1. Każ­dy jest wybra­ny, aby peł­nić Wolę Bożą – prze­szko­dy i zagro­że­nia w wypeł­nia­niu Woli Bożej.

Woli Bożej nie otrzy­mu­je­my w goto­wej posta­ci, w jakiś defi­ni­tyw­ny spo­sób na całe życie. Nasze pra­gnie­nie szu­ka­nia i peł­nie­nia woli Bożej jest łaską i darem od Boga, a jed­no­cze­śnie naszym zada­niem i odpo­wie­dzial­no­ścią.

Roze­zna­wa­nie ducho­we to spo­sób szu­ka­nia woli Bożej. Jest ono wyra­zem nasze­go posłu­szeń­stwa, ule­gło­ści i miło­ści wzglę­dem Boga. Roze­zna­wa­nie ducho­we to nie­ustan­ne dekla­ro­wa­nie Panu dys­po­zy­cyj­no­ści nasze­go ser­ca. Usi­łu­je­my poznać Jego wolę, by móc dzia­łać według niej.  Roze­zna­wa­nie ducho­we to usi­ło­wa­nie patrze­nia na świat ocza­mi Boga. Sta­ra­my się poznać Boże zamia­ry wobec nas, by móc wcie­lać je w nasze życie.

Wyma­ga to od nas nasłu­chi­wa­nia Boga, któ­ry nie­ustan­nie do nas prze­ma­wia. Bóg szep­cze od dawien daw­na. Przez tysiąc­le­cia kształ­to­wał wia­rę swo­ich dzie­ci: obie­cy­wał roz­stą­pie­nie się wód, dawał wła­dzę nie­ocze­ki­wa­nym przy­wód­com, prze­ma­wiał do i przez pro­ro­ków….  „Wie­lo­krot­nie i na róż­ne spo­so­by prze­ma­wiał nie­gdyś Bóg do ojców przez pro­ro­ków,  a w tych osta­tecz­nych dniach prze­mó­wił do nas przez Syna.” (Hbr 1, 1–2)
Jezus obie­cu­je uczniom: „A Pocie­szy­ciel, Duch Świę­ty, któ­re­go Ojciec pośle w moim imie­niu, On was wszyst­kie­go nauczy i przy­po­mni wam wszyst­ko, co Ja wam powie­dzia­łem.” (J 14,26))  Duch Świę­ty prze­ma­wia do Kościo­ła i nim kie­ru­je. „Kto ma uszy nie­chaj posły­szy, co mówi Duch do Kościo­łów” (Ap 2, 7)

Bóg prze­ma­wia rów­nież przez prze­ja­wy swo­jej Opatrz­no­ści.

Pan Bóg jest Bogiem słów, komu­ni­ko­wał się z ludź­mi na prze­strze­ni wie­ków i robi to do chwi­li obec­nej. Czy my dziś wie­rzy­my, że Bóg do nas prze­ma­wia? Że chce nawią­zać z nami rela­cję?  Czy chce­my poznać jaka jest Jego wola wzglę­dem nas? Nie pytaj­my zatem, czy Bóg rze­czy­wi­ście mówi, lecz czy chce­my Go usły­szeć.


„O ucho Samu­ela pro­szę, o Nie­zmie­rzo­ny,

O ucho otwar­te pro­szę i wołam.

Niech słuch mój będzie wyczu­lo­ny;

Niech­że Twe sło­wa usły­szeć zdo­łam.

Jak Samu­el chcę odpo­wie­dzieć na wezwa­nie

I być zawsze na Two­je zawo­ła­nie.”

 

(hymn „Samu­el” XIX w. cytat z książ­ki „Potę­ga Boże­go szep­tu” , autor — Bill Hybels wyd. Esprit)

Meto­da wspól­no­to­we­go roze­zna­wa­nia ducho­we­go w szu­ka­niu i peł­nie­niu woli Bożej.

Roze­zna­wa­nie ducho­we koniecz­ne jest nie tyl­ko w życiu oso­bi­stym (będzie to tema­tem reko­lek­cji dla ani­ma­to­rów), ale tak­że wspól­no­to­wym.  Pod­sta­wą roze­zna­wa­nia wspól­no­to­we­go jest wia­ra, iż Bóg obja­wia swo­ją wolę nie tyl­ko wobec poje­dyn­czych osób, ale wobec poszcze­gól­nych wspól­not: wiel­kich i małych.  Nawet jeże­li decy­zje we wspól­no­cie podej­mu­je prze­ło­żo­ny, to jed­nak udział w roze­zna­wa­niu winien mieć każ­dy jej czło­nek. Niko­mu nie powin­no być obo­jęt­ne, czy jego wspól­no­ta – a przez to i on sam – żyje wolą Pana Boga.

Ducho­wy poziom roze­zna­wa­nia wspól­no­to­we­go jest uza­leż­nio­ny od pozio­mu roze­zna­wa­nia poszcze­gól­nych człon­ków danej wspól­no­ty. Nie­zdol­ność do roze­zna­wa­nia ducho­we­go człon­ków wspól­no­ty czy­ni­ła­by całą wspól­no­tę nie­zdol­ną do prze­pro­wa­dze­nia roze­zna­wa­nia na pozio­mie wspól­no­to­wym.

              Do roze­zna­wa­nia wspól­no­to­we­go, podob­nie zresz­tą jak do roze­zna­wa­nia oso­bi­ste­go, koniecz­na jest – zarów­no poszcze­gól­nym człon­kom wspól­no­ty, jak i całej wspól­no­cie – wol­ność wewnętrz­na oraz posta­wa wia­ry w obec­ność Ducha Świę­te­go. Wszy­scy człon­ko­wie wspól­no­ty win­ni pra­gnąć odna­leźć wolę Pana Boga, odwo­łu­jąc się do zna­ków, któ­re On daje.

Do wspól­no­to­we­go roze­zna­wa­nia potrze­ba wiel­kiej wza­jem­nej otwar­to­ści na sie­bie we wspól­no­cie, wza­jem­nej akcep­ta­cji. Roze­zna­wa­nie wspól­no­to­we nie wyma­ga jed­no­ści w poglą­dach i opi­niach, ale jedy­nie rze­czy­wi­ste­go pra­gnie­nia zna­le­zie­nia woli Bożej oraz otwar­cia się na dzia­ła­nie Boga nie tyl­ko we wła­snym ser­cu, ale tak­że w ser­cach bliź­nich i całej wspól­no­ty.

Oto pro­po­zy­cja roze­zna­wa­nia wspól­no­to­we­go, prze­zna­czo­na dla małych wspól­not Prze­śledź­my poszcze­gól­ne kro­ki roze­zna­wa­nia wspól­no­to­we­go.*
(* wg Józe­fa Augu­sty­na SJ – z książ­ki „Jak szu­kać i znaj­do­wać wolę Bożą?”)

  • Etap pierw­szy – wspól­no­to­we zbie­ra­nie infor­ma­cji.

Naj­pierw nale­ży zebrać potrzeb­ne do pod­ję­cia decy­zji infor­ma­cje. Zbie­ra­nie infor­ma­cji powin­no pomóc ści­śle spre­cy­zo­wać pro­blem, któ­ry ma pod­le­gać roze­zna­niu, i okre­ślić pierw­sze racje „za” i „prze­ciw” w roze­zna­wa­nej spra­wie.  (Dla przy­kła­du  w WKC może to być np.  spra­wa jaki kie­ru­nek roz­wo­ju WKC powin­na przy­jąć na  naj­bliż­szą przy­szłość, pozna­nie bli­żej kan­dy­da­tów na ani­ma­to­rów przed wybo­ra­mi, pod­ję­cie apo­stol­stwa, i wie­le róż­nych waż­nych spraw.)

  • Etap dru­gi – czas reflek­sji i modli­twy.

Dalej nastę­pu­je czas oso­bi­stej modli­twy całej wspól­no­ty. Win­no się zachę­cać człon­ków wspól­no­ty, aby w oso­bi­stej modli­twie i reflek­sji szli przede wszyst­kim w kie­run­ku , gdzie – jak im się zda­je – doświad­cza­ją więk­sze­go wewnętrz­ne­go opo­ru.

W taki spo­sób pozwa­la­my pro­wa­dzić się Ducho­wi Świę­te­mu w kie­run­ku zgod­nym z Jego wolą (opór wewnętrz­ny jest ewi­dent­ną prze­szko­dą, któ­ra może nas skie­ro­wać w prze­ciw­nym kie­run­ku).  Każ­dy z człon­ków wspól­no­ty w cza­sie oso­bi­stej modli­twy i reflek­sji for­mu­łu­je swo­je oso­bi­ste „za” i „prze­ciw”. Waż­ne, aby je zapi­sać , aby  w trak­cie  wspól­no­to­we­go dzie­le­nia się nie ule­gły znie­kształ­ce­niu i wpły­wom oto­cze­nia.

  • Etap trze­ci – dzie­le­nie się we wspól­no­cie oso­bi­stym roze­zna­niem.

Następ­nie wszy­scy na kolej­nym wspól­nym spo­tka­niu dzie­lą się szcze­rze odkry­ty­mi racja­mi „za” i „prze­ciw”. Dzie­le­nie nie powin­no ogra­ni­czyć się jedy­nie do wypo­wie­dze­nia wła­snych racji. Moż­na zwięź­le opi­sać ducho­wy pro­ces ich odkry­wa­nia. Wspól­no­to­we dzie­le­nie się nie powin­no przyj­mo­wać cha­rak­te­ru inte­lek­tu­al­nej dys­ku­sji, w któ­rej bro­ni się wła­sne­go punk­tu widze­nia.  Uważ­ne słu­cha­nie sie­bie nawza­jem jest istot­nym ele­men­tem wspól­no­to­we­go roze­zna­wa­nia.

  • Etap czwar­ty – dru­gi czas na modli­twę.

Po wspól­no­to­wym dzie­le­niu się może­my zapro­po­no­wać dru­gą prze­rwę na oso­bi­stą modli­twę i reflek­sję. Po wypo­wie­dze­niu „za” i „prze­ciw” człon­ko­wie roze­zna­ją­cej wspól­no­ty  wcho­dzą ponow­nie w oso­bi­stą modli­twę i reflek­sję. W tym cza­sie roz­wa­ża­ją odkry­te przez sie­bie racje, kon­fron­tu­jąc je z poda­ny­mi przez innych człon­ków wspól­no­ty. Od nowa for­mu­łu­ją na piśmie wła­sne racje. Na tym eta­pie roze­zna­wa­nia wspól­no­to­we­go czas modli­twy i reflek­sji winien być nie­co wydłu­żo­ny.

  • Etap pią­ty – dru­gie wspól­no­to­we dzie­le­nie się oso­bi­stym roze­zna­niem.

W trak­cie tego spo­tka­nia poszcze­gól­ni człon­ko­wie dzie­lą się po raz dru­gi doświad­cze­niem oso­bi­ste­go roze­zna­nia.  W podob­ny spo­sób, jak za pierw­szym razem przed­sta­wia­ją wła­sne racje „za” i „prze­ciw”, mogą też podzie­lić się świa­dec­twem zaan­ga­żo­wa­nia w pro­ces roze­zna­wa­nia.

Gdy­by wspól­no­ta była bar­dzo duża, wów­czas war­to podzie­lić ją na mniej­sze gru­py. Na zakoń­cze­nie na wspól­nym spo­tka­niu watro pod­su­mo­wać wszyst­kie wypo­wie­dzi.

Dzie­le­nie się oso­bi­stym doświad­cze­niem nie powin­no prze­ra­dzać się w dys­ku­sję i pole­mi­kę. Jało­wość spo­tkań wie­lu kościel­nych wspól­not wyni­ka z prze­ce­nia­nia dys­ku­sji inte­lek­tu­al­nych, w któ­rych bra­ku­je wza­jem­ne­go dawa­nia sobie świa­dec­twa wia­ry oraz szu­ka­nia i peł­nie­nia woli  Bożej.

Na tym eta­pie roze­zna­nia waż­na jest modli­twa proś­by wszyst­kich człon­ków wspól­no­ty o to, by zarów­no w decy­zjach oso­bi­stych, jak i decy­zji wspól­no­to­wej nie kie­ro­wa­li się nie­upo­rząd­ko­wa­ny­mi uczu­cia­mi, ale szcze­rze i z hoj­no­ścią szu­ka­li woli Bożej.

  • Etap szó­sty – gło­so­wa­nie.

Całe roze­zna­wa­nie wspól­no­to­we może zakoń­czyć się gło­so­wa­niem. Wyni­ki gło­so­wa­nia nie muszą być, oczy­wi­ście, pod­ję­ciem osta­tecz­nej decy­zji w roze­zna­wa­nej spra­wie, mogą być tyl­ko pomoc­ne w pod­ję­ciu decy­zji. Samą decy­zję może rów­nież pod­jąć prze­ło­żo­ny wspól­no­ty….

Przed­sta­wio­na wyżej „meto­da”  roze­zna­wa­nia wspól­no­to­we­go może być z korzy­ścią sto­so­wa­na w gru­pach WKC. Roz­wa­ża­nie Sło­wa Boże­go, „Sło­wo Życia”  i modli­twy spon­ta­nicz­ne w cza­sie spo­tka­nia gru­py mogą odno­sić się do waż­nych spraw doty­czą­cych Wspól­no­ty. Wsłu­chu­je­my się w Sło­wo Boże, co ono nam wska­zu­je. W modli­twie indy­wi­du­al­nej każ­dy czło­nek gru­py pole­ca Bogu daną spra­wę czy pro­blem i na następ­nym spo­tka­niu  nastą­pi dzie­le­nie się oso­bi­stym roze­zna­niem.

Szu­ka­nie i znaj­do­wa­nie woli Bożej nie może ogra­ni­czyć się do poje­dyn­czych aktów podej­mo­wa­nych w waż­nych i decy­du­ją­cych chwi­lach życia oso­bi­ste­go i wspól­no­to­we­go, ale powin­no być nie­ustan­nym pro­ce­sem doko­nu­ją­cym się w życiu ducho­wym poszcze­gól­nych osób i całych wspól­not.

Roze­zna­wa­nie i decy­zje podej­mo­wa­ne w prze­ło­mo­wych momen­tach życia oso­bi­ste­go i wspól­no­to­we­go powin­ny być natu­ral­ną kon­se­kwen­cją cią­głe­go szu­ka­nia woli Bożej we wszyst­kich doświad­cze­niach życio­wych.

Tak rozu­mia­ne roze­zna­wa­nie wyma­ga od nas ogrom­ne­go wewnętrz­ne­go zaan­ga­żo­wa­nia, wysił­ku i ofia­ry.

Roze­zna­wa­nie ducho­we doma­ga się tak­że cza­su. Powin­ni­śmy ofia­ro­wać sobie cier­pli­wość. Dzie­ła Boże doko­nu­ją się w cza­sie okre­ślo­nym przez Nie­go.

Roze­zna­wa­nia ducho­we­go nie moż­na utoż­sa­miać z oce­ną wyni­ka­ją­cą z ludz­kiej roz­trop­no­ści. W roze­zna­wa­niu cho­dzi przede wszyst­kim o szu­ka­nie same­go Boga i Jego woli. Czę­sto roze­zna­wa­nie ducho­we prze­kra­cza ludz­ką roz­trop­ność, ponie­waż Bóg powo­łu­je czło­wie­ka, czy wspól­no­tę tak­że do doko­ny­wa­nia dzieł, któ­re wyda­ją się głup­stwem dla „mędr­ców tego świa­ta”.

Roze­zna­wa­nie ducho­we jest wyra­zem dora­sta­nia do doj­rza­łej wia­ry. Odczu­cie i roze­zna­nie gło­su Boga wśród tylu róż­nych gło­sów, któ­re sły­szy czło­wiek, wyma­ga od nie­go doj­rza­ło­ści ludz­kiej i ducho­wej.  War­to pro­sić Boga o wraż­li­wość na Jego głos.

Prze­szko­dy i zagro­że­nia w wypeł­nia­niu woli Bożej.

Jeże­li poszu­ku­je­my woli Bożej, wsłu­chu­je­my się w Sło­wo Boże, pro­si­my Ducha Świę­te­go o świa­tło i roze­zna­je­my co jest wolą Bożą wzglę­dem nas lub wspól­no­ty, a nie wypeł­nia­my jej, to jest to grzech zanie­dba­nia, leni­stwo ducho­we i odmo­wa współ­pra­cy z łaską Bożą. Nie będzie­my roz­wa­żać co kon­kret­nie jest  prze­szko­dą w wypeł­nia­niu woli Bożej, ponie­waż  przy­czy­nę tego sta­nu rze­czy zazwy­czaj łatwo  okre­śli­my.

War­to zasta­no­wić się nad prze­szko­da­mi i zagro­że­nia­mi w roze­zna­niu, zna­le­zie­niu i przy­ję­ciu woli Bożej, bo w tym obsza­rze będzie­my napo­ty­kać na trud­no­ści. Same chę­ci peł­nie­nia woli Bożej nie wystar­czą.

  • Roze­zna­wa­nie woli Bożej w życiu i peł­nie­nie jej doma­ga się od nas pozna­nia praw­dzi­we­go obra­zu Boga. Jeże­li nosi­my w sobie znie­kształ­co­ny obraz Boga, np. Boga, u któ­re­go trze­ba sobie na wszyst­ko zasłu­żyć, itp., to obraz ten znie­kształ­ca rów­nież nasze poję­cie szu­ka­nia Jego woli.
  • Akcep­ta­cja sie­bie, pogo­dze­nie się ze swo­im życiem, wewnętrz­na har­mo­nia lub ich brak, sprze­ciw wobec tego kim jeste­śmy i jakie jest nasze życie ma bar­dzo duże zna­cze­nie w roze­zna­wa­niu woli Bożej w naszym życiu, zarów­no oso­bi­stym jak i wspól­no­to­wym. Im więk­sza nie­zgo­da na sie­bie, tym więk­szą jest ona prze­szko­dą.
  • Brak pozna­nia sie­bie, swo­ich emo­cji, potrzeb i pra­gnień fał­szu­je nie­raz roze­zna­nie rze­czy­wi­stych moty­wa­cji ducho­wych i moral­nych, jaki­mi się kie­ru­je­my. Unie­moż­li­wia nam to znacz­nie szu­ka­nie, znaj­do­wa­nie i peł­nie­nie woli Bożej.
  • Pomi­ja­nie wysił­ku czło­wie­ka w pro­ce­sie obiek­tyw­ne­go roze­zna­wa­nia ducho­we­go. Wie­lu ludzi szcze­rze poboż­nych sądzi, iż ich subiek­tyw­ne „odczu­cie” woli Bożej jest rze­czy­wi­ście wolą same­go Stwór­cy.
  • Dru­gie prze­ciw­ne nie­bez­pie­czeń­stwo szu­ka­nia i peł­nie­nia woli Bożej – to prze­ce­nia­ne ludz­kie­go wysił­ku, zaan­ga­żo­wa­nia i tru­du, a lek­ce­wa­że­nie i pomi­ja­nie dzia­ła­nia łaski Bożej.
  • Woli Bożej trze­ba szu­kać, więc wyma­ga to od nas aktyw­no­ści i zaan­ga­żo­wa­nia („ze wszyst­kich sił swo­ich ”). Zatem nasza bier­ność, zwal­nia­nie się z odpo­wie­dzial­no­ści i prze­rzu­ca­nie jej na prze­ło­żo­nych („niech oni decy­du­ją, oni powin­ni wie­dzieć co mamy robić”), jest prze­szko­dą i zagro­że­niem w roze­zna­wa­niu i peł­nie­niu woli Bożej.

W auten­tycz­nym roze­zna­wa­niu i peł­nie­niu woli Bożej spo­ty­ka­ją się dwa istot­ne ele­men­ty: dzia­ła­nie Boga i ludz­ki wysi­łek. Oba te ele­men­ty są koniecz­ne.          Św. Igna­cy Loy­ola dosko­na­le wyra­ża pro­ces tej har­mo­nij­nej współ­pra­cy:

”Tak ufaj Bogu, jak­by całe powo­dze­nie spra­wy zale­ża­ło tyl­ko od Boga, a nie od cie­bie; tak jed­nak dokła­daj wszel­kich sta­rań, jak­byś ty sam miał to wszyst­ko zdzia­łać, a Bóg nic zgo­ła.”

(Opra­co­wa­ła Cze­sła­wa Nowak w imie­niu Rady Kra­jo­wej WKC)