Serwis  ORRKEdytuj Edytuj datę i godzinę

Biu­le­tyn lide­rów i asy­sten­tów ruchów oraz sto­wa­rzy­szeń kato­lic­kich


War­sza­wa                                                                   sier­pień  2019                                                    Numer  110

Kościół  a  gender

            Mimo waka­cji prze­sy­ła­my kolej­ny numer „Ser­wi­su ORRK”, któ­ry zawie­ra waż­ny doku­ment Sto­li­cy Apo­stol­skiej. W tek­ście czy­ta­my: „Kon­gre­ga­cja ds. Edu­ka­cji Kato­lic­kiej powie­rza ten tekst – szcze­gól­nie w śro­do­wi­skach, któ­rych doty­czy to zja­wi­sko, tym wszyst­kim, któ­rym leży na ser­cu spra­wa wycho­wa­nia, a zwłasz­cza wspól­no­tom wycho­waw­czym szkół kato­lic­kich oraz oso­bom inspi­ru­ją­cym się chrze­ści­jań­ską wizją życia, pra­cu­ją­cym w innych typach szkół. Doku­ment ten jest adre­so­wa­ny tak­że do rodzi­ców, uczniów, dyrek­to­rów szkół i ich pra­cow­ni­ków, a rów­nież do bisku­pów, kapła­nów, zakon­ni­ków i zakon­nic, ruchów kościel­nych, sto­wa­rzy­szeń wier­nych świec­kich oraz innych orga­nów”.

*  *  *  *  *  *

Kongregacja ds. Edukacji Katolickiej

Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę” z myślą o drodze dialogu
na temat kwestii gender w edukacji
Watykan 2019

WPROWADZENIE

  1. Coraz powszech­niej­sza jest świa­do­mość, że sta­je­my obec­nie w obli­czu w tego, co moż­na słusz­nie nazwać kry­zy­sem wycho­waw­czym, szcze­gól­nie w odnie­sie­niu do kwe­stii uczu­cio­wo­ści i płcio­wo­ści. W wie­lu przy­pad­kach pla­no­wa­ne są i wdra­ża­ne pro­gra­my naucza­nia, w któ­rych „pre­zen­to­wa­ne są kon­cep­cje oso­by i życia pozor­nie neu­tral­ne, lecz w rze­czy­wi­sto­ści odzwier­cie­dla­ją­ce antro­po­lo­gię sprzecz­ną z wia­rą i z pra­wym rozu­mem” [1]. Dez­orien­ta­cja antro­po­lo­gicz­na, powszech­nie cechu­ją­ca kli­mat kul­tu­ro­wy naszych cza­sów, przy­czy­ni­ła się z pew­no­ścią do desta­bi­li­za­cji rodzi­ny jako insty­tu­cji, nio­sąc ze sobą skłon­ność do zama­zy­wa­nia róż­nic mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą, uwa­ża­nych jedy­nie za skut­ki uwa­run­ko­wań histo­rycz­no-kul­tu­ro­wych.
  2. W tym kon­tek­ście misja wycho­waw­cza sta­je przed wyzwa­niem, któ­re „wyła­nia się z róż­nych form ide­olo­gii, ogól­nie zwa­nej «gen­der», któ­ra «zaprze­cza róż­ni­cy i natu­ral­nej kom­ple­men­tar­no­ści męż­czy­zny i kobie­ty. Uka­zu­je ona spo­łe­czeń­stwo bez róż­nic płcio­wych i bana­li­zu­je pod­sta­wy antro­po­lo­gicz­ne rodzi­ny. Ide­olo­gia ta wpro­wa­dza pro­jek­ty edu­ka­cyj­ne i wytycz­ne legi­sla­cyj­ne pro­mu­ją­ce toż­sa­mość oso­bi­stą i związ­ki emo­cjo­nal­ne w cał­ko­wi­tym ode­rwa­niu od róż­nic bio­lo­gicz­nych mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą. Toż­sa­mość czło­wie­ka jest zda­na na indy­wi­du­ali­stycz­ny wybór, któ­ry może się rów­nież z cza­sem zmieniać»”[2].

Spis  tre­ści

- Waty­kań­ski doku­ment o gen­der: „Stwo­rzył ich jako męż­czy­znę i kobie­tę”                                  1
— Oświad­cze­nia Rady KEP ds. Apo­stol­stwa Świec­kich w spra­wie narzu­ca­nia ide­olo­gii LGBT          13
— Apo­stol­stwo Modli­twy Świa­to­wą Sie­cią Modli­twy Papie­ża                                                          15
— Piel­grzym­ka Ruchu Rodzi­na Radia Mary­ja                                                                                    15
— Modli­twa w reak­cji na „marsz rów­no­ści” w Kiel­cach                                                                     16
— Lide­rzy kato­lic­cy ape­lu­ją o obro­nę pod­sta­wo­wych war­to­ści                                                        17
— Otwar­to nowy ośro­dek dla osób bez­dom­nych Wspól­no­ty Chleb Życia                                       18
— Kalen­darz naj­bliż­szych spo­tkań ORRK                                                                                          19

1

  1. Wyda­je się oczy­wi­ste, że kwe­stia ta nie może być oddzie­lo­na od szer­szej per­spek­ty­wy wycho­wa­nia do miło­ści [3], któ­ra musi zaofe­ro­wać — jak przed­sta­wił Sobór Waty­kań­ski II — „pozy­tyw­ne, mądre i odpo­wied­nie do wie­ku wycho­wa­nie sek­su­al­ne” w obrę­bie nie­zby­wal­ne­go pra­wa wszyst­kich do otrzy­my­wa­nia „wycho­wa­nia odpo­wia­da­ją­ce­go ich wła­sne­mu celo­wi, dosto­so­wa­ne­go do wro­dzo­nych zdol­no­ści, płci, ojczy­stych tra­dy­cji kul­tu­ro­wych, a jed­no­cze­śnie otwar­te­go na bra­ter­skie współ­ży­cie z inny­mi naro­da­mi, celem two­rze­nia praw­dzi­wej jed­no­ści i poko­ju na zie­mi” [4]. W związ­ku z tym Kon­gre­ga­cja ds. Edu­ka­cji Kato­lic­kiej przed­sta­wi­ła już pew­ne spo­strze­że­nia w doku­men­cie: Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści. Zasad­ni­cze cechy wycho­wa­nia sek­su­al­ne­go [5].
  2. Chrze­ści­jań­ska wizja antro­po­lo­gicz­na postrze­ga płcio­wość jako pod­sta­wo­wy skład­nik oso­bo­wo­ści, jej spo­so­bu bycia, prze­ja­wia­nia sie­bie, komu­ni­ko­wa­nia się z inny­mi, odczu­wa­nia, wyra­ża­nia i prze­ży­wa­nia ludz­kiej miło­ści. Dla­te­go sta­no­wi ona inte­gral­ną część roz­wo­ju oso­bo­wo­ści i jej pro­ce­su wycho­waw­cze­go. „Rze­czy­wi­ście, z płci wyni­ka­ją cechy cha­rak­te­ry­stycz­ne, któ­re w dzie­dzi­nie bio­lo­gii, psy­cho­lo­gii i ducho­wo­ści, czy­nią oso­bę męż­czy­zną i kobie­tą, i któ­re z tego powo­du mają ogrom­ne zna­cze­nie dla roz­wo­ju doj­rza­ło­ści poszcze­gól­nych ludzi i ich włą­cze­nia się w życie spo­łecz­ne” [6]. W pro­ce­sie roz­wo­ju „taka róż­no­rod­ność, zwią­za­na z dopeł­nia­niem się wza­jem­nym obu płci, w peł­ni odpo­wia­da Boże­mu zamy­sło­wi, według powo­ła­nia, do któ­re­go każ­dy jest wezwa­ny” [7]. Dla­te­go „wycho­wa­nie emo­cjo­nal­ne do płcio­wo­ści win­no mieć na uwa­dze cało­ścio­wą wizję oso­by ludz­kiej i dążyć kon­se­kwent­nie do inte­gra­cji ele­men­tów bio­lo­gicz­nych, psy­cho-emo­cjo­nal­nych, spo­łecz­nych i ducho­wych” [8].
  3. Kon­gre­ga­cja ds. Edu­ka­cji Kato­lic­kiej, w ramach swo­ich kom­pe­ten­cji, zamie­rza przed­sta­wić obec­nie pew­ne reflek­sje, któ­re mogły­by ukie­run­ko­wać oraz wspie­rać oso­by zaan­ga­żo­wa­ne w wycho­wa­nie nowych poko­leń, aby sta­wić czo­ła naj­bar­dziej dys­ku­to­wa­nym dzi­siaj pyta­niom doty­czą­cym ludz­kiej płcio­wo­ści w świe­tle powo­ła­nia do miło­ści, do któ­re­go wezwa­na jest każ­da oso­ba [9]. W ten spo­sób chce­my krze­wić meto­do­lo­gię wyra­ża­ją­cą się w trzech posta­wach: słu­cha­nia, uza­sad­nia­nia i pro­po­no­wa­nia, sprzy­ja­ją­cych spo­tka­niu z wyma­ga­nia­mi osób i wspól­not. Wysłu­cha­nie bowiem potrzeb dru­gie­go czło­wie­ka oraz zro­zu­mie­nie róż­nych uwa­run­ko­wań pro­wa­dzą do dzie­le­nia się ele­men­ta­mi racjo­nal­ny­mi i przy­go­to­wu­ją do chrze­ści­jań­skie­go wycho­wa­nia zako­rze­nio­ne­go w wie­rze, któ­ra „wszyst­ko oświe­tla nowym świa­tłem. Uka­zu­je Boski zamiar co do cało­ścio­we­go powo­ła­nia czło­wie­ka” [10].
  4. Podej­mu­jąc dro­gę dia­lo­gu w odnie­sie­niu do kwe­stii gen­der w edu­ka­cji trze­ba uwzględ­nić róż­ni­cę mię­dzy ide­olo­gią gen­der z jed­nej stro­ny, a całym obsza­rem badań nad płcią spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą pod­ję­tych przez nauki huma­ni­stycz­ne. Pod­czas gdy ide­olo­gia usi­łu­je, jak wska­zał papież Fran­ci­szek, odpo­wie­dzieć „na pew­ne, cza­sa­mi zro­zu­mia­łe aspi­ra­cje”, ale pró­bu­je się rów­nież „narzu­cić jako myśl domi­nu­ją­ca okre­śla­ją­ca nawet edu­ka­cję dzie­ci” [11], a tym samym unie­moż­li­wia spo­tka­nie, to nie bra­ku­je poszu­ki­wań nauko­wych nad gen­der, któ­re sta­ra­ją się osią­gnąć głęb­sze zro­zu­mie­nie spo­so­bów, w jakie prze­ży­wa się w róż­nych kul­tu­rach róż­ni­cę płci mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą. W odnie­sie­niu do tego typu badań moż­li­we jest otwar­cie się na słu­cha­nie, argu­men­ta­cję i na pro­po­zy­cje.
  5. Zatem Kon­gre­ga­cja ds. Edu­ka­cji Kato­lic­kiej powie­rza ten tekst – szcze­gól­nie w śro­do­wi­skach, któ­rych doty­czy to zja­wi­sko, tym wszyst­kim, któ­rym leży na ser­cu spra­wa wycho­wa­nia, a zwłasz­cza wspól­no­tom wycho­waw­czym szkół kato­lic­kich oraz oso­bom inspi­ru­ją­cym się chrze­ści­jań­ską wizją życia, pra­cu­ją­cym w innych typach szkół. Doku­ment ten jest adre­so­wa­ny tak­że do rodzi­ców, uczniów, dyrek­to­rów szkół i ich pra­cow­ni­ków, a rów­nież do bisku­pów, kapła­nów, zakon­ni­ków i zakon­nic, ruchów kościel­nych, sto­wa­rzy­szeń wier­nych świec­kich oraz innych orga­nów.

SŁUCHANIE

Krót­ka histo­ria

  1. Pierw­szą posta­wą tych, któ­rzy chcą pod­jąć dia­log, jest słu­cha­nie. Cho­dzi przede wszyst­kim o słu­cha­nie i zro­zu­mie­nie tego, co wyda­rzy­ło się w ostat­nich dzie­się­cio­le­ciach. Nadej­ście dwu­dzie­ste­go wie­ku — z jego wizja­mi antro­po­lo­gicz­ny­mi – przy­nio­sło ze sobą pierw­sze kon­cep­cje gen­der, z jed­nej stro­ny opar­te na wyłącz­nie socjo­lo­gicz­nym odczy­ta­niu zróż­ni­co­wań sek­su­al­nych, a z dru­giej na pod­kre­śle­niu wol­no­ści jed­nost­ki. W poło­wie stu­le­cia naro­dzi­ło się wie­le badań, któ­re kła­dły nacisk na pod­kre­śla­nie uwa­run­ko­wań zewnętrz­nych a tak­że ich wpły­wy na oso­bi­ste okre­śle­nie płci. Bada­nia te, zasto­so­wa­ne do sek­su­al­no­ści, mia­ły poka­zać, że toż­sa­mość płcio­wa ma wię­cej wspól­ne­go z kon­struk­cją spo­łecz­ną, niż z pod­sta­wa­mi natu­ral­ny­mi czy bio­lo­gicz­ny­mi.
  2. Sta­no­wi­ska te są zbież­ne, zaprze­cza­jąc ist­nie­niu ory­gi­nal­ne­go daru, uprzed­nie­go wzglę­dem nas i kon­sty­tu­tyw­ne­go dla naszej toż­sa­mo­ści oso­bo­wej, two­rzą­ce­go nie­zbęd­ną pod­sta­wę dla wszyst­kich naszych dzia­łań. W rela­cjach mię­dzy­ludz­kich liczy się tyl­ko miłość mię­dzy jed­nost­ka­mi, bez wzglę­du na róż­ni­cę płci i pro­kre­ację uwa­ża­ną za nie­istot­ną dla budo­wa­nia rodzi­ny. W ten spo­sób prze­cho­dzi się od insty­tu­cjo­nal­ne­go mode­lu rodzi­ny — posia­da­ją­ce­go struk­tu­rę i cele, któ­re nie zale­żą od indy­wi­du­al­nych subiek­tyw­nych pre­fe­ren­cji mał­żon­ków — do wizji czy­sto umow­nej i wolun­ta­ry­stycz­nej.
  3. Z cza­sem teo­rie gen­der roz­sze­rzy­ły zakres swe­go zasto­so­wa­nia. Na począt­ku lat dzie­więć­dzie­sią­tych minio­ne­go wie­ku sku­pi­ły się na moż­li­wo­ści samo­okre­śle­nia przez jed­nost­ki swo­ich skłon­no­ści sek­su­al­nych nie uwzględ­nia­jąc wza­jem­no­ści i kom­ple­men­tar­no­ści rela­cji męż­czy­zny i kobie­ty, jak rów­nież pro­kre­acyj­ne­go celu płcio­wo­ści. Co wię­cej, wysu­wa się nawet rady­kal­ny roz­dział mię­dzy płcio­wo­ścią kul­tu­ro­wą (gen­der) a płcią bio­lo­gicz­ną (sex), pod­kre­śla­jąc pierw­szeń­stwo roli spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej płci wzglę­dem płcio­wo­ści bio­lo­gicz­nej. Cel ten jest postrze­ga­ny jako waż­ny etap w ewo­lu­cji ludz­ko­ści, w któ­rej zakła­da się „spo­łe­czeń­stwo bez róż­nic płcio­wych” [12].
  4. W tym kon­tek­ście kul­tu­ro­wym jest jasne, że płeć bio­lo­gicz­na i płeć spo­łecz­no-kul­tu­ro­wa nie są już syno­ni­ma­mi, a zatem poję­cia­mi wymien­ny­mi, ponie­waż opi­su­ją dwie róż­ne rze­czy­wi­sto­ści. Płeć bio­lo­gicz­na okre­śla przy­na­leż­ność do jed­nej z dwóch kate­go­rii bio­lo­gicz­nych, któ­re wywo­dzą się z ory­gi­nal­nej dia­dy, kobie­ty i męż­czy­zny. Nato­miast płeć spo­łecz­no-kul­tu­ro­wa to spo­sób, w jaki prze­ży­wa się w każ­dej kul­tu­rze róż­ni­cę mię­dzy obie­ma płcia­mi. Pro­blem nie pole­ga na samym roz­róż­nie­niu, któ­re moż­na zin­ter­pre­to­wać popraw­nie, ale na oddzie­le­niu płci bio­lo­gicz­nej od płci spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej. Z tego roz­dzie­le­nia wyni­ka roz­róż­nie­nie róż­nych „orien­ta­cji sek­su­al­nych”, któ­re nie są już okre­ślo­ne przez róż­ni­cę płci bio­lo­gicz­nej mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą, ale mogą przyj­mo­wać inne for­my, okre­ślo­ne jedy­nie przez rady­kal­nie auto­no­micz­ną jed­nost­kę. Ponad­to sama kon­cep­cja płci spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej zale­ży od subiek­tyw­nej posta­wy oso­by, któ­ra może wybrać płeć spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą nie odpo­wia­da­ją­cą jej płci bio­lo­gicz­nej, a zatem ze spo­so­bem, w jaki poj­mu­ją ją inni (trans­pł­cio­wość).
  5. W nara­sta­ją­cej sprzecz­no­ści mię­dzy natu­rą a kul­tu­rą pro­po­zy­cje teo­rii gen­der łączą się w okre­śle­niu queer, odno­szą­cym się do wymia­rów sek­su­al­no­ści, któ­re są nie­zwy­kle płyn­ne, ela­stycz­ne i jak­by wędrow­ne, aż po utrzy­my­wa­nie, że ist­nie­je jako­by cał­ko­wi­te wyzwo­le­nie jed­nost­ki od wszel­kich sfor­mu­ło­wa­nych a prio­ri okre­śleń sek­su­al­nych, cze­go następ­stwem jest zanik kla­sy­fi­ka­cji uwa­ża­nych za zbyt sztyw­ne. W ten spo­sób pozo­sta­wia się prze­strzeń dla niu­an­sów zmien­nych co do stop­nia i inten­syw­no­ści w ramach zarów­no orien­ta­cji sek­su­al­nej, jak i iden­ty­fi­ka­cji wła­snej płci spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej.
  6. Dualizm pary koli­du­je rów­nież z tzw. „polia­mo­rią”, obej­mu­ją­cą wię­cej niż dwie oso­by. Dla­te­go uwa­ża się, że czas trwa­nia związ­ku — i jego wią­żą­cy cha­rak­ter – powi­nien być zmien­ny w zależ­no­ści od zmien­nych pożą­dań zaan­ga­żo­wa­nych osób. Ma to swe kon­se­kwen­cje w zakre­sie podzia­łu obo­wiąz­ków jak i obo­wiąz­ków zwią­za­nych z macie­rzyń­stwem i ojco­stwem. Cały ten zakres rela­cji sta­je się „pokre­wień­stwem” (kind­ship). Opie­ra­ją się one na pożą­da­niu lub uczu­ciu, czę­sto cha­rak­te­ry­zu­ją­cym się okre­ślo­nym cza­sem, etycz­nie zmien­nym lub nawet za obo­pól­ną zgo­dą — cał­ko­wi­cie pozba­wio­nym jakie­go­kol­wiek pla­no­wa­nia. Liczy się abso­lut­na swo­bo­da samo­sta­no­wie­nia i decy­zje spre­cy­zo­wa­ne przez każ­dą jed­nost­kę zależ­nie od oko­licz­no­ści każ­de­go związ­ku emo­cjo­nal­ne­go.
  7. Dopro­wa­dzi­ło to do ape­lo­wa­nia o publicz­ne uzna­nie wol­no­ści wybo­ru płci spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej, jak rów­nież wie­lo­ści owych typów związ­ków, w prze­ci­wień­stwie do mał­żeń­stwa mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą, uwa­ża­ne­go za dzie­dzic­two spo­łe­czeń­stwa patriar­chal­ne­go. Chcia­no by, żeby każ­da oso­ba mogła wybrać swój stan i aby spo­łe­czeń­stwo musia­ło ogra­ni­czyć się jedy­nie do zagwa­ran­to­wa­nia tego pra­wa, tak­że poprzez wspar­cie mate­rial­ne, w prze­ciw­nym razie mia­ło­by docho­dzić do form dys­kry­mi­na­cji spo­łecz­nej wobec mniej­szo­ści. Rosz­cze­nie tych praw weszło w obec­ną deba­tę poli­tycz­ną, uzy­sku­jąc akcep­ta­cję w nie­któ­rych doku­men­tach mię­dzy­na­ro­do­wych i sta­jąc się czę­ścią nie­któ­rych pań­stwo­wych aktów praw­nych.

Punk­ty spo­tka­nia

  1. Jed­nak­że w ramach badań nad płcią spo­łecz­no – kul­tu­ro­wą (gen­der) poja­wia­ją się pew­ne moż­li­we punk­ty spo­tka­nia, aby wzra­sta­ło wza­jem­ne zro­zu­mie­nie. Nie­rzad­ko bowiem pro­jek­ty edu­ka­cyj­ne mają wspól­ną i god­ną pochwa­ły potrze­bę wal­ki z wszel­ki­mi prze­ja­wa­mi nie­spra­wie­dli­wej dys­kry­mi­na­cji. Pro­wa­dzą one dzia­ła­nia peda­go­gicz­ne, przede wszyst­kim uzna­jąc opóź­nie­nia i nie­do­cią­gnię­cia [13]. Nie moż­na zaprze­czyć, że w cią­gu wie­ków poja­wi­ły się for­my nie­spra­wie­dli­wej dys­kry­mi­na­cji, któ­re nie­ste­ty nazna­czy­ły histo­rię, a któ­re tak­że mia­ły wpływ w obrę­bie Kościo­ła. Pocią­gnę­ło to za sobą pew­ną suro­wość i upo­rczy­wość, któ­re opóź­ni­ły koniecz­ną i postę­pu­ją­cą inkul­tu­ra­cję auten­tycz­ne­go orę­dzia, w któ­rym Jezus gło­sił rów­ną god­ność męż­czy­zny i kobie­ty, powo­du­jąc oskar­że­nia o pewien szo­wi­nizm, mniej lub bar­dziej zawo­alo­wa­ny moty­wa­cja­mi reli­gij­ny­mi.
  2. Innym wspól­nym sta­no­wi­skiem jest potrze­ba wycho­wa­nia dzie­ci i mło­dzie­ży do posza­no­wa­nia każ­dej oso­by w jej szcze­gól­nej i odmien­nej kon­dy­cji, aby nikt nie dozna­wał znę­ca­nia się, prze­mo­cy, obelg lub nie­spra­wie­dli­wej dys­kry­mi­na­cji ze wzglę­du na swo­je uwa­run­ko­wa­nia oso­bo­we (takie jak nie­peł­no­spraw­ność, rasa, reli­gia, skłon­no­ści uczu­cio­we itp.). Cho­dzi o wycho­wa­nie na rzecz aktyw­ne­go i odpo­wie­dzial­ne­go oby­wa­tel­stwa, któ­re­go cechą jest zdol­ność akcep­ta­cji z sza­cun­kiem wszyst­kich uza­sad­nio­nych wyra­zów oso­by.
  3. Kolej­nym punk­tem wzro­stu w poro­zu­mie­niu antro­po­lo­gicz­nym są war­to­ści kobie­co­ści, któ­re zosta­ły pod­kre­ślo­ne w reflek­sji nad płcią spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą (gen­der). Na przy­kład u kobiet „zdol­ność dru­gie­go” sprzy­ja bar­dziej reali­stycz­ne­mu i doj­rza­łe­mu odczy­ta­niu sytu­acji przy­pad­ko­wych, roz­wi­ja­jąc „poczu­cie i sza­cu­nek dla kon­kre­tów rze­czy­wi­sto­ści, co prze­ciw­sta­wia się abs­trak­cji czę­sto śmier­tel­nej dla egzy­sten­cji osób i spo­łecz­no­ści” [14]. Jest to wkład, któ­ry wzbo­ga­ca sto­sun­ki mię­dzy­ludz­kie i war­to­ści ducha „począw­szy od codzien­nych rela­cji mię­dzy­oso­bo­wych”. Z tego powo­du spo­łe­czeń­stwo wie­le zawdzię­cza kobie­tom, któ­re „tru­dzą się w róż­nych dzie­dzi­nach wycho­wa­nia: w przed­szko­lach, szko­łach, uni­wer­sy­te­tach, domach opie­ki, para­fiach, sto­wa­rzy­sze­niach i ruchach” [15].
  4. Kobie­ta jest w sta­nie zro­zu­mieć rze­czy­wi­stość w spo­sób wyjąt­ko­wy: potra­fiąc oprzeć się prze­ciw­no­ściom losu, czy­niąc „życie moż­li­wym mimo sytu­acji nawet eks­tre­mal­nych”, i pie­lę­gnu­jąc „odważ­ne poczu­cie przy­szło­ści” [16]. Istot­nie, to nie przy­pa­dek, że „wszę­dzie tam, gdzie potrzeb­na jest pra­ca for­ma­cyj­na, kobie­ty wyka­zu­ją ogrom­ną goto­wość do poświę­ca­nia się, szcze­gól­nie na rzecz naj­słab­szych i bez­bron­nych. Poprzez taką służ­bę urze­czy­wist­nia­ją one tę for­mę macie­rzyń­stwa afek­tyw­ne­go, kul­tu­ro­we­go i ducho­we­go, któ­re ze wzglę­du na wpływ jaki wywie­ra na roz­wój oso­by oraz na przy­szłość spo­łe­czeń­stwa, ma nie­oce­nio­ną war­tość. Jak­że nie wspo­mnieć tu świa­dec­twa tak wie­lu kobiet kato­lic­kich i zgro­ma­dzeń zakon­nych żeń­skich na róż­nych kon­ty­nen­tach, dla któ­rych wycho­wa­nie, szcze­gól­nie dzie­ci, sta­ło się służ­bą naj­waż­niej­szą?” [17].

Zastrze­że­nia

  1. Ist­nie­ją jed­nak pew­ne punk­ty kry­tycz­ne, któ­re poja­wia­ją się w życiu real­nym. Teo­rie gen­der wska­zu­ją — szcze­gól­nie naj­bar­dziej rady­kal­ne — postę­pu­ją­cy pro­ces de-natu­ra­li­za­cji lub odda­le­nia od natu­ry ku abso­lut­nej opcji na rzecz decy­zji pod­mio­tu emo­cjo­nal­ne­go. Poprzez taką posta­wę toż­sa­mość sek­su­al­na i rodzi­na sta­ją się wymia­ra­mi post­mo­der­ni­stycz­nej „płyn­no­ści” i „zmien­no­ści”: opie­ra­jąc się jedy­nie na błęd­nie rozu­mia­nej wol­no­ści odczu­wa­nia i chce­nia, a nie na praw­dzie bytu; na chwi­lo­wym pożą­da­niu popę­du emo­cjo­nal­ne­go i indy­wi­du­al­nej woli.
  2. Zało­że­nia wspo­mnia­nych teo­rii moż­na spro­wa­dzić do duali­zmu antro­po­lo­gicz­ne­go: do oddzie­le­nia cia­ła spro­wa­dzo­ne­go do bier­nej mate­rii i woli, któ­ra sta­je się abso­lut­na, mani­pu­lu­jąc cia­łem według wła­sne­go uzna­nia. To połą­cze­nie mate­ria­li­zmu z wolun­ta­ry­zmem dają począ­tek rela­ty­wi­zmo­wi, gdzie wszyst­ko jest rów­nie waż­ne i nie­zróż­ni­co­wa­ne, bez ładu i bez celu. Wszyst­kie te teo­rie, od umiar­ko­wa­nych po bar­dziej rady­kal­ne, utrzy­mu­ją, że płeć spo­łecz­no-kul­tu­ro­wa (gen­der) sta­je się osta­tecz­nie waż­niej­sza niż płeć bio­lo­gicz­na. Okre­śla to przede wszyst­kim rewo­lu­cję kul­tu­ro­wą i ide­olo­gicz­ną w per­spek­ty­wie rela­ty­wi­stycz­nej, a po dru­gie rewo­lu­cję praw­ną, ponie­waż takie prze­ko­na­nia pro­mu­ją okre­ślo­ne pra­wa indy­wi­du­al­ne i spo­łecz­ne.
  3. Prak­tycz­nie czę­sto reko­men­da­cja róż­nych toż­sa­mo­ści przed­sta­wia je jako posia­da­ją­ce cał­ko­wi­cie rów­ną war­tość, jeśli porów­na­my je ze sobą. Jed­nak fak­tycz­nie ozna­cza to zaprze­cze­nie donio­sło­ści każ­dej z nich. Nabie­ra to szcze­gól­ne­go zna­cze­nia w odnie­sie­niu do róż­ni­cy płci. Czę­sto bowiem ogól­ne poję­cie „nie­dy­skry­mi­na­cji” skry­wa ide­olo­gię, któ­ra zaprze­cza róż­ni­cy i natu­ral­nej kom­ple­men­tar­no­ści męż­czy­zny i kobie­ty. „Zamiast prze­ciw­sta­wiać się nega­tyw­nym inter­pre­ta­cjom odmien­no­ści płcio­wej, któ­re godzą w jej nie­wzru­szo­ną war­tość dla god­no­ści czło­wie­ka, usi­łu­je się fak­tycz­nie zni­we­czyć tę róż­ni­cę, pro­po­nu­jąc tech­ni­ki i prak­ty­ki, któ­re mia­ły­by ją pozba­wić zna­cze­nia dla roz­wo­ju oso­by i dla rela­cji ludz­kich. Jed­nak uto­pia «rodza­ju nija­kie­go» eli­mi­nu­je jed­no­cze­śnie zarów­no god­ność ludz­ką z odmien­nej pod wzglę­dem płcio­wym kon­sty­tu­cji, jak i oso­bo­wą wła­ści­wość płcio­we­go prze­ka­zy­wa­nia życia” [18]. W ten spo­sób pozba­wia się zna­cze­nia antro­po­lo­gicz­ne pod­sta­wy rodzi­ny.
  4. Ide­olo­gia ta inspi­ru­je pro­jek­ty edu­ka­cyj­ne i ten­den­cje legi­sla­cyj­ne, któ­re pro­mu­ją toż­sa­mość oso­bo­wą i intym­ność afek­tyw­ną rady­kal­nie nie­za­leż­ną od róż­ni­cy bio­lo­gicz­nej mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą. Ludz­ka toż­sa­mość jest powie­rzo­na indy­wi­du­ali­stycz­nej opcji, zmie­nia­ją­cej się rów­nież w cza­sie, wyra­ża­ją­cej spo­sób myśle­nia i dzia­ła­nia, dość dzi­siaj roz­po­wszech­nio­ny, któ­ry myli „praw­dzi­wą wol­ność z ideą, że każ­dy osą­dza według wła­sne­go widzi mi się, jak­by poza indy­wi­du­al­ny­mi oso­ba­mi nie było żad­nych prawd, war­to­ści, zasad, któ­re nas ukie­run­ko­wu­ją, jak gdy­by wszyst­ko było rów­ne i na wszyst­ko powin­no się pozwo­lić” [19].
  5. Sobór Waty­kań­ski II, zasta­na­wia­jąc się na tym, co Kościół myśli o oso­bie ludz­kiej, stwier­dza, że „sta­no­wią jed­ność cie­le­sną i ducho­wą, czło­wiek przez samą swo­ją cie­le­sność łączy w sobie ele­men­ty świa­ta mate­rial­ne­go, tak, że przez nie­go osią­ga­ją one swą głę­bię i wzno­szą głos w dobro­wol­nej pochwa­le Stwór­cy” [20]. Ze wzglę­du na tę god­ność „czło­wiek nie błą­dzi, jeże­li uwa­ża sie­bie za isto­tę wycho­dzą­cą poza cie­le­sność, a nie tyl­ko za cząst­kę natu­ry czy ano­ni­mo­wy ele­ment spo­łecz­no­ści ludz­kiej” [21]. Dla­te­go „wyra­że­nia «porzą­dek natu­ry» nie moż­na mie­szać ani utoż­sa­miać z wyra­że­niem «porzą­dek przy­rod­ni­czy«, to ostat­nie bowiem ozna­cza wpraw­dzie rów­nież porzą­dek natu­ry, ale tyl­ko o tyle, o ile jest on dostęp­ny dla metod empi­rycz­no-opi­so­wych przy­ro­do­znaw­stwa, nie zaś jako swo­isty porzą­dek ist­nie­nia z wyraź­nym odnie­sie­niem do Pierw­szej Przy­czy­ny, do Boga — Stwór­cy” [22].

UZASADNIENIE

Argu­men­ty racjo­nal­ne

  1. Wysłu­cha­nie prze­glą­du histo­rycz­ne­go, miejsc spo­tkań i zastrze­żeń w kwe­stii gen­der pobu­dza do roz­wa­żań w świe­tle rozu­mu. Ist­nie­ją bowiem argu­men­ty racjo­nal­ne, któ­re wyja­śnia­ją cen­tral­ne miej­ce cia­ła jako inte­gral­ne­go ele­men­tu toż­sa­mo­ści oso­bo­wej i rela­cji rodzin­nych. Cia­ło jest pod­mio­to­wo­ścią, któ­ra komu­ni­ku­je toż­sa­mość bytu [23]. W tym świe­tle rozu­mie­my dane nauk bio­lo­gicz­nych i medycz­nych, zgod­nie z któ­ry­mi „dymor­fizm płcio­wy” (tj. róż­ni­ca płci mię­dzy męż­czy­zna­mi a kobie­ta­mi) jest udo­wod­nio­ny nauko­wo, przez takie na przy­kład dzie­dzi­ny wie­dzy jak gene­ty­ka, endo­kry­no­lo­gia i neu­ro­lo­gia. Z gene­tycz­ne­go punk­tu widze­nia komór­ki męż­czy­zny (któ­re zawie­ra­ją chro­mo­so­my XY) róż­nią się od poczę­cia od komó­rek kobie­cych (któ­rych odpo­wied­ni­kiem jest XX). Ponad­to w przy­pad­ku nie­okre­ślo­no­ści sek­su­al­nej wkra­cza medy­cy­na, któ­ra inter­we­niu­je sto­su­jąc tera­pię. W tych szcze­gól­nych sytu­acjach ani rodzi­ce ani tym bar­dziej spo­łe­czeń­stwo nie mogą doko­nać arbi­tral­ne­go wybo­ru, ale to nauka medy­cy­ny inter­we­niu­je w celu tera­peu­tycz­nym, to zna­czy dzia­ła w spo­sób naj­mniej inwa­zyj­ny na pod­sta­wie obiek­tyw­nych para­me­trów w celu wyja­śnie­nia toż­sa­mo­ści kon­sty­tu­tyw­nej oso­by.
  2. Pro­ces okre­śle­nia toż­sa­mo­ści płcio­wej jest utrud­nio­ny przez fik­cyj­ną kon­struk­cję tzw. „płci neu­tral­nej” lub „trze­ciej płci”, co powo­du­je zaciem­nie­nie fak­tu, że płeć danej oso­by jest czyn­ni­kiem struk­tu­ral­nym, decy­du­ją­cym toż­sa­mo­ści męskiej i żeń­skiej. Pró­by prze­zwy­cię­że­nia kon­sty­tu­tyw­nej róż­ni­cy mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą, jak to ma miej­sce w inter­sek­su­al­no­ści lub trans­pł­cio­wo­ści, pro­wa­dzi do dwu­znacz­no­ści męskiej i żeń­skiej, któ­ra zakła­da w spo­sób wewnętrz­nie sprzecz­ny tę róż­ni­cę płci, któ­rą pra­gnie się zane­go­wać lub prze­zwy­cię­żyć. Ta oscy­la­cja mię­dzy męsko­ścią a kobie­co­ścią sta­je się w koń­cu jedy­nie poka­zem „pro­wo­ku­ją­cym” prze­ciw­ko tak zwa­nym „sche­ma­tom tra­dy­cyj­nym”, któ­re nie uwzględ­nia­ją cier­pie­nia tych, któ­rzy żyją w sta­nie nie­okre­ślo­nym. Kon­cep­cja tego rodza­ju sta­ra się uni­ce­stwić natu­rę (to zna­czy wszyst­ko, co otrzy­ma­li­śmy jako ist­nie­ją­cy wcze­śniej fun­da­ment naszej isto­ty i wszel­kie­go dzia­ła­nia w świe­cie), pod­czas gdy jed­no­cze­śnie w spo­sób domyśl­ny potwier­dza ona jej ist­nie­nie.
  3. Rów­nież ana­li­za filo­zo­ficz­na uka­zu­je, że róż­ni­ca płci mię­dzy męż­czy­zna­mi a kobie­ta­mi jest kon­sty­tu­tyw­na dla ludz­kiej toż­sa­mo­ści. W filo­zo­fii grec­ko-łaciń­skiej myśli­cie­le zakła­da­ją isto­tę jako aspekt bytu, któ­ry prze­kra­cza, łączy i har­mo­ni­zu­je róż­ni­cę mię­dzy kobie­co­ścią a męsko­ścią w jed­no­ści oso­by ludz­kiej. W tra­dy­cji filo­zo­fii her­me­neu­tycz­no-feno­me­no­lo­gicz­nej zarów­no roz­róż-nie­nie, jak i kom­ple­men­tar­ność płci są inter­pre­to­wa­ne w klu­czu sym­bo­licz­nym i meta­fo­rycz­nym. Róż­ni­ca sek­su­al­na sta­no­wi w rela­cji toż­sa­mość oso­bo­wą zarów­no w sen­sie hory­zon­tal­nym (dia­dycz­na: męż­czy­zna-kobie­ta), jak i wer­ty­kal­nym (w tria­dzie: męż­czy­zna-kobie­ta-Bóg) oraz w obrę­bie rela­cji mię­dzy­oso­bo­wej mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą (ja/ty), jak i w obrę­bie rela­cji rodzin­nej (ty/ja/my) .
  4. Kształ­to­wa­nie się toż­sa­mo­ści opie­ra się wła­śnie na zasa­dzie odmien­no­ści: w bez­po­śred­niej kon­fron­ta­cji z „ty” odmien­nym ode mnie, roz­po­zna­ję isto­tę moje­go „ja”. Róż­ni­ca jest warun­kiem pozna­nia jako takie­go oraz pozna­nia toż­sa­mo­ści. W rodzi­nie kon­fron­ta­cja z mat­ką i ojcem uła­twia dziec­ku wypra­co­wa­nie wła­snej tożsamości/różnicy sek­su­al­nej. Teo­rie psy­cho­ana-litycz­ne uka­zu­ją trój­bie­gu­no­wą war­tość rela­cji rodzic/dziecko, uka­zu­jąc, że toż­sa­mość sek­su­al­na może wyło­nić się w peł­ni jedy­nie w świe­tle kon­fron­ta­cji syner­gicz­nej zróż­ni­co­wa­nia płcio­we­go
  5. Kom­ple­men­tar­ność fizjo­lo­gicz­na, opar­ta na róż­ni­cy sek­su­al­nej zapew­nia warun­ki nie­zbęd­ne dla pro­kre­acji. Nato­miast odwo­ła­nie się do tech­no­lo­gii repro­duk­cyj­nych może umoż­li­wić jed­ne­mu z part­ne­rów czy też parze osób tej samej płci zro­dze­nie potom­stwa za pomo­cą „zapłod­nie­nia in vitro” oraz macie­rzyń­stwa zastęp­cze­go. Jed­nak­że zasto­so­wa­nie tech­no­lo­gii nie jest rów­no­waż­ne poczę­ciu natu­ral­ne­mu, ponie­waż wią­że się z mani­pu­lo­wa­niem ludz­ki­mi embrio­na­mi, roz­sz­cze­pie­niem rodzi­ciel­stwa oraz instru­men­ta­li­za­cją i/lub komer­cja­li­za­cją cia­ła ludz­kie­go, a tak­że spro­wa­dza­niem dziec­ka do przed­mio­tu w rękach nauki i tech­no­lo­gii [24].
  6. Jeśli cho­dzi w szcze­gól­no­ści o dzie­dzi­nę szkol­nic­twa, wła­śnie w natu­rze wycho­wa­nia mie­ści się umie­jęt­ność budo­wa­nia pod­staw dla poko­jo­we­go dia­lo­gu i umoż­li­wie­nie owoc­ne­go spo­tka­nia ludzi i idei. Ponad­to per­spek­ty­wa posze­rze­nia rozu­mu o wymiar trans­cen­dent­ny nie zda­je się posia­dać dru­go­rzęd­ne­go zna­cze­nia. Dia­log mię­dzy wia­rą a rozu­mem „jeże­li nie ma być jedy­nie jało­wym ćwi­cze­niem inte­lek­tu­al­nym, to punk­tem wyj­ścia tego dia­lo­gu musi być aktu­al­na kon­kret­na sytu­acja czło­wie­ka i na tej bazie winien roz­wi­nąć reflek­sję, w któ­rej będzie zawar­ta jego praw­da onto­lo­gicz­no-meta­fi­zycz­na” [25]. W tym wymia­rze mie­ści się misja ewan­ge­li­za­cyj­na Kościo­ła doty­czą­ca męż­czy­zny i kobie­ty.

PRZEDSTAWIENIE PROPOZYCJI

Antro­po­lo­gia chrze­ści­jań­ska

  1. Kościół będąc mat­ką i nauczy­ciel­ką nie tyl­ko słu­cha, ale na mocy swo­jej pier­wot­nej misji, otwie­ra się na rozum i odda­je się na służ­bę ludz­kiej wspól­no­ty, ofe­ru­jąc swo­je pro­po­zy­cje. Jest bowiem oczy­wi­ste, że bez zado­wa­la­ją­ce­go wyja­śnie­nia antro­po­lo­gii, na któ­rej opie­ra się zna­cze­nie sek­su­al­no­ści i afek­tyw­no­ści, nie moż­na pra­wi­dło­wo skon­stru­ować pro­gra­mu wycho­waw­cze­go, zgod­ne­go z natu­rą czło­wie­ka jako oso­by, aby ukie­run­ko­wać go do peł­nej reali­za­cji swej toż­sa­mo­ści sek­su­al­nej w kon­tek­ście powo­ła­nia do daru z sie­bie. A pierw­szy krok w tym antro­po­lo­gicz­nym wyja­śnie­niu pole­ga na uzna­niu, że „rów­nież czło­wiek ma natu­rę, któ­rą winien sza­no­wać i któ­rą nie może mani­pu­lo­wać według swe­go uzna­nia” [26]. Jest to punkt cięż­ko­ści tej eko­lo­gii czło­wie­ka, któ­ra wycho­dzi od „uzna­nia szcze­gól­nej god­no­ści czło­wie­ka” oraz nie­zbęd­nej rela­cji jego życia „z pra­wem moral­nym, wpi­sa­nym w jego natu­rę” [27].
  2. Chrze­ści­jań­ska antro­po­lo­gia ma swo­je korze­nie w opi­sie począt­ków, któ­ry poja­wia się w Księ­dze Rodza­ju, gdzie napi­sa­no, że „Stwo­rzył Bóg czło­wie­ka na swój obraz, […] stwo­rzył męż­czy­znę i nie­wia­stę” (Rdz 1,27). W tych sło­wach zawar­ty jest rdzeń nie tyl­ko stwo­rze­nia, ale tak­że życio­daj­nej rela­cji mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą, któ­ra umiesz­cza ich w intym­nym zjed­no­cze­niu z Bogiem. „Ja” i to, co „inne niż ja” uzu­peł­nia­ją się w zależ­no­ści od spe­cy­ficz­nej toż­sa­mo­ści każ­dej oso­by, i oby­dwa mają punkt spo­tka­nia two­rząc dyna­mi­kę wza­jem­no­ści, pod­trzy­my­wa­nej i wywo­dzą­cej się od Stwór­cy.
  3. Biblij­ne sło­wa uka­zu­ją mądry plan Stwór­cy, któ­ry „zadał czło­wie­ko­wi jego cia­ło — jego męskość i jego kobie­cość: że w męsko­ści i kobie­co­ści zadał mu ponie­kąd całe jego czło­wie­czeń­stwo, god­ność oso­by, a zara­zem przej­rzy­sty znak mię­dzy­oso­bo­wej «komu­nii», w któ­rej czło­wiek speł­nia same­go sie­bie poprzez auten­tycz­ny dar z same­go sie­bie” [28]. Dla­te­go też natu­ra ludz­ka — aby prze­zwy­cię­żyć wszel­ki mate­ria­lizm lub natu­ra­lizm — powin­na być rozu­mia­na w świe­tle jed­no­ści duszy i cia­ła, „jako jed­ność wszyst­kich jej skłon­no­ści zarów­no ducho­wych, jak bio­lo­gicz­nych, oraz wszel­kich innych wła­ści­wo­ści, któ­re są jej nie­zbęd­ne, by mogła dążyć do swe­go celu” [29].
  4. W tej „zjed­no­czo­nej cało­ści” [30] łączy się wymiar wer­ty­kal­ny komu­nii z Bogiem i hory­zon­tal­ny wymiar komu­nii mię­dzy­oso­bo­wej, do któ­rej powo­ła­ni są męż­czy­zna i kobie­ta [31]. Toż­sa­mość oso­bo­wa doj­rze­wa w spo­sób auten­tycz­ny, gdy otwie­ra się na innych, wła­śnie dla­te­go, że „na kształ­to­wa­nie swe­go spo­so­bu ist­nie­nia, kobie­ce­go lub męskie­go, nakła­da­ją się nie tyl­ko czyn­ni­ki bio­lo­gicz­ne lub gene­tycz­ne, ale tak­że róż­no­rod­ne ele­men­ty zwią­za­ne z tem­pe­ra­men­tem, histo­rią rodzin­ną, kul­tu­rą, prze­ży­ty­mi doświad­cze­nia­mi, otrzy­ma­ną for­ma­cją, wpły­wem przy­ja­ciół, rodzi­ny i osób podzi­wia­nych, i inny­mi kon­kret­ny­mi oko­licz­no­ścia­mi wyma­ga­ją­cy­mi wysił­ku, aby się dosto­so­wać” [32]. Rze­czy­wi­ście „dla oso­by ludz­kiej istot­ne znacz­nie ma fakt, że sta­je się ona sobą jedy­nie wraz z dru­gą. «Ja» sta­je się sobą tyl­ko wycho­dząc od «ty» i od „wy». Jest stwo­rzo­ne do dia­lo­gu, do syn­chro­nicz­nej i dia­chro­nicz­nej komu­nii. I tyl­ko spo­ty­ka­jąc się z «ty» i z «my» «ja» otwie­ra się na sie­bie” [33].
  5. Koniecz­ne jest pod­kre­śle­nie meta­fi­zycz­ne­go zako­rze­nie­nia zróż­ni­co­wa­nia sek­su­al­ne­go: męż­czy­zna i kobie­ta są bowiem dwo­ma spo­so­ba­mi, w któ­rych wyra­ża się i wypeł­nia onto­lo­gicz­na rze­czy­wi­stość oso­by ludz­kiej. Jest to reak­cja antro­po­lo­gicz­na na zaprze­cze­nie duali­zmu męskie­go i żeń­skie­go, z któ­re­go bie­rze się rodzi­na. Odrzu­ce­nie tej dwo­isto­ści nie tyl­ko prze­kre­śla wizję stwo­rze­nia, ale kre­śli oso­bę abs­trak­cyj­ną, „któ­ra dopie­ro sama wybie­ra dla sie­bie coś jako swo­ją natu­rę. Męskość i żeń­skość kwe­stio­no­wa­ne są jako wza­jem­nie dopeł­nia­ją­ce się for­my oso­by ludz­kiej, będą­cej wyni­kiem stwo­rze­nia. Sko­ro jed­nak nie ist­nie­je podział na męż­czy­znę i kobie­tę jako fakt wyni­ka­ją­cy ze stwo­rze­nia, to nie ma już tak­że rodzi­ny jako rze­czy­wi­sto­ści okre­ślo­nej na począt­ku przez stwo­rze­nie. A w takim przy­pad­ku rów­nież potom­stwo utra­ci­ło miej­sce, jakie do tej pory mu przy­słu­gi­wa­ło, i szcze­gól­ną god­ność” [34].
  6. W tej per­spek­ty­wie wycho­wa­nie do sek­su­al­no­ści i uczu­cio­wo­ści ozna­cza „wytrwa­łe i kon­se­kwent­ne ucze­nie się zna­cze­nia cia­ła” [35] w całej ory­gi­nal­nej praw­dzie męsko­ści i kobie­co­ści; ozna­cza to „pozna­wa­nie i akcep­to­wa­nie wła­sne­go cia­ła, aby o nie dbać i sza­no­wać jego zna­cze­nie […] Tak­że doce­nie­nie wła­sne­go cia­ła w jego kobie­co­ści lub męsko­ści jest koniecz­ne, aby móc roz­po­znać sie­bie w spo­tka­niu z innym, róż­nym od sie­bie […] i wza­jem­nie się ubo­ga­cić” [36]. Zatem w świe­tle eko­lo­gii w peł­ni ludz­kiej i inte­gral­nej, kobie­ta i męż­czy­zna roz­po­zna­ją zna­cze­nie sek­su­al­no­ści i roz­rod­czo­ści w tej nie­ro­ze­rwal­nej inten­cjo­nal­no­ści rela­cyj­nej i komu­ni­ka­cyj­nej, któ­ra prze­ni­ka ich cie­le­sność i odno­si ich nawza­jem do sie­bie.

Rodzi­na

  1. Rodzi­na jest natu­ral­nym miej­scem, w któ­rym ta rela­cja wza­jem­no­ści i komu­nii mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą znaj­du­je peł­ną reali­za­cję. W niej męż­czy­zna i kobie­ta zjed­no­cze­ni w dobro­wol­nej i świa­do­mej decy­zji mał­żeń­skie­go przy­mie­rza miło­ści, uświa­da­mia­ją sobie „cał­ko­wi­tość, w któ­rą wcho­dzą wszyst­kie ele­men­ty oso­by — impul­sy cia­ła i instynk­tu, siła uczuć i przy­wią­za­nia, dąże­nie ducha i woli” [37]. Rodzi­na jest „fak­tem antro­po­lo­gicz­nym, a w kon­se­kwen­cji fak­tem spo­łecz­nym, kul­tu­ro­wym itd”. Nato­miast „kla­sy­fi­ko­wa­nie jej za pomo­cą pojęć natu­ry ide­olo­gicz­nej, któ­re waż­ne są tyl­ko w danym momen­cie histo­rii, a póź­niej się przedaw­nia­ją” [38] ozna­cza zdra­dze­nie jej war­to­ści. Rodzi­na, postrze­ga­na jako natu­ral­na jed­nost­ka spo­łe­czeń­stwa sprzy­ja­ją­ca naj­peł­niej­szej reali­za­cji wza­jem­no­ści i kom­ple­men­tar­no­ści mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą jest uprzed­nia nawet wobec ładu spo­łecz­no-poli­tycz­ne­go pań­stwa, któ­re­go wol­ność usta­wo­daw­cza musi brać to pod uwa­gę i dawać temu nale­ży­te uzna­nie.
  2. Rozum mówi nam, że z samej natu­ry rodzi­ny wyni­ka­ją dwa pod­sta­wo­we pra­wa, któ­re zawsze muszą być zagwa­ran­to­wa­ne i chro­nio­ne. Pierw­szym jest pra­wo rodzi­ny do uzna­nia za pod­sta­wo­wą prze­strzeń peda­go­gicz­ną dla wycho­waw­cze­go kształ­to­wa­ni dzie­ci. To „naj­pierw­sze pra­wo” prze­kła­da się następ­nie kon­kret­nie na „naj­cięż­szy obo­wią­zek” [39] rodzi­ców, by byli odpo­wie­dzial­ni za „spój­ne oso­bo­we i spo­łecz­ne wycho­wa­nie dzie­ci” [40], tak­że w odnie­sie­niu do wycho­wa­nia ich toż­sa­mo­ści sek­su­al­nej i uczu­cio­wej „w kon­tek­ście wycho­wa­nia do miło­ści, do wza­jem­ne­go daru z sie­bie” [41]. Jest to pra­wo — obo­wią­zek wycho­waw­czy, któ­ry „jest czymś istot­nym i jako taki zwią­za­ny jest z samym prze­ka­zy­wa­niem życia ludz­kie­go; jest on pier­wot­ny i mają­cy pierw­szeń­stwo w sto­sun­ku do zadań wycho­waw­czych innych osób, z racji wyjąt­ko­wo­ści sto­sun­ku miło­ści łączą­cej rodzi­ców i dzie­ci; wyklu­cza zastęp­stwo i jest nie­zby­wal­ny, dla­te­go nie może być cał­ko­wi­cie prze­ka­za­ny innym, ani przez innych zawłasz­czo­ny” [42].
  3. Rów­nie waż­nym jest pra­wo dzie­ci „do wzra­sta­nia w rodzi­nie, przy tacie i mamie, potra­fią­cych stwo­rzyć odpo­wied­nie śro­do­wi­sko dla ich roz­wo­ju i uczu­cio­we­go doj­rze­wa­nia. Win­ny doj­rze­wać w rela­cji, kon­fron­tu­jąc się z męsko­ścią i kobie­co­ścią — ojca i mat­ki — i w ten spo­sób osią­gać doj­rza­łość uczu­cio­wą” [43]. I to wła­śnie w samej wspól­no­cie rodzin­nej dziec­ko może być wycho­wa­ne do roz­po­zna­wa­nia war­to­ści i pięk­na róż­ni­cy płci, rów­no­ści, oraz kom­ple­men­tar­no­ści bio­lo­gicz­nej, funk­cjo­nal­nej, psy­cho­lo­gicz­nej i spo­łecz­nej. „W obli­czu kul­tu­ry, któ­ra na ogół «bana­li­zu­je» płcio­wość ludz­ką […] posłu­ga wycho­waw­cza rodzi­ców musi sku­pić się zde­cy­do­wa­nie na kul­tu­rze życia płcio­we­go, aby była ona praw­dzi­wie i w peł­ni oso­bo­wa: płcio­wość jest w isto­cie bogac­twem całej oso­by — cia­ła, uczuć i duszy — ujaw­nia­ją­cym swe głę­bo­kie zna­cze­nie w dopro­wa­dze­niu oso­by do zło­że­nia daru z sie­bie w miło­ści” [44]. Pra­wom tym oczy­wi­ście towa­rzy­szą wszyst­kie inne pod­sta­wo­we pra­wa oso­by, w szcze­gól­no­ści wol­no­ści myśli, sumie­nia i reli­gii. W tych prze­strze­niach mogą się zro­dzić owoc­ne doświad­cze­nia współ­pra­cy mię­dzy wszyst­ki­mi oso­ba­mi zaan­ga­żo­wa­ny­mi w edu­ka­cję.

Szko­ła

  1. Z dzia­ła­nia­mi wycho­waw­czy­mi rodzi­ny łączy się dzia­łal­ność szko­ły, któ­ra współ­dzia­ła w spo­sób pomoc­ni­czy. W opar­ciu o swo­ją ewan­ge­licz­ną pod­sta­wę, „szko­łę kato­lic­ką okre­śla odnie­sie­nie do oso­by. «Każ­da oso­ba, z jej potrze­ba­mi mate­rial­ny­mi i ducho­wy­mi, stoi w cen­trum naucza­nia Jezu­sa; dla­te­go pro­mo­cja oso­by ludz­kiej sta­no­wi cel kato­lic­kiej szko­ły». Stwier­dze­nie to, uka­zu­jąc żywot­ny zwią­zek czło­wie­ka z Chry­stu­sem, przy­po­mi­na, że w Jego Oso­bie mie­ści się peł­nia praw­dy o czło­wie­ku. Toteż szko­ła kato­lic­ka, podej­mu­jąc się pro­mo­cji czło­wie­ka inte­gral­ne­go, czy­ni to, posłusz­na nawo­ły­wa­niu Kościo­ła, w świa­do­mo­ści, że wszyst­kie war­to­ści ludz­kie urze­czy­wist­nia­ją się naj­peł­niej w jed­no­ści z Chry­stu­sem. Ta świa­do­mość ozna­cza posta­wie­nie oso­by ludz­kiej w cen­trum zało­żeń wycho­waw­czych w szkol­nic­twie kato­lic­kim” [45].
  2. Szko­ła kato­lic­ka powin­na być wspól­no­tą wycho­wu­ją­cą, w któ­rej oso­ba wyra­ża sie­bie i roz­wi­ja się w swo­im czło­wie­czeń­stwie w pro­ce­sie dia­lo­gu rela­cyj­ne­go, oddzia­łu­jąc wza­jem­nie w spo­sób kon­struk­tyw­ny, prak­ty­ku­jąc tole­ran­cję, rozu­mie­nie róż­nych punk­tów widze­nia i budu­jąc zaufa­nie w atmos­fe­rze auten­tycz­nej har­mo­nii. W ten spo­sób szko­ła jest praw­dzi­wie „wspól­no­tą edu­ka­cyj­ną, prze­strze­nią, gdzie róż­ni­ce prze­ży­wa­ne są w zgo­dzie. Szko­ła-wspól­no­ta jest miej­scem spo­tka­nia, pro­mu­je uczest­nic­two, pro­wa­dzi dia­log z rodzi­ną, pierw­szą wspól­no­tą przy­na­leż­no­ści uczniów, któ­rzy do niej uczęsz­cza­ją, sza­nu­jąc jej kul­tu­rę i wsłu­chu­jąc się głę­bo­ko w potrze­by, któ­re napo­ty­ka i ocze­ki­wa­nia, jakie są do niej adre­so­wa­ne” [46]. W ten spo­sób dziew­czę­tom i chłop­com towa­rzy­szy wspól­no­ta, któ­ra „pobu­dza ich do prze­zwy­cię­że­nia indy­wi­du­ali­zmu i do odkry­cia w świe­tle wia­ry wezwa­nia szcze­gól­ne­go, że są mia­no­wi­cie powo­ła­ni do życia w peł­ni świa­do­me­go i odpo­wie­dzial­ne­go w soli­dar­no­ści z inny­mi” [47].
  3. Niech rów­nież wycho­waw­cy chrze­ści­jań­scy, któ­rzy prze­ży­wa­ją swo­je powo­ła­nie w szko­le nie­ka­to­lic­kiej, świad­czą o praw­dzie o oso­bie ludz­kiej i słu­żą jej krze­wie­niu. Rze­czy­wi­ście „inte­gral­na for­ma­cja czło­wie­ka — jako cel wycho­wa­nia obej­mu­je roz­wój wszyst­kich zdol­no­ści ucznia, przy­go­to­wa­nie do życia zawo­do­we­go, kształ­to­wa­nie zmy­słu etycz­ne­go i spo­łecz­ne­go, jego otwar­cie się na trans­cen­den­cję i jego wycho­wa­nie reli­gij­ne” [48]. Świa­dec­two oso­bi­ste w połą­cze­niu z pro­fe­sjo­na­li­zmem przy­czy­nia się do osią­gnię­cia tych celów.
  4. Wycho­wa­nie uczu­cio­wo­ści wyma­ga odpo­wied­nie­go i wywa­żo­ne­go języ­ka. Po pierw­sze, nale­ży wziąć pod uwa­gę, że dzie­ci i mło­dzież nie osią­gnę­ły jesz­cze peł­nej doj­rza­ło­ści i przy­go­to­wu­ją się z zain­te­re­so­wa­niem do odkry­wa­nia życia. Dla­te­go koniecz­ne jest, aby pomóc uczniom roz­wi­nąć „zmysł kry­tycz­ny wobec inwa­zji pro­po­zy­cji, w obli­czu nie­kon­tro­lo­wa­nej por­no­gra­fii i prze­cią­że­nia bodź­ca­mi, któ­re mogą oka­le­czyć sek­su­al­ność” [49]. W obli­czu bom­bar­do­wa­nia prze­sła­nia­mi dwu­znacz­ny­mi i nie­ja­sny­mi — któ­rych celem jest dez­orien­ta­cja emo­cjo­nal­na i unie­moż­li­wie­nie doj­rza­ło­ści psy­cho-rela­cyj­nej — „Trze­ba im pomóc w roz­po­zna­niu i poszu­ki­wa­niu wpły­wów pozy­tyw­nych, w cza­sie, w któ­rym nabie­ra­ją dystan­su wobec tego wszyst­kie­go, co znie­kształ­ca ich zdol­ność do kocha­nia” [50].

Spo­łe­czeń­stwo

  1. W pro­ce­sie wycho­waw­czym nie może zabrak­nąć cało­ścio­we­go spoj­rze­nia na współ­cze­sne spo­łe­czeń­stwo. Trans­for­ma­cja sto­sun­ków mię­dzy­oso­bo­wych i spo­łecz­nych „czę­sto «wyma­chi­wa­ła fla­gą wol­no­ści», jed­nak w rze­czy­wi­sto­ści przy­nio­sła znisz­cze­nie ducho­we i mate­rial­ne nie­zli­czo­nym isto­tom ludz­kim, zwłasz­cza naj­bar­dziej bez­bron­nym. Jest coraz bar­dziej oczy­wi­ste, że zmierzch kul­tu­ry mał­żeń­stwa jest zwią­za­ny ze wzro­stem ubó­stwa i z sze­re­giem licz­nych innych pro­ble­mów spo­łecz­nych, któ­re w nie­pro­por­cjo­nal­nie więk­szej mie­rze ude­rza­ją w kobie­ty, dzie­ci i oso­by star­sze. I to zawsze one cier­pią naj­wię­cej w tym kry­zy­sie” [51].
  2. Z tych powo­dów rodzi­na nie może zostać sama w obli­czu wyzwa­nia wycho­waw­cze­go. Kościół ze swej stro­ny nadal wspie­ra rodzi­ny i mło­dzież we wspól­no­tach otwar­tych i gościn­nych. Zwłasz­cza szko­ła i wspól­no­ty lokal­ne są powo­ła­ne do reali­za­cji wiel­kiej misji, choć nie zastę­pu­ją rodzi­ców, to są jed­nak wzglę­dem nich kom­ple­men­tar­ne [52]. Zna­czą­ca pil­ność wyzwa­nia for­ma­cyj­ne­go może dziś sta­no­wić sil­ny bodziec do odbu­do­wy przy­mie­rza edu­ka­cyj­ne­go mię­dzy rodzi­ną, szko­łą a spo­łe­czeń­stwem.
  3. Jak powszech­nie wia­do­mo, to przy­mie­rze edu­ka­cyj­ne jest dotknię­te kry­zy­sem. Trze­ba pil­nie pro­mo­wać nowe auten­tycz­ne i nie­biu­ro­kra­tycz­ne przy­mie­rze, któ­re har­mo­ni­zo­wa­ło­by we wspól­nym pro­jek­cie „pozy­tyw­ne i mądre wycho­wa­nie sek­su­al­ne” [53], za któ­re głów­nie odpo­wia­da­ją rodzi­ce, z zada­niem naucza­ją­cych. Nale­ży stwo­rzyć warun­ki dla kon­struk­tyw­ne­go spo­tka­nia róż­nych pod­mio­tów, aby zapro­wa­dzić kli­mat przej­rzy­sto­ści, oddzia­łu­jąc na sie­bie i sta­le infor­mu­jąc o podej­mo­wa­nych dzia­ła­niach, by uła­twić mak­sy­mal­ne zaan­ga­żo­wa­nie, uni­ka­jąc w ten spo­sób nie­po­trzeb­nych napięć, któ­re mogły­by powstać w wyni­ku nie­po­ro­zu­mień z powo­du bra­ku jasno­ści, infor­ma­cji czy kom­pe­ten­cji.
  4. W ramach tego przy­mie­rza dzia­ła­nia edu­ka­cyj­ne muszą być zgod­ne z zasa­dą pomoc­ni­czo­ści. „Wszy­scy inni uczest­ni­cy pro­ce­su wycho­waw­cze­go dzia­ła­ją ponie­kąd w imie­niu rodzi­ców, w opar­ciu o ich zgo­dę, a w pew­nej mie­rze nawet na ich zle­ce­nie” [54]. Dzia­ła­jąc wspól­nie rodzi­na, szko­ła i spo­łe­czeń­stwo mogą wypra­co­wać pro­gra­my wycho­waw­cze doty­czą­ce uczu­cio­wo­ści i płcio­wo­ści, któ­re mia­ły­by na celu posza­no­wa­nie cia­ła innej oso­by i posza­no­wa­nie cza­su swe­go doj­rze­wa­nia sek­su­al­ne­go i uczu­cio­we­go, z uwzględ­nie­niem spe­cy­fi­ki fizjo­lo­gicz­nej i psy­cho­lo­gicz­nej, a tak­że faz wzro­stu i doj­rze­wa­nia neu­ro-poznaw­cze­go dziew­cząt i chłop­ców, aby towa­rzy­szyć im w ich roz­wo­ju w spo­sób zdro­wy i odpo­wie­dzial­ny.

For­ma­cja for­ma­to­rów

  1. Wszy­scy for­ma­to­rzy są powo­ła­ni do sku­tecz­nej reali­za­cji pro­jek­tu peda­go­gicz­ne­go z wiel­ką odpo­wie­dzial­no­ścią. Ich doj­rza­ła oso­bo­wość, ich przy­go­to­wa­nie i rów­no­wa­ga sil­nie ˛oddzia­łu­ją na wycho­wan­ków [55]. Dla­te­go waż­ne jest, aby w ich for­ma­cji uwzględ­nić, oprócz aspek­tów zawo­do­wych, tak­że aspek­ty kul­tu­ro­we i ducho­we. Wycho­wa­nie oso­by, zwłasz­cza w okre­sie doj­rze­wa­nia, wyma­ga szcze­gól­nej tro­ski i cią­głe­go uak­tu­al­nia­nia. Nie wystar­cza jedy­nie powtó­rze­nie argu­men­tów natu­ry dys­cy­pli­nar­nej. Ocze­ku­je się, że dzi­siej­si nauczy­cie­le będą wie­dzieć, jak „towa­rzy­szyć uczniom w osią­ga­niu ambit­nych celów, wyka­zy­wać wobec nich wyso­kie ocze­ki­wa­nia, anga­żo­wać i łączyć uczniów ze sobą i ze świa­tem” [56].
  2. Odpo­wie­dzial­ność kie­row­ni­ków, gro­na nauczy­ciel­skie­go i pra­cow­ni­ków szkol­nych pole­ga na zapew­nie­niu wykwa­li­fi­ko­wa­nej posłu­gi, zgod­nej z zasa­da­mi chrze­ści­jań­ski­mi, sta­no­wią­cy­mi toż­sa­mość pro­jek­tu edu­ka­cyj­ne­go, a tak­że na inter­pre­to­wa­niu wyzwań współ­cze­snych poprzez codzien­ne świa­dec­two zro­zu­mie­nia, obiek­tyw­no­ści i roz­trop­no­ści [57]. Istot­nie powszech­nie mówi się, że „czło­wiek naszych cza­sów chęt­niej słu­cha świad­ków, ani­że­li nauczy­cie­li; a jeśli słu­cha nauczy­cie­li, to dla­te­go, że są świad­ka­mi” [58]. Zatem auto­ry­tet wycho­waw­cy przy­bie­ra for­mę kon­kret­ne­go wpły­wu „ogól­nej for­ma­cji, opar­tej na pozy­tyw­nej i twór­czej wizji życia i usta­wicz­nym wysił­ku wcie­la­nia jej w życie. Taka for­ma­cja wykra­cza poza przy­go­to­wa­nie zawo­do­we, jak­kol­wiek było­by nie­zbęd­ne i doty­czy­ło­by naj­bar­dziej wewnętrz­nych cech oso­bo­wo­ści, w tym rów­nież aspek­tu reli­gij­ne­go i ducho­we­go” [59].
  3. Inspi­ro­wa­na chrze­ści­jań­stwem for­ma­cja for­ma­to­rów ma na celu zarów­no oso­bę poszcze­gól­ne­go nauczy­cie­la, jak i budo­wę i kon­so­li­da­cję wspól­no­ty wycho­waw­czej poprzez owoc­ną wymia­nę dydak­tycz­ną, emo­cjo­nal­ną i oso­bo­wą. W ten spo­sób powsta­je aktyw­na rela­cja mię­dzy wycho­waw­ca­mi, gdzie inte­gral­ny roz­wój oso­bo­wy ubo­ga­ca roz­wój zawo­do­wy, prze­ży­wa­jąc naucza­nie jako posłu­gę huma­ni­za­cji. Dla­te­go trze­ba, aby nauczy­cie­le kato­lic­cy otrzy­ma­li odpo­wied­nie przy­go­to­wa­nie doty­czą­ce tre­ści róż­nych aspek­tów kwe­stii gen­der i byli poin­for­mo­wa­ni o obo­wią­zu­ją­cych prze­pi­sach praw­nych oraz pro­po­zy­cjach dys­ku­to­wa­nych w swo­ich kra­jach, przy pomo­cy osób wykwa­li­fi­ko­wa­nych w spo­sób zrów­no­wa­żo­ny i pod zna­kiem dia­lo­gu. Insty­tu­cje uni­wer­sy­tec­kie i ośrod­ki badaw­cze są zobo­wią­za­ne do wnie­sie­nia swo­je­go kon­kret­ne­go wkła­du w celu zapew­nie­nia odpo­wied­niej i zak­tu­ali­zo­wa­nej for­ma­cji przez całe życie
  4. W odnie­sie­niu do kon­kret­ne­go zada­nia wycho­wa­nia do ludz­kiej miło­ści podej­mo­wa­ne­go z „wyko­rzy­sta­niem postę­pu nauk psy­cho­lo­gicz­nych, peda­go­gicz­nych i dydak­tycz­nych” [60] – wyma­ga się od for­ma­to­ra, „dosto­so­wa­ne­go i poważ­ne­go przy­go­to­wa­nia psy­cho­pe­da­go­gicz­ne­go, któ­re pozwo­li mu zro­zu­mieć szcze­gól­ne sytu­acje, a któ­re wyma­ga­ją uwa­gi szcze­gól­nej” [61]. A zatem „trze­ba mieć jasną wizję każ­dej sytu­acji, ponie­waż sto­so­wa­na meto­da nie tyl­ko znacz­nie warun­ku­je suk­ces owe­go deli­kat­ne­go wycho­wa­nia, ale rów­nież warun­ku­je współ­pra­cę mię­dzy róż­ny­mi odpo­wie­dzial­ny­mi oso­ba­mi” [62].
  5. W wie­lu sys­te­mach praw­nych jest dzi­siaj uzna­na auto­no­mia i wol­ność naucza­nia. W tej dzie­dzi­nie szko­ły mają moż­li­wość współ­pra­cy z kato­lic­ki­mi insty­tu­cja­mi szkol­nic­twa wyż­sze­go w zakre­sie pogłę­bia­nia róż­nych aspek­tów wycho­wa­nia sek­su­al­ne­go, aby mię­dzy inny­mi wyko­nać pomo­ce, prze­wod­ni­ki peda­go­gicz­ne i pod­ręcz­ni­ki dydak­tycz­ne na temat „chrze­ści­jań­skiej wizji czło­wie­ka” [63]. W tym wzglę­dzie peda­go­dzy i nauczy­cie­le, a tak­że eks­per­ci w dzie­dzi­nie lite­ra­tu­ry dla dzie­ci i mło­dzie­ży mogą przy­czy­nić się do zaofe­ro­wa­nia inno­wa­cyj­nych i kre­atyw­nych narzę­dzi, aby umoc­nić inte­gral­ną edu­ka­cję oso­by od wcze­sne­go dzie­ciń­stwa, w obli­czu wizji nie­obiek­tyw­nych i wypa­czo­nych. W świe­tle odno­wio­ne­go przy­mie­rza edu­ka­cyj­ne­go współ­pra­ca mię­dzy wszyst­ki­mi odpo­wie­dzial­ny­mi — na pozio­mie lokal­nym, kra­jo­wym i mię­dzy­na­ro­do­wym — nie może się wyczer­py­wać jedy­nie na dzie­le­niu się ide­ami oraz na owoc­nej wymia­nie dobrych prak­tyk, ale jest ofe­ro­wa­na jako waż­ny śro­dek for­ma­cji sta­łej samych wycho­waw­ców.

PODSUMOWANIE

  1. Pod­su­mo­wu­jąc, dro­ga dia­lo­gu – słu­cha­ją­ce­go, uza­sad­nia­ją­ce­go i przed­sta­wia­ją­ce­go pro­po­zy­cje — wyda­je się być naj­sku­tecz­niej­szym spo­so­bem pozy­tyw­ne­go prze­kształ­ce­nia nie­po­ko­jów i nie­po­ro­zu­mień w śro­dek na rzecz roz­wo­ju bar­dziej otwar­te­go i ludz­kie­go śro­do­wi­ska rela­cyj­ne­go. Nato­miast prze­ciw­nie, zide­olo­gi­zo­wa­ne podej­ście do deli­kat­nych kwe­stii zwią­za­nych z gen­der, pomi­mo dekla­ro­wa­ne­go sza­cun­ku dla róż­no­rod­no­ści, gro­zi potrak­to­wa­niem samych róż­nic w spo­sób sta­tycz­ny, pozo­sta­wia­jąc je odizo­lo­wa­ny­mi i obo­jęt­ny­mi wobec sie­bie.
  2. Chrze­ści­jań­ska pro­po­zy­cja edu­ka­cyj­na ubo­ga­ca dia­log ze wzglę­du na swój cel „sty­mu­lo­wa­nia reali­za­cji czło­wie­ka poprzez roz­wój całe­go jego bytu, ucie­le­śnio­ne­go ducha, zarów­no darów natu­ry, jak i łaski, któ­ry­mi został ubo­ga­co­ny przez Boga” [64]. Wyma­ga to szcze­re­go i przy­ja­zne­go zbli­że­nia do dru­gie­go, poj­mo­wa­ne­go jako natu­ral­ne anti­do­tum na „kul­tu­rę odrzu­ce­nia” i izo­la­cję. W ten spo­sób pro­mo­wa­na jest „pier­wot­ną god­ność każ­de­go męż­czy­zny i każ­dej kobie­ty, któ­ra jest nie­na­ru­szal­na, nie może nią roz­po­rzą­dzać żad­na wła­dza czy ide­olo­gia” .
  3. Wycho­waw­cy kato­lic­cy są wezwa­ni do wykra­cza­nia poza wszel­ki reduk­cjo­nizm ide­olo­gicz­ny czy ujed­no­li­ca­ją­cy rela­ty­wizm będąc wier­ny­mi swo­jej toż­sa­mo­ści opie­ra­ją­cej się na Ewan­ge­lii, aby pozy­tyw­nie prze­kształ­cić aktu­al­ne wyzwa­nia w szan­se, podą­ża­jąc dro­ga­mi słu­cha­nia, uza­sad­nia­nia i chrze­ści­jań­skiej pro­po­zy­cji, a tak­że świad­cząc spo­so­bem swo­jej obec­no­ści spój­ność mię­dzy sło­wa­mi a życiem. For­ma­to­rzy mają fascy­nu­ją­cą misję edu­ka­cyj­ną „naucze­nia dro­gi pro­wa­dzą­cej przez róż­ne prze­ja­wy miło­ści, wza­jem­nej tro­ski, sza­cun­ku nazna­czo­ne­go czu­łą tro­ską, boga­te­go w zna­cze­nia komu­ni­ko­wa­nia się. Wszyst­ko to przy­go­to­wu­je bowiem do peł­ne­go i hoj­ne­go daru z sie­bie, któ­ry wyra­zi się po ślu­bie w darze ciał. Zjed­no­cze­nie sek­su­al­ne w mał­żeń­stwie prze­ja­wi się wów­czas jako znak zaan­ga­żo­wa­nia cało­ścio­we­go, ubo­ga­co­ne­go całą wcze­śniej­szą dro­gą” .
  4. Z tą kul­tu­rą dia­lo­gu nie jest sprzecz­na słusz­na aspi­ra­cja szkół kato­lic­kich do zacho­wa­nia swo­jej wizji ludz­kiej sek­su­al­no­ści bio­rąc pod uwa­gę wol­ność rodzin, by mogły opie­rać wycho­wa­nie swo­ich dzie­ci na antro­po­lo­gii inte­gral­nej, zdol­nej do zhar­mo­ni­zo­wa­nia wszyst­kich wymia­rów sta­no­wią­cych o jej toż­sa­mo­ści fizycz­nej, psy­chicz­nej i ducho­wej. Demo­kra­tycz­ne pań­stwo nie może bowiem spro­wa­dzić pro­po­zy­cji edu­ka­cyj­nej jedy­nie do domi­nu­ją­cej men­tal­no­ści, szcze­gól­nie w kwe­stii tak deli­kat­nej, któ­ra doty­ka pod­sta­wo­wej wizji natu­ry ludz­kiej i natu­ral­ne­go pra­wa rodzi­ców do wol­ne­go wybo­ru wycho­wa­nia, zgod­ne­go z god­no­ścią oso­by ludz­kiej. Każ­da insty­tu­cja edu­ka­cyj­na musi zatem zapew­nić sobie narzę­dzia orga­ni­za­cyj­ne i pro­gra­my wycho­waw­cze, któ­re urze­czy­wist­nią i skon­kre­ty­zu­ją to pra­wo rodzi­ców. W ten spo­sób chrze­ści­jań­ska pro­po­zy­cja peda­go­gicz­na sta­je się solid­ną odpo­wie­dzią na antro­po­lo­gie frag­men­ta­cji i pro­wi­zo­rycz­no­ści.
  5. Kato­lic­kie ośrod­ki edu­ka­cyj­ne ofe­ru­jąc pro­gra­my for­ma­cji uczu­cio­wej i sek­su­al­nej muszą uwzględ­niać róż­ny wiek uczniów, a tak­że poma­gać im w peł­nym posza­no­wa­niu każ­dej oso­by. Moż­na tego doko­nać poprzez dys­kret­ne i pouf­ne towa­rzy­sze­nie, poprzez któ­re wycho­dzi się tak­że na spo­tka­nie osób znaj­du­ją­cych się w skom­pli­ko­wa­nej i bole­snej sytu­acji. Szko­ła musi zatem zapew­nić śro­do­wi­sko zaufa­nia, otwar­to­ści i spo­ko­ju, szcze­gól­nie w tych przy­pad­kach, któ­re wyma­ga­ją cza­su i roze­zna­nia. Waż­ne jest stwo­rze­nie warun­ków do cier­pli­we­go i wyro­zu­mia­łe­go słu­cha­nia, uni­ka­jąc nie­spra­wie­dli­wej dys­kry­mi­na­cji.
  6. Kon­gre­ga­cja ds. Edu­ka­cji Kato­lic­kiej dobrze zda­je sobie spra­wę z codzien­ne­go tru­du hoj­nej tro­ski oka­zy­wa­ne przez oso­by pra­cu­ją­ce w szko­łach i całe­go sze­re­gu for­mal­nych i nie­for­mal­nych wysił­kach peda­go­gicz­nych. Kon­gre­ga­cja pra­gnie ich zachę­cić do kon­ty­nu­owa­nia misji for­ma­cyj­nej nowych poko­leń, zwłasz­cza dotknię­tych róż­ny­mi for­ma­mi ubó­stwa oraz potrze­bu­ją­cych miło­ści oka­zy­wa­nej im przez ich wycho­waw­ców, aby jak powie­dział św. Jan Bosko „ludzie mło­dzi nie tyl­ko byli kocha­ni, ale by wie­dzie­li, że są kocha­ni”. Ta dyka­ste­ria wyra­ża rów­nież głę­bo­ką wdzięcz­ność i — sło­wa­mi Papie­ża Fran­cisz­ka – zachę­ca „chrze­ści­jań­skich nauczy­cie­li, zarów­no tych, któ­rzy uczą w szko­łach kato­lic­kich, jak i tych, któ­rzy uczą w szko­łach pań­stwo­wych,[…] by zachę­ca­li uczniów do otwar­cia na dru­gie­go, któ­ry ma swo­je obli­cze, jest oso­bą, bra­tem i sio­strą, aby go pozna­wać i sza­no­wać, z jego histo­rią, z jego zale­ta­mi i wada­mi, z jego bogac­twem i ogra­ni­cze­nia­mi. Cho­dzi tu o współ­pra­cę w takim wycho­wy­wa­niu dzie­ci, aby były otwar­te i inte­re­so­wa­ły się tym, co je ota­cza, zdol­ne do dba­nia o innych i do oka­zy­wa­nia czu­ło­ści” [68].

GIUSEPPE Kar­dy­nał VERSALDI, Pre­fekt

Arcy­bi­skup ANGELO VINCENZO ZANI, Sekre­tarz

Waty­kan, 2 lute­go 2019, Świę­to Ofia­ro­wa­nia Pań­skie­go

PRZYPISY

  1. BENEDYKT XVI, Prze­mó­wie­nie do kor­pu­su dyplo­ma­tycz­ne­go akre­dy­to­wa­ne­go przy Sto­li­cy Apo­stol­skiej, 10. 01.2011, w: L’Osservatore Roma­no, wyd. pl n. 2(330)/2011, s. 42.
  2. PAPIEŻ FRANCISZEK, Posy­nod. adhort. ap. Amo­ris laeti­tia, 19 mar­ca 2016, n. 56.
  3. Por. JAN PAWEŁ II, Posy­nod. adhort. ap. Fami­lia­ris con­sor­tio, 22 listo­pa­da 1981, n. 6: por. JAN PAWEŁ II, List do rodzin Gra­tis­si­mam sane, 2 lute­go 1994, n.16; por. JAN PAWEŁ II, Kate­che­za pod­czas audien­cji ogól­nej, 8 kwiet­nia 1981, w: Naucza­nie papie­skie, t. IV, cz. 1, Poznań, 1989, s. 431–434.
  4. SOBÓR WATYKANSKI II, Dekla­ra­cja o wycho­wa­niu chrze­ści­jań­skim, Gra­vis­siu­mum edu­ca­tio­nis, 28 paź­dzier­ni­ka 1965, n.1.
  5. KONGREGACJA DS. EDUKACJI KATOLICKIEJ, Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści, 1 grud­nia 1983.
  6. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Oso­ba ludz­ka, Dekla­ra­cja o nie­któ­rych zagad­nie­niach ety­ki sek­su­al­nej, 29 grud­nia 1975, n.1.
  7. Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści, n. 4.
  8. Tam­że, n. 35.
  9. Por. tam­że, nn.21–47, gdzie jest przed­sta­wio­na chrze­ści­jań­ska kon­cep­cja płcio­wo­ści.
  10. SOBÓR WATYKANSKI II, Kon­sty­tu­cja dusz­pa­ster­ska o Koście­le w świe­cie współ­cze­snym Gau­dium et spes, 7 grud­nia 1965, n. 1.
  11. Amo­ris laeti­tia, n. 56.
  12. Tam­że,
  13. Por. PAPIEŻ FRANCISZEK, Prze­mó­wie­nie do uczest­ni­ków zgro­ma­dze­nia ple­nar­ne­go Papie­skiej Aka­de­mii «Pro Vita», 5 paź­dzier­ni­ka 2017, w: L’Osservatore Roma­no, wyd. pl. n. 11/(397)2017, s. 9 nn.
  14. KONGREGACJA NAUKI WIARY, List do bisku­pów Kościo­ła kato­lic­kie­go o współ­dzia­ła­niu męż­czy­zny i kobie­ty w Koście­le i świe­cie, 31 maja 2004, n. 13.
  15. JAN PAWEŁ II. List do kobiet, 29 czerw­ca 1995, n. 9.
  16. KONGREGACJA NAUKI WIARY, List do bisku­pów Kościo­ła kato­lic­kie­go o współ­dzia­ła­niu męż­czy­zny i kobie­ty w Koście­le i świe­cie, 31 maja 2004, n. 13.
  17. JAN PAWEŁ II. List do kobiet, 29 czerw­ca 1995, n. 9.
  18. PAPIEŻ FRANCISZEK, Prze­mó­wie­nie do uczest­ni­ków zgro­ma­dze­nia ple­nar­ne­go Papie­skiej Aka­de­mii «Pro Vita», 5 paź­dzier­ni­ka 2017, w: L’Osservatore Roma­no, wyd. pl. n. 11/(397)2017, s. 10.
  19. Amo­ris laeti­tia, n. 34.
  20. Gau­dium et spes, n. 14.
  21. Tam­że,
  22. KAROL WOJTYŁA, Miłość i odpo­wie­dzial­ność, wyd. III, Lublin 1982, s. 55.
  23. Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Veri­ta­tis splen­dor, 6 sierp­nia 1993, n. 48.
  24. Por. KONGREGACJA NUAKI WIARY, Instruk­cja o sza­cun­ku dla rodzą­ce­go się życia ludz­kie­go i o god­no­ści jego prze­ka­zy­wa­nia, Donum Vitae, 22 lute­go 1987, n. 4.
  25. BENEDYKT XVI, Prze­mó­wie­nie do uczest­ni­ków VI Euro­pej­skie­go Sym­po­zjum Nauczy­cie­li Aka­de­mic­kich, 7 czerw­ca 2008; w: „L’Osservatore Roma­no” wyd. pl. n. 7–8(305)/2008, s. 21.
  26. BENEDYKT XVI, Prze­mó­wie­nie w Bun­de­sta­gu, 22 wrze­śnia 2011; w: „L’Osservatore Roma­no” wyd. pl. n. 10–11(337)/2011, s. 41.
  27. PAPIEŻ FRANCISZEK, Enc. Lau­da­to si’, 24 maja 2015, nn. 154–155.
  28. JAN PAWEŁ II, Audien­cja ogól­na, 8 kwiet­nia 1981; w: Naucza­nie papie­skie, t. IV, 1, Poznań 1989, s. 432.
  29. Veri­ta­tis splen­dor, n. 50.
  30. Por. tam­że
  31. Kobie­ta i męż­czy­zna sta­no­wią dwa spo­so­by, według któ­rych czło­wiek jako stwo­rze­nie reali­zu­je swój okre­ślo­ny udział w Bycie Boskim: są stwo­rze­ni «na obraz i podo­bień­stwo Boga» i reali­zu­ją to powo­ła­nie nie tyl­ko jako odręb­ne oso­by, ale tak­że jako para, wspól­no­ta miło­ści. Ukie­run­ko­wa­ni na złą­cze­nie i płod­ność, męż­czy­zna i kobie­ta poślu­bie­ni, uczest­ni­czą w miło­ści stwór­czej Boga, prze­ży­wa­jąc wspól­no­tę z Nim poprzez dru­gą oso­bę” w: Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści, n. 26. Por. KONGREGACJA DS. EDUKACJI KATOLICKIEJ, Edu­ca­re al dia­lo­go inter­cul­tu­ra­le nel­la scu­ola cat­to­li­ca. Vive­re insie­me per una civil­tà dell’amore, 28 otto­bre 2013, nn. 35–36.
  32. Amo­ris laeti­tia, n. 286.
  33. BENEDYKT XVI, Discor­so all’assemblea gene­ra­le del­la Con­fe­ren­za Epi­sco­pa­le Ita­lia­na, 27 mag­gio 2010.
  34. BENEDYKT XVI, Prze­mó­wie­nie do Kurii Rzym­skiej, 21 grud­nia 2012, w: L’Osservatore Roma­no, wyd. pl. n. 2(350)/2013. s. 31.
  35. Amo­ris laeti­tia, n. 151.
  36. Lau­da­to si’, n. 155.
  37. KATECHIZM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO, n. 1643.
  38. PAPIEŻ FRANCISZEK, Prze­mó­wie­nie pod­czas semi­na­rium na temat kom­ple­men­tar­no­ści męż­czy­zny i kobie­ty, 17 listo­pa­da 2014, n. 3., w: “L’Osservatore Roma­no” wyd. pl. n. 12 (368)/2014, s. 37.
  39. KODEKS PRAWA KANONICZNEGO, kan. 1136; por. KODEKS KANONÓW KOŚCIOŁÓW WSCHODNICH, kan. 627.
  40. Dekla­ra­cja Sobo­ru Waty­kań­skie­go II o wycho­wa­niu chrze­ści­jań­skim Gra­vis­si­mum educ­tio­nis, n. 3.
  41. Amo­ris laeti­tia, n. 280.
  42. Fami­lia­ris con­sor­tio, n. 36.
  43. PAPIEŻ FRANCISZEK, Prze­mó­wie­nie do człon­ków dele­ga­cji Mię­dzy­na­ro­do­we­go Biu­ra Kato­lic­kie­go ds. Dzie­ci, 11 kwiet­nia 2014; w: „L’Osservatore Roma­no”, wyd.pl. n. 5(362)/2014, s. 26.
  44. Fami­lia­ris con­sor­tio, n. 37.
  45. KONGREGACJA DS. EDUKACJI KATOLICKIEJ, Szko­ła Kato­lic­ka u pro­gu trze­cie­go tysiąc­le­cia, 28 grud­nia 1997 r., n. 9.
  46. Edu­ca­re al dia­lo­go inter­cul­tu­ra­le nel­la scu­ola cat­to­li­ca. Vive­re insie­me per una civil­tà dell’amore, n. 58.
  47. KONGREGACJA DS. EDUKACJI KATOLICKIEJ, Szko­ła kato­lic­ka, 19 mar­ca 1977, n. 45.
  48. KONGREGACJA DS. EDUKACJI KATOLICKIEJ, Świec­ki kato­lik świad­kiem wia­ry w szko­le, 15 paź­dzier­ni­ka 1982, n. 17.
  49. Amo­ris laeti­tia, n. 281.
  50. Tam­że,
  51. PAPIEŻ FRANCISZEK, Prze­mó­wie­nie pod­czas semi­na­rium na temat kom­ple­men­tar­no­ści męż­czy­zny i kobie­ty, 17 listo­pa­da 2014, n. 3., w: “L’Osservatore Roma­no” wyd. pl. n. 12 (368)/2014, s. 37.
  52. Por. Amo­ris laeti­tia, n. 84.
  53. Gra­vis­si­mum edu­ca­tio­nis, n.1.
  54. JAN PAWEŁ II, List do rodzin Gra­tis­si­mam sane, 2 lute­go 1994, n. 16; por. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Ludz­ka płcio­wość: praw­da i zna­cze­nie, 8 grud­nia 1995, n. 23.
  55. Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści, n.79.
  56. CONGREGAZIONE PER L’EDUCAZIONE CATTOLICA, Edu­ca­re oggi e doma­ni. Una pas­sio­ne che si rin­no­va, Cit­tà del Vati­ca­no 2014, Cap. II, n. 7.
  57. Por. CONGREGAZIONE PER L’EDUCAZIONE CATTOLICA, Edu­ca­re insie­me nel­la scu­ola cat­to­li­ca. Mis­sio­ne con­di­vi­sa di per­so­ne con­sa­cra­te e fede­li laici, 8 set­tem­bre 2007, nn. 34–37
  58. PAWEŁ VI, Adhort. ap. Evan­ge­lii nun­tian­di, 8 grud­nia 1975, n. 41
  59. Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści, n.80.
  60. Gra­vis­si­mum edu­ca­tio­nis, n.1.
  61. Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści, n.81.
  62. Tam­że, n.83.
  63. Tam­że, n. 22.
  64. Wytycz­ne wycho­waw­cze w odnie­sie­niu do ludz­kiej miło­ści, n.21
  65. PAPIEŻ FRANCISZEK, Prze­mó­wie­nie do człon­ków Insty­tu­tu „Digni­ta­tis huma­nae”, 7 grud­nia 2013; w: „L’Osservatore Roma­no”, wyd. pl. n. 1(359)/2014, s. 38.
  66. Por. Edu­ca­re al dia­lo­go inter­cul­tu­ra­le nel­la scu­ola cat­to­li­ca, conc­lu­sio­ni
  67. Amo­ris laeti­tia, n. 283
  68. PAPA FRANCESCO, Discor­so all’Associazione Ita­lia­na Maestri Cat­to­li­ci, 5 gen­na­io 2018.

tłum. st (KAI) / Waty­kan

*  *  *  *  *  *  *

Oświad­cze­nia Rady Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski ds. Apo­stol­stwa Świec­kich w spra­wie narzu­ca­nia ide­olo­gii LGBT

  1. Kościół naucza, że każ­dy czło­wiek ma bez­względ­ny obo­wią­zek sza­no­wać każ­de­go czło­wie­ka. To odno­si się rów­nież do osób LGBT, ale musi dzia­łać w oby­dwie stro­ny. Ogrom­nym nie­sma­kiem, smut­kiem, tro­ską o przy­szłość a nawet poczu­ciem zagro­że­nia napa­wa­ją zwy­czaj­nych ludzi zacho­wa­nia i sło­wa akty­wi­stów tego śro­do­wi­ska i wspie­ra­ją­cych je dzien­ni­ka­rzy. Niby wal­czą o wol­ność, tole­ran­cję i sza­cu­nek, ale wła­śnie bez tole­ran­cji, z pogar­dą wobec myślą­cych ina­czej i z agre­sją.
  2. W tym kon­tek­ście trze­ba uznać za nie­do­pusz­czal­ny z punk­tu widze­nia pra­wa ale przede wszyst­kim przy­zwo­ito­ści i zdro­we­go roz­sąd­ku atak przy­pusz­czo­ny na pra­cow­ni­ka IKEI, któ­ry nie życzył sobie w miej­scu pra­cy indok­try­na­cji LGBT. Nie­po­koi, że wypo­wie­dzi pod jego adre­sem są peł­ne agre­sji i pogar­dy. Odzie­ra się go z god­no­ści ludz­kiej i odma­wia mu nie­zby­wal­nych praw. Tym­cza­sem wol­ność sumie­nia i wyzna­nia jest mia­rą demo­kra­cji. Agre­sja zaś i pogar­da nie są Pol­sce potrzeb­ne, burzą pokój spo­łecz­ny, sie­ją nie­pew­ność i poczu­cie zagro­że­nia. Jak­że łatwo ale też jak­że nie­bez­piecz­nie jest prze­ciw­sta­wić czło­wie­ka dru­gie­mu czło­wie­ko­wi! Kon­sty­tu­cja Rze­czy­po­spo­li­tej nie tyl­ko gwa­ran­tu­je każ­de­mu wol­ność wyzna­nia ale też chro­ni przed inge­ren­cją w prze­ko­na­nia oso­bi­ste wbrew woli zain­te­re­so­wa­ne­go. Rów­no­cze­śnie nie­uczci­wym inte­lek­tu­al­nie jest reago­wać w Pol­sce na cyta­ty z Pisma Świę­te­go, jak­by kul­tu­ra euro­pej­ska nie wyra­sta­ła z logi­ki chrze­ści­jań­stwa. Nie moż­na nazwać tego ina­czej jak two­rze­niem wir­tu­al­nej rze­czy­wi­sto­ści i narzu­ca­niem prze­ko­nań przy wyko­rzy­sta­niu pozy­cji sil­niej­sze­go. Kie­dyś król pol­ski Zyg­munt II August oświad­czył „Nie jestem kró­lem waszych sumień”. Tym bar­dziej pra­co­daw­ca nie ma i nie może sobie uzur­po­wać takie­go pra­wa.
  3. Gra­tu­lu­je­my Panu Toma­szo­wi odwa­gi w wyzna­wa­niu i obro­nie wia­ry w codzien­nym życiu. To jest wła­śnie apo­stol­stwo świec­kich postu­lo­wa­ne przez Sobór Waty­kań­ski II w dekre­cie Apo­sto­li­cam actu­osi­ta­tem oraz przy­po­mnia­ne przez św. Jana Paw­ła II w adhor­ta­cji Fami­lia­ris con­sor­tio. Pana posta­wa zasłu­gu­je na uzna­nie i naśla­do­wa­nie. Wszel­kie wypo­wie­dzi, któ­re chcia­ły­by z Pana uczy­nić oszo­ło­ma, igno­ran­ta i agre­so­ra – nie mają pod­staw w fak­tach. Chcia­ło­by się powie­dzieć za sza­fa­rzem chrztu świę­te­go: „Taka jest nasza wia­ra. Taka jest wia­ra Kościo­ła, któ­rej wyzna­wa­nie jest naszą chlu­bą w Chry­stu­sie Jezu­sie, Panu naszym”. Mamy nadzie­ję, że wyrzą­dzo­ne Panu krzyw­dy moral­ne i mate­rial­ne zosta­ną wyna­gro­dzo­ne, zaś fir­ma zaprze­sta­nie dzia­łań ide­olo­gicz­nych w opar­ciu o uprzy­wi­le­jo­wa­ną pozy­cję pra­co­daw­cy. Liczy­my na zain­te­re­so­wa­nie spra­wą związ­ków zawo­do­wych i pro­ku­ra­tu­ry. Cho­dzi prze­cież o istot­ny ele­ment ładu ustro­jo­we­go i kul­tu­ro­we­go.
  4. Rów­nież z innych firm i kor­po­ra­cji docie­ra­ją do nas nie­po­ko­ją­ce sygna­ły o pró­bach pro­pa­go­wa­nia ide­olo­gii LGBT. Wyko­rzy­stu­je się do tego ofi­cjal­ne stro­ny inter­ne­to­we i fir­mo­we adre­sy pocz­ty elek­tro­nicz­nej poszcze­gól­nych pra­cow­ni­ków. Orga­ni­zu­je się spo­tka­nia agi­ta­cyj­ne, tak­że z zagra­nicz­ny­mi akty­wi­sta­mi, w pomiesz­cze­niach fir­mo­wych. Wie­lu pra­cow­ni­ków mil­czy wobec skie­ro­wa­nych do nich naci­sków, gdyż boją się utra­ty pra­cy albo dys­kry­mi­na­cji za poglą­dy. Pro­si­my pra­co­daw­ców o sza­cu­nek wobec sumie­nia pra­cow­ni­ków. Rozu­mie­my trud­ną sytu­ację pra­cow­ni­ków, dla któ­rych utra­ta pra­cy była­by poważ­nym pro­ble­mem, ale musi­my przy­po­mnieć, że wszę­dzie ist­nie­ją nie­prze­kra­czal­ne gra­ni­ce. Pro­śmy Boga, aby ochro­nił nas przed upodle­niem.
  5. Nie mniej nie­po­koi zacho­wa­nie wie­lu nauczy­cie­li wobec dzie­ci i mło­dzie­ży, nace­cho­wa­ne pro­pa­gan­dą zacho­wań LGBT. Rodzi­ce i mło­dzież uskar­ża­ją się na narzu­ca­nie jako lek­tur obo­wiąz­ko­wych, tek­stów wul­gar­nych w for­mie i tre­ści. Orga­ni­zu­je się w szko­le wyj­ścia do teatru na sztu­ki wyjąt­ko­wo obsce­nicz­ne, któ­re nisz­czą wraż­li­wość ero­tycz­ną mło­dych. Na lek­cjach, pod pozo­rem nauki języ­ków obcych mło­dzież zmu­sza­na jest oglą­dać i dys­ku­to­wać o fil­mach odzie­ra­ją­cych z intym­no­ści. Do takich obo­jęt­nych ide­olo­gicz­nie tema­tów, jak cho­ciaż­by roz­mo­wa o pro­ble­mie bez­płod­no­ści w mał­żeń­stwie, dołą­cza się np. dys­ku­sję o pra­wie do adop­cji przez pary jed­no­pł­cio­we i pięt­nu­je przy tym uczniów prze­ciw­nych takiej moż­li­wo­ści. Z rela­cji uczniów wyni­ka też, że licz­ni nauczy­cie­le nie licząc się psy­chicz­ny­mi i moral­ny­mi kon­se­kwen­cja­mi swo­ich zacho­wań, z god­ną napięt­no­wa­nia bez­tro­ską zada­ją pod­czas lek­cji gwałt poczu­ciu przy­zwo­ito­ści i intym­no­ści swych nie­peł­no­let­nich uczniów. W tym kon­tek­ście pro­si­my wszyst­kich rodzi­ców: nie pozo­sta­wiaj­cie waszych dzie­ci samym sobie. Wasze dzie­ci nie są niczy­ją wła­sno­ścią – są wasze. Wszel­kie insty­tu­cje życia spo­łecz­ne­go – w tym szko­ła – to insty­tu­cje, któ­re tyl­ko i wyłącz­nie są na usłu­gach rodzi­ny.
  6. Pro­si­my o posza­no­wa­nie god­no­ści i wol­no­ści oso­bi­stej każ­de­go czło­wie­ka. Pro­si­my, aby każ­dy zamy­ślił się cho­ciaż przez chwi­lę nad zgod­no­ścią swo­je­go dzia­ła­nia z Ewan­ge­lią, oraz nad tym, co może zro­bić dla Pol­ski. Kto anta­go­ni­zu­je i roz­pa­la emo­cje, ten nie słu­ży Bożej spra­wie. Pro­si­my o dzia­ła­nia wywa­żo­ne, zro­dzo­ne w ser­cach peł­nych poko­ju i miło­ści. Pro­si­my o opa­mię­ta­nie. Chlu­bi­my się, że gdy sza­la­ły prze­śla­do­wa­nia i woj­ny reli­gij­ne, Pol­ska – jako jedy­na w Euro­pie – była pań­stwem bez sto­sów. Niech tak będzie nadal. Módl­my się sło­wa­mi Roma­na Brand­sta­et­te­ra z Hym­nu do Czar­nej Madon­ny:

            Mat­ko Sło­wa,| Mat­ko Dobro­ci.| Módl się o dobroć| wszyst­kich pol­skich słów. (…)| Niech ani jed­no sło­wo | nie będzie złe.| Niech ani jed­no sło­wo| nie nie­na­wi­dzi.| Niech nie krzyw­dzi.| Niech nie zabi­ja.| Niech wyba­cza.| Niech leczy.| Niech łago­dzi.| Niech zamy­ka| czło­wie­cze rany (…)| Módl się. (…)| Pan­no Jasno­gór­ska,| Czar­na,| o twa­rzy w bli­znach| jak pol­ska zie­mia.

Świd­ni­ca, 5 lip­ca 2019 r.

W imie­niu Rady Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski ds. Apo­stol­stwa Świec­kich

Bp Igna­cy Dec, prze­wod­ni­czą­cy

*  *  *  *  *  *  *

Infor­ma­cje

Apo­stol­stwo Modli­twy Świa­to­wą Sie­cią Modli­twy Papie­ża

         W Rzy­mie odby­ło się pod koniec czerw­ca świa­to­we spo­tka­nie Apo­stol­stwa Modli­twy, któ­re po 175 latach prze­cho­dzi wewnętrz­ne prze­obra­że­nia. Tra­dy­cyj­nej nazwie dzie­ła coraz czę­ściej towa­rzy­szy dzi­siaj nowe okre­śle­nie: Świa­to­wa Sieć Modli­twy Papie­ża. Uczest­ni­cy wyda­rze­nia przy­by­li z 52 kra­jów świa­ta pod­kre­śla­li zna­cze­nie uwraż­li­wia­nia na war­tość modli­twy oraz potrze­bę jej ucze­nia od naj­młod­szych lat.

            Mówi ks. Marek Wój­to­wicz, jezu­ita z Sekre­ta­ria­tu Kra­jo­we­go Apo­stol­stwa Modli­twy: „Trze­ba tego momen­tu zatrzy­ma­nia się, ado­ra­cji Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu i tutaj kult Ser­ca Pana Jezu­sa, o któ­ry dba­no w Apo­stol­stwie Modli­twy jest jak naj­bar­dziej aktu­al­ny, zwłasz­cza w kon­tek­ście seku­la­ry­za­cji. Dzi­siaj w świe­cie kul­tu­ry nie ma miej­sca dla Pana Boga. Roz­ma­wia­łem o tym z jezu­ita­mi z Austra­lii, z Kana­dy, tak­że z Fran­cji. Oni o tym wyraź­nie mówią. Trze­ba zatem two­rzyć dzi­siaj prze­strze­nie modli­twy. Wczo­raj Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek mówił, żeby­śmy orga­ni­zo­wa­li szko­ły modli­twy przy para­fiach. Tak­że to odno­wio­ne Apo­stol­stwo Modli­twy wcho­dzi rów­nież w inter­net, w face­bo­oka. Jest wie­le mate­ria­łów do wyko­rzy­sta­nia, któ­re mogą posłu­żyć do oży­wie­nia modli­twy. Waż­ne jest, aby docie­rać dzi­siaj przede wszyst­kim do mło­dych ludzi”. vati­can­news

Piel­grzym­ka Ruchu Rodzi­na Radia Mary­ja

            Przy­by­li­śmy dzi­siaj (14 lip­ca) tak licz­nie na Jasną Górę Zwy­cię­stwa, by Bogu przez ręce Maryi, dzię­ko­wać, prze­pra­szać i pro­sić; przy­by­wa­my, wszak Ojczy­zna jest ducho­wo i moral­nie zagro­żo­na – powie­dział biskup świd­nic­ki Igna­cy Dec, prze­wod­ni­czą­cy Rady ds. Apo­stol­stwa Świec­kich KEP, pod­czas Mszy świę­tej spra­wo­wa­nej dla uczest­ni­ków trwa­ją­cej od sobo­ty 28. Piel­grzym­ki Rodzi­ny Radia Mary­ja na Jasną Górę. Do Czę­sto­cho­wy przy­by­ło oko­ło 100 tys. pąt­ni­ków.

            Biskup świd­nic­ki przy­po­mniał w homi­lii, że jasno­gór­ski klasz­tor jest miej­scem, „któ­re Kró­lo­wa Pol­ski wybra­ła sobie, aby tu szcze­gól­nie oka­zy­wać potę­gę modli­twy wzno­szo­nej ku Bogu przez Jej nie­po­ka­la­ne ręce”. Hie­rar­cha przy­po­mniał wyda­rze­nia, dzię­ki któ­rym Jasna Góra nie­od­par­cie się koja­rzy ze zwy­cię­stwem: potop szwedz­ki, Cud nad Wisłą, czy okres dru­giej woj­ny świa­to­wej. — Wresz­cie zwy­cię­stwem jasno­gór­skim, o któ­rym nie godzi się zapo­mi­nać, było pro­kla­mo­wa­nie na tym miej­scu w uro­czy­stość Mat­ki Bożej Czę­sto­chow­skiej 1956 r. Jasno­gór­skich Ślu­bów Naro­du, w 300-lecie ślu­bów lwow­skich kró­la Jana Kazi­mie­rza. Wska­zał, że dziś zno­wu „znaj­du­je­my się w rze­czy­wi­sto­ści jak­by poto­pu”. – Już nie szwedz­kie­go czy bol­sze­wic­kie­go, ale poto­pu ide­olo­gicz­ne­go, zale­wa­ją­ce­go Pol­skę od Zacho­du. Nie­speł­na mie­siąc temu, w dniu, gdy odby­wa­ła się tutaj corocz­na piel­grzym­ka Podwór­ko­wych Kółek Różań­co­wych Dzie­ci, uli­ca­mi Czę­sto­cho­wy prze­szedł tzw. Marsz Rów­no­ści, będą­cy w isto­cie afir­ma­cją demo­ra­li­za­cji i grzesz­nych zacho­wań śro­do­wisk LGBT, wspie­ra­nych przez ofen­sy­wę zagra­nicz­nych ośrod­ków usi­łu­ją­cych narzu­cić Pol­sce neo­po­gań­ską ide­olo­gię gen­der – powie­dział bp Dec. Duchow­ny przy­po­mniał sło­wa kard. Karo­la Woj­ty­ły, wypo­wie­dzia­ne pod­czas wizy­ty w Sta­nach Zjed­no­czo­nych: „sto­imy dziś w obli­czu naj­więk­szej kon­fron­ta­cji, jaką kie­dy­kol­wiek prze­ży­ła ludz­kość. Nie przy­pusz­czam, aby sze­ro­kie krę­gi spo­łe­czeń­stwa ame­ry­kań­skie­go ani naj­szer­sze krę­gi wspól­not chrze­ści­jań­skich zda­wa­ły sobie z tego w peł­ni spra­wę. Sto­imy w obli­czu osta­tecz­nej kon­fron­ta­cji mię­dzy Kościo­łem a anty-kościo­łem, Ewan­ge­lią i jej zaprze­cze­niem. Ta kon­fron­ta­cja zosta­ła wpi­sa­na w pla­ny Boskiej Opatrz­no­ści; jest to czas pró­by, w któ­ry musi wejść Kościół, a pol­ski w szcze­gól­no­ści”. W imię wznio­słych haseł: nowo­cze­sność, wol­ność, tole­ran­cja czy demo­kra­cja, chce się znisz­czyć tra­dy­cyj­ne mał­żeń­stwo i rodzi­nę, pod­ci­na się korze­nie, z któ­rej wyro­sła kul­tu­ra euro­pej­ska i cywi­li­za­cja chrze­ści­jań­ska.

            Przy­po­mniał, że cywi­li­za­cja chrze­ści­jań­ska, w ramach któ­rej funk­cjo­nu­je Kościół kato­lic­ki, wspie­ra się na trzech głów­nych fila­rach: grec­kiej filo­zo­fii, rzym­skim pra­wie i jude­ochrze­ści­jań­skiej reli­gii. Wszyst­kie te fila­ry są dzi­siaj w róż­ny spo­sób pod­ci­na­ne i osła­bia­ne. — Przy­by­li­śmy dzi­siaj tak licz­nie na Jasną Górę Zwy­cię­stwa, by Bogu przez ręce Maryi, dzię­ko­wać, prze­pra­szać i pro­sić; przy­by­wa­my, wszak Ojczy­zna jest ducho­wo i moral­nie zagro­żo­na. Jeste­śmy tu, by wołać: „Przy­bądź nam, miło­ści­wa Pani, ku pomo­cy, a wyrwij nas z potęż­nych nie­przy­ja­ciół mocy” – stwier­dził biskup świd­nic­ki. — Dziś na Jasnej Górze mówi­my „nie” dla mar­szów rów­no­ści, w któ­rych ma miej­sce ubli­ża­nie, ośmie­sza­nie i oplu­wa­nie war­to­ści chrze­ści­jań­skich i naro­do­wych, któ­re się wyko­rzy­stu­je do pro­pa­go­wa­nia haseł anty­ka­to­lic­kich. Chce­my mieć Pol­skę kato­lic­ką i Euro­pę chrze­ści­jań­ską, chce­my być w Euro­pie, w któ­rej będzie się uzna­wa­ło Boga za gwa­ran­ta ładu moral­ne­go w życiu indy­wi­du­al­nym i spo­łecz­nym, pry­wat­nym i publicz­nym – pod­kre­ślił biskup świd­nic­ki.

            Pod­czas litur­gii poświę­co­ny został nowy wóz trans­mi­syj­ny Tele­wi­zji TRWAM i Radia Mary­ja. Na Jasną Górę przy­by­ło oko­ło 100 tys. piel­grzy­mów.

            Papież Fran­ci­szek pozdro­wił uczest­ni­ków piel­grzym­ki Radia Mary­ja: „Prze­sy­łam ser­decz­ne pozdro­wie­nia pol­skim wier­nym, któ­rzy uczest­ni­czą w dorocz­nej piel­grzym­ce Radia Mary­ja do sank­tu­arium w Czę­sto­cho­wie — powie­dział papież po modli­twie „Anioł Pań­ski” na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie”. Jed­no­cze­śnie udzie­lił uczest­ni­kom Eucha­ry­stii odpu­stu zupeł­ne­go pod zwy­kły­mi warun­ka­mi.

            We Mszy świę­tej uczest­ni­czył mar­sza­łek sena­tu Sta­ni­sław Kar­czew­ski, pre­mier Mate­usz Mora­wiec­ki, mini­ster obro­ny naro­do­wej Mariusz Błasz­czak, posło­wie i sena­to­ro­wie oraz depu­to­wa­ni Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go i samo­rzą­dow­cy. Piel­grzym­ka Rodzi­ny Radia Mary­ja jest jed­ną z naj­więk­szych, jaka przy­by­wa na Jasną Górę, dla­te­go nad bez­pie­czeń­stwem piel­grzy­mów czu­wa­ją spe­cjal­nie powo­ła­ne służ­by: poli­cja oraz służ­by medycz­ne.

            Na struk­tu­rę Rodzi­ny Radia Mary­ja skła­da­ją się m.in. Biu­ra, Koła Przy­ja­ciół, Koła Mło­dzie­żo­we oraz Podwór­ko­we Kół­ka Różań­co­we Dzie­ci. Dzia­ła­ją one przy para­fiach za zgo­dą pro­bosz­cza. Obec­ne są zarów­no w Pol­sce, jak i zagra­ni­cą.

            Sta­tut Rodzi­ny Radia Mary­ja zatwier­dzo­ny został przez Kon­fe­ren­cję Epi­sko­pa­tu Pol­ski w maju 2006 r. Człon­ko­wie Rodzi­ny Radia Mary­ja anga­żu­ją się w życie para­fii, orga­ni­zu­ją spo­tka­nia regio­nal­ne czy dni sku­pie­nia. Dokład­na licz­ba człon­ków Rodzi­ny Radia Mary­ja nie jest zna­na. Radia słu­cha praw­do­po­dob­nie od 1 do 1,5 mln osób. (KAI oraz wła­sne infor­ma­cje)

Modli­twa w reak­cji na „marsz rów­no­ści” w Kiel­cach

         Zwią­za­ne z Kościo­łem ruchy i sto­wa­rzy­sze­nia spo­tka­ły się na wspól­nej modli­twie na pla­cu Naj­święt­szej Maryi Pan­ny prz y kate­drze, na modli­twie różań­co­wej. „Róża­niec na sza­niec” to odpo­wiedź na idą­cy dzi­siaj (13 lipca)przez Kiel­ce „marsz rów­no­ści” zor­ga­ni­zo­wa­ny przez śro­do­wi­ska LGBT. Orga­ni­za­to­rem spo­tka­nia przed kate­drą są: Akcja Kato­lic­ka, Sto­wa­rzy­sze­nie Rodzin Kato­lic­kich, Neo­ka­te­chu­me­nat, Jery­cho Różań­co­we, Róże Żywe­go Różań­ca, Apo­sto­lat Maryj­ny i Koło Przy­ja­ciół Radia Mary­ja.

            Modli­tew­ne spo­tka­nie roz­po­czę­ło się w połu­dnie modli­twą Anioł Pań­ski, z udzia­łem ok. 300 osób. Piotr i Anna są w Kiel­cach prze­jaz­dem, w trak­cie wypra­wy gro­to­ła­zów, ale spe­cjal­nie pod­je­cha­li pod kate­drę, by chwi­lę się pomo­dlić. – Wie­rzy­my w siłę tra­dy­cyj­nej rodzi­ny, Pol­ska potrze­bu­je zdro­we­go roz­sąd­ku, war­to­ści, a nie cho­rych parad – mówią. Janusz Klu­zik nie chciał­by, aby jego wnu­ki były „nara­żo­ne na wpły­wy spod zna­ku tęczy”, co np. zaob­ser­wo­wał w War­sza­wie. Była tak­że gru­pa z Włosz­czo­wy, z trans­pa­ren­tem. Uczest­ni­czy­ła gru­pa z kie­lec­kiej para­fii Ducha Świę­te­go z ks. prob. Mar­kiem Czar­no­tą, wice­dy­rek­tor Cari­tas kie­lec­kiej ks. Krzysz­tof Bana­sik, sio­stry naza­re­tan­ki. Panie z kół różań­co­wych uwa­ża­ją, że róża­niec ma ogrom­ną siłę i powstrzy­ma wszel­kie zło, same doświad­cza­ją dobro­dziejstw modli­twy różań­co­wej. W podob­nym duchu modli­li się Ryce­rze Kolum­ba. Modli­twie na pla­cu towa­rzy­szył śpiew chó­ru gar­ni­zo­no­we­go. Spo­tka­nie zakoń­czy­ło nabo­żeń­stwo Dro­gi Krzy­żo­wej. Przed­sta­wi­cie­le wspól­not zaan­ga­żo­wa­nych w orga­ni­za­cję sobot­niej modli­twy na pla­cu przy kate­drze zebra­li wcze­śniej pra­wie 8 tysię­cy pod­pi­sów prze­ciw­ko orga­ni­za­cji w Kiel­cach mar­szu rów­no­ści.

            Orga­ni­zo­wa­ny przez śro­do­wi­ska LGBT marsz rów­no­ści roz­po­czął się o godz. 12 pik­ni­kiem inte­gra­cyj­nym w par­ku miej­skim. To pierw­szy tego rodza­ju marsz w Kiel­cach. O godz. 14 kil­ka­set osób wyru­szy­ło na wyzna­czo­ną tra­sę uli­ca­mi mia­sta. Nie­śli ze sobą tęczo­we fla­gi i licz­ne trans­pa­ren­ty, m.in. „Wal­czy­my z dys­kry­mi­na­cją”. (KAI)

Lide­rzy kato­lic­cy ape­lu­ją o obro­nę pod­sta­wo­wych war­to­ści

W OBRONIE PODSTAWOWYCH WARTOŚCI

            Ostat­nie mie­sią­ce dowo­dzą, że w Pol­sce for­so­wa­na jest bez­pre­ce­den­so­wa zmia­na kul­tu­ro­wa, mają­ca na celu m.in.: obni­że­nie ran­gi mał­żeń­stwa i rodzi­ny, zmar­gi­na­li­zo­wa­nie wpły­wu war­to­ści chrze­ści­jań­skich na życie naro­du, pozba­wie­nie rodzi­ców pra­wa do decy­du­ją­cej roli w wycho­wa­niu dzie­ci czy pod­wa­że­nie pra­wa do ochro­ny ludz­kie­go życia od poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci.

            Świad­czy o tym m.in.: wpro­wa­dza­nie do szkół przez nie­któ­re samo­rzą­dy zajęć, mają­cych na celu sek­su­ali­za­cję dzie­ci i mło­dzie­ży w ode­rwa­niu od war­to­ści rodzin­nych; akty­wo­wa­nie się lewi­co­we­go i popu­li­stycz­ne­go ruchu „Wio­sna”; gene­ra­li­zo­wa­nie przy­pad­ków skraj­nej pato­lo­gii wśród ducho­wień­stwa w celu osła­bie­nia wia­ry kato­lic­kiej Pola­ków; spek­ta­ku­lar­ne akty publicz­ne­go ośmie­sza­nia i deza­wu­owa­nia sym­bo­li i war­to­ści reli­gij­nych; wzrost pro­wo­ka­cyj­nych zacho­wań czę­ści uczest­ni­ków tzw. parad rów­no­ści.

            Celem dłu­go­fa­lo­wym tych posu­nięć jest zmia­na kul­tu­ro­wa, w któ­rej fun­da­men­tal­ne zasa­dy cywi­li­za­cji łaciń­skiej zosta­ną zre­la­ty­wi­zo­wa­ne. W takim spo­łe­czeń­stwie mał­żeń­stwo, jako trwa­ły zwią­zek kobie­ty i męż­czy­zny oraz zbu­do­wa­na na nim rodzi­na, mia­ło­by sta­no­wić tyl­ko jeden z warian­tów śro­do­wi­ska wycho­waw­cze­go dla przy­szłych poko­leń. W tym nur­cie pro­mu­je się zrów­na­nie sta­tu­su związ­ków homo­sek­su­al­nych z mał­żeń­stwa­mi wraz z przy­zna­niem im pra­wa do adop­cji dzie­ci. W dowol­ny spo­sób wybie­ra­ło­by się przy­na­leż­ność płcio­wą. Życie ludz­kie od poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci nie było­by już nie­pod­wa­żal­ną war­to­ścią, lecz przed­mio­tem „wol­ne­go wybo­ru”, doko­ny­wa­ne­go przez kobie­ty.

            Dla obro­ny pod­sta­wo­wych war­to­ści potrze­bu­je­my wię­cej wie­dzy, soli­dar­no­ści i samo­or­ga­ni­zo­wa­nia i dla­te­go wzy­wa­my:

  • rodzi­ców — do uważ­nej tro­ski o śro­do­wi­sko, w któ­rym wycho­wu­ją się Wasze dzie­ci. Podej­mu­jąc aktyw­ność oso­bi­stą oraz wyko­rzy­stu­jąc orga­ny przed­sta­wi­ciel­skie, sta­wiaj­cie dyrek­to­rom szkół i wła­dzom oświa­to­wym zde­cy­do­wa­ne wyma­ga­nia. Macie pra­wo mieć pew­ność, że Wasze cór­ki i syno­wie nie są demo­ra­li­zo­wa­ni przez pseu­do­edu­ka­to­rów sek­su­al­nych czy media. Sprze­ci­wiaj­cie się wszel­kim przy­pad­kom ide­olo­gi­za­cji wycho­wa­nia, dbaj­cie o prze­strzeń medial­ną wol­ną od por­no­gra­fii i prze­mo­cy;
  • lide­rów grup i orga­ni­za­cji spo­łecz­nych — do współ­pra­cy w orga­ni­za­cji dzia­łań budzą­cych moral­ną wraż­li­wość spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go. Ape­lu­je­my do ruchów, zrze­szeń i orga­ni­za­cji zarów­no reli­gij­nych, jak i świec­kich o upo­wszech­nia­nie wie­dzy o zagro­że­niach dla mał­żeństw i rodzin oraz o jed­no­cze­nie wysił­ków w kie­run­ku zapo­bie­ga­nia nad­cho­dzą­cym nie­bez­pie­czeń­stwom;
  • dzien­ni­ka­rzy, ludzi kul­tu­ry i nauki, przed­sta­wi­cie­li mediów pro­si­my o rze­tel­ny prze­kaz infor­ma­cji na temat ludz­kiej płcio­wo­ści, oka­zy­wa­nie sza­cun­ku dla mał­żeń­stwa i rodzi­ny jako pod­sta­wo­we­go śro­do­wi­ska wycho­waw­cze­go, a tak­że pro­mo­wa­nie rze­tel­nej dys­ku­sji na temat moral­no­ści w odnie­sie­niu do zacho­wań sek­su­al­nych oraz war­to­ści i god­no­ści ludz­kie­go życia w każ­dej jego fazie;
  • poli­ty­ków o obro­nę pod­sta­wo­wych war­to­ści, na któ­rych zasa­dza się wie­lo­wie­ko­wa toż­sa­mość nasze­go naro­du.

            Obec­nie sytu­acja sta­je się wyjąt­ko­wo poważ­na. Jeśli pozwo­li­my narzu­cić sobie dyk­tat tak inten­syw­nie pro­mo­wa­nej nowej ide­olo­gii, wkro­czy­my na ścież­kę postę­pu­ją­ce­go roz­pa­du war­to­ści, z któ­rej coraz trud­niej będzie zawró­cić.

            Anto­ni Szy­mań­ski – Prze­wod­ni­czą­cy Kapi­tu­ły Pro Ecc­le­sia et Popu­lo
Ewa Kowa­lew­ska – Human Life Pol­ska
Lech Kowa­lew­ski – Pre­zes Fun­da­cji Przy­ja­ciół Ludz­kie­go Życia
Wal­de­mar Jaro­sze­wicz – Kato­lic­kie Sto­wa­rzy­sze­nie „Civi­tas Chri­stia­na” Oddział Pomor­ski
Bogu­sław Olszo­no­wicz – czło­nek ZG Kato­lic­kie­go Stow. Dzien­ni­ka­rzy
Mariusz Kowa­lik – Fun­da­cja Debat Publicz­nych „Pałac Ślu­bów”
Kazi­mierz Smo­liń­ski — Klub Inte­li­gen­cji Kato­lic­kiej
Anna Mro­zo­wicz – Porad­nic­two Rodzin­ne Archi­die­ce­zji Gdań­skiej
Janusz Karc — Fun­da­cja Debat Publicz­nych „Pałac Ślu­bów”
Michał Hry­ciuk – ani­ma­tor Ruchu Czy­stych Serc
Ire­ne­usz Szwe­da – Rad­ny Pruszcz Gdań­ski, czł. Wspól­no­ty „Czas dla Rodzin”

Gdańsk 27-06-2019 r.

Otwar­to nowy ośro­dek dla osób bez­dom­nych Wspól­no­ty Chleb Życia

            Uro­czy­ste otwar­cie ośrod­ka dla osób bez­dom­nych, pro­wa­dzo­ne­go przez Wspól­no­tę Chleb Życia s. Mał­go­rza­ty Chmie­lew­skiej i poświę­ce­nie w nim kapli­cy odby­ło się 14 lip­ca w Jan­ko­wi­cach. Pierw­sze oso­by bez­dom­ne zamiesz­ka­ją w nowo­cze­snym i kom­for­to­wym schro­ni­sku jesz­cze w lip­cu.

            W inau­gu­ra­cji domu dla bez­dom­nych, któ­ry pomie­ści 35 pen­sjo­na­riu­szy, wzię­li udział miesz­kań­cy dotych­cza­so­we­go schro­ni­ska, oso­by nale­żą­ce do Wspól­no­ty Chleb Życia oraz ofia­ro­daw­cy i spon­so­rzy przed­się­wzię­cia. Bp Krzysz­tof Nit­kie­wicz poświę­cił wewnętrz­ną kapli­cę, a tak­że, ołtarz ofiar­ny, ścia­ny kapli­cy, ambon­kę sło­wa Boże­go i taber­na­ku­lum.

            Pod­czas Mszy św. ordy­na­riusz san­do­mier­ski pod­kre­ślał, że ta nowa pla­ców­ka, podob­nie jak inne domy pro­wa­dzo­ne przez Wspól­no­tę Chleb Życia przy wspar­ciu dobrych ludzi świad­czy o tym, że kocha­nie Boga całym swo­im ser­cem, a bliź­nie­go jak sie­bie same­go, jest moż­li­we.

            — Powin­ni­śmy dawać świa­dec­two nasze­go cre­do w codzien­nej posta­wie: modli­twą sło­wem i czy­nem. Nie moż­na oddzie­lić miło­ści Boga od miło­ści bliź­nie­go. Niech dom dla ludzi bez­dom­nych w Jan­ko­wi­cach o tym przy­po­mi­na — pod­kre­ślał hie­rar­cha.

            W nawią­za­niu do ewan­ge­licz­nej posta­ci dobre­go Sama­ry­ta­ni­na, hie­rar­cha pod­kre­ślił, że jego pier­wo­wzo­rem jest zgod­nie z nauką Ojców Kościo­ła sam Chry­stus. — Jezus Chry­stus odrzu­co­ny  przez współ­cze­sne sobie eli­ty jako spo­łecz­nie nie­bez­piecz­ny, uwa­ża­ny przez ówcze­snych eks­per­tów od Pana Boga za here­ty­ka, nie bał się zabru­dzić sobie rąk, żeby opa­try­wać rany i nieść wyzwo­le­nie oraz ulgę każ­de­mu – wska­zy­wał duchow­ny.

            Sio­stra Mał­go­rza­ta Chmie­lew­ska zwró­ci­ła uwa­gę na to, że od wie­lu lat rośnie licz­ba ludzi będą­cych w kry­zy­sie bez­dom­no­ści, a ostat­nie lata poka­zu­ją, że coraz wię­cej osób ze wzglę­du na pode­szły wiek, nie­peł­no­spraw­ność czy cho­ro­bę wyma­ga trwa­łej opie­ki i pomo­cy, w tym zapew­nie­nia god­nych warun­ków życia.

            — Stąd tro­ska naszej Wspól­no­ty Chleb Życia o oso­by naj­bied­niej­sze, bez­dom­ne, cho­re i star­sze. Nasz pobyt i służ­bę bez­dom­nym w Jan­ko­wi­cach roz­po­czę­li­śmy od zaadap­to­wa­nia budyn­ku daw­nej szko­ły wynaj­mo­wa­ne­go od samo­rzą­du. Z uwa­gi na to, że w schro­ni­sku znaj­du­je się coraz wię­cej osób star­szych i leżą­cych, nie byli­śmy w sta­nie zapew­nić im odpo­wied­nich warun­ków poby­tu. Stąd poja­wi­ła się koniecz­ność budo­wy nowe­go budyn­ku schro­ni­ska — wyja­śnia­ła s. Chmie­lew­ska.

            Sio­stra pod­kre­śla­ła, że zamia­rem Wspól­no­ty Chleb Życia od począt­ku nie było stwo­rze­nie „przy­tuł­ku”, ale pięk­ne­go domu dla ludzi bez­dom­nych, w któ­rym czu­li­by się jak u sie­bie oraz aby mie­li w nim zapew­nio­ne miej­sce do god­ne­go życia.

            Głów­ny­mi fun­da­to­ra­mi wypo­sa­że­nia domu dla bez­dom­nych są: Anna i Maciej For­ma­no­wi­czo­wie, wła­ści­cie­le Fabry­ki Mebli For­te. Miej­sce w nim będą mogły zna­leźć oso­by bez­dom­ne, cho­re, star­sze i ubo­gie. Dom jest przy­go­to­wa­ny na przy­ję­cie 35 osób, któ­re będą miesz­ka­ły w dwu­oso­bo­wych poko­jach o wyso­kim stan­dar­dzie.

            Naj­pierw zamiesz­ka­ją oso­by bez­dom­ne, któ­re są cho­re i leżą­ce. W dotych­cza­so­wym budyn­ku będą prze­by­wać nadal oso­by „cho­dzą­ce”, czy­li któ­rych stan zdro­wia pozwa­la na miesz­ka­nie w takim stan­dar­dzie, jaki tam jest w sta­nie zapew­nić.

            Jak zapew­nia s. Mał­go­rza­ta, łącz­nie w Jan­ko­wi­cach swój dom znaj­dzie nawet do 70 osób. Opie­kę nad domem i oso­ba­mi bez­dom­ny­mi będą spra­wo­wać oso­by ze Wspól­no­ty Chleb Życia. — Będzie to mał­żeń­stwo, któ­re zamiesz­ka wraz z oso­ba­mi bez­dom­ny­mi w schro­ni­sku, bo takie są zasa­dy w wspól­no­cie. Ponad­to miesz­kań­cy będą pod opie­ką medycz­ną i psy­cho­lo­ga. W wie­lu pra­cach będą poma­gać pod­opiecz­ni, o ile będzie im na to pozwa­lał stan zdro­wia. (KAI)

*  *  *  *  *  *  *

 II Kru­cja­ta Modli­twy w inten­cji Ojczy­zny

 Sier­pień — Za ludzi znie­wo­lo­nych nało­ga­mi, aby odna­leź­li dro­gę do roz­po­czę­cia nowe­go życia.
Wrze­sień - Za rodzi­ców, aby chro­ni­li swo­je nie­let­nie dzie­ci przed przed­wcze­sną ini­cja­cją sek­su­al­ną w szko­łach i ośrod­kach wycho­waw­czych.

*  *  *  *  *  *  *

 Kalen­darz  naj­bliż­szych  spo­tkań  ORRK

- 28 wrze­śnia — Rada Pro­gra­mo­wa ORRK
- 17 paź­dzier­ni­ka – Spo­tka­nie kapła­nów odpo­wie­dzial­nych za ruchy i sto­wa­rzy­sze­nia kato­lic­kie w poszcze­gól­nych die­ce­zjach
- 16 listo­pa­da — Spo­tka­nie Ple­nar­ne ORRK, Dom Ami­cu­sa, godz. 10.30

*  *  *  *  *  *

Publi­ka­cja Ogól­no­pol­skiej Rady Ruchów Kato­lic­kich
01–015 War­sza­wa, Skwer Ks. Kard. Ste­fa­na Wyszyń­skie­go 6; serwis.orrk@tlen.pl
Redak­cja: Kry­sty­na Bolew­ska, Regi­na Pru­szyń­ska, O. Adam Schulz SJ (red. naczel­ny)