Poko­ra  i  posłu­szeń­stwo

Poko­ra  i  posłu­szeństw 
„On prze­ja­wia  moc ramie­nia  swe­go,
roz­pra­sza  ( ludzi ) pysz­nią­cych  się zamy­sła­mi  serc  swo­ich.
Strą­ca  wład­ców  z  tro­nu, a  wywyż­sza pokor­nych.”  (Łk. 1,  51,52 )

„kto by mię­dzy wami chciał stać się wiel­kim, niech będzie słu­gą waszym.
A kto by chciał być pierw­szym mię­dzy wami, niech będzie nie­wol­ni­kiem wszyst­kich” (Mk 10,43).
Te sło­wa uka­zu­ją dro­gę do praw­dzi­wej poko­ry.

Na  wstę­pie przyj­rzyj­my  się  jakie  tre­ści  kry­ją sło­wa:  poko­ra i  posłu­szeń­stwo.

Poko­ra  to cno­ta moral­na, któ­ra w ogól­nym rozu­mie­niu pole­ga na uzna­niu wła­snej ogra­ni­czo­no­ści, nie wywyż­sza­niu się ponad innych i uni­ka­niu chwa­le­nia się swo­imi doko­na­nia­mi, zwłasz­cza  w  celu  pod­kre­śle­nia  swo­jej  wyż­szo­ści.

Poko­ra  chro­ni przed poku­są wywyż­sza­nia się, szu­ka­nia nie­na­leż­nych hono­rów, prze­ce­nia­nia wła­snych zdol­no­ści; jej prze­ci­wień­stwem jest pycha. Sko­ro  pycha  jest prze­ci­wień­stwem  poko­ry  to  nale­ży  pamię­tać, że „pycha  zawsze  kro­czy  przed upad­kiem”.

Dla chrze­ści­ja­ni­na więc poko­ra to praw­da o sobie i o Bogu. Pycha to  fan­ta­zja i pułap­ka ego­cen­try­zmu,  któ­ra  spy­cha i zamy­ka nas w samot­no­ści, ponie­waż patrzy­my na innych w kate­go­riach ewen­tu­al­ne­go zagro­że­nia. Pycha  nie pozwa­la na zbu­do­wa­nie przy­jaź­ni ani miło­ści tego, czym napraw­dę kar­mi się ser­ce czło­wie­ka i cze­go napraw­dę potrze­bu­je. Pycha spro­wa­dza czło­wie­ka do mie­sza­ni­ny zawi­ści i lęku, bez dostę­pu do źró­dła wewnętrz­nej wol­no­ści i rado­ści.

Pysz­ny ani nie miłu­je Boga, ani nie jest w sta­nie przy­jąć miło­ści, któ­rą daje mu Bóg.

Ten, kto jest świa­do­my, że jest niczym wobec Boże­go Maje­sta­tu, uni­ka pychy i pogar­dy wobec bliź­nie­go, umie zro­zu­mieć innych, włącz­nie z ich błę­da­mi. Zaś  ten, kto myśli, że nigdy się nie pomy­lił, gor­szy się błę­da­mi innych, a nie  swo­imi. Pysz­ny  cią­gle  kom­bi­nu­je  jak  ukryć swo­je  wady i  sła­bo­ści i  przez  to  jest  zmę­czo­ny  swo­ją  sztucz­no­ścią.

Poko­ra pole­ga na uni­że­niu ludz­kie­go ducha przed Bogiem. Poja­wia się wów­czas, gdy uzna­je się w ser­cu i potwier­dza życio­wą posta­wą, że Bóg jest wszyst­kim, a czło­wiek sam z sie­bie nic nie może.

Poko­ra nie jest sta­nem czło­wie­ka poko­na­ne­go czy słab­sze­go, któ­re­go sil­niej­szy uczy­nił swo­im pod­da­nym, zależ­nym lecz sta­nem czło­wie­ka zga­dza­ją­ce­go się dla Bożej miło­ści na wol­ne posłu­szeń­stwo kon­kret­nej oso­bie np. kie­row­ni­ko­wi ducho­we­mu, współ­mał­żon­ko­wi, czy  prze­ło­żo­ne­mu.

Wyróż­nia­my poko­rę  praw­dzi­wą  i  fał­szy­wą.

Praw­dzi­wej poko­rze towa­rzy­szą pew­ne zna­ki: radość, pokój, cichość i moc. Obja­wa­mi fał­szy­wej poko­ry są: znie­chę­ce­nie, rezy­gna­cja z ćwi­cze­nia się w cno­tach, nie­ustan­ny nie­po­kój ser­ca i brak prze­ba­cza­nia sobie  i  innym  popeł­nio­nych błę­dów. Przy­kła­dem  fał­szy­wej  poko­ry  jest  obraz  czło­wie­ka  ze  zło­żo­ny­mi  ręko­ma  i  jego wewnętrz­ny  opór, aby wycią­gnąć  rękę  do pojed­na­nia.

Każ­dy czło­wiek ma zale­ty, dzię­ki któ­rym może czuć się war­to­ścio­wy, ale nie lep­szy niż inni.  Każ­dą zale­tę da się pozy­tyw­nie prze­kształ­cić w pokor­ne dzia­ła­nie.

            Poko­ra nie tole­ru­je fał­szu na temat wła­snych pozy­tyw­nych bądź nega­tyw­nych cech.

Nale­ży  pamię­tać,  że  poko­ra to  nie  kom­plek­sy, to  nie  wsty­dli­wość,  czy  lękli­wość, ale  jest  to  odwa­ga,  spra­wie­dli­wość  Boża, miło­sier­dzie,  czuj­ność  i  tro­ska o  dobro.

Dość czę­sto w śro­do­wi­sku kościel­nym  spo­ty­ka  się  ste­reo­ty­po­we  myśle­nie  o  poko­rze,  któ­re   brzmi nastę­pu­ją­co:  „Dobry kato­lik powi­nien być pokor­ny, nigdy się nie przy­zna­wać do swo­ich osią­gnięć i zalet, abso­lut­nie się nie wychy­lać. Powi­nien  regu­lar­nie pomniej­szać swo­je suk­ce­sy i zale­ty, a powięk­szać wady.”Do  tego  oso­by, któ­re potra­fią się obiek­tyw­nie, dobrze oce­niać

wzbu­dza­ją zgor­sze­nie.

Ksiądz  Piotr  Paw­lu­kie­wicz  zwra­ca  uwa­gę na to, że „Wszyst­kie talen­ty mamy od Boga. Jeśli więc pomniej­sza­my swo­je umie­jęt­no­ści, to zara­zem umniej­sza­my dzia­ła­nia Pana Boga w naszym życiu. Gdy zamiast przy­znać się, że ład­nie śpie­wam, mówię — a ja brzę­czę tyl­ko — to On mógł­by do mnie krzyk­nąć „No, co ty?! To od mnie ten talent!”. Nasze talen­ty powin­ni­śmy roz­wi­jać, wyko­rzy­sty­wać, a jak trze­ba to się nimi chwa­lić i w ten spo­sób wiel­bić Stwór­cę. Fał­szy­wa poko­ra zabi­ja w nas talen­ty i szczę­ście. Potra­fiąc doce­nić swo­je zale­ty, suk­ce­sy, ale i obiek­tyw­nie patrząc na swo­je wady jeste­śmy w sta­nie się roz­wi­jać, zyski­wać moty­wa­cję do pra­cy nad sobą, poko­ny­wać praw­dzi­we sła­bo­ści, posiąść kolej­ne osią­gnię­cia i w ten spo­sób reali­zo­wać cele do któ­rych powo­łu­je nas Bóg.

Bywa, że poko­ra nie­słusz­nie utoż­sa­mia­na  jest z potul­nym ule­ga­niem, innym razem  z apa­tią wobec prze­ci­wieństw życio­wych. Tym­cza­sem dobrze poj­mo­wa­na cno­ta poko­ry wyrze­ka się fał­szy­wych kom­pro­mi­sów, tchó­rzo­stwa i mało­dusz­no­ści. Czło­wiek fał­szy­wie  pokor­ny   glo­ry­fi­ku­je  innych,  a  sie­bie sta­wia  do  przy­sło­wio­we­go  kąta mimo,  iż  wie, że jego  moż­li­wo­ści  w  danej  dzie­dzi­nie  są rzad­kie.  Czło­wiek pokor­ny nie zaprze­cza, że otrzy­mał  od  Boga  talen­ty,  któ­re  zauwa­ża­ją  inni, bo  było­by  to nie­wdzięcz­no­ścią  wobec Stwór­cy, ale  pod­kre­śla, że  wdzięcz­ny  jest Bogu  za  tak  hoj­ne  dary. Nie  może  jed­nak  tych  talen­tów  uży­wać do  budo­wa­nia  swo­jej  chwa­ły, zaszczy­tów czy sta­no­wi­ska. Miłu­je praw­dę i w jej świe­tle kry­tycz­nie, ale  spra­wie­dli­wie, oce­nia sie­bie, swo­je poczy­na­nia i moż­li­wo­ści,  doce­nia­jąc  tak­że  talen­ty  innych. Pokor­ny czło­wiek odzna­cza  się szcze­gól­nym spo­so­bem wyra­ża­nia miło­ści bliź­nie­go i reali­zu­je się w tro­sce o dobro innych. Wyróż­nia  się goto­wo­ścią do peł­nie­nia woli Bożej,  wycią­ga­jąc  pomoc­ną  dłoń w  kie­run­ku potrze­bu­ją­cych.

Poko­ra nie pole­ga na zgi­na­niu się w pół, kaja­niu się, obni­ża­niu wła­snej war­to­ści, nisz­cze­niu same­go sie­bie. Poko­ra  zrzu­ca  ludz­kie  maski.

Poko­rę  naj­bar­dziej  widać  u  Bożych  pro­stacz­ków (nie  mylić z pro­stac­twem). Boży  pro­sta­czek  nie  mówi o  Bogu,  ale  praw­dzi­wie  Nim  żyje.

Pokor­ny czło­wiek  nie  pod­da­je się zamę­to­wi, ale  zacho­wu­je  spo­kój i cier­pli­wość. Nie  reagu­je  zło­ścią, czy  zawi­ścią  kie­dy  jest  upo­ka­rza­ny, ale w  modli­twie  zawie­rza  tę  sytu­ację  Bogu i  potra­fi zna­leźć w  tym  jakieś dobro. Pokor­ny nie bun­tu­je się i nie  wpa­da  w  gniew. Jest reali­stą, orien­tu­je się w rze­czy­wi­sto­ści i wal­czy z prze­ja­wa­mi zła,  agre­sji i znie­wo­le­niem. Prze­ciw­sta­wia się temu, co nie­spra­wie­dli­we. Bro­nią poko­ry nie jest prze­moc, lecz wytrwa­łość.

Czło­wiek pokor­ny  porząd­ku­je  swo­je  myśli, pra­gnie­nia i  mora­le,  jed­no­czy  swo­ją  wolę  z  wolą  Boga  i  czy­ni  dobro.  Czło­wiek pokor­ny  ma  pokor­ne  spoj­rze­nie,  pokor­ny  uśmiech, pokor­ną  mowę i  pokor­ne  ręce  wycią­gnię­te  w  kie­run­ku  bliź­nie­go.

Poko­ra jest  głów­nym  czyn­ni­kiem  wła­ści­we­go kształ­to­wa­nia rela­cji mię­dzy­ludz­kich. Rów­nież w rela­cjach czło­wie­ka z Bogiem poko­ra odgry­wa istot­ną rolę.

Przy­kła­dy posta­wy poko­ry i posłu­szeń­stwa oraz uni­że­nia przed Bogiem z  życio­ry­sów  świę­tych opi­sa­nych w Sta­rym Testa­men­cie  np. Abra­ha­ma, Moj­że­sza, Hio­ba czy Dawi­da.

- Czy  potra­fisz  podać  choć­by  po jed­nym  przy­kła­dzie  z  życia  tych  świę­tych,  świad­czą­cym o  poko­rze i  posłu­szeń­stwie?

Poko­ra  naj­peł­niej i  naj­do­sko­na­lej obja­wia  się w życiu Chry­stu­sa, dla­te­go poko­ra nazy­wa­na jest „cno­tą Chry­stu­so­wą”.

Chry­stus  powie­dział: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokor­ny ser­cem”.

- Czy zapra­szam Jezu­sa do swo­je­go życia, do wszyst­kich swo­ich spraw, któ­re mnie cie­sząi z któ­ry­mi nie mogę sobie pora­dzić, aby ćwi­czyć  w  swo­im  życiu „cno­tę Chry­stu­so­wą”?

Bywa, że we  współ­cze­snym  świe­cie poko­ra jest  źle inter­pre­to­wa­na, a nawet uwa­ża­na za cechę nega­tyw­ną i bez­war­to­ścio­wą. Naj­czę­ściej  takiej inter­pre­ta­cji doko­nu­ją oso­by  nie­wie­rzą­ce.

Poko­ra  i  posłu­szeń­stwo  porów­ny­wa­ne są  do  dwóch  skrzy­deł  pta­ka. Żaden  ptak  nie  będzie  szy­bo­wał  mając tyl­ko jed­no  skrzy­dło. Zatem poko­ra  i  posłu­szeń­stwo  two­rzą  nie­ro­ze­rwal­ne jed­no.

Co  to  jest  zdro­we  posłu­szeń­stwo, a co  ozna­cza  śle­pe  posłu­szeń­stwo?

            Posłu­szeń­stwo wobec Boga powin­no wyni­kać z wewnętrz­ne­go uspo­so­bie­nia i  prze­ko­na­nia czło­wie­ka, że  wszyst­ko, co  pocho­dzi  od  Boga  jest  dobre.  Jeśli  czło­wiek  pra­gnie  czy­nić  dobrze, wte­dy  jest posłusz­ny i  wier­ny naka­zom Bożym. Do  takie­go  posłu­szeń­stwa  potrzeb­na  jest  roz­trop­ność i  czuj­ność, aby  ana­li­zo­wać co  pocho­dzi od  Boga, a  co  jest  wła­snym  pomy­słem  na  życie, albo  co  jest  chę­cią   przy­po­do­ba­nia  się  innym, lub  chę­cią  zdo­by­cia  sta­no­wi­ska,  czy  korzy­ści  mająt­ko­wych.

Tutaj  nale­ży  zwró­cić  uwa­gę  na   skut­ki tzw. śle­pe­go  posłu­szeń­stwa,    wobec  ludzi   będą­cych dale­ko od  Boga. Przy­kła­dem  takie­go  posłu­szeń­stwa  jest ludo­bój­stwo  epo­ki komu­ni­zmu  i  faszy­zmu,  a  obec­nie pod­da­nie się  ide­olo­gii gen­der.

Dziś sło­wo „posłu­szeń­stwo” jest bar­dzo nie­po­pu­lar­ne. Na pierw­szy plan wysu­nę­ła się wol­ność, któ­rą posłu­szeń­stwo, w  jakiejś  mie­rze, zda­je  się   ogra­ni­czać. Wol­ność sta­ła się dziś naczel­ną war­to­ścią, któ­rej nale­ży bro­nić zawsze i w każ­dej sytu­acji. Jeśli ktoś nie  utoż­sa­mia  się  z  taką teo­rią,  wte­dy libe­ra­ło­wie  mają  go  za  kse­no­fo­ba,  czło­wie­ka  zaco­fa­ne­go i   sta­ro­świec­kie­go.  Coraz czę­ściej  bywa, że  wol­ność  jed­ne­go  czło­wie­ka  jest  ogra­ni­cze­niem wol­no­ści dru­gie­go, a  to  sta­je  się   powo­dem  nie­zgo­dy  i  wojo­wa­nia.

 Jeśli  nie  ma  posłu­szeń­stwa Bogu,  wte­dy  jest brak  poko­ry i  poko­ju  ser­ca.  Jeże­li  nie  ma  poko­ju  ser­ca człon­ków  rodzi­ny, wte­dy jest  brak  poko­ju w  rodzi­nie. Następ­nie  skut­ku­je  to  bra­kiem  poko­ju w więk­szej  wspól­no­cie, a  póź­niej nawet  mię­dzy  naro­da­mi.

Kie­dy  zwal­niasz  się  z  posłu­szeń­stwa  Bogu  natych­miast  wpa­dasz  w  sidła  źle  rozu­mia­nej  wol­no­ści, któ­rej  panem  jest  sza­tan. Wnio­sek: Albo  jesteś  posłusz­ny  dobre­mu  Bogu, albo złe­mu  ducho­wi.

Kie­dy  zwal­niasz  się  z  posłu­szeń­stwa  Bogu,  wte­dy  zwal­niasz  się  z  odpo­wie­dzial­no­ści  wobec  Boga i  Jego praw.  Nie­po­słu­szeń­stwo  wzglę­dem Stwór­cy jest grze­chem i nara­ża czło­wie­ka na róż­ne, przy­kre kon­se­kwen­cje.

Posłu­szeń­stwo  wobec  nie­pra­wo­ści  jest  nie­po­słu­szeń­stwem  wobec  Boga.

 Posłu­szeń­stwo jest waż­nym ele­men­tem histo­rii zba­wie­nia  i  tu  nale­ży zauwa­żyć  nie­po­słu­szeń­stwo Ada­ma  oraz  pod­kre­ślić posłu­szeń­stwo Jezu­sa i Maryi.

Wzo­rem posłu­szeń­stwa jest Jezus,  któ­re­go miłość do  czło­wie­ka  oraz posłu­szeń­stwo wobec  Boga Ojca  sta­ło się powo­dem zgo­dy  na  Krzyż  i  Jego wywyż­sze­nie i chwa­łę. Dla­te­go  chrze­ści­ja­nin   będąc  posłusz­nym  Bogu jest  jed­no­cze­śnie  wol­nym i  odpo­wie­dzial­nym   czło­wie­kiem,  któ­ry  obrał  kie­ru­nek  ZBAWIENIE  i  NIEBO.

Mary­ja — Mat­ka  Prze­naj­droż­szej  Krwi  Chry­stu­sa  jest dla  nas  wzo­rem  do  naśla­do­wa­nia  w  kwe­stii    poko­ry i  posłu­szeń­stwa. Mary­ja  dosko­na­le wie, co zna­czy poko­ra  i  posłu­szeń­stwo, cze­go potwier­dze­niem  jest  Jej zacho­wa­nie od chwi­li aniel­skie­go zwia­sto­wa­nia, poprzez naro­dze­nie Jezu­sa w  nie­zwy­kle trud­nych warun­kach, następ­nie  ofia­ro­wa­nie  Go  w świą­ty­ni i towa­rzy­sze­nie Mu w każ­dym momen­cie Jego dzia­łal­no­ści. Naj­wy­mow­niej­sza  poko­ra Maryi doko­nu­je się pod­czas  Dro­gi  Krzy­żo­wej  Jej  Syna.

Posłu­szeń­stwo i  poko­ra  tak bar­dzo zro­śnię­te jest z zaufa­niem, że wie­rzy­my,  iż  wszyst­ko to, co zapla­no­wał Bóg  i  czym  nas  doświad­cza jest dobre.

- Czy  pro­szę  Mat­kę  Bożą,  aby to  Ona  we  mnie  i  za  mnie  oka­zy­wa­ła poko­rę  wobec  tych,   któ­rzy  nie  liczą  się  ze  mną,  albo  mi  doku­cza­ją?

Nie­któ­rym z nas posłu­szeń­stwo koja­rzy się z koniecz­no­ścią poświę­ca­nia   się  w służ­bie  innym,  mimo, iż  nie  mają  na  to  ocho­ty. Wła­śnie oni już  na wstę­pie  znie­chę­ca­ją  się i  zaczy­na­ją  narze­kać,  albo  ocze­ku­ją  podzię­ko­wań.  Tym­cza­sem kwe­stia posłu­szeń­stwa jest klu­czo­wa w każ­dym powo­ła­niu chrze­ści­jań­skim, nie­za­leż­nie od obra­nej dro­gi, bowiem to wła­śnie posłu­szeń­stwo Jezu­so­wi i Jego Ewan­ge­lii czy­ni z nas praw­dzi­wych uczniów Chry­stu­sa. Mary­ja  uczy i  zachę­ca  wszyst­kich  do  posłu­szeń­stwa Jej  Syno­wi,  wypo­wia­da­jąc  sło­wa  w Kanie Gali­lej­skiej: «Zrób­cie wszyst­ko, cokol­wiek wam powie».

Cud Jezu­sa nie doko­nał­by się, bez posłu­szeń­stwa obec­nych tam  sług. Ten  przy­kład  uzmy­sła­wia  nam,  jak  waż­ne  jest  nasze  posłu­szeń­stwo wobec Trój­cy  Świę­tej,  aby  moc  Boża  ujaw­nia­ła  się w  życiu ludzi, zwłasz­cza  w  ich trud­nych  sytu­acjach.
Posłu­szeń­stwo Chry­stu­so­wi to przede wszyst­kim współ­pra­ca z Jego łaską i pod­da­nie Jego Sło­wu. Bez tego moje­go udzia­łu  nie będzie moż­li­wy cud prze­mia­ny, bo Bóg sza­nu­je moją wol­ność, jako czło­wie­ka i nie chce robić nic wbrew mojej woli. Potrze­bu­je mojej zgo­dy na reali­za­cję swo­je­go pla­nu, któ­ry dla mnie jest dro­gą szczę­ścia.

- Czy potra­fię zgo­dzić się na reali­za­cję zamy­słu Boże­go, jeśli prze­czy on moim ludz­kim pla­nom?
— Czy  jestem posłusz­ny sło­wom: «Zrób­cie wszyst­ko, cokol­wiek wam powie»?

- Czy   czło­wiek  nie­po­kor­ny  może  być   posłusz­ny?

Czło­wiek  pokor­ny nie  kon­cen­tru­je się tyl­ko na swo­ich potrze­bach,  ale  kie­ro­wa­ny  wraż­li­wo­ścią  ser­ca  poma­ga  innym poko­ny­wać  trud­no­ści.  Czło­wiek  pokor­ny ceni  sobie  ciszę,  pod­czas  któ­rej  roz­ma­wia  z  Bogiem, a  przede  wszyst­kim  sku­pia się na słu­cha­niu  Boga. Modli­twa czło­wie­ka pokor­ne­go nie jest roz­ga­da­na.

Czło­wiek pokor­ny nie osą­dza innych wywyż­sza­jąc same­go sie­bie. Nie­zna­ne są mu rów­nież: iro­nia, oszczer­stwo, obmo­wa, oskar­ża­nie. Nigdy nikim nie gar­dzi, ani z niko­go się nie naśmie­waCzło­wiek  pokor­ny nie  szy­dzi z bliź­nie­go,  któ­ry nie jest  życio­wo zarad­ny.

Czło­wiek  pokor­ny nie  ucie­ka od  życia  spo­łecz­ne­go i  poli­tycz­ne­go.  Nie  mówi,  że  nie  wtrą­ca  się  do  poli­ty­ki,  bo  się  na  niej nie zna. Poli­ty­ka  jest  jak  powie­trze,   bez  któ­re­go  nie  jesteś  w  sta­nie  żyć.  Albo ty  zadbasz  o  czy­stość  tego  „powie­trza”, albo tru­ją­ce  gazy, jak np. gen­der czy libe­ra­lizm,  znisz­czą cie­bie. Poli­ty­ka to  tak­że  Ojczy­zna; trze­ba  ją kochać i trak­to­wać  jak  mat­kę.

Czy  moż­na  nie  znać  mat­ki? Jeśli  tak  jest,  jest  to grzech  zanie­dba­nia.  Poznaj  więc  potrze­by  swo­jej  ojczy­zny i  odpo­wie­dzial­ność  każ­de­go miesz­kań­ca za  bez­pie­czeń­stwo nas wszyst­kich.

Wie­lu teo­lo­gów wypo­wia­da­jąc się na temat poko­ry w oce­nie,  czy dany czyn był dobry, czy zły, wska­zu­je, że trze­ba przyj­rzeć  się jego inten­cji. Jeśli inten­cja pobu­dza­ją­ca nas do dzia­ła­nia była wiel­ko­dusz­na — sam czyn sta­je się, dzię­ki niej, taki sam. Jeśli u źró­dła uczyn­ku był ego­izm, zła wola — rów­nież czyn, choć­by zewnętrz­nie wyda­wał się dobry — będzie grze­chem.

Poko­ra  i  posłu­szeń­stwo  są  zako­rze­nio­ne  w  każ­dym  sakra­men­cie.

Przyj­rzyj­my się sytu­acjom, gdy Bóg nie udzie­la nam spo­dzie­wa­nej  łaski lecz dopusz­cza do nasze­go nie­szczę­ścia. Ile jest wte­dy w nas gnie­wu czy nawet bun­tu, a ile zro­zu­mie­nia i zgo­dy, na to czym On nas doświad­cza? Nasze reak­cje są rze­czy­wi­stym spraw­dzia­nem poko­ry.

Sio­stra  Fau­sty­na Kowal­ska tak pisze  o  poko­rze  w  swo­im  „Dzien­nicz­ku”: „Poko­ra to cno­ta, któ­ra wca­le nie jest toż­sa­ma z umniej­sza­niem się. Dobrze poj­mo­wa­na poma­ga w życiu, bo ozna­cza sza­cu­nek do sił, któ­re nią rzą­dzą. Jak być pozy­tyw­nie pokor­nym?

  1. Pamię­taj, że cno­ty, o któ­rych  jest  mowa, nie zawsze doty­czą cie­bie.
  2. Szu­kaj współ­dzia­ła­nia.
  3. Przyj­muj pomoc.
  4. Przy­zna­waj się do błę­dów..
  5. Nie pozwól, by suk­ces decy­do­wał o poczu­ciu two­jej war­to­ści.”

            Jan Paweł II uwa­ża, że: „Chrze­ści­jań­ska cno­ta poko­ry win­na być na sta­łe wpi­sa­na w ewan­ge­licz­ne świa­dec­two życia.”

Z pomo­cą w rozu­mie­niu, czym jest poko­ra i w wej­ściu na dro­gę jej prak­ty­ko­wa­nia, przy­cho­dzą nam tak­że świę­ci, któ­rzy zosta­wi­li po sobie boga­tą spu­ści­znę lite­rac­ką. Np. Św. Tere­sa od Jezu­sa w książ­ce „Dro­ga dosko­na­ło­ści” pisa­ła: „Praw­dzi­wa poko­ra pole­ga głów­nie na tym, byśmy zawsze ochot­nie goto­wi byli na wszyst­ko, cokol­wiek Pan z nami zechce zro­bić i zawsze uwa­ża­li sie­bie za nie­god­nych zwać się jego słu­ga­mi”. A w innym miej­scu zwra­ca­jąc się do swo­ich sióstr doda­je: „Niech każ­da patrzy, ile ma poko­ry, a zoba­czy jak dale­ko postą­pi­ła w dosko­na­ło­ści”. To, jaki­mi napraw­dę jeste­śmy ludź­mi, zale­ży od tego, ile mamy w sobie poko­ry.

-  Czy  znasz przy­kła­dy  z  życia św. Kaspra del Bufa­lo, Fran­cisz­ka Ksa­we­re­go.

i Marii de Mat­tias  świad­czą­ce o  ich   poko­rze  i  posłu­szeń­stwie?

-  Czy  znasz przy­kła­dy  z  życia  two­je­go św. patro­na  świad­czą­ce o jego   poko­rze i  posłu­szeń­stwie?

            Przy­kła­dem  poko­ry  i  posłu­szeń­stwa  każ­de­go z  nas będzie  nastę­pu­ją­ce  zada­nie – przy­go­tuj  na  następ­ne  spo­tka­nie  przy­naj­mniej po  jed­nym  przy­kła­dzie  z  życia św. Kaspra del Bufa­lo, Fran­cisz­ka Ksa­we­re­go i  Marii de Mat­tias,  świad­czą­ce o  ich   poko­rze i  posłu­szeń­stwie?

- Za dwa tygo­dnie przy­go­tuj  przy­kład  z  życia  two­je­go św. patro­na  świad­czą­cy o jego  poko­rze  i  posłu­szeń­stwie?

Krew Chry­stu­sa jest dla człon­ków Wspól­no­ty Krwi  Chry­stu­sa  zna­kiem Bożej miło­ści obja­wio­nej przez uni­że­nie się Syna Boże­go, któ­ry ogo­ło­cił same­go sie­bie dla nasze­go zba­wie­nia sta­jąc się czło­wie­kiem (por. Flp. 2, 6n). W duchu tra­dy­cji św. Kaspra każ­dy sta­ra się przede wszyst­kim o poko­rę, któ­ra wg  słów Świę­te­go jest „bra­mą wszyst­kich innych cnót”. Posłu­szeń­stwo Chry­stu­sa aż do prze­la­nia krwi na krzy­żu (por. Flp. 2 8 ), jest wzo­rem nasze­go posłu­szeń­stwa — człon­ków Wspól­no­ty.” ( Frag­ment ze Sta­tu­tu WKC )

Pogłę­bie­nie doświad­cze­nia posłu­szeń­stwa, miło­ści i poko­ry nie doko­nu­je się bez zmia­ny zewnętrz­ne­go zacho­wa­nia.

Jezu  cichy i ser­ca pokor­ne­go, uczyń  ser­ce  moje  według  ser­ca Twe­go”

                                               Tere­sa  Świ­der­ska