PRZEWODNIK PO EUCHARYSTII

Ks. Tomasz Jakle­wicz

o-eucharystii

NAJWAŻNIEJSZE MIEJSCA

KOŚCIÓŁ

Otwórz oczy: Budy­nek kościo­ła peł­ni nie tyl­ko funk­cję „tech­nicz­ną”, jako miej­sce spra­wo­wa­nia Eucha­ry­stii i innych sakra­men­tów. Jest on rów­nież sym­bo­lem Kościo­ła (przez duże K) – żywej wspól­no­ty ludzi zjed­no­czo­nych w Chry­stu­sie z Bogiem i z sobą nawza­jem. Kościół przez duże K jest nie­odzow­ny dla spra­wo­wa­nia Mszy, kościół z kamie­nia nie­ko­niecz­nie. Pamię­taj­my, że przez pierw­sze trzy wie­ki Eucha­ry­stię spra­wo­wa­no w domach. I dzi­siaj jest to prak­ty­ko­wa­ne, np. u cho­rych. Choć kościół dzie­li się na pre­zbi­te­rium i na nawę dla wier­nych, to jed­nak wszy­scy (mimo róż­nych funk­cji) sta­no­wi­my jed­no zgro­ma­dze­nie.

Bądź obec­ny: wcho­dząc do kościo­ła, zanu­rza­my pal­ce w wodzie świę­co­nej, czy­ni­my znak krzy­ża. Przy­po­mi­na­my sobie swój chrzest. To przez ten pierw­szy sakra­ment weszli­śmy do Kościo­ła. To chrzest daje nam „bilet wstę­pu” na Eucha­ry­stię. Dobrze jest przyjść nie­co wcze­śniej, wyci­szyć się, sku­pić, wzbu­dzić inten­cję. Uświa­dom sobie: nie jestem tu widzem, ale uczest­ni­kiem; mam swo­je miej­sce, jestem domow­ni­kiem, synem (cór­ką) Pana Domu. Cenił­byś sobie zapro­sze­nie na raut u bur­mi­strza czy pre­zy­den­ta? Tu zapra­sza cię sam Bóg, Twój Ojciec! Ceń sobie to, bądź sobą, zacho­waj się god­nie! Nie rób łaski Panu Bogu, bo to ON daje łaskę tobie.

AMBONA

Otwórz oczy: Ambo­na jest sto­łem Sło­wa Boże­go. Przy niej spra­wo­wa­na jest Litur­gia Sło­wa. Z ambo­ny wyko­nu­je się czy­ta­nia, psalm respon­so­ryj­ny, gło­si homi­lię oraz poda­je inten­cje modli­twy powszech­nej. Nie powin­no się przy niej wyko­ny­wać akla­ma­cji Alle­lu­ja (co jest nagmin­nym błę­dem), odczy­ty­wać komen­ta­rzy lub ogło­szeń.

Bądź obec­ny: Ambo­na przy­po­mi­na nam, że kie­dy w koście­le gło­szo­ne jest Sło­wo Boże, sam Chry­stus mówi do nas. Jest wezwa­niem do posta­wy słu­cha­nia.

OŁTARZ

Otwórz oczy: Praw­dzi­wym ołta­rzem jest Krzyż. Tam bowiem doko­na­ła się ofia­ra Chry­stu­sa, któ­ra dała nam zba­wie­nie. Krew i woda, któ­re wypły­nę­ły z boku Jezu­sa, odczy­ty­wa­no jako sym­bol sakra­men­tów: chrztu i Eucha­ry­stii. Na ołta­rzu pod­czas Litur­gii Eucha­ry­stii uobec­nia się (a nie powta­rza!) ofia­ra Krzy­ża. Ta sama miłość Chry­stu­sa sta­je się dostęp­na dla nas. Sta­je­my pod krzy­żem. Dla­te­go w pobli­żu ołta­rza zawsze powi­nien być umiesz­czo­ny znak krzy­ża. Ołtarz jest tak­że sto­łem uczty, na któ­rą jeste­śmy zapro­sze­ni. Zapa­lo­ne świe­ce przy­po­mi­na­ją o obec­no­ści Boga, któ­ry jest praw­dą (oświe­ca) i miło­ścią (roz­pa­la). Powin­no ich być 2, 4 lub 6. Dla­cze­go w pol­skich kościo­łach są naj­czę­ściej 3, nie wia­do­mo.

Bądź obec­ny: Ołtarz przy­po­mi­na nam o obec­no­ści Chry­stu­sa tam, gdzie ludzie gro­ma­dzą się w Jego imię. Pod­czas Mszy świę­tej powi­nien być cen­trum naszej uwa­gi. Jest sym­bo­lem ofia­ry wewnętrz­nej, któ­rą każ­dy z nas skła­da w ser­cu. To, co doko­nu­je się na ołta­rzu w koście­le ma swój odpo­wied­nik w naj­głęb­szym ducho­wym przy­byt­ku czło­wie­ka. Cen­trum żywe­go Kościo­ła jest ołtarz ser­ca. Ołtarz – znak uczty – uświa­da­mia nam, jak bar­dzo jeste­śmy wybra­ni: zasia­da­my z Bogiem przy sto­le.

MIEJSCE PRZEWODNICZENIA

Otwórz oczy: To miej­sce powsta­ło dro­gą roz­wo­ju kate­dry bisku­pa, czy­li wyróż­nio­ne­go krze­sła dla spra­wo­wa­nia jego funk­cji nauczy­ciel­skiej. Dzi­siaj zasad­ni­czo jest nim krze­sło cele­bran­sa. Powin­no ono uwy­dat­niać jego funk­cję prze­wod­ni­czą­ce­go zgro­ma­dze­nia i kie­ru­ją­ce­go modli­twą. Nie powin­no jed­nak przy­po­mi­nać tro­nu. Kapłan spra­wu­je z tego miej­sca obrzę­dy wstęp­ne i obrzę­dy zakoń­cze­nia. Dla celów prak­tycz­nych usta­wia się nie­kie­dy pul­pit na mszał. Nie nale­ży go jed­nak mylić z ambo­ną. W pobli­żu znaj­du­ją się miej­sca dla wszyst­kich posłu­gu­ją­cych przy czyn­no­ściach litur­gicz­nych.

Bądź obec­ny: Chrze­ści­ja­nie przy­cho­dzą na to samo miej­sce, by uczest­ni­czyć w zgro­ma­dze­niu eucha­ry­stycz­nym. Na cze­le zgro­ma­dze­nia stoi zmar­twych­wsta­ły Chry­stus, głów­ny cele­brans Eucha­ry­stii. To On nie­wi­dzial­nie prze­wod­ni­czy całej cele­bra­cji. Kapłan repre­zen­tu­je Chry­stu­sa, dzia­ła, jak mówi teo­lo­gia, w oso­bie Chry­stu­sa (in per­so­na Chri­sti). Sam kapłan (nie­za­leż­nie od jego oso­bi­stej grzesz­no­ści czy świę­to­ści) jest zna­kiem obec­no­ści Chry­stu­sa. Kapłan nie stoi „ponad” wspól­no­tą, ale jest „dla niej”, na wzór Chry­stu­sa umy­wa­ją­ce­go nogi.

OBRZĘDY WSTĘPNE

eucharystia

Otwórz oczy: Nie lubi­my wstę­pów, woli­my od razu przejść do rze­czy. A jed­nak wszyst­ko, co waż­ne w życiu, ma swój wstęp, wyma­ga wpro­wa­dze­nia, przy­go­to­wa­nia. Tak samo jest we Mszy świę­tej. Obrzę­dy wstęp­ne mają na celu: po pierw­sze zjed­no­cze­nie wszyst­kich uczest­ni­ków Eucha­ry­stii, stwo­rze­nie z nich wspól­no­ty, po dru­gie, mają nas przy­go­to­wać do słu­cha­nia Sło­wa i god­ne­go spra­wo­wa­nia uczty eucha­ry­stycz­nej. Skła­da­ją się z nastę­pu­ją­cych ele­men­tów: pro­ce­sja wej­ścia, odda­nie czci ołta­rzo­wi, pozdro­wie­nie i wpro­wa­dze­nie, akt poku­ty, „Panie, zmi­łuj się nad nami” (Kyrie), „Chwa­ła na wyso­ko­ści” (Glo­ria), modli­twa dnia (kolek­ta).

Bądź obec­ny: No wła­śnie. Bądź obec­ny od same­go począt­ku Mszy świę­tej. A naj­le­piej było­by przyjść chwi­lę przed jej roz­po­czę­ciem. Wte­dy jest szan­sa na oso­bi­ste przy­go­to­wa­nie: uci­sze­nie nie­spo­koj­nych myśli, uspo­ko­je­nie roz­bie­ga­ne­go wzro­ku, wzbu­dze­nie inten­cji, uświa­do­mie­nie sobie Bożej obec­no­ści. Kie­dy dzwo­nek daje sygnał roz­po­czę­cia Mszy, moja oso­bi­sta poboż­ność prze­su­wa się na dru­gi plan. Na Eucha­ry­stii sta­je­my wobec Boga – jako Jego lud, jako żywy Kościół. Włą­cze­ni we wspól­no­tę grzesz­ni­ków spra­gnio­nych Bożej łaski. Nie myśl o sobie, że jesteś kimś lep­szym lub gor­szym od innych. Nie ma tutaj rów­nych i rów­niej­szych. To, czy jesteś dyrek­to­rem, czy bez­ro­bot­nym, nie ma zna­cze­nia. Jeste­śmy razem. Jako dzie­ci jed­ne­go Boga. Każdy(a) tak samo ważny(a), potrzebny(a), kochany(a).

PROCESJA WEJŚCIA

Otwórz oczy: Msza zaczy­na się od pro­ce­sji wej­ścia. Wła­ści­wie wszy­scy uczest­ni­cy Mszy świę­tej powin­ni brać w niej udział. Ze wzglę­dów prak­tycz­nych jest to nie­moż­li­we. W uro­czy­stej Eucha­ry­stii pro­ce­sja ma nastę­pu­ją­cy porzą­dek: mini­stran­ci nio­są­cy kadziel­ni­cę oraz łód­kę z ziar­na­mi kadzi­dła, mini­stran­ci nio­są­cy zapa­lo­ne świe­ce, a w środ­ku krzyż, lek­tor nio­są­cy Ewan­ge­liarz, kapłan cele­bru­ją­cy.

Bądź obec­ny: Pro­ce­sja jest obra­zem Kościo­ła, któ­ry jest cią­gle w dro­dze. Bóg pocią­ga nas do sie­bie. Jego miłość ma siłę przy­cią­ga­nia. My daje­my się Mu pocią­gnąć, idzie­my na spo­tka­nie z Nim. Bie­rze­my udział w pro­ce­sji przez posta­wę sto­ją­cą oraz śpiew. Roz­ma­ite ludz­kie gło­sy zle­wa­ją się w jed­no brzmie­nie, w jeden głos Kościo­ła. Jak­że waż­ne jest, aby nie zabra­kło Two­je­go gło­su!

KADZIDŁO

Daw­niej noszo­no je przed wład­ca­mi, aby zapew­nić im miłą woń. Zapach kadzi­dła przy­po­mi­na, że kościół powi­nien napeł­nić się wonią naszej świę­to­ści, naszej modli­twy. Pach­ną­cy dym jest pro­duk­tem spa­la­nia. Nasze modli­twy wzno­szą się do Boga jak dym, ale koniecz­ny jest ogień ofiar­nej miło­ści. Jeden z mini­stran­tów nie­sie dymią­cą kadziel­ni­cę (try­bu­larz), dru­gi tzw. łód­kę, w któ­rej znaj­du­ją się zia­ren­ka mir­ry, dosy­py­wa­ne przez kapła­na pod­czas litur­gii.

KRZYŻ

Krzyż jest naj­święt­szym zna­kiem chrze­ści­jan. Nie jest to sym­bol cier­pie­nia, ale miło­ści. Miło­ści Bożej, któ­ra zba­wi­ła świat. Bóg dał swo­je­go Syna, któ­ry swo­ją ofia­rą poko­nał nasz grzech, zwy­cię­żył śmierć. Krzyż na począt­ku pro­ce­sji uświa­da­mia nam, że mamy naśla­do­wać miłość Chry­stu­sa, bio­rąc wytrwa­le na ramio­na swój krzyż. W Eucha­ry­stii sta­je­my pod Jezu­so­wym krzy­żem.

EWANGELIARZ

Pod­czas Mszy św. Sło­wo Boże nie jest odczy­ty­wa­ne wprost z Biblii, ale z ksiąg litur­gicz­nych: Lek­cjo­na­rza i Ewan­ge­lia­rza. Pismo Świę­te jest w nich podzie­lo­ne na czy­ta­nia dobra­ne do litur­gii dane­go dnia. Ewan­ge­liarz zawie­ra tyl­ko frag­men­ty Ewan­ge­lii. Po doj­ściu do ołta­rza zosta­je poło­żo­ny na ołta­rzu, gdzie pozo­sta­je do Litur­gii Sło­wa.

ŚWIECE

Pło­mień jest sym­bo­lem Bożej obec­no­ści. Daje świa­tło (praw­da) i cie­pło (miłość). Jezus mówi o sobie: „Ja jestem świa­tło­ścią świa­ta”. Sym­bo­li­ka świa­tła nawią­zu­je do wiel­ka­noc­nej Wigi­lii Pas­chal­nej, kie­dy poświę­ca się ogień i pas­chał. Jeste­śmy wezwa­ni, aby przy­jąć świa­tło Zmar­twych­wsta­łe­go. Jezus mówi bowiem i do nas: „Wy jeste­ście świa­tło­ścią świa­ta”.

ODDANIE CZCI OŁTARZOWI

Otwórz oczy: Po doj­ściu pro­ce­sji do pre­zbi­te­rium kapłan i usłu­gu­ją­cy odda­ją cześć ołta­rzo­wi przez głę­bo­ki ukłon. Na znak czci kapłan cału­je ołtarz, może tak­że oka­dzić krzyż i ołtarz.

Bądź obec­ny: Poca­łu­nek. To pierw­szy gest kapła­na. Jak­że wymow­ny znak! Na ogół nie zwra­ca­my na nie­go uwa­gi. A szko­da. Poca­łu­nek od razu wska­zu­je, o co tak napraw­dę cho­dzi we Mszy św. Oczy­wi­ście o miłość! Wcho­dzi­my w prze­strzeń Miło­ści przez duże „M”. Boga do mnie i mojej do Nie­go. Każ­da ludz­ka miłość, rów­nież wzglę­dem Boga, nara­żo­na jest na wypa­le­nie, utra­tę, ruty­nę. Bywa­ją poca­łun­ki zim­ne, obo­jęt­ne, pozba­wio­ne żaru. Patrząc na kapła­na cału­ją­ce­go ołtarz – znak Chry­stu­sa – pamię­taj: tu cho­dzi o miłość. Ona jest isto­tą. Ona nada­je sens każ­de­mu sło­wu i każ­de­mu zna­ko­wi Mszy świę­tej.

POZDROWIENIE I WPROWADZENIE

Otwórz oczy: Kapłan razem z całym zgro­ma­dze­niem czy­ni znak krzy­ża. Następ­nie cele­brans pozdra­wia wier­nych sło­wa­mi: „Pan z wami” lub bar­dziej roz­bu­do­wa­nym pozdro­wie­niem zaczerp­nię­tym z Nowe­go Testa­men­tu. Tym sło­wom towa­rzy­szy gest otwar­tych ramion. Przy­po­mi­na Jezu­sa, któ­ry nas wita, przy­gar­nia, jest otwar­ty na każ­de­go. Wier­ni odpo­wia­da­ją: „I z duchem two­im”. Ten dia­log ma uświa­do­mić obec­ność Chry­stu­sa w zgro­ma­dze­niu i w oso­bie cele­bran­sa. Potem kapłan, dia­kon lub świec­ki komen­ta­tor może wpro­wa­dzić w treść litur­gii dane­go dnia.

Bądź obec­ny: Pamię­taj­my, aby razem z kapła­nem uczy­nić znak krzy­ża. Tak zaczy­na­my prze­cież każ­dą modli­twę. Tak wie­lu zaczy­na dzień i inne czyn­no­ści. Pozdro­wie­nie kapła­na nie jest zwy­kłym powi­ta­niem. Ksiądz uświa­da­mia nam, że pośród nas jest zmar­twych­wsta­ły Jezus. Zgod­nie z Jego obiet­ni­cą: „Gdzie są dwaj albo trzej zebra­ni w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Nie jeste­śmy przy­pad­ko­wą zbie­ra­ni­ną. Jeste­śmy zgro­ma­dze­niem, któ­re zwo­łał Bóg. Nasza odpo­wiedź na pozdro­wie­nie jest uzna­niem w cele­bran­sie kapła­na. Nie­za­leż­nie od tego, czy on sam jest świę­tym, czy nie­go­dziw­cem, dzia­ła w imie­niu Jezu­sa. Nasze „I z duchem two­im” jest wezwa­niem: Kapła­nie, pozwól się pro­wa­dzić Ducho­wi, bądź dla nas dobrym paste­rzem!

AKT POKUTY

Otwórz oczy: Kapłan wzy­wa do uzna­nia swo­jej grzesz­no­ści. Nastę­pu­je chwi­la ciszy (nie­ste­ty, księ­ża nie­raz o niej zapo­mi­na­ją!). Następ­nie cała wspól­no­ta odma­wia akt poku­ty. Są moż­li­we czte­ry for­my: 1) tzw. spo­wiedź powszech­na: „Spo­wia­dam się” (Con­fi­te­or); 2) dia­log zaczy­na­ją­cy się od słów: „Zmi­łuj się nad nami, Panie…”; 3) potrój­ne wezwa­nia (tzw. tro­py) zakoń­czo­ne słowami:„Panie, zmi­łuj się nad nami”; 4) pokro­pie­nie wodą świę­co­ną (tzw. asper­ges). Po akcie poku­ty nastę­pu­je akla­ma­cja „Panie, zmi­łuj się” (Kyrie ele­ison), chy­ba że wystę­po­wa­ła już w akcie poku­ty.

Bądź obec­ny: To modli­twa cel­ni­ka, któ­ry bił się w pier­si i powta­rzał: „Zmi­łuj się nade mną”. Zosta­ła wysłu­cha­na. Modli­twa fary­ze­usza, któ­ry cheł­pił się swo­imi dobry­mi uczyn­ka­mi, zosta­ła odrzu­co­na. Sta­jąc wobec Boga, widzi­my zawsze naszą nędzę. Potrze­bu­je­my Jego miło­sier­dzia. Zawsze. Nie pró­buj­my doko­ny­wać w tym momen­cie rachun­ku sumie­nia. Cho­dzi o pokor­ne uzna­nie: tak, jestem grzesz­ni­kiem, jestem nie­god­ny, potrze­bu­ję łaski prze­ba­cze­nia. Skrusz mnie, Panie, i złam moją pychę.

GLORIA I KOLEKTA
gloria-i-kolekta

Otwórz oczy: „Chwa­ła na wyso­ko­ści Bogu” to sta­ro­chrze­ści­jań­ski hymn, w któ­rym Kościół uwiel­bia Boga Ojca i Baran­ka. Dzię­ku­je­my Bogu nie tyle za kon­kret­ne dary, ale za to, że jest. Hymn ten śpie­wa lub recy­tu­je się w nie­dzie­le poza Adwen­tem i Wiel­kim Postem oraz w uro­czy­sto­ści i świę­ta. Następ­nie kapłan wzy­wa lud do modli­twy, po czym wszy­scy modlą się przez chwi­lę w ciszy. Kapłan odma­wia modli­twę zwa­ną kolek­tą, zbie­ra­jąc indy­wi­du­al­ne modli­twy w jed­ną modli­twę Kościo­ła (od łaciń­skie­go col­li­go – zbie­rać). Unie­sio­ne ku górze ręce są sta­ro­żyt­nym gestem modli­tew­nym. Wspól­ne „Amen” jest uzna­niem: tak, to jest nasza modli­twa.

Bądź obec­ny: Hymn „Chwa­ła” jest pięk­nym wzo­rem modli­twy uwiel­bie­nia. Nie umie­my wiel­bić Boga. Domi­nu­je modli­twa proś­by lub dzięk­czy­nie­nia. Uwiel­bie­nie wyma­ga bez­in­te­re­sow­no­ści. Kie­ru­je nas na same­go Boga, na Jego wiel­kość, wspa­nia­łość. Spró­buj wydo­być z ser­ca czy­ste uwiel­bie­nie, bez ocze­ki­wa­nia darów. Spró­buj­my wsłu­chać się w sło­wa kolek­ty. Struk­tu­ra tej modli­twy jest zawsze podob­na i może być wzo­rem dla naszych oso­bi­stych modlitw. Naj­pierw jest zwró­ce­nie się do Boga Ojca, potem wspo­mi­na­nie, cze­go dla nas doko­nał, potem proś­ba i zakoń­cze­nie, któ­re wska­zu­je, że modli­twa jest zano­szo­na przez Chry­stu­sa w Duchu Świę­tym. Taki jest wła­ści­wy kie­ru­nek chrze­ści­jań­skiej modli­twy: do Boga Ojca, przez Chry­stu­sa (jedy­ne­go Pośred­ni­ka), w Duchu Świę­tym. Niech Two­je „Amen” będzie świa­do­mym „pod­pi­sem” pod modli­twą zano­szo­ną przez kapła­na!

 

LITURGIA SŁOWA
czytania-biblijne-i-psalm-responsoryjny

CZYTANIA BIBLIJNE I PSALM RESPONSORYJNY

Otwórz oczy: Czy­ta­nia mszal­ne są upo­rząd­ko­wa­ne w księ­dze litur­gicz­nej, zwa­nej lek­cjo­na­rzem. Na nie­dzie­le i uro­czy­sto­ści prze­wi­dzia­ne są trzy czy­ta­nia: ze Sta­re­go Testa­men­tu, z Nowe­go i z Ewan­ge­lii. Są one uło­żo­ne w trzy rocz­ne cykle tzw. rok A (odczy­ty­wa­na jest Ewan­ge­lia Mate­usza), B (Mar­ka) i C (Łuka­sza). Ewan­ge­lię Jano­wą odczy­tu­je się w ści­śle okre­ślo­nych cza­sach (zwłasz­cza w okre­sie wiel­ka­noc­nym). W dni powsze­dnie, we wspo­mnie­nia i świę­ta prze­wi­dzia­ne są dwa czy­ta­nia: pierw­sze ze ST lub NT i Ewan­ge­lia. Są dwa cykle czy­tań na dni powsze­dnie. Msze w świę­ta, we wspo­mnie­nia świę­tych lub w spe­cjal­nych oko­licz­no­ściach rzą­dzą się jesz­cze inny­mi regu­ła­mi dobo­ru czy­tań. Wyda­je się to skom­pli­ko­wa­ne. Cho­dzi jed­nak o to, aby czy­ta­nia były sta­ran­nie dobra­ne oraz by ist­nia­ła jed­ność w litur­gii w całym Koście­le (czy­ta­nia dnia są iden­tycz­ne we wszyst­kich kościo­łach na świe­cie). Po pierw­szym czy­ta­niu wyko­ny­wa­ny jest psalm respon­so­ryj­ny. Wszy­scy wier­ni powta­rza­ją sło­wa refre­nu. Psalm jest rów­nież Sło­wem Bożym. Jest jed­no­cze­śnie for­mą odpo­wie­dzi wier­nych na pierw­sze czy­ta­nie, do któ­re­go tre­ścio­wo nawią­zu­je. Wyko­ny­wa­nie czy­tań biblij­nych, poza Ewan­ge­lią, oraz psal­mu, nie nale­ży do cele­bran­sa, ale do usłu­gu­ją­cych: lek­to­rów i psał­te­rzy­sty. Kapłan wyko­nu­je czy­ta­nie lub psalm wyjąt­ko­wo. Regu­łą powin­na być posłu­ga świec­kich! Oczy­wi­ście odpo­wied­nio przy­go­to­wa­nych.

Bądź obec­ny: Słu­chaj nie tyl­ko usza­mi, ale i ser­cem. Sta­raj się usły­szeć, co Bóg mówi do Cie­bie, tutaj i teraz. Nie zatrzy­muj się nad tym, cze­go nie rozu­miesz. Nie­raz wystar­czy jed­no zda­nie, jed­no sło­wo, któ­re oświe­tli two­ją dro­gę. Zabierz je ze sobą.

ALLELUJA I EWANGELIA

Otwórz oczy: Śpiew Alle­lu­ja (Chwal­my Pana) jest wpro­wa­dze­niem do Ewan­ge­lii. Sta­no­wi samo­dziel­ny obrzęd, któ­ry jest wyzna­niem wia­ry i powi­ta­niem Jezu­sa, któ­ry za chwi­lę prze­mó­wi sło­wa­mi Dobrej Nowi­ny. Akla­ma­cję Alle­lu­ja wyko­nu­ją wszy­scy, wer­set śpie­wa scho­la lub kan­tor. W okre­sie Wiel­kie­go Postu zamiast Alle­lu­ja śpie­wa się inny wer­set poda­ny w lek­cjo­na­rzu. Ewan­ge­lia nale­ży, rzecz jasna, do czy­tań biblij­nych (jest dru­gim lub trze­cim czy­ta­niem). Jak w samej Biblii, tak i w litur­gii sło­wa zaj­mu­je miej­sce naj­wy­bit­niej­sze. Przy­po­mi­na o tym posta­wa sto­ją­ca oraz zna­ki towa­rzy­szą­ce odczy­ta­niu Ewan­ge­lii: pozdro­wie­nie „Pan z Wami”, znak krzy­ża na czo­le, ustach i pier­siach (wyko­nu­je go czy­ta­ją­cy Ewan­ge­lię oraz wier­ni), poca­łu­nek księ­gi. Czy­ta­nie Ewan­ge­lii jest zada­niem dia­ko­na (pierw­szy sto­pień świę­ceń). Zazwy­czaj jed­nak zastę­pu­je go kapłan. Pod­czas bar­dziej uro­czy­stych cele­bra­cji kapłan lub dia­kon prze­no­si ewan­ge­liarz z ołta­rza do ambo­ny, a poprze­dza­ją go mini­stran­ci z kadzi­dłem oraz świe­ca­mi. Wszy­scy uczest­ni­cy zwra­ca­ją się w stro­nę ambo­ny!

Bądź obec­ny: Bądź jak ewan­ge­licz­na Maria, sio­stra Mar­ty i Łaza­rza: zasłu-chany(a) w sło­wo Jezu­sa. Ewan­ge­lie nie są zwy­kłym opo­wia­da­niem o wyda­rze­niach, któ­re dały nam zba­wie­nie. Dzię­ki dzia­ła­niu Ducha Świę­te­go te wyda­rze­nia sta­ją się obec­ne, są wezwa­niem, doma­ga­ją się wia­ry i nawró­ce­nia. Znak krzy­ża na czo­le ozna­cza wolę przy­ję­cia sło­wa umy­słem (rozu­mie­nia), krzyż na ustach ozna­cza pra­gnie­nie gło­sze­nia Ewan­ge­lii, krzyż na ser­cu ozna­cza wolę prze­mia­ny życia pod wpły­wem sło­wa. Nie śpij, Jezus mówi do cie­bie.

HOMILIA

Otwórz oczy: Homi­lia powin­na być wyja­śnie­niem czy­tań Pisma Świę­te­go lub jakie­goś tek­stu zaczerp­nię­te­go ze spra­wo­wa­nej wła­śnie Mszy świę­tej. Kazno­dzie­ja powi­nien kie­ro­wać się zasa­dą wier­no­ści Bogu (pamię­tać w czy­im imie­niu mówi) oraz wier­no­ści słu­cha­czo­wi (do kogo mówi). Homi­lię może gło­sić tyl­ko duchow­ny.

Bądź obec­ny: Wes­tchnij do Ducha Świę­te­go, by pomógł kazno­dziei sta­ją­ce­mu przy ambo­nie. Słu­chaj pokor­nie. Nie oce­niaj. Nawet w naj­gor­szym kaza­niu może poja­wić się myśl, któ­ra może zmie­nić życie.

WYZNANIE WIARY I MODLITWA POWSZECHNA

Otwórz oczy: Po homi­lii w nie­dzie­lę i uro­czy­sto­ści skła­da­my wyzna­nie wia­ry (cre­do). Sfor­mu­ło­wa­ne zosta­ło na sobo­rach powszech­nych w Nicei (325 r.) i w Kon­stan­ty­no­po­lu (381 r.). Nazy­wa­ne jest tak­że Sym­bo­lem Apo­stol­skim. Ta nazwa pocho­dzi od grec­kie­go sym­bal­lo – zbie­rać razem, łączyć. W Koście­le łączy nas jed­na wia­ra prze­ka­zy­wa­na wier­nie z poko­le­nia na poko­le­nie. Wyzna­nie wia­ry jest odpo­wie­dzią na Sło­wo Boga. Jest tak­że modli­twą, odda­niem chwa­ły Bogu. Moż­na je recy­to­wać lub śpie­wać. W modli­twie powszech­nej, zwa­nej tak­że modli­twą wier­nych, przed­sta­wia­my Bogu proś­by w róż­nych inten­cjach, zazwy­czaj: a) w potrze­bach Kościo­ła; b) za rzą­dzą­cych pań­stwa­mi i o zba­wie­nie świa­ta; c) za ludzi doświad­czo­nych róż­ny­mi trud­no­ścia­mi; d) za miej­sco­wą wspól­no­tę. Cele­brans wypo­wia­da zachę­tę począt­ko­wą oraz modli­twę koń­co­wą. Wezwa­nia wygła­sza dia­kon lub świec­ki usłu­gu­ją­cy przy ambo­nie lub w innym miej­scu.

Bądź obec­ny: Wyzna­nie wia­ry we Mszy św. jest nawią­za­niem do chrztu. To począ­tek dro­gi wia­ry, jej roz­wo­ju w two­im życiu. Sło­wo: „wie­rzę…” zobo­wią­zu­je. Nie dziw się, że nie­któ­re zda­nia cre­do są nie­zro­zu­mia­łe. Powsta­ły prze­cież ponad 1600 lat temu. War­to się­gnąć do Kate­chi­zmu Kościo­ła Kato­lic­kie­go, któ­ry poda­je szcze­gó­ło­we wyja­śnie­nie poszcze­gól­nych arty­ku­łów (nume­ry: 185‑1065) Modli­twa wier­nych przy­po­mi­na nam, że przez chrzest wszy­scy sta­li­śmy się kapła­na­mi. Jest to tzw. powszech­ne kapłań­stwo wier­nych. Uzdal­nia nas ono do skła­da­nia ducho­wej ofia­ry za zba­wie­nie całe­go świa­ta. Wsta­wia­nie się za inny­mi uczy wraż­li­wo­ści, przy­po­mi­na, żeby nie kon­cen­tro­wać się tyl­ko na wła­snych potrze­bach. Jesteś odpowiedzialny(a) za cały Kościół i cały świat.

PRZYGOTOWANIE DARÓW

PRZYGOTOWANIE OŁTARZA

Przy­go­to­wa­nie ołta­rza Do spra­wo­wa­nia litur­gii eucha­ry­stycz­nej potrzeb­ne są naczy­nia litur­gicz­ne (kie­lich i pate­na), tzw. bie­li­zna kie­li­cho­wa (kor­po­rał, pal­ka, pury­fi­ka­terz) oraz mszał. Te przed­mio­ty usłu­gu­ją­cy przy­no­szą na ołtarz przed pro­ce­sją z dara­mi chle­ba i wina.

Kie­lich powi­nien być wyko­na­ny ze szla­chet­ne­go meta­lu, nie­ule­ga­ją­ce­go koro­zji, lub inne­go szla­chet­ne­go mate­ria­łu. Cza­sza nie może wchła­niać pły­nów, naj­czę­ściej jest pozła­ca­na. Pal­ka chro­ni zawar­tość kie­li­cha.

Pusz­ka czy­li cybo­rium – w niej kon­se­kru­je i prze­cho­wu­je się w taber­na­ku­lum więk­szą ilość hostii

Pate­na głę­bo­ka naczy­nie na hostie dla wier­nych.

Ampuł­ki w któ­rych przy­no­si się do ołta­rza wino i wodę. Tac­ka i ręcz­ni­czek do obmy­cia rąk kapła­na.

Kor­po­rał kwa­dra­to­wy obrus o boku oko­ło 50 cm, na któ­rym sta­wia się kie­lich z winem i pate­nę z chle­bem w cza­sie Mszy św. lub mon­stran­cję w cza­sie wysta­wie­nia Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu.

Pate­na pła­ska naczy­nie na hostię dla cele­bran­sa.

Pury­fi­ka­terz płó­cien­na ście­recz­ka słu­żą­ca do oczysz­cze­nia (pury­fi­ka­cji) kie­li­cha i pate­ny po Komu­nii.

PROCESJA Z DARAMI
przygotowanie-daro

Otwórz oczy: Dary, któ­re przy­no­si­my do ołta­rza, to chleb, któ­ry sta­nie się Cia­łem Pań­skim, i wino, któ­re sta­nie się Krwią. Zale­ca­ne jest, by te dary przy­no­si­li wier­ni. Kapłan przej­mu­je je od nich i skła­da na ołta­rzu. Moż­na włą­czyć do tej pro­ce­sji inne dary mate­rial­ne prze­zna­czo­ne na potrze­by ubo­gich lub Kościo­ła. (Błę­dem jest przy­no­sze­nie w pro­ce­sji puste­go kie­li­cha. To jest naczy­nie, a nie dar). Ele­men­tem przy­go­to­wa­nia darów jest zbiór­ka pie­nię­dzy (tzw. kolek­ta lub taca). To jest rów­nież czyn­ność litur­gicz­na! Jest ide­al­nie, kie­dy kolek­ta jest zbie­ra­na spraw­nie i nie prze­cią­ga się na dal­sze czę­ści Mszy św. (wystar­czy wię­cej zbie­ra­ją­cych). Koszyk z pie­niędz­mi powi­nien być przy­nie­sio­ny w pro­ce­sji z dara­mi i poło­żo­ny w pobli­żu ołta­rza.

Bądź obec­ny: Chleb i wino są sym­bo­la­mi daru, któ­ry pra­gnie­my ofia­ro­wać Bogu. Włącz się w pro­ce­sję z dara­mi ze swo­im ducho­wym darem. Daj Mu to, co posia­dasz, z poko­rą i wdzięcz­no­ścią. Chry­stus weź­mie te dary i prze­two­rzy w pas­chal­ną ofia­rę skła­da­ną Bogu Ojcu. Bóg nie cze­ka na coś, ale na cie­bie. Ofia­ruj mu swo­je życie. Przy­no­si­my też pie­nią­dze. Nie myśl­my, że to jakaś brud­na, banal­na spra­wa. One są owo­cem naszej pra­cy. Cząst­ką owo­ców tej pra­cy dzie­li­my się ze wspól­no­tą Kościo­ła, któ­rą współ­two­rzy­my i za któ­rą odpo­wia­da­my.

ZŁOŻENIE CHLEBA NA OŁTARZU
zlozenie-chleba-na-oltarz

Otwórz oczy: Chleb uży­wa­ny w Eucha­ry­stii począt­ko­wo nie róż­nił się od zwy­kłe­go chle­ba uży­wa­ne­go przy posił­kach. Na Zacho­dzie oko­ło X wie­ku zaczę­to uży­wać chle­ba nie­kwa­szo­ne­go, wypie­ka­ne­go w klasz­to­rach w for­mie hostii i prze­zna­czo­ne­go tyl­ko do Mszy świę­tej. Tak jest do dziś. Prze­pi­sy litur­gicz­ne mówią, że chleb do Eucha­ry­stii ma być czy­sto pszen­ny, nie­kwa­szo­ny, i ma mieć wygląd pokar­mu. Kapłan, skła­da­jąc chleb na ołta­rzu, odma­wia po cichu pięk­ną modli­twę. Trzy­ma przy tym pate­nę wznie­sio­ną nie­co nad ołta­rzem. „Bło­go­sła­wio­ny jesteś, Panie, Boże wszech­świa­ta, bo dzię­ki Two­jej hoj­no­ści otrzy­ma­li­śmy chleb, któ­ry jest owo­cem zie­mi i pra­cy rąk ludz­kich; Tobie go przy­no­si­my, aby stał się dla nas chle­bem życia”.

Bądź obec­ny: Chleb jest „owo­cem zie­mi i pra­cy rąk ludz­kich”. Spo­tka­nie Boże­go daru i ludz­kie­go wysił­ku. Dzię­kuj za obfi­tość Bożych darów, za zie­mię, któ­ra daje pokarm. Zobacz w tym kawał­ku chle­ba cząst­kę pra­cy Two­jej i innych. Ofia­ruj Bogu „swój codzien­ny chleb” – całą nie­ła­twą pro­zę życia: pot, krew, łzy.

ZMIESZANIE WINA Z WODĄ
zmieszanie-wina-z-woda

Otwórz oczy: Kapłan wle­wa wino do kie­li­cha i doda­je tro­chę wody. Odma­wia po cichu sło­wa: „Przez to miste­rium wody i wina daj nam, Boże, udział w bóstwie Chry­stu­sa, któ­ry przy­jął nasze czło­wie­czeń­stwo”.

Bądź obec­ny: Mie­sza­nie wody z winem było zwy­cza­jem prak­ty­ko­wa­nym przy ucztach w sta­ro­żyt­no­ści. W litur­gii nabra­ło zna­cze­nia sym­bo­licz­ne­go. Wino ozna­cza Chry­stu­sa, woda ludzi. Zmie­sza­nie wody z winem ozna­cza cał­ko­wi­te zjed­no­cze­nie ludzi z Chry­stu­sem – Odku­pi­cie­lem.

ZŁOŻENIE KIELICHA Z WINEM NA OŁTARZU
zlozenie-kieliba-z-winem-na-oltarzu

Otwórz oczy: Wino do Eucha­ry­stii powin­no być z win­ne­go krze­wu, natu­ral­ne, czy­ste, bez jakich­kol­wiek dodat­ków. Ze wzglę­dów prak­tycz­nych uży­wa się na ogół wina bia­łe­go (bo nie pla­mi). Kapłan wypo­wia­da modli­twę: „Bło­go­sła­wio­ny jesteś, Panie, Boże wszech­świa­ta, bo dzię­ki Two­jej hoj­no­ści otrzy­ma­li­śmy wino, któ­re jest owo­cem win­ne­go krze­wu i pra­cy rąk ludz­kich; Tobie je przy­no­si­my, aby sta­ło się dla nas napo­jem ducho­wym”.

Bądź obec­ny: Wino, podob­nie jak chleb, jest owo­cem współ­pra­cy Stwór­cy i czło­wie­ka. Jest napo­jem nie tyl­ko gaszą­cym pra­gnie­nie, ale – jak mówi Pismo Świę­te – „roz­we­se­la­ją­cym ser­ce czło­wie­ka”. To napój rado­ści, świę­to­wa­nia we wspól­no­cie. Wraz z winem ofia­ruj Bogu swo­je rado­ści i oddaj pra­gnie­nia: tęsk­no­tę za auten­tycz­ną wspól­no­tą, za życiem wol­nym od trosk.

OBMYCIE RĄK KAPŁANA

Otwórz oczy: Kapłan pochy­la się przed ołta­rzem i odma­wia modli­twę pokor­nej proś­by, by Bóg przy­jął przy­nie­sio­ne dary. Potem może nastą­pić oka­dze­nie. Cele­brans z boku ołta­rza umy­wa ręce, mówiąc: „Obmyj mnie, Panie, z mojej winy i oczyść mnie z grze­chu moje­go”. Umy­cie mia­ło kie­dyś zna­cze­nie prak­tycz­ne. Kapłan odbie­rał mate­rial­ne dary (np. pło­dy zie­mi) i dla­te­go potrze­bo­wał umy­cia dło­ni. Teraz jest sym­bo­lem.

Bądź obec­ny: Ręka­mi pra­cu­je­my. Obmy­wa­nie dło­ni jest obmy­wa­niem uczyn­ków. Ręce kapła­na sta­ną się dłoń­mi Chry­stu­sa. To ON jest praw­dzi­wym Kapła­nem, któ­ry skła­da na ołta­rzu ofia­rę Ojcu. Złóż swo­je zabru­dzo­ne dło­nie w dło­nie Jezu­sa. On pomo­że Ci wznieść je do Ojca.

MODLITWA NAD DARAMI
modlitwa-nad-darami

Otwórz oczy: Kapłan zwra­ca się do wier­nych z proś­bą: „Módl­cie się, aby moją i Waszą ofia­rę przy­jął Bóg, Ojciec Wszech­mo­gą­cy”. Odpo­wiedź zgro­ma­dze­nia jest for­mą bło­go­sła­wień­stwa, któ­re wier­ni wypo­wia­da­ją nad kapła­nem: „Niech Pan przyj­mie Ofia­rę z rąk two­ich na cześć i chwa­łę swo­je­go imie­nia, a tak­że na poży­tek nasz i całe­go Kościo­ła świę­te­go”. Przy­go­to­wa­nie darów koń­czy modli­twa kapła­na, któ­ra poka­zu­je ducho­wy sens tego, co się sta­ło. Jest pod­su­mo­wa­niem i zara­zem pomo­stem do modli­twy eucha­ry­stycz­nej, któ­ra zaraz się roz­pocz­nie.

Bądź obec­ny: Moją ofia­rą jest życie, któ­re od Boga pocho­dzi i do Nie­go wra­ca. Wszyst­kie indy­wi­du­al­ne dary zosta­ją włą­czo­ne w jed­ną ofia­rę Chry­stu­sa, skła­da­ną Bogu przez ręce kapła­na. Niech Two­je „Amen” ozna­cza: tak, chcę być darem, skła­dam moje życie na ołta­rzu. Nie zatrzy­muj nic dla sie­bie. Nie musisz się bać. Bóg chce Two­je życie oczy­ścić, prze­isto­czyć, pomno­żyć.

 

MODLITWA EUCHARYSTYCZNA

NAJWAŻNIEJSZA MODLITWA KOŚCIOŁA

Otwórz oczy: Pod­czas modli­twy eucha­ry­stycz­nej doko­nu­je się cud Prze­isto­cze­nia. Chry­stus sta­je się obec­ny dla nas pod posta­cia­mi chle­ba i wina. Co wię­cej, zosta­ją uobec­nio­ne wyda­rze­nia, któ­re przy­nio­sły nam zba­wie­nie: męka, śmierć, zmar­twych­wsta­nie, wnie­bo­wstą­pie­nie Jezu­sa oraz zesła­nie Ducha Świę­te­go. Na Wscho­dzie tę modli­twę nazy­wa się „ana­fo­rą”, co ozna­cza wzno­sze­nie ku górze. Na Zacho­dzie okre­śla się ją cza­sem sło­wem „kanon”. Ta nazwa pocho­dzi stąd, że od koń­ca IV wie­ku do Sobo­ru Waty­kań­skie­go II uży­wa­no tyl­ko jed­nej modli­twy eucha­ry­stycz­nej, zwa­nej kano­nem rzym­skim. Aktu­al­nie posłu­gu­je­my się kil­ko­ma modli­twa­mi eucha­ry­stycz­ny­mi. Trzy z nich są prze­zna­czo­ne na Msze św. z udzia­łem dzie­ci. Nie­któ­re nawią­zu­ją do sta­ro­żyt­no­ści, inne powsta­ły nie­daw­no. Wszyst­kie jed­nak są uło­żo­ne według usta­lo­ne­go przez tra­dy­cję sche­ma­tu, na któ­ry skła­da­ją się nastę­pu­ją­ce ele­men­ty: pre­fa­cja, akla­ma­cja „Świę­ty” (Sanc­tus), epi­kle­za, opo­wia­da­nie o usta­no­wie­niu i kon­se­kra­cja, anam­ne­za, ofia­ro­wa­nie, modli­twy wsta­wien­ni­cze, wiel­ka dokso­lo­gia. O dobo­rze modli­twy eucha­ry­stycz­nej decy­du­je cele­brans. Naj­bar­dziej zna­na jest II modli­twa eucha­ry­stycz­na, ponie­waż jest odma­wia­na naj­czę­ściej.

Bądź obec­ny: Modli­twa eucha­ry­stycz­na jest kul­mi­na­cją Eucha­ry­stii. Każ­de ludz­kie spo­tka­nie czy wyda­rze­nie ma swój moment naj­waż­niej­szy. Nie wol­no go prze­oczyć. Jeśli Bóg sta­je się w tak nie­zwy­kły spo­sób obec­ny dla mnie, to ja powi­nie­nem być tutaj cały dla Nie­go. Dzwon­ki lub gong przy­po­mi­na­ją: obudź się, miłość Boża zstę­pu­je na zie­mię.

PREFACJA I „SANCTUS”
prefacja

Otwórz oczy: Sło­wo „Eucha­ry­stia” ozna­cza dzięk­czy­nie­nie. Pre­fa­cja, roz­po­czy­na­ją­ca modli­twę eucha­ry­stycz­ną, jest modli­twą dzięk­czyn­ną Kościo­ła. Naj­czę­ściej jest śpie­wa­na. Zaczy­na się dia­lo­giem cele­bran­sa i zgro­ma­dze­nia: „Pan z wami. – I z duchem two­im. – W górę ser­ca. – Wzno­si­my je do Pana. – Dzię­ki skła­daj­my Panu Bogu nasze­mu”. Te wer­se­ty wystę­pu­ją w litur­gii już w sta­ro­żyt­no­ści. Potem kapłan w imie­niu ludu skła­da Bogu dzięk­czy­nie­nie. Dzię­ku­je za dzie­ło zba­wie­nia lub jakiś jego aspekt, zależ­nie od dnia, świę­ta lub okre­su litur­gicz­ne­go. W naj­star­szym zacho­wa­nym zbio­rze tek­stów mszal­nych (VI w.) znaj­du­je się 267 pre­fa­cji. W obec­nym msza­le jest ich 90. Są one dobie­ra­ne sto­sow­nie do obcho­dów litur­gicz­nych. Pre­fa­cja koń­czy się w wpro­wa­dze­niem do śpie­wu całe­go zgro­ma­dze­nia: „Świę­ty” (Sanc­tus). Ten hymn uwiel­bie­nia poja­wił się we Mszy już w IV wie­ku. Jego sło­wa nawią­zu­ją do biblij­nych wizji anio­łów, któ­re takim hym­nem odda­ją Bogu chwa­łę. Litur­gia ziem­ska łączy się z litur­gią w nie­bie.

Bądź obec­ny: Wezwa­nie: „Pan z wami” przy­po­mi­na nam po raz kolej­ny o obec­no­ści Jezu­sa w zgro­ma­dze­niu i w oso­bie kapła­na. Jest też wezwa­niem, aby sku­pić swo­ją uwa­gę, bo oto dzie­je się coś bar­dzo waż­ne­go. Sło­wa: „W górę ser­ca” są jak okrzyk. Nie wpa­truj się w sie­bie, mio­ta­jąc się mię­dzy pychą a depre­sją. Patrz na Boga, któ­ry pocią­ga Cię ku sobie. Ode­rwij się od tego, co w Tobie niskie, brud­ne, małe. Patrz w górę, czy­li nie trać nadziei. Nie na sobie masz pole­gać, ale na Bogu. Sło­wa pre­fa­cji opi­su­ją Jego miłość, Jego zaan­ga­żo­wa­nie po ludz­kiej, czy­li Two­jej stro­nie. Pró­buj w myślach powta­rzać sło­wa pre­fa­cji. Zobacz, jak bar­dzo jesteś obda­ro­wa­ny, ucz się wdzięcz­no­ści. A potem razem z anio­ła­mi w nie­bie śpie­waj z całych sił, że tyl­ko Bóg jest świę­ty. Jemu same­mu nale­ży się chwa­ła i cześć.

EPIKLEZA
epikleza

Otwórz oczy: To modli­twa do Ducha Świę­te­go. Kościół przy­zy­wa Ducha, aby dzię­ki Jego dzia­ła­niu doko­nał się cud eucha­ry­stycz­nej prze­mia­ny. Kapłan wycią­ga dło­nie nad dara­mi ołta­rza. W tra­dy­cji Kościo­ła gest ten był zawsze zwią­za­ny z modli­twą o udzie­le­nie Ducha Świę­te­go. W II modli­twie eucha­ry­stycz­nej epi­kle­za brzmi: „Uświęć te dary mocą Two­je­go Ducha, aby sta­ły się dla nas Cia­łem i Krwią nasze­go Pana Jezu­sa Chry­stu­sa”. Rolę epi­kle­zy w litur­gii moc­no pod­kre­śla tra­dy­cja pra­wo­sław­na. Po Prze­isto­cze­niu jest jesz­cze jed­na epi­kle­za. To zno­wu przy­wo­ła­nie Ducha Świę­te­go, lecz tym razem nad ludem, z proś­bą o cud prze­mia­ny tych, któ­rzy przyj­mu­ją Cia­ło i Krew Pań­ską. W II modli­twie eucha­ry­stycz­nej ta epi­kle­za jest bar­dzo krót­ka: „Pokor­nie bła­ga­my, aby Duch Świę­ty zjed­no­czył nas wszyst­kich, przyj­mu­ją­cych Cia­ło i Krew Chry­stu­sa”.

Bądź obec­ny: Epi­kle­za uświa­da­mia nam rolę Ducha Świę­te­go w litur­gii. Przy­zy­waj Go wraz z kapła­nem. Nie zapo­mnij, że naj­waż­niej­sze jest nie­wi­docz­ne dla oczu. To Duch Świę­ty spra­wia, że ludz­kie sło­wa, zna­ki, dary sta­ją się narzę­dziem komu­ni­ko­wa­nia Bożej miło­ści czło­wie­ko­wi.

OPOWIADANIE O USTANOWIENIU I KONSEKRACJA
opowiadanie-o-ustanowieniu-i-konsekracja

Otwórz oczy: Kapłan rela­cjo­nu­je to, co wyda­rzy­ło się pod­czas Ostat­niej Wie­cze­rzy. Chry­stus zło­żył w darze swo­je Cia­ło i Krew pod posta­cia­mi chle­ba i wina, dał Apo­sto­łom do spo­ży­wa­nia i picia oraz pole­cił im powta­rzać to miste­rium. Sło­wom towa­rzy­szą gesty. Kapłan, wypo­wia­da­jąc sło­wa kon­se­kra­cji, bie­rze do ręki hostię, następ­nie uka­zu­je ją wier­nym i przy­klę­ka w geście ado­ra­cji. Tak samo czy­ni z kie­li­chem wina. Cia­ło ozna­cza całe­go czło­wie­ka z jego odnie­sie­nia­mi do świa­ta, do innych. Jest to cia­ło wyda­ne – cał­ko­wi­cie dla innych. Krew ozna­cza życie, ale jest to krew prze­la­na, czy­li śmierć. W Eucha­ry­stii otrzy­mu­je­my śmierć, któ­ra daje życie. Owo­ce zbaw­czej ofia­ry Chry­stu­sa zosta­ją nam udzie­lo­ne, jeste­śmy włą­cze­ni w przy­mie­rze, któ­re Bóg zawarł z czło­wie­kiem przez Chry­stu­sa. Po kon­se­kra­cji kapłan ogła­sza: oto wiel­ka tajem­ni­ca wia­ry. Nasza odpo­wiedź (są czte­ry for­my) jest wyzna­niem wia­ry, że w tym, co sta­ło się na ołta­rzu, widzi­my ocza­mi wia­ry Chry­stu­sa umar­łe­go, zmar­twych­wsta­łe­go i chwa­leb­ne­go, któ­ry dopie­ro nad­cho­dzi. Czas prze­szły, teraź­niej­szy i przy­szły łączą się ze sobą w tajem­ni­czy spo­sób.

Bądź obec­ny: Pod­czas słów kon­se­kra­cji wier­ni klę­czą na znak naj­głęb­szej czci dla doko­nu­ją­ce­go się miste­rium. Wsłu­chaj się w sło­wa Chry­stu­sa, wypo­wia­da­ne usta­mi kapła­na. To wszyst­ko dzie­je się z miło­ści. Tak­że do Cie­bie! Cia­ło za Cie­bie wyda­ne, krew za Cie­bie prze­la­na. Zobacz, jak sza­lo­na jest miłość Boga do czło­wie­ka. Kie­dy kapłan uka­zu­je posta­cie eucha­ry­stycz­ne, nie spusz­czaj wzro­ku. Po to je pod­no­si nad ołta­rzem, abyś kon­tem­plo­wał, czy­li patrzył z miło­ścią. Przed Tobą Bóg, któ­ry stał się tak mały, aby móc wejść w Two­je życie i je prze­mie­nić, uczy­nić wiecz­nym. W two­ich żyłach popły­nie krew Boga. Nie zasta­na­wiaj się, jak to moż­li­we, wierz tyl­ko. Powta­rzaj w ser­cu za św. Toma­szem: „Pan mój i Bóg mój”.

ANAMNEZA, OFIAROWANIE, MODLITWY WSTAWIENNICZE
anamneza-ofiarowanie-modlitwy-wstawiennicze

Otwórz oczy: Anam­ne­za, kolej­ne grec­kie sło­wo. Pol­skie sło­wo „pamiąt­ka” brzmi dość płyt­ko i sta­tycz­nie. Anam­ne­za to wspo­mi­na­nie wyda­rzeń, któ­re przy­nio­sły nam zba­wie­nie. W III modli­twie eucha­ry­stycz­nej kapłan mówi: „Wspo­mi­na­jąc, Boże, zbaw­czą mękę Two­je­go Syna, jak rów­nież cudow­ne Jego zmar­twych­wsta­nie i wnie­bo­wstą­pie­nie…”. W nie­któ­rych modli­twach ta część jest bar­dziej roz­bu­do­wa­na i poja­wia się zaraz po Sanc­tus (np. w czwar­tej). Anam­ne­za jest czymś wię­cej niż wspo­mi­na­niem wyda­rzeń z prze­szło­ści. Jest uobec­nie­niem tych wyda­rzeń. Chry­stus umarł na krzy­żu i zmar­twych­wstał tyl­ko raz. Te wyda­rze­nia histo­rycz­nie są nie­po­wta­rzal­ne! Ponie­waż jed­nak zmar­twych­wsta­ły Chry­stus nie pod­le­ga cza­so­wi, Jego zbaw­cze dzie­ła sta­ją się obec­ne, dostęp­ne tu i teraz. Ich zbaw­cza moc ogra­nia tych, któ­rzy je teraz wspo­mi­na­ją.

Zaraz po anam­ne­zie nastę­pu­je modli­twa zło­że­nia ofia­ry. „Wej­rzyj, pro­si­my na dar Two­je­go Kościo­ła i przyj­mij Ofia­rę, przez któ­rą nas pojed­na­łeś ze sobą” – tak lub podob­nie modli się cele­brans. Nie ozna­cza to, że Kościół, jak­by sam z sie­bie, obok krzy­ża, skła­da na nowo Bogu Ojcu w ofie­rze Syna, aby uzy­skać łaskę prze­ba­cze­nia. Kościół włą­cza się w jedy­ną ofia­rę Chry­stu­sa, zosta­je nie­ja­ko pocią­gnię­ty w górę miło­ścią, któ­ra wykrwa­wi­ła się na krzy­żu. Kon­se­kwen­cją tego włą­cze­nia w ofiar­ni­czy ruch Chry­stu­sa są modli­twy wsta­wien­ni­cze za papie­ża, bisku­pa, ducho­wień­stwo, wier­nych żywych i umar­łych. Kapłan wspo­mi­na tak­że świę­tych. Te modli­twy przy­po­mi­na­ją, że w Eucha­ry­stii cały Kościół jest ducho­wo obec­ny.

Bądź obec­ny: Patrz ocza­mi wia­ry na ołtarz. Stań wraz z Janem i Mary­ją pod krzy­żem. Jak ucznio­wie z Emaus, roz­po­znaj Zmar­twych­wsta­łe­go po łama­niu chle­ba. Poczuj powiew Ducha, jak wte­dy w Wie­czer­ni­ku. Miłość Boga sta­je się widocz­na, dostęp­na, doty­kal­na. Ona jest ponad histo­rią. Ona jest tu, na ołta­rzu, dla Cie­bie. Daj się jej ogar­nąć, pocią­gnąć. Złóż sie­bie w ofie­rze wraz z Chry­stu­sem. Poczuj się jed­no­ścią z całym Kościo­łem – wspól­no­tą zba­wio­nych. Tak­że z tymi, któ­rzy są już w domu Ojca.

KOŃCOWA DOKSOLOGIA
koncowa-doksologia

Otwórz oczy: Kapłan bie­rze pate­nę z Hostią oraz kie­lich i trzy­ma­jąc je pod­nie­sio­ne wypo­wia­da lub śpie­wa sło­wa uwiel­bie­nia Boga: „Przez Chry­stu­sa, z Chry­stu­sem i w Chry­stu­sie, Tobie, Boże, Ojcze wszech­mo­gą­cy, w jed­no­ści Ducha Świę­te­go, wszel­ka cześć i chwa­ła, przez wszyst­kie wie­ki wie­ków”. Potwier­dze­niem tej modli­twy jest „Amen” wypo­wia­da­ne przez zgro­ma­dze­nie. Dopie­ro po jego wypo­wie­dze­niu kapłan może poło­żyć pate­nę i kie­lich na ołta­rzu. To jest naj­waż­niej­sze „Amen” w całej Mszy świę­tej. Jest to ducho­wy pod­pis pod modli­twą eucha­ry­stycz­ną zano­szo­ną przez kapła­na. Dobrze, jeśli to „Amen” jest śpie­wa­ne uro­czy­ście.

Bądź obec­ny: Dokso­lo­gia to odda­nie chwa­ły Bogu Ojcu. Two­je życie ma być tak­że dokso­lo­gią, żyjesz ku chwa­le Boga. Two­je życie ma być przez, z i w Chry­stu­sie oraz w Duchu Świę­tym. Tak, to jest misty­ka. Two­je „Amen” wyra­ża udział w powszech­nym kapłań­stwie Chry­stu­sa na mocy chrztu. Wypo­wiedz je świa­do­mie, moc­no, z głę­bi ser­ca. To jest Two­je „tak” powie­dzia­ne Bożej miło­ści, to jest zgo­da na speł­nia­nie się woli Bożej w Two­im życiu.

OBRZĘDY KOMUNII ŚWIĘTEJ

modlitwa-panska

MODLITWA PAŃSKA

Otwórz oczy: Tej modli­twy nauczył nas sam Jezus. Nie dzi­wi więc fakt, że sta­ła się ona ele­men­tem litur­gii Mszy świę­tej. Omó­wie­nie tre­ści „Ojcze nasz” prze­kro­czy­ło­by ramy nasze­go Prze­wod­ni­ka. Ostat­ni roz­dział Kate­chi­zmu Kościo­ła Kato­lic­kie­go poświę­co­ny jest w cało­ści Modli­twie Pań­skiej (nume­ry 2759–2864). W litur­gii ran­gę modli­twy pod­kre­śla uro­czy­ste wpro­wa­dze­nie kapła­na. Zmie­nia się ono w róż­nych okre­sach litur­gicz­nych, cele­brans może powie­dzieć je tak­że swo­imi sło­wa­mi. Modli­twa jest odma­wia­na lub śpie­wa­na przez całe zgro­ma­dze­nie. Sam kapłan doda­je na koń­cu tzw. embo­lizm, czy­li roz­wi­nię­cie ostat­niej proś­by Modli­twy Pań­skiej. Jest to bła­ga­nie o uwol­nie­nie wspól­no­ty spod mocy zła. Embo­lizm koń­czy się sło­wa­mi odma­wia­ny­mi przez lud: „Bo Two­je jest kró­le­stwo, i potę­ga, i chwa­ła na wie­ki”. To zda­nie (dokso­lo­gia) poja­wia się w nie­któ­rych ręko­pi­sach Nowe­go Testa­men­tu jako zakoń­cze­nie „Ojcze nasz”. Pro­te­stan­ci odma­wia­ją je łącz­nie z Modli­twą Pań­ską.

Bądź obec­ny: Zachę­ta kapła­na powin­na zmo­bi­li­zo­wać nas do świa­do­me­go wypo­wia­da­nia słów Modli­twy Pań­skiej. Cza­sem spóź­nia­my się i sło­wa „Ojcze nasz” odma­wia sam ksiądz. To nie­do­brze. Wezwa­nie Boga jako Ojca ma szcze­gól­ne zna­cze­nie wła­śnie przed Komu­nią. Za chwi­lę zjed­no­czy­my się z Bożym Synem. Tyl­ko z Nim i w Nim jeste­śmy przy­bra­ny­mi dzieć­mi Jedy­ne­go Ojca, któ­ry jest w nie­bie. Woła­nie o chleb powsze­dni ozna­cza tak­że proś­bę o Chleb eucha­ry­stycz­ny. Proś­ba o Boże prze­ba­cze­nie jest powią­za­na z prze­ba­cze­niem „naszym wino­waj­com”. Za chwi­lę wyra­zi to znak poko­ju.

OBRZĘD POKOJU
obrzed-pokoju

Otwórz oczy: Kościół pro­si teraz przez usta kapła­na o udzie­le­nie poko­ju i jed­no­ści dla wspól­no­ty wie­rzą­cych i całej ludz­kiej rodzi­ny. Następ­nie cele­brans wypo­wia­da życze­nie poko­ju: „Pokój Pań­ski niech zawsze będzie z Wami”, a zgro­ma­dze­nie odpo­wia­da: „I z duchem Two­im”. Potem dia­kon lub kapłan zachę­ca do prze­ka­za­nia sobie zna­ku poko­ju. Daw­niej był to tzw. poca­łu­nek poko­ju. Dzi­siaj for­ma prze­ka­za­nia zna­ku poko­ju bywa róż­na, zależ­nie od kul­tu­ry czy lokal­nej tra­dy­cji. W Pol­sce dopusz­czo­ne są dwie for­my: ukłon w stro­nę naj­bli­żej sto­ją­cych lub poda­nie im ręki. Moż­na to uczy­nić w mil­cze­niu lub wypo­wie­dzieć sło­wa: „Pokój Pań­ski niech zawsze będzie z tobą” lub kró­cej: „Pokój z tobą”. Przyj­mu­ją­cy odpo­wia­da: „Amen”. Nale­ży jed­nak zacho­wać jed­no­li­ty znak w całym zgro­ma­dze­niu.

Bądź obec­ny: Praw­dzi­wy pokój pocho­dzi od Chry­stu­sa. Tę praw­dę przy­po­mi­na modli­twa kapła­na. Ponie­waż sam Jezus udzie­la nam poko­ju, jeste­śmy wezwa­ni, by dzie­lić się tym darem. Nie­moż­li­wa jest komu­nia, czy­li wspól­no­ta z Bogiem, bez komu­nii z bliź­ni­mi. Spójrz ser­decz­nie na bra­ta, sio­strę sto­ją­cych obok Cie­bie. To nie są obcy ludzie. Kościół jest wszak domem, rodzi­ną, wspól­no­tą osób. Tak­że od Cie­bie zale­ży, czy będzie to pusty gest, czy głę­bo­ko prze­ży­ty sym­bol. Znak poko­ju jest tak­że zna­kiem pojed­na­nia. Komu nie poda­jesz dło­ni? Z kim żyjesz w nie­zgo­dzie?

ŁAMANIE CHLEBA
lamanie-chleba

Otwórz oczy: Cele­brans łamie Chleb eucha­ry­stycz­ny. Daw­niej, kie­dy uży­wa­no dużych bochen­ków chle­ba, ta czyn­ność mia­ła zna­cze­nie prak­tycz­ne i była bar­dziej wymow­nym zna­kiem. Dzi­siaj, kie­dy uży­wa­my małych hostii, poła­ma­na zosta­je tyl­ko jed­na duża Hostia prze­zna­czo­na dla kapła­na. Ten gest wyko­nał Jezus pod­czas Ostat­niej Wie­cze­rzy. W cza­sach apo­stol­skich całą Mszę nazy­wa­no Łama­niem Chle­ba. Ten gest ozna­cza, że wier­ni, choć licz­ni, two­rzą jed­no cia­ło (Kościół) przez przyj­mo­wa­nie cząst­ki z jed­ne­go Chle­ba, któ­rym jest Chry­stus. Kapłan wpusz­cza do kie­li­cha cząst­kę Hostii. Ten znak wywo­dzi się naj­praw­do­po­dob­niej z daw­nej litur­gii papie­skiej (V w.). Do kie­li­cha wkła­da­no cząst­kę kon­se­kro­wa­ne­go Chle­ba, ale z poprzed­niej Eucha­ry­stii. Ozna­cza­ło to jed­ność Eucha­ry­stii spra­wo­wa­nej wczo­raj i dziś. Inny rzym­ski zwy­czaj pole­gał na zano­sze­niu cząst­ki Cia­ła Pań­skie­go z Mszy papie­skiej do innych rzym­skich świą­tyń. Tę cząst­kę umiesz­czał kapłan w kie­li­chu tuż przed Komu­nią. Wyra­ża­ło to jed­ność całe­go rzym­skie­go Kościo­ła ze swo­im bisku­pem. Pod­czas łama­nia Chle­ba zgro­ma­dze­nie śpie­wa lub recy­tu­je „Baran­ku Boży”. To wezwa­nie może być powtó­rzo­ne wie­lo­krot­nie, aż obrzęd się zakoń­czy. Ostat­nie wezwa­nie koń­czy się sło­wa­mi: „Obdarz nas poko­jem”.

Bądź obec­ny: Łama­nie chle­ba i zmie­sza­nie posta­ci nie zawsze są dobrze widocz­ne. War­to jed­nak wie­dzieć, co się dzie­je. Cia­ło Jezu­sa na krzy­żu też zosta­ło „poła­ma­ne”, aby teraz mogło być roz­dzie­lo­ne mię­dzy nas. Kie­dy śpie­wa­my „Baran­ku Boży”, zwra­ca­my się do same­go Jezu­sa. To nawią­za­nie do baran­ka pas­chal­ne­go. Izra­eli­ci w noc wyj­ścia z Egip­tu skro­pi­li drzwi domów jego krwią i to ochro­ni­ło ich od śmier­ci. Krew Jezu­sa-Baran­ka wyba­wia nas od śmier­ci i grze­chów. Roz­dzie­lo­ne od sie­bie Cia­ło i Krew ozna­cza­ją śmierć. Zmie­sza­nie obu posta­ci, któ­re­go doko­nu­je kapłan, moż­na odczy­tać jako sym­bol Zmar­twych­wsta­nia. Cia­ło i Krew są zno­wu razem, bo Jezus żyje. Chce nam dać udział w tym życiu.

SPOŻYWANIE CIAŁA I KRWI PAŃSKIEJ

Otwórz oczy: Kapłan odma­wia po cichu modli­twę, któ­rą przy­go­to­wu­je się do owoc­ne­go przy­ję­cia Cia­ła i Krwi Chry­stu­sa. Wier­ni czy­nią to samo, modląc się w mil­cze­niu. Nie­ste­ty, ta chwi­la mil­cze­nia po „Baran­ku Boży” czę­sto umy­ka. Następ­nie kapłan, trzy­ma­jąc nad pate­ną albo kie­li­chem Chleb eucha­ry­stycz­ny, uka­zu­je go wier­nym i zapra­sza na Ucztę Chry­stu­sa. Wszy­scy wypo­wia­da­ją sło­wa pokor­ne­go set­ni­ka z Kafar­naum (Mt 8,8).: „Panie, nie jestem godzien, abyś przy­szedł do mnie…”. Prze­pi­sy litur­gicz­ne zale­ca­ją, aby wier­ni, podob­nie jak kapłan, spo­ży­wa­li Cia­ło Pań­skie w posta­ci Hostii kon­se­kro­wa­nych w cza­sie danej Mszy świę­tej. Dzię­ki temu Komu­nia wyraź­niej poka­zu­je udział w aktu­al­nie spra­wo­wa­nej Ofie­rze. Udzie­la­nie Komu­nii świę­tej z pusz­ki znaj­du­ją­cej się w taber­na­ku­lum powin­no być ogra­ni­czo­ne do sytu­acji wyjąt­ko­wych, co w niczym nie naru­sza nauki Kościo­ła o trwa­łej obec­no­ści Chry­stu­sa w kon­se­kro­wa­nych Posta­ciach. Nie­ste­ty, to zale­ce­nie bywa powszech­nie lek­ce­wa­żo­ne.

Jako pierw­szy przyj­mu­je Komu­nię kapłan. Potem roz­da­je ją wier­nym. Zale­ca się pro­ce­syj­ne pod­cho­dze­nie do Komu­nii świę­tej. Komu­nii towa­rzy­szy śpiew. Komu­nię świę­tą moż­na przy­jąć w posta­wie klę­czą­cej lub sto­ją­cej. Wier­ni przyj­mu­ją­cy Cia­ło Pań­skie w posta­wie sto­ją­cej wyko­nu­ją wcze­śniej skłon cia­ła lub przy­klę­ka­ją na jed­no kola­no. Kapłan uka­zu­je każ­de­mu unie­sio­ną Hostię, mówiąc: „Cia­ło Chry­stu­sa”. Wier­ny odpo­wia­da: „Amen”. Komu­nii świę­tej udzie­la się przez poda­nie Hostii wprost do ust. Jeśli ktoś pro­si o Komu­nię przez gest wycią­gnię­tych dło­ni, nale­ży mu jej udzie­lić na dłoń (takie jest posta­no­wie­nie Epi­sko­pa­tu Pol­ski). W okre­ślo­nych przy­pad­kach wszyst­kim wier­nym udzie­la się Komu­nii św. pod dwie­ma posta­cia­mi. W kil­ku die­ce­zjach w Pol­sce bisku­pi zezwo­li­li, by cele­brans mógł udzie­lać jej zawsze, kie­dy uzna to za moż­li­we i poży­tecz­ne. War­to, by Komu­nia pod dwie­ma posta­cia­mi sta­ła się bar­dziej powszech­na.

Bądź obec­ny: Komu­nia ozna­cza zjed­no­cze­nie. Z samym Bogiem! Jak cel­nik z Kafar­naum, nie jesteś godzien. A jed­nak Pan przy­cho­dzi do Cie­bie. Daje sie­bie jako pokarm. To nie tyle ja przyj­mu­ję Chry­stu­sa, co On przyj­mu­je mnie. Nie kon­cen­truj się na tym, czy odczu­wasz obec­ność Jezu­sa. Nie emo­cje są tu naj­waż­niej­sze, ale wia­ra. Niech Two­je „Amen” będzie wyzna­niem wia­ry w obec­ność Chry­stu­sa w kawał­ku chle­ba. Po Komu­nii nie zamy­kaj się w sobie. Śpie­waj razem ze wszyst­ki­mi. Nie klę­kaj, jeśli to prze­szka­dza innym w pro­ce­sji. Przez Komu­nię sta­je­my się bar­dziej Kościołem–wspólnotą, jed­nym cia­łem.

MODLITWA PO KOMUNII
modlitwa-po-komunii

Otwórz oczy: Po roz­dzie­le­niu Komu­nii kapłan doko­nu­je tzw. pury­fi­ka­cji, czy­li oczysz­cze­nia pate­ny i kie­li­cha. Powi­nien czy­nić to z boku ołta­rza lub na tzw. kre­den­sie. Potem moż­na przez chwi­lę pomo­dlić się w ciszy lub zaśpie­wać psalm, pieśń pochwal­ną albo hymn. Na zakoń­cze­nie modli­twy ludu kapłan wypo­wia­da modli­twę po Komu­nii, w któ­rej pro­si o owo­ce cele­bro­wa­ne­go miste­rium. Lud odpo­wia­da: „Amen”.

Bądź obec­ny: Oczysz­cze­nie naczyń litur­gicz­nych przy­po­mi­na o tym, że prze­mia­na eucha­ry­stycz­na jest trwa­ła. W taber­na­ku­lum prze­cho­wu­je się Hostie na komu­nię dla cho­rych i do ado­ra­cji. Dzię­kuj w ciszy lub śpie­wem za dar zjed­no­cze­nia. Kapłan modli się o owo­ce Eucha­ry­stii tak­że w Two­im życiu. Łatwo jest prze­cho­wy­wać Jezu­sa w taber­na­ku­lum. Trud­niej zacho­wać Go w ser­cu w codzien­no­ści, pozwo­lić Mu na trwa­łą prze­mia­nę ser­ca.

 

OBRZĘDY ZAKOŃCZENIA

obrzedy-zakonczenia

OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE

Po modli­twie po Komu­nii moż­na podać ogło­sze­nia. Ich treść jest w jakimś stop­niu odzwier­cie­dle­niem tego, czym żyje dana wspól­no­ta. Mszał stwier­dza wyraź­nie, że mają one być krót­kie.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

Kapłan po raz kolej­ny i ostat­ni przy­po­mi­na nam praw­dę o Bożej obec­no­ści – „Pan z wami”. Następ­nie udzie­la bło­go­sła­wień­stwa, kre­śląc znak krzy­ża nad zgro­ma­dze­niem. Ten znak oraz świę­te imię Boga – Ojca, Syna i Ducha Świę­te­go są klam­rą spi­na­ją­cą cały obrzęd Eucha­ry­stii.

Znak krzy­ża na począt­ku wpro­wa­dził nas w głąb miste­rium, teraz pro­wa­dzi do życia odno­wio­ne­go spo­tka­niem ze Zmar­twych­wsta­łym.

ODESŁANIE LUDU

Dia­kon lub sam kapłan wypo­wia­da sło­wa: „Idź­cie w poko­ju Chry­stu­sa”. Odpo­wia­da­my: „Bogu niech będą dzię­ki”. Roze­sła­nia nie moż­na rozu­mieć jako banal­ne­go stwier­dze­nia „idź­cie już sobie”. Te sło­wa trze­ba inter­pre­to­wać w kon­tek­ście słów Jezu­sa: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam” (J 20,21). Jest to wezwa­nie, aby sło­wo i miłość Boga, któ­ry­mi zosta­li­śmy nakar­mie­ni pod­czas Uczty eucha­ry­stycz­nej, zanieść do domu, do nasze­go śro­do­wi­ska. Łaska Boża jest darem, ale i zada­niem, misją.

Przez wie­ki po bło­go­sła­wień­stwie uży­wa­no łaciń­skie­go zwro­tu: Ite, mis­sa est. War­to wie­dzieć, że od tych słów wzię­ło się okre­śle­nie „Msza”. Sło­wo mis­sa wywo­dzi się od łac. dimis­sio – ozna­cza­ją­ce­go roze­sła­nie.

ODDANIE CZCI OŁTARZOWI

Po Bło­go­sła­wień­stwie i ode­sła­niu ludu na znak czci, kapłan cału­je ołtarz.