ły tym nabo­żeń­stwom, któ­re bar­dziej uła­twia­ją osią­gnię­cie zba­wie­nia dla wie­lu, zba­wie­nia doko­na­ne­go przez Tego, któ­ry jest „pośred­ni­kiem mię­dzy Bogiem a ludź­mi, Chry­stu­sem Jezu­sem, któ­ry wydał same­go sie­bie na okup za wie­lu”. (1 Tym 2, 5–6). Jeże­li więc wier­ni Chry­stu­so­wi z rze­tel­nej wia­ry i zdro­wej poboż­no­ści czer­pią swe wzlo­ty ducho­we i prak­ty­kę życio­wą, na pew­no wte­dy mają to „sen­ti­re cum Ecc­le­sia” i tkwią w Chry­stu­sie Jezu­sie, przez miłość i wymia­nę modlitw, tkwią w Chry­stu­sie Jezu­sie, powta­rza­my, Naj­wyż­szym Kapła­nie i Twór­cy naj­wspa­nial­szej reli­gii, któ­ra od Nie­go nazwę, god­ność i moc otrzy­ma­ła.

Jeże­li teraz spo­koj­nie tyl­ko spo­gląd­nie­my na prze­dziw­ny roz­wój jakie­go doko­nał Kościół Kato­lic­ki na polu poboż­no­ści litur­gicz­nej w zba­wien­nym uzgad­nia­niu jej z roz­wo­jem samej nauki wia­ry, w zgłę­bia­niu prawd Bożych jest nie­wąt­pli­wie bar­dzo pocie­sza­ją­cą rze­czą stwier­dze­nie fak­tu, że w cią­gu wie­ków nam bar­dzo bli­skich, Sto­li­ca Apo­stol­ska bar­dzo czę­sto oraz w spo­sób cał­ko­wi­cie jasny te trzy for­my poboż­no­ści, o któ­rych była mowa, potwier­dza­ła i pole­ca­ła. I cho­ciaż te rodza­je poboż­no­ści już od cza­sów śre­dnio­wie­cza były prak­ty­ko­wa­ne przez wie­le dusz poboż­nych a potem roz­po­wszech­nia­ne w róż­nych die­ce­zjach, Zako­nach, Zgro­ma­dze­niach Zakon­nych, nie­mniej jed­nak koniecz­ną rze­czą było, aby powa­ga Sto­li­cy Apo­stol­skiej wypo­wie­dzia­ła się, że te for­my poboż­no­ści zgod­ne są z nauką kato­lic­kiej wia­ry i że mogą być one wpro­wa­dzo­ne w całym Koście­le.

Wystar­czy wspo­mnieć, że już od szes­na­ste­go wie­ku nasi poprzed­ni­cy ubo­ga­ci­li ducho­wy­mi przy­wi­le­ja­mi nabo­żeń­stwo do Naj­święt­sze­go Imie­nia Jezu­sa, któ­re­go nie­stru­dzo­nym apo­sto­łem we Wło­szech, już sto lat przed­tem był św. Ber­nar­dyn ze Sie­ny. Na cześć tego Naj­święt­sze­go Imie­nia Jezu­sa naj­pierw uło­żo­no tekst Mszy św. i pacie­rzy kapłań­skich, a potem lita­nię, któ­ra tak­że, zatwier­dzo­na zosta­ła (cfr. AAS v. XVIIIa. 1866 str. 509). Nie­mniej­szy­mi przy­wi­le­ja­mi obda­rzy­li rzym­scy papie­że nabo­żeń­stwo do Naj­święt­sze­go Ser­ca Jezu­so­we­go, któ­re­go kult w prze­dziw­ny spo­sób roz­sze­rzył się, cze­go jed­na z głów­nych przy­czyn były obja­wie­nia Naj­święt­sze­go Ser­ca Jezu­so­we­go dane św. Mał­go­rza­cie Marii Ala­co­que (cfr. ofi­cjum z uro­czy­sto­ści Najśw. Ser­ca Jezu­so­we­go, II Nokt. lek­cja V). A jak wspa­nia­łe i jed­no­myśl­ne było mnie­ma­nie papie­ży wobec tej for­my poboż­no­ści, niech świad­czy fakt, że spodo­ba­ło się im, dziw­nie zgod­nym duchem, wyja­śnić natu­rę, bro­nić słusz­no­ści, oraz zachę­cić wier­nych do prak­ty­ko­wa­nia tego nabo­żeń­stwa, nowy­mi akta­mi urzę­do­wy­mi, któ­rych uko­ro­no­wa­niem są trzy prze­sław­ne ency­kli­ki, trak­tu­ją­ce o tym przed­mio­cie (ency­kli­ka: Annum Sacrum, Akta Leona XIII, a. 1899. v. XIX, str. 71 n.; ency­kli­ka: Mise­ren­tis­si­mus Redemp­tor, AAS a. 1928, v. XX, str. 165 n.; ency­kli­ka: Hau­rie­tis aqu­as, AAS a. 1956, v. XXXXVIII, str. 309 n.).

Ale rów­nież i nabo­żeń­stwo do Prze­naj­droż­szej Krwi Pana Jezu­sa, któ­re­go prze­dziw­nym apo­sto­łem był w ubie­głym wie­ku św. Gaspar del Bufa­lo(1), kapłan rzym­ski, zasłu­ży­ło sobie na apro­ba­tę i łaskę Sto­li­cy Apo­stol­skiej. Wystar­czy tyl­ko wspo­mnieć, że na pole­ce­nie papie­ża Bene­dyk­ta XIV, uło­żo­no tekst Mszy św. i pacie­rzy kapłań­skich na cześć Prze­naj­droż­szej Krwi Boskie­go Zba­wi­cie­la; że papież Pius IX, speł­nia­jąc ślub, zło­żo­ny Panu Bogu przez mia­sto Gaetę, to świę­to litur­gicz­ne na cały Kościół roz­sze­rzył (cfr. dekret: Redemp­ti sumus z dn. 10 sierp­nia 1849 r.; cfr. Arch. Św. Kongr. Obrzę­dów: Dekre­ty lat 1848–1849, f. 209). Wresz­cie bł. pam. papież Pius XI, na wiecz­ną rze­czy pamiąt­kę, z oka­zji pamiąt­ki obcho­du dzie­więt­na­ste­go stu­le­cia Odku­pie­nia, pod­niósł to świę­to do rytu podwój­ne­go pierw­szej kla­sy, a to w tym celu, by jesz­cze bar­dziej przy­czy­nić się do roz­krze­wie­nia nabo­żeń­stwa ku czci Krwi Zba­wi­cie­la i aby przez to jesz­cze obfit­sze owo­ce na wier­nych Kościo­ła Kato­lic­kie­go spły­nę­ły.

Idąc tedy śla­da­mi naszych poprzed­ni­ków, aby nabo­żeń­stwo do Prze­naj­droż­szej Krwi Baran­ka Nie­po­ka­la­ne­go, Chry­stu­sa, coraz bar­dziej wzra­sta­ło i roz­po­wszech­nia­ło się, potwier­dza­my niniej­szym lita­nię, uło­żo­ną przez Świę­tą Kon­gre­ga­cję Obrzę­dów (cfr. AAS 1960, v. LII, str. 412 — 413) i odma­wia­nie jej tak pry­wat­ne jak i publicz­ne, szcze­gól­ny­mi odpu­sta­mi ubo­ga­co­ną, pole­ca­my całe­mu świa­tu kato­lic­kie­mu (dekret Św. Peni­ten­cja­rii Ap. z dn. 3 mar­ca 1960 r. cfr. AAS a. 1960, v. LII, str. 420).

Ufa­my, że ten nasz akt, usta­no­wio­ny „w sta­ra­niu o wszyst­kie kościo­ły” (2 Kor 11, 28), wła­ści­wy nasze­mu Naj­wyż­sze­mu Paste­rzo­wa­niu, przy­czy­ni się w tych tak trud­nych cza­sach, peł­nych głę­bo­kich trosk ducho­wych do tego, że wier­ni Chry­stu­so­wi, te trzy rodza­je poboż­no­ści, któ­re­śmy wyżej z należ­ną pochwa­łą wymie­ni­li, wiel­ką czcią oto­czą a przez to zawsze i wszę­dzie, sku­tecz­nie przy­czy­nia się do roz­wo­ju życia reli­gij­ne­go.

Z oka­zji zbli­ża­ją­ce­go się dnia uro­czy­sto­ści Prze­naj­droż­szej Krwi Pana Nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa oraz mie­sią­ca tej­że Krwi Chry­stu­so­wej poświę­co­ne­go, zapła­ty nasze­go wyku­pie­nia, oku­pu nasze­go zba­wie­nia i życia wiecz­ne­go, nie­chaj wier­ni nad tym roz­my­śla­ją i czę­sto przy­stę­pu­ją do Sakra­men­tów świę­tych. Tym świa­tłem oświe­ce­ni, któ­re ze zbaw­czych pouczeń z ksiąg świę­tych i nauki Ojców oraz Dok­to­rów Kościo­ła pocho­dzą, nie­chaj wier­ni roz­wa­ża­ją, jak wiel­ką i nie­skoń­czo­ną wprost mocą, bije ta Krew praw­dzi­wie Prze­naj­droż­sza,

Któ­rej kro­pel­ka z grze­chu wsze­la­kie­go
oczy­ścić może każ­de­go grzesz­ne­go”

jak to usta­mi Aniel­skie­go Dok­to­ra śpie­wa Kościół świę­ty (hymn: Ado­ro te, devo­te), co też tak roz­trop­nie pod­kre­ślił nasz poprzed­nik, papież Kle­mens VI (bul­la: Uni­ge­ni­tus Dei Filius, z dn. 25 stycz­nia 1353 r. — Denz — R., 550).

Zaiste nie­skoń­czo­ną jest moc Krwi Chry­stu­sa Boga i Czło­wie­ka oraz nie­po­ję­ta rów­nież miłość, któ­ra skło­ni­ła Go do prze­la­nia tej­że Prze­naj­droż­szej Krwi. Wylał On Ją już dnia ósme­go po naro­dze­niu, kie­dy został obrze­za­ny; póź­niej prze­lał Ją obfi­ciej, gdy w ogro­dzie Get­se­ma­ni „będąc w uci­sku, dłu­żej się modlił” (Łk 22, 43), gdy ubi­czo­wa­ny i cier­niem uko­ro­no­wa­ny został, gdy na Górę Kal­wa­rii kro­czył, gdzie też do krzy­ża przy­bi­ty został. Wylał tę Krew Prze­naj­droż­szą, gdy wresz­cie głę­bo­ką raną bok Jego otwo­rzo­no, jako sym­bol tej samej Boskiej Krwi, któ­ra we wszyst­kich Sakra­men­tach świę­tych na wier­nych spły­wa. Jak­żeż tedy sto­sow­ną jest rze­czą, owszem nawet naj­wyż­szym obo­wiąz­kiem wszyst­kich wier­nych, by tę Krew, któ­rą są odku­pie­ni, napraw­dę z głę­bo­ką czcią ado­ro­wa­li i wdzięcz­ny­mi uczu­cia­mi miło­ści ota­cza­li.

Wiel­ce tedy odpo­wied­nią i zba­wien­ną rze­czą jest odda­wa­nie czci Boskiej Kie­li­cho­wi z Krwią Nowe­go i Wiecz­ne­go Przy­mie­rza, szcze­gól­nie wte­dy, kie­dy ten kie­lich, pod­czas Mszy świę­tej, pod­nie­sio­ny jest w górę oraz w cza­sie przyj­mo­wa­nia tej Krwi w Komu­nii świę­tej, bo ta Krew prze­cież nie­roz­dziel­nie złą­czo­na jest z Jego Cia­łem. Wte­dy złą­cze­ni z kapła­nem cele­bran­sem wier­ni mogą z całą szcze­ro­ścią w duszy powta­rzać te sło­wa, któ­re on wypo­wia­da w chwi­li przyj­mo­wa­nia Komu­nii świę­tej: „Przyj­mę kie­lich zba­wie­nia i wzy­wać będę Imie­nia Pań­skie­go…” „Krew Pana Nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa nie­chaj strze­że duszy mojej na żywot wiecz­ny. Amen”. W ten spo­sób wier­ni, ile­kroć tyl­ko god­nie do Komu­nii świę­tej przy­stę­po­wać będą, otrzy­ma­ją obfit­sze owo­ce odku­pie­nia, zmar­twych­wsta­nia i życia wiecz­ne­go, jakie ofia­ro­wa­na Krew Chry­stu­so­wa „przez Ducha Świę­te­go” (Hebr 9, 14) przy­spa­rza całe­mu rodza­jo­wi ludz­kie­mu. A posi­le­ni Cia­łem i Krwią Chry­stu­sa, sta­ną się oni uczest­ni­ka­mi tej Boskiej mocy, któ­ra zro­dzi­ła całe sze­re­gi męczen­ni­ków. Ta moc spra­wi, że wier­ni Chry­stu­so­wi łatwiej będą zno­sić tru­dy życia codzien­ne­go a nawet, gdy zaj­dzie tego potrze­ba, zło­żą swe życie w ofie­rze, w obro­nie cno­ty chrze­ści­jań­skiej i spra­wy Kró­le­stwa Boże­go. Tym żarem miło­ści zapa­le­ni, powta­rzać będą za św. Janem Chry­zo­sto­mem te sło­wa, któ­re on, miło­ścią owia­ny, w swych pismach pozo­sta­wił: „Od tego sto­łu odcho­dzi­my, jako­by lwy ogniem zie­ją­ce, strasz­ni sza­ta­nom, roz­pa­mię­tu­jąc, kto to jest naszą Gło­wa i jak wiel­ką miłość nam oka­zał… Ta Krew god­nie przy­ję­ta, czar­ta odstra­sza, anio­łów do nas przy­wo­łu­je, same­go Pana anio­łów spro­wa­dza… Ta Krew prze­la­na cały świat obmy­wa… To jest ta cena świa­ta; to jest cena, za któ­rą Chry­stus Pan Kościół kupił… To roz­wa­ża­nie nasze namięt­no­ści uśmie­rza… Dokąd że tedy będzie­my do rze­czy docze­snych przy­wią­za­ni? Kie­dyż się obu­dzi­my? Jak dłu­go tro­skę o nasze zba­wie­nie zanie­dby­wać będzie­my? Roz­pa­mię­tuj­my tedy te dobra, któ­rych nam Pan udzie­lić raczył, bądź­my Mu za to wdzięcz­ni, chwa­łę Mu odda­ją­cy nie tyl­ko przez samą wia­rę, ale przez uczyn­ki” (Homi­lia do św. Jana XLVI: Migne PG L1X, 260 — 261).

Oby ci wszy­scy, któ­rzy imie­niem chrze­ści­ja­ni­na przy­ozdo­bie­ni zosta­li, czę­sto ducha swe­go tym wezwa­niem ojcow­skim pierw­sze­go papie­ża kar­mi­li: „Żyj­cie w bojaź­ni w cza­sie prze­by­wa­nia wasze­go, wie­dząc, że nie­ska­zi­tel­nym zło­tem albo sre­brem zosta­li­ście odku­pie­ni, lecz cen­ną Krwią Chry­stu­sa, jako nie­zma­za­ne­go i nie­po­ka­la­ne­go Baran­ka” (1 Piotr 17 — 19). Oby też dali chęt­ny posłuch Apo­sto­ło­wi naro­dów tak mówią­ce­mu: „…naby­ci jeste­ście za wyso­ka cenę. Chwal­cie tedy i noście Boga w cie­le waszym” (1 Kor 6, 20).

Jeże­li wier­ni pój­dą za tym wezwa­niem i to usku­tecz­nią, na pew­no ich oby­cza­je będą uczciw­sze i god­niej­sze tak dale­ce, że dla innych sta­ną się wzo­rem a szcze­gól­nie doko­na­ją tego, że Kościół Chry­stu­so­wy, bogat­szy w cno­tli­wych wier­nych, przy­nie­sie na tej zie­mi wie­le pożyt­ku dla całe­go rodza­ju ludz­kie­go. A jeże­li ludzie pój­dą za wezwa­niem łaski Pana Boga, „któ­ry pra­gnie, aby wszy­scy byli zba­wie­ni” (1 Tym 2, 4), ponie­waż wszyst­kich pra­gnął odku­pić Krwią Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna Swe­go i wszyst­kich do jed­ne­go Cia­ła Mistycz­ne­go, któ­re­go Gło­wą jest Chry­stus, jako człon­ki wzy­wa, jaki­miż sil­ny­mi węzła­mi bra­ter­skiej miło­ści poszcze­gól­ni ludzie, ludy i naro­dy wza­jem­nie się połą­czą i jakim­że bło­gim poko­jem cały świat zakwit­nie, god­ny napraw­dę Boga i tej ludz­kiej natu­ry, któ­ra na obraz. i podo­bień­stwo Boga Swe­go stwo­rzo­ną jest (cfr. Rodz 1, 26).

Św. Paweł Apo­stoł tymi sło­wa­mi zawe­zwał do roz­wa­ża­nia tej god­no­ści chrze­ści­jan, któ­rzy wywo­dzi­li się z Żydów i skłon­ni byli do zacho­wy­wa­nia prze­pi­sów Sta­re­go Zako­nu, cho­ciaż był on tyl­ko sub­tel­ną figu­rą i obra­zem Nowe­go Przy­mie­rza: „Ale przy­stą­pi­li­ście do góry Sion, do mia­sta Boga żyją­ce­go, nie­bie­skie­go Jeru­za­lem i do chó­ru wie­lu tysię­cy Anio­łów, do kościo­ła pier­wo­rod­ne­go, któ­rzy zapi­sa­ni są w nie­bie i do Boga, sędzie­go wszyst­kich, do duchów spra­wie­dli­wych i dosko­na­łych, do Jezu­sa Pośred­ni­ka Nowe­go Testa­men­tu i do pokro­pie­nia Krwią, woła­ją­cą gło­śniej niż krew Abla” (Hebr 12, 22 — 24).

Peł­ni ufno­ści, Czci­god­ni Bra­cia, że ta nasza ojcow­ska zachę­ta, w spo­sób, jaki sami za sto­sow­ny osą­dzi­cie, będzie udo­stęp­nio­na ducho­wień­stwu i ludo­wi chrze­ści­jań­skie­mu Wam powie­rzo­ne­mu, oraz chęt­nie i z naj­więk­szą gor­li­wo­ścią wpro­wa­dzo­na w życie, jako zada­tek darów nie­bie­skich, jako wyraz naszej ojcow­skiej życz­li­wo­ści, udzie­la­my z całe­go ser­ca Apo­stol­skie­go Bło­go­sła­wień­stwa tak wam samym, Czci­god­ni Bra­cia, jak i trzo­dzie Waszej tro­sce powie­rzo­nej a szcze­gól­nie tym wszyst­kim, któ­rzy naszym życze­niom odpo­wie­dzą z poboż­nym i gor­li­wym zapa­łem.

Dan w Rzy­mie u św. Pio­tra 30 lip­ca, w przed­dzień uro­czy­sto­ści Prze­naj­droż­szej Krwi Pana Nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa roku 1960, dru­gie­go roku Nasze­go Pon­ty­fi­ka­tu.

IOANNES PP. XXIII

Przy­pi­sy:

  1. Apo­stoł nabo­żeń­stwa do Krwi Prze­naj­droż­szej w dzie­więt­na­stym wie­ku, Gaspar del Bufa­lo, uro­dzo­ny w Rzy­mie dnia 6 stycz­nia 1786 r., był wycho­wa­ny przez nader poboż­ną mat­kę, po chrze­ści­jań­sku. Już w pierw­szych latach swe­go życia dawał zna­ki, że Pan Bóg powo­łał go do życia szcze­gól­nie apo­stol­skie­go. Chło­pię­ciem jesz­cze będąc roz­wa­ża­niem tajem­ni­cy nasze­go zba­wie­nia tak się prze­jął i roz­pa­lił w miło­ści Ukrzy­żo­wa­ne­go Zba­wi­cie­la, że pra­gnąc męczeń­stwa, prze­my­śli­wał w swej pro­sto­cie, jak­by wymknąć się z domu na opo­wia­da­nie Ewan­ge­lii nie­wier­nym. Lata mło­dzień­cze prze­szły mu w nauce, w czy­sto­ści oby­cza­jów, w ćwi­cze­niach poboż­nych; zale­d­wie został wyświę­co­ny na kapła­na, począł w Rzy­mie bar­dzo gor­li­wie pra­co­wać nad zba­wie­niem i uświę­ca­niem dusz nie­śmier­tel­nych, rato­wa­niem ubo­gich, uświę­ce­niem kle­ru, jako też nad roz­sze­rza­niem czci i nabo­żeń­stwa do Prze­naj­droż­szej Krwi Pana Jezu­sa. Przez obcych najeźdź­ców na Rzym został wygna­ny a następ­nie uwię­zio­ny, w cicho­ści wię­zie­nia doj­rzał w nim zamiar zało­że­nia, wraz z inny­mi wygna­ny­mi a poboż­ny­mi kapła­na­mi, Sto­wa­rzy­sze­nia Kapła­nów, któ­rzy by odda­wa­li się świę­tym misjom pod sztan­da­rem Boskiej Krwi Zba­wi­cie­la. Odzy­skaw­szy wol­ność, poświę­cił on w tym celu wszyst­kie swe siły, wśród nie­zmier­nych tru­dów, nie­sły­cha­nych cier­pień z hero­icz­ną wytrwa­ło­ścią.
    Prze­bie­ga on róż­ne pro­win­cje pół­wy­spu wło­skie­go, pory­wa­jąc za sobą całe tłu­my, odro­dzo­ne we Krwi Jezu­sa Chry­stu­sa, zano­sząc wszę­dzie pokój, pocie­chę, zba­wie­nie. Chwa­ła Boskiej Krwi Chry­stu­sa Pana za sta­ra­niem św. Gaspa­ra del Bufa­lo, oraz jego synów duchow­nych, oży­wio­ną i roz­sze­rzo­ną zosta­ła aż w dale­kie stro­ny Ame­ry­ki.
    Nagro­dził mu to Pan Jezus śmier­cią świę­tych, któ­ra nastą­pi­ła w Rzy­mie dnia 28 grud­nia 1837 roku. Życie jego pręd­ko minę­ło, pośród pra­cy, umar­twień, nie­wy­gód, nie­bez­piecz­nych a wiel­ce męczą­cych podró­ży, ponie­sio­nych z miło­ści dla Jezu­sa Ukrzy­żo­wa­ne­go, lecz wnet też był uko­ro­no­wa­ny chwa­łą Bło­go­sła­wio­nych, któ­rą mu przy­znał Ojciec św. papież św. Pius X dekre­tem z dnia 24 czerw­ca 1904 roku. Uro­czy­sta beaty­fi­ka­cja odby­ła się dnia 18 grud­nia 1904 roku w bazy­li­ce św. Pio­tra na Waty­ka­nie. Świę­tym ogło­szo­ny został przez papie­ża Piu­sa XII, dnia 22 czerw­ca 1954 r.

 

Źró­dło: Wia­do­mo­ści Archi­die­ce­zjal­ne War­szaw­skie, 51 (1961) 67 — 72.